• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 … 11 12 13 14 15 16 Dalej »
[68, aleja Horyzontalna] Nobby Leach powinien jeść piach - Cynthia i Cathal

[68, aleja Horyzontalna] Nobby Leach powinien jeść piach - Cynthia i Cathal
Syn czarnoksiężnika
wiek
35
sława
IV
krew
czysta
genetyka
dziedzic Slytherina
zawód
Archeolog
Cathal wdał się w dużej mierze w matkę z Gauntów: po niej ma dość jasne włosy i jasne oczy. Mężczyzna bardzo wysoki, około 192 cm wzrostu, któremu wyraźnie nie był w życiu obcy wysiłek fizyczny. Gdzieś pomiędzy trzydziestką a czterdziestką.

Cathal Shafiq
#11
31.03.2023, 11:14  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 31.03.2023, 21:32 przez Cathal Shafiq.)  
„Świeży” martwi kojarzyli się Cathalowi z jednym z dwojga – Brygadą albo patologią. Przy czym ci pierwsi w przeciwieństwie do mugoli nie mieli raczej czegoś takiego, jak wydział zabójstw, Shafiq strzelał więc na to drugie. Co też sporo mówiło o Cynthii. Aby zdać do akademii potrzebowałeś doskonałych wyników na finiszu Hogwartu oraz egzaminach wstępnych. Wpływy i pieniądze Flintów mogły załatwić wiele, ale nie wszystko.
Piękne, inteligentne kobiety, które starały się tę inteligencję nieco zakamuflować i potrafiły doskonale dostosować się do towarzystwa, były podwójnie niebezpieczne, a przynajmniej tak wynikało z doświadczeń Shafiqa.
- To prawda. Choć samą analizą kości zwykle zajmuje się ktoś inny. Ja skupiam się raczej na otoczeniu, runach i pieczęciach – przyznał, bo anatomia i leczenie zdecydowanie nie należały do jego specjalności. Za to potrafił całkiem sporo powiedzieć na podstawie tego, w jaki sposób zwłoki zostały ułożone, resztek biżuterii oraz tego, gdzie je umieszczono. – Skąd taki wybór? Prosektorium Ministerstwa? – spytał, dość nagle przeskakując z tematu na temat. Trudno powiedzieć, czy był po prostu grzeczny (bo ciotka mu kazała), czy faktycznie go to ciekawiło.
- Nie mogę się sprzeczać z tym stwierdzeniem, w końcu w pewnym sensie z ich powodu się tu znalazłem – zgodził się bez oporów na jej słowa o rzece galeonów. Przecież zakładając tę upiorną, elegancką szatę, powtarzał sobie w duchu, by myśleć o dodatkowym pracowniku do ekipy. Potrzebowali wywoływacza duchów. Mógł ułatwić wiele spraw. – Czy ja wiem, czy kreatywny? Kreatywne byłoby na przykład zamienienie go w ślimaka, a następnie rozdeptanie. Ale obawiam się, że to nie jest rozwiązanie dopuszczalne w towarzystwie.
Uśmiechnął się półgębkiem, dość krótko, na słowa Cynthii odnośnie jego ciotki.
- Czyżbyś chciała, żebym został twoim dłużnikiem, panno Flint? – spytał. Jego wzrok powędrował za jej spojrzeniem i również przez chwilę przypatrywał się Moorowi. – Wygląda na to, że jego rozmówczyni nie cierpi Nobyego Leacha równie mocno, jak on. To dobrze, gdy ludzie znajdują płaszczyznę porozumienia – stwierdził z niewzruszonym wyrazem twarzy. To mogła być ironia, chociaż na pewno nie wybrzmiała w tonie głosu.
- Mam. Żona jednego z faraonów zapewne była czarownicą. Chcę zbadać miejsce jej pochówku – wyjaśnił krótko, nie wdając się w szczegóły. Gdyby nie wiedział, że warto, w ogóle by tam nie jechał. Magiczne wykopaliska były nieco ciekawsze i mniej żmudne niż te mugolskie, ale wciąż wymagało to poświęcenia paru lat, a już w tej chwili Cathal uzupełniał edukację, szykował się do krótszych wyjazdów oraz kompletował ekipę i, niestety, dopinał na ostatni guzik sprawy związane ze sponsorami…
Czarodziej
“It was hotter than rage, and sharper than fear, and cut deeper than helplessness, all because I couldn’t get to you.”
wiek
sława
—
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Koroner
Mieniące się srebrem, długie pasma włosów opadają Cynthii prosto na ramiona i ciągną się za połowę pleców, spod wachlarza czarnych rzęs spoglądają jasnoniebieskie, chłodne tęczówki. Jest średniego wzrostu o dość drobnej, smukłej budowie ciała. Wydaje się krucha i delikatna, głównie przez bladość skóry, jakby pozbawiona siły fizycznej. Doskonale dostosowuje sposób mówienia oraz gesty pod towarzystwo, w którym aktualnie przebywa, sprawnie manipuluje za pomocą wyglądu. Jest niewinnie śliczna, a jednocześnie przeraźliwie kojarzy się z zimą.

Cynthia Flint
#12
03.04.2023, 02:13  ✶  
Nie od razu chciała pracować przy zwłokach, ale nigdy nie żałowała wybranej przez siebie ścieżki, na którą pchnął ją Nowy Orlean. Nie było łatwo też być kobietą w miejscu tak zdominowanym przez mężczyzn, jak Ministerstwo, gdzie faktycznie łatwiej było grać głupią i się dostosować, niż błyszczeć w jakikolwiek sposób. Z drugiej jednak strony, Cynthia nigdy nie chciała być w centrum uwagi.
- Mam wrażenie, że znalazłbyś wspólny język z Castielem. - nie powstrzymała zaintrygowanego nieco stwierdzenia, które dotyczyło jej brata bliźniaka. W jakiś sposób ten opis kojarzył się jej z łamaniem klątw, chociaż nigdy takowym się bliżej nie interesowała. Na jego pytanie wzruszyła ramionami, świdrując go wzrokiem bez cienia onieśmielania i może z nutą niedowierzania odnośnie do jego zainteresowania jej karierą. - Kształciłam się na uzdrowiciela, typowego pracownika Munga, ale podczas pobytu w Stanach, powstała jakaś seria niefortunnych zdarzeń i zepchnęła mnie do kostnicy. Tak musiało być, bo nie żałuję.
Wyjaśniła zgodnie z prawdą i sama musiała przyznać, że w jej opowieści niewiele fascynujących zwrotów akcji. Z perspektywy czasu doceniała jednak pracę w ciszy i zupełnie inną presję czasu, niż mogłaby wywierać na niej ta przy pracy z żywymi ludźmi. Już podczas wydarzeń z Marszu o Prawa Charłaków mogła przekonać się, jak okropne byłoby leczenie pacjentów. Nie miała do tego cierpliwości, wprowadzaliby zbyt duży chaos.
-Tak, jak jeszcze kiedyś się z tym ukrywano, tak teraz jest to wszystko na pokaz. - westchnęła, obdarzając spojrzeniem kolejny raz wnętrze sali, gdzie tkwiło mnóstwo bogatych czarodziejów. Co jeden był szykowniej ubrany, każda kolejna czarownica przypominała choinkę świąteczną, zapominając o prostocie i klasyce. Żałosne było spoglądać na ten wyścig szczurów — zarówno w ilości posiadanych galeonów, jak i w polityce.
Na wyobrażenie rozgniecionego ślimaka pokręciła delikatnie głową z nutą zniesmaczenia. - Upadek z balkonu łatwiej podciągnąć pod przypadek niż transmutacje i rozdeptanie. No i kreatywność musiałaby pomóc w odpowiednim sposobie na to, aby wyleciał.
Odwzajemniła jego uśmiech, mimowolnie posyłając mu krótkie i szybkie spojrzenie, zanim odszukała na sali Christophera, pochłoniętego rozmową na swój ulubiony temat. Wyglądał na szczęśliwego. - Być może, Panie Shafiq. - zaczęła dość zagadkowo, przyglądając się teraz towarzyszce Moora. Wyglądała na heterę, może trochę pół krwi? Cynthia nie umiała stwierdzić, jak i dlaczego, ale czasem bardzo brzydko kategoryzowała ludzi. - Jestem pewna, że Pana Nobyego pieką dziś nie tylko uszy.
Obgadywali go wszyscy po trochu, nawet oni, ale nikt tak ostentacyjnie i dosadnie, jak Pan Moor. Temat o archeologii był znacznie ciekawszy, więc gdy się odezwał, powróciła do niego uwagą, odwracając się nieco w jego kierunku i zostawiając przeszklone drzwi, ale to, co się za nimi działo. - I jak to odkryłeś, ten trop czarownicy? Długo zajmuje uzyskanie zgody?
Znając biuro współpracy Czarodziejów, załatwienie odpowiedniej dokumentacji oraz zgody na wykopaliska mogło trwać tygodniami, o ile takowa była potrzebna. - Wybacz mi ciekawość. - dodała jeszcze, nie chcąc wyjść na natrętną lub wścibska i dając mu tym samym znać, że jeśli nie chciał, to nie musiał kontynuować tematu. Flintowna jednak chętnie posłuchałaby anegdotek i uzyskała informacje na temat jego pracy, bo było to znacznie ciekawsze, niż wszystkie inne tematy przyjęcia z Panem Leachem na czele.
Syn czarnoksiężnika
wiek
35
sława
IV
krew
czysta
genetyka
dziedzic Slytherina
zawód
Archeolog
Cathal wdał się w dużej mierze w matkę z Gauntów: po niej ma dość jasne włosy i jasne oczy. Mężczyzna bardzo wysoki, około 192 cm wzrostu, któremu wyraźnie nie był w życiu obcy wysiłek fizyczny. Gdzieś pomiędzy trzydziestką a czterdziestką.

Cathal Shafiq
#13
03.04.2023, 10:05  ✶  
Cathal omal się nie roześmiał – głównie przez nieświadom zapewne dobór słów panny Flint. Bo jeśli szło o „znalezienie wspólnego języka” to wszyscy Shafiqowie byli w tym bardzo dobrzy. Zdołał jednak utrzymać poważny wyraz twarzy. Jego śmiech w końcu mógłby zostać źle zrozumiany.
- Trudno mi powiedzieć, bo obawiam się, że jedyny Castiel, o jakim słyszałem, to archanioł – powiedział Shafiq po chwili milczenia: krótkie zawieszenie, może nieco nienaturalne dla kogoś, kto nie wiedział, jak działa choroba Milforda, gdy jego umysł przetwarzał ciąg skojarzeniowy z imieniem Castiel, wszystkie jego warianty, występowania, patronaty . Interesował się historią i kulturami, a to obejmowało także tę mugolską i ich religie. Niezbędna wiedza w jego zawodzie.
- „Nie żałuję” zawsze uważałem za słowa szczególnie piękne. Na pewno oznaczają, że dobrze wybrałaś zawód. Chociaż pewnie bywa ciężki?
Napatrzył się na wielu czarodziejów i mugoli, którzy żałowali. Pół biedy, kiedy żal dotyczył rzeczy od nich niezależnych – gdy nie mieli możliwości wybrania zawodu dla siebie, kiedy spadła na nich jakaś choroba albo nieszczęście losu. Jeżeli jednak sami obrali drogę, a potem obracali się i z żalem myśleli o miniętych ścieżkach… Cal uważał, że niewiele było smutniejszych rzeczy.
- Przypadkowe potknięcie, oczywiście. A ja próbowałbym go złapać, ale wyślizgnął mi się z rąk. Bywam bardzo niezdarny – odparł Shafiq bez mrugnięcia okiem. Też spoglądał ku panu Moorowi. W jego oczach rozmawiająca z nim kobieta była raczej czystokrwistą, ale pewne doświadczenia i poglądy pchały ku określonemu postrzeganiu rzeczywistości. – Pan Leach z pewnością już przywykł do tego, że uszy pieką go stale. Niemal mu współczuję. Nawet gdyby nie ta choroba, te lata na urzędzie w wiecznej walce przeciwko niesprawdzonym pogłoskom musiały być dla niego wykańczające.
Niemal było jednak słowem kluczowym. Cathal rzadko znajdował w sobie współczucie dla zupełnie obcych ludzi, których nigdy nie widział na oczy.
- Pracuje nam mugolska ekipa, częściowo z Anglii, a z nimi pewien charłak. Poinformował, że jego zdaniem w grobowcu są przejścia ukryte magicznie, a kiedy zacząłem w tym grzebać, sprawa mnie zaintrygowała… Chociaż oczywiście mogę się mylić w tej kwesii. Więcej dowiem się na miejscu. O uzyskanie zgód dbają moi krewni. Wszystko pozostaje kwestią… odpowiednich umów w kwestii odkryć. Na całe szczęście, rzadko muszę się tym zajmować osobiście. – Bo mógłby naprawdę trafić go szlag. Cathal nie przepadał za biurokracją i wizytami w Ministerstwie Magii. Poza tym nie chciał uczyć się wszystkich możliwych przepisów na pamięć. Zajęłoby mu to kilka minut, ale potem zostałyby w jego głowie na zawsze.
Znów spojrzał na Cynthię i posłał jej uśmiech, odbijając się jednocześnie od barierki. Mogło mieć z tym coś wspólnego, że po drugiej stronie wejścia na taras stanęła ciemnowłosa czarownica w średnim wieku, spoglądająca na niego wymownie. Ją panna Flint mogła kojarzyć już z przyjęć. Lydia Shafiq. Jeśli szło o Cathala, wolałaby spędzić resztę wieczora tutaj, bo Cynthia była dużo ciekawszym i milszym dla oka rozmówcą niż tacy jak pan Moor, ale oto został przyłapany na ucieczce z sali bankietowej.
- Ciekawość, to ostatnia rzecz, za jaką powinnaś przepraszać – powiedział. – Dziękuję za fascynującą rozmowę, ale mina mojej ciotki sugeruje, że jeśli zostanę tu jeszcze przez pięć minut, nie uniknę tej kalarepy.
Czarodziej
“It was hotter than rage, and sharper than fear, and cut deeper than helplessness, all because I couldn’t get to you.”
wiek
sława
—
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Koroner
Mieniące się srebrem, długie pasma włosów opadają Cynthii prosto na ramiona i ciągną się za połowę pleców, spod wachlarza czarnych rzęs spoglądają jasnoniebieskie, chłodne tęczówki. Jest średniego wzrostu o dość drobnej, smukłej budowie ciała. Wydaje się krucha i delikatna, głównie przez bladość skóry, jakby pozbawiona siły fizycznej. Doskonale dostosowuje sposób mówienia oraz gesty pod towarzystwo, w którym aktualnie przebywa, sprawnie manipuluje za pomocą wyglądu. Jest niewinnie śliczna, a jednocześnie przeraźliwie kojarzy się z zimą.

Cynthia Flint
#14
03.04.2023, 21:16  ✶  
Rozbawienie przemknęło przez jego twarz, jednak skutecznie powstrzymał salwę śmiechu. Faktycznie, niezbyt interesowała się talentami poszczególnych rodów i nie miała pojęcia, jak niefortunnie dobrała słowa. Nie przeszkadzało jej zamyślenie mężczyzny, ale nie skojarzyła tego drobnego odcięcia z żadną chorobą, bo sama czasem potrafiła przepaść w odmętach własnych myśli.
- Zapewniam Cię, daleko mu do archanioła. - odpowiedziała z westchnięciem, jakby tym faktem była w istocie rozczarowana. Zawsze opiekowała się bratem i doskonale wiedziała, że kwestią czasu jest znalezienie go w jednym z czarnych worków.
- Zgadzam się, ale też niestety nie da się uniknąć w życiu żałowania. Wychodzę jednak z założenia, że lepiej żałować, że się próbowało niż żałować, że brakło odwagi. Jest angażujący, ale to samo można powiedzieć o Twojej archeologii, prawda?
Cynthia nie bała się śmierci, na dobrą sprawę mogła nawet przyjść po nią jutro, a ona by się nie przestraszyła, oswojona przez swoje trupy, ale wierzyła, że nie było nic gorszego w momencie brania ostatniego oddechu niż żałowanie czegokolwiek. Każdego czekał jednak inny los i niestety, ale praktycznie każdy musiał w pewnym momencie odwrócić się od tego, co chciał w stronę tego, co powinien.
- Śliskie płytki na tym tarasie, łatwo stracić równowagę. - zauważyła, uderzając delikatnie obcasem w powierzchnię pod nogami, a ta wydała charakterystyczny stukot. Nikt by nie zauważył i nie podejrzewał ich o nic złego. - Z pewnością, ale w polityce trzeba mieć podobno skórę, niczym smocze łuski. Nikt słaby psychicznie chyba nie decyduje się na ten zawód.
Ona by się zupełnie nie nadawała, wykończyłaby ją praca z taką ilością idiotów, jakie miało społeczeństwo i których centrum w jakiś sposób znajdowało się właśnie w Ministerstwie Magii. Chociaż wyglądała na osobę zainteresowaną i troskliwą, co było efektem wyuczonych zachowań i dobrze dobranych do sytuacji masek, tak naprawdę niewiele ludzi ją w jakikolwiek sposób obchodziło. Niewiele miała empatii dla bliskich, dla obcych wcale.
Gdy zaczął opowiadać o swojej pracy, zrobiło się ciekawiej i Flintówna zapragnęła wręcz samodzielnego zbadania takich szczątków, zastanawiając się, czy byłaby w stanie znaleźć przyczynę śmierci. Ile prościej było znaleźć powód w świeżym ciele, które poza chłodem i ewentualnymi obrażeniami, sprawiało wrażenie, jakby spało. Zaskoczyła ją jednak ekipa mugolska i udział w całym przedsięwzięciu charłaka, nawet jeśli cynk dał mężczyźnie dobry.
- Mam wrażenie, że dokumentacji oraz zgód może być w istocie więcej, niż badania miejsca pochówku Królowej Egiptu. - trudno było nie zauważyć subtelnie uniesionej brwi i odrobinę współczującego grymasu na ustach. Prawda była taka, że Ministerstwo działało okropnie i jego niesubordynacja, chaos i absolutny burdel nie były żadną tajemnicą. Na szczęście niezbyt często miała gości w kostnicy. Odwzajemniła jego uśmiech, podążając spojrzeniem w stronę ciotki. Wyprostowała się, poprawiła sukienkę.
- Zapamiętam. Rozmowa z Tobą to była przyjemność, a teraz pozwól, że dotrzymam słowa. - wsunęła mu dłoń pod ramię, sugerując, aby wrócili na salę. Gdy tak się stało, przybrała swój najbardziej charyzmatyczny i oczarowany uśmiech, witając się zgodnie z manierami z jego cioteczką i wymieniła z nią kilka zdań, chwaląc towarzyszącego jej mężczyznę. Dostrzegając na krańcu sali zegar i położenie wskazówek uznała, że sama mogła już opuścić salę. Pożegnała się więc z Shafiqami i zniknęła gdzieś wśród tłumu, aby później niepostrzeżenie opuścić przyjęcie.

Koniec sesji
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Cathal Shafiq (3311), Cynthia Flint (3558)


Strony (2): « Wstecz 1 2


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa