Złapał paczkę fajek, którą Fergus mu rzucił, zanim poszedł w pizdu. Jak się z tym czuł? Chyba jak każdy człowiek, który dostał kosza od swojej narzeczonej. Z tym, że Sauriel nie dostał kosza ani od narzeczonej, ani w ogóle kosza... nie dostał. Z kotem podobno trudno być w związku. I mam tu na myśli zarówno zwykłe koty jak i samego Sauriela. Gdyby nie to, że jego gitara została w środku to poszedłby w sumie w pizdu. Mieć swój zły humor gdziekolwiek indziej, tylko nie tutaj. I nie chodziło o to, że był zły na Salema, oj nie. Nie był. Za dobrze rozumiał, że działał instynkt. Ba, Salem się bardzo dobrze zachował! Problem nie tkwił w świecie dookoła i to nie temu światu robił wyrzuty. Problem tkwił w nim samym. Należał do tych ludzi, którzy doskonale zdawali sobie z tego sprawę.
Nie zapalił. Pościskał paczkę, przez co właściwie jej zawartość nadała się już teraz tylko do wyrzucenia. Poszurał zębami o zęby ze złości i starał się stać z boku, żeby nie straszyć gości. Nie chciał ich straszyć, niestety piekłem ludzi ekspresyjnych (wbrew pozorom ekspresyjnych, mimo że Sauriel zazwyczaj chodził z facjatą "mam wyjebane") było to, że kiedy emocje się pojawiały to ich ukrywanie była jak próba ukrycia orki, którą wywaliło morze na plażę. Niby można próbować, ale na co to komu? Kiedy ta pierwsza fala opadła, wszedł z powrotem do wnętrza. Uśmiechnął się do Nory, że niby wszystko okej i skierował po swoją gitarę do tego małego kącika, w którym było miejsce do tego, by klapnąć - i pograć. Albo pośpiewać. Albo dać jakiekolwiek szoł. Ciekawe, czy Nora organizowała tu cokolwiek innego. Życzył jej, żeby tak. Ludzie lubili odrobinę sztuki, albo odrobinę śmiechu. To była wspaniała okazja do tego, żeby skupić się na czymś innym niż to pojebane życie. Kucnął przy gitarze i zaczął ogarniać swoje rzeczy, żeby się na dzisiaj odmeldować.
![[Obrazek: klt4M5W.gif]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=klt4M5W.gif)
Pijak przy trzepaku czknął, równo z wybiciem północy. Zogniskował z trudem wzrok na przyglądającym mu się uważnie piwnicznym kocurze.
- Kisssi... kisssi - zabełkotał. - Ciiicha noooc... Powiesz coś, koteczku, luzkim goosem?
- Spierdalaj. - odparł beznamiętnie Kocur i oddalił się z godnością.