23.02.2025, 19:16 ✶
Pokiwał głową ze zrozumieniem.
— Doskonale rozumiem. Jak tylko czytam powieści historyczne, spotykam się z takimi kwiatkami... ostatnio jak czytałem książkę o starożytnym Rzymie, przecierałem oczy ze zdumienia, a nawet w pewnym momencie zacząłem na marginesie komentować każdy rzeczowy błąd, który zauważyłem. Wiesz, jasne, że można historię zabarwić, ale kompletne jej przeinaczanie i to na rzecz czegoś mniej ciekawego jest wyjątkowo irytujące. A taki autor mógłby znaleźć historyka i dać mu swoje "dzieło" do recenzji. Ale jasne, lepiej robić wszystko po swojemu — tak narzekał, że jedna pani, która szukała czegoś w dziale romansów, spojrzała na niego jak na wariata. — Um... Sorry, ale rozumiem twój ból...
Zmarszczył brwi w reakcji na przeczytany przez Monę fragment.
— Cóż, wyobraziłem to sobie. Nie podobało mi się to, co zobaczyłem. No, ale dobrze dla ciebie, że to czytałaś, nie będziesz musiała powtarzać tej wątpliwej rozrywki — podparł ręce na biodrach i rozejrzał się po półkach. Dobra, musiał poszukać czegoś innego. Tylko... Och, tak! Przypomniał sobie o pewnym fakcie. Tak łatwo zaczął przyjmować te bzdury o dragonbornach, chyba urzeczony przez rudowłosą piękność, która je wygłaszała. — Choć w sumie... Dziwi mnie, że w ogóle są jakieś nieścisłości w opisywaniu dragonbornów. Szczególnie, że wszystko wskazuje, że one... — nachylił się nad uchem Mony, jakby miał jej powiedzieć sekret. — Nie. Istnieją.
Natychmiast przypomniał sobie ich szkolne przekomarzanki. To, jak specjalnie przynosił jej kroniki smoczych rezerwatów, w których nie wspominano nic o dragonbornach. A może w ciągu tych dziesięciu lat Mona spotkała jakiegoś osobnika tego typu? Choć raczej, jak się wydawało, dragonborny były figurą służącą do seksualizacji smoków przez kobiety o dość interesujących zainteresowaniach. Nie, żeby oceniał... A może i byli faceci chętni na gościa ze smoczymi łuskami? Nie można było tak arbitralnie ograniczać grupy zainteresowanych tym fenomenem.
Po chwili Icarus zdał sobie sprawę z ich bliskości i poczuł, że zrobiło mu się cieplej. Odsunął się dość prędko. Mimo ich wszystkich dzisiejszych flirtów, nie chciał sprawić, żeby Mo poczuła się niekomfortowo.
— Doskonale rozumiem. Jak tylko czytam powieści historyczne, spotykam się z takimi kwiatkami... ostatnio jak czytałem książkę o starożytnym Rzymie, przecierałem oczy ze zdumienia, a nawet w pewnym momencie zacząłem na marginesie komentować każdy rzeczowy błąd, który zauważyłem. Wiesz, jasne, że można historię zabarwić, ale kompletne jej przeinaczanie i to na rzecz czegoś mniej ciekawego jest wyjątkowo irytujące. A taki autor mógłby znaleźć historyka i dać mu swoje "dzieło" do recenzji. Ale jasne, lepiej robić wszystko po swojemu — tak narzekał, że jedna pani, która szukała czegoś w dziale romansów, spojrzała na niego jak na wariata. — Um... Sorry, ale rozumiem twój ból...
Zmarszczył brwi w reakcji na przeczytany przez Monę fragment.
— Cóż, wyobraziłem to sobie. Nie podobało mi się to, co zobaczyłem. No, ale dobrze dla ciebie, że to czytałaś, nie będziesz musiała powtarzać tej wątpliwej rozrywki — podparł ręce na biodrach i rozejrzał się po półkach. Dobra, musiał poszukać czegoś innego. Tylko... Och, tak! Przypomniał sobie o pewnym fakcie. Tak łatwo zaczął przyjmować te bzdury o dragonbornach, chyba urzeczony przez rudowłosą piękność, która je wygłaszała. — Choć w sumie... Dziwi mnie, że w ogóle są jakieś nieścisłości w opisywaniu dragonbornów. Szczególnie, że wszystko wskazuje, że one... — nachylił się nad uchem Mony, jakby miał jej powiedzieć sekret. — Nie. Istnieją.
Natychmiast przypomniał sobie ich szkolne przekomarzanki. To, jak specjalnie przynosił jej kroniki smoczych rezerwatów, w których nie wspominano nic o dragonbornach. A może w ciągu tych dziesięciu lat Mona spotkała jakiegoś osobnika tego typu? Choć raczej, jak się wydawało, dragonborny były figurą służącą do seksualizacji smoków przez kobiety o dość interesujących zainteresowaniach. Nie, żeby oceniał... A może i byli faceci chętni na gościa ze smoczymi łuskami? Nie można było tak arbitralnie ograniczać grupy zainteresowanych tym fenomenem.
Po chwili Icarus zdał sobie sprawę z ich bliskości i poczuł, że zrobiło mu się cieplej. Odsunął się dość prędko. Mimo ich wszystkich dzisiejszych flirtów, nie chciał sprawić, żeby Mo poczuła się niekomfortowo.
Too close to the Sun
You warned me, Father
That if I flew too high
I would fall.
You warned me, Father
That if I flew too high
I would fall.