• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Niemagiczny Londyn v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 Dalej »
[1 maja 1972] Nie ukryjesz się | część I

[1 maja 1972] Nie ukryjesz się | część I
Tło narracyjne
koniecpsot1972
zasady korzystania
rzuty kością
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Czarodziej nieznanego statusu krwi, będący baśniopisarzem oraz autorem książki Baśnie Barda Beedle'a. Żył w XV wieku, ale większość jego życia pozostaje dla nas tajemnicą.

Bard Beedle
#11
05.01.2024, 10:03  ✶  
Selar czołgała się chwilę w stronę stóp Roberta, lecz gdy ten się odsunął - zaprzestała. Doskonale wiedziała, kiedy odpuścić i kiedy jej panu nie podobało się jej zachowanie. A tego, co teraz robiła, nie pochwalał. Skuliła się więc i pociągnęła nosem.
- Do ogólnej sieci fiuu na Pokątnej, panie - powiedziała cicho, kuląc się jeszcze bardziej. Henrietta nie była głupia - tam najłatwiej było zgubić trop. Nie udała się do żadnego sklepu, niczyjego domu. Próbowała zacierać za sobą ślady, korzystając z publicznych kominków, być może także będzie próbować mylić trop. Chociaż czy byłaby do tego zdolna? Czy kobieta mogłaby uknuć taki plan, taką intrygę, by Robert jej nie znalazł?

W pomieszczeniu znajdował się kosz na śmieci, lecz był opróżniony. Skrzaty, jak codziennie, wynosiły śmieci i pozbywały się ich wieczorem lub z samego rana. Być może nawet częściej. Teraz w środku było pusto.
- Selar nie wie, panie. Selar nic nie słyszała. Ale pani Henrietta trzymała listy w komodzie. Mówiła Selar, że nie wolno się do niej zbliżać, Selar słuchała - skrzatka spojrzała lękliwie na niewielką komódkę przy oknie. W środku były kolejne ubrania, lecz jedna niewielka szuflada była całkowicie pusta. To w niej musiały być listy, lecz Henrietta zadbała i o to - musiała je zniszczyć. Tylko jak? W kominku? Podarła je i wyrzuciła do kosza? Czy listy mogą być w śmieciach? Jeżeli była nieostrożna, to może… A może pozbyła się ich wcześniej?
Porządny Czarodziej
To zostanie między nami.
Tylko nami.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Mierzący 183 cm wzrostu, mężczyzna o ciemnych, acz wyraźnie posiwiałych włosach. Posiadacz oczu o kolorze brązowym, w których czasem da się dostrzec nieco zieleni. Robert jest zawsze gładko ogolony. Zadbany. Ubrany adekwatnie do sytuacji.

Robert Mulciber
#12
05.01.2024, 18:32  ✶  

Kulące się na podłodze stworzenie, budziło w nim coś na kształt odrazy. Zachowanie Selar nie podobało się mu. Aczkolwiek... czego innego jednak można było się spodziewać po skrzatce? Nie bez powodu skrzaty pełniły funkcje sług - nadawały się wyłącznie do tego. Powinny być im wdzięczne. Czarodzieje zapewniały im dach nad głową, bezpieczeństwo. Pewną stabilizacje. Gdzie byliby dzisiaj gdyby nie oni?

- Podnieś się wreszcie, na Merlina! - wydał jej polecenie.

Zarazem analizował otrzymane informacje. Udała się na Pokątną. Nie wybrała żadnego konkretnego miejsca. Adresu. W samym centrum magicznego Londynu, łatwo było zatrzeć za sobą ślady. Zgubić ewentualny pościg. W zasadzie mógł się tego spodziewać. Henrietta nie była głupia. Jedynie nazbyt emocjonalna. Gdyby tylko potrafiła funkcjonować w inny sposób...

Nie był to odpowiedni czas ani miejsce na tego rodzaju rozważania.

Kosz na śmieci był pusty. Części śladów zdawało się, iż Henrietta zdążyła się pozbyć. Co jeszcze mógł zrobić? W jaki sposób mógł uzyskać kolejne informacje? Zaczął krążyć po pokoju, starając się znaleźć kolejny punkt zaczepienia. Niewiele opcji przychodziło mu do głowy. Miałby ruszyć śladem żony, udać się na Pokątną? Tylko co dalej? Gdzie miałby jej szukać? W jaki sposób określić, dokąd ruszyła w następnej kolejności?

- Selar, teraz posłuchaj mnie uważnie. - wreszcie ponownie spojrzał na towarzyszącą mu skrzatkę. - Sprawdź czy gdzieś w mieszkaniu znajduje się jeszcze wspomniana ramka. Przeszukaj śmieci, postaraj się sprawdzić czy nie znajdują się tam listy bądź inne wskazówki dotyczące ostatnich działań Henrietty. Pośpiesz się.

Odprawił stworzenie, samemu opierając się o krzesło. Czym powinien się zająć? Co mógł zrobić sam, czekając na wyniki działań Selar? Może... salon? Zobaczyć czy w okolicy domowego kominka nie znajdywały się jakieś ślady? Tylko jakie. Na co powinien zwrócić uwagę?

Albo może... Saint-Malo? Może to właśnie nazwa tej miejscowości miała stanowić odpowiedź? Tylko w jaki sposób mógłby się tam dostać. Oficjalnie? To raczej nie wchodziło w grę. Mogłoby ściągnąć na niego niepotrzebną uwagę. Wszystko utrudnić. Poza tym... co dalej? Jak w obcym mieście miałby odnaleźć jakikolwiek ślad obecności Henrietty? Dlaczego to wszystko musiało być tak skomplikowane i musiało się wydarzyć akurat teraz?

Tło narracyjne
koniecpsot1972
zasady korzystania
rzuty kością
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Czarodziej nieznanego statusu krwi, będący baśniopisarzem oraz autorem książki Baśnie Barda Beedle'a. Żył w XV wieku, ale większość jego życia pozostaje dla nas tajemnicą.

Bard Beedle
#13
05.01.2024, 21:10  ✶  
Selar podskoczyła, jakby głos Roberta sprowadził ją z powrotem na ziemię. A raczej poderwał ją z niej, by skrzatka stała teraz wyprostowana na baczność, z rękoma opuszczonymi wzdłuż ciała. Słuchała uważnie - spijała każde słowo z ust Roberta, a w jej oczach widział nie tylko strach, ale i bezgraniczne oddanie. Głupia Selar gotowa byłaby skoczyć w ogień, gdyby tylko Robert wydał takie polecenie. Zrobi wszystko, by odzyskać jego zaufanie - nawet jeśli Robert nigdy go nią nim nie obdarzył.
- Co tylko pan każe - Selar strzeliła palcami i rozmyła się w powietrzu. Robert został sam ze swoimi myślami i zmęczeniem, które w tej jednej chwili dało mu się we znaki. Pracował nad Beltane, zmuszał umysł do pracy na najwyższych obrotach, a teraz jeszcze to…

Gdziekolwiek by się nie udał - wiedział, że Selar go znajdzie. Lecz grzebanie w śmieciach i sprawdzanie każdego kosza było czasochłonne. Nie dało się tego przyspieszyć, nawet jeśli skrzatka by chciała. Mijały kolejne sekundy, które przerodziły się w minuty, a te: w godzinę. Robert przez godzinę mógł szaleć jak zwierzę zamknięte w klatce, mógł też na spokojnie usiąść i przemyśleć wszystko od początku do końca. Gdzie mogła się udać? Co jeszcze znalazła? Jaki miała związek z Remualdem Carrowem? Czy pomógł jej uciec?

Na to ostatnie pytanie odpowiedź miał uzyskać już za chwilę. Powietrze przed nim zgęstniało, stało się niczym mleko, aż w końcu uformowała się w nim skrzatka. Była jeszcze brudniejsza niż godzinę temu, również jej zapach pozostawiał wiele do życzenia. Ale w dłoniach trzymała poklejone kawałki kartki.
- Selar udało się dopasować - powiedziała szczęśliwa, wyciągając dłonie z kartką w stronę Roberta. Wciąż brakowało w niej niektórych fragmentów, część liter była też zamazana, ale to najwyraźniej wszystko, co dało się zrobić. Skrzatka była z siebie bardzo dumna.

Najdroższa Henrietto,

… Pokątnej. To nie jest łatwe zadanie… Spotkajmy się 1 maja… Do Saint-Malo bez śladu....

... Uciec...

Carro…

Tylko tyle. Chociaż dla Roberta to mogło być aż tyle.
Porządny Czarodziej
To zostanie między nami.
Tylko nami.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Mierzący 183 cm wzrostu, mężczyzna o ciemnych, acz wyraźnie posiwiałych włosach. Posiadacz oczu o kolorze brązowym, w których czasem da się dostrzec nieco zieleni. Robert jest zawsze gładko ogolony. Zadbany. Ubrany adekwatnie do sytuacji.

Robert Mulciber
#14
06.01.2024, 18:01  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 06.01.2024, 18:03 przez Robert Mulciber.)  

Minuta mijała za minutą, pierwszy kwadrans przerodził się w następny, wreszcie upłynęła cała godzina. Miał sporo czasu, a zarazem zbyt mało, żeby cokolwiek zrobić. Ustalić. Opuścił pokój Henrietty. Chwilę pokręcił się po mieszkaniu, aż wreszcie wrócił do swojego gabinetu. Zanim pojawiła się Selar, zdążył napisać list, skierowany do syna. Nie był pewien tego wyboru, komuś jednak musiał wszystko przekazać.

Podjęcie jakiejś decyzji było konieczne.

Czekając na powrót Selar, postawił przed sobą na biurku, niewielką, drewnianą szkatułkę. Otwarte pudełko, pełne było różnych różności. Pamiętek? Mniej lub bardziej cennych drobnostek? Na pewno w środku nie można było zauważyć żadnej biżuterii ani zegarków. Od znajdujących się w środku rzeczy, Robert oderwał spojrzenie w momencie, kiedy w gabinecie zmaterializowała się Selar.

- Bardzo dobrze. - słowa, które można było uznać za pochwałę. Tylko czy faktycznie tym były? Czy z ust Roberta mogło paść coś takiego?

Przyjął od skrzatki to, co niegdyś musiało być listem. Niewiele z tego dało się odczytać, to co uzyskał potwierdzało jednak wstępne ustalenia. Pokątna. Saint-Malo oraz Carrow. Remuald musiał mieć z tym wiele wspólnego. Może nawet miał równie dużo wspólnego, co w sprawie Jonathana?

Jonathana?

Skąd wzięła się ta myśl, to skojarzenia? Wpatrując się w treść odzyskanej wiadomości, zmarszczył brwi. To musiał być ten trop. To musiało wiązać się z tym wcześniejszym odczuciem - jakby te imię oraz nazwisko powinny mówić mu coś więcej. Powinien być w stanie z czymś je powiązać.

I faktycznie był. Tylko co to zmieniało?

Zamiast odprawić Selar, naskrobał wiadomość przeznaczoną dla brata. Kilka zdań, które następnie umieścił wewnątrz koperty. Zabezpieczył, upewniając się tym sposobem, że nikt nieodpowiedni nie zapozna się z treścią listu.

- Przekaż to czym prędzej mojemu bratu. - polecił, samemu zgarniając z wnętrza szkatułki dwa niewielkie przedmioty. Pierwszym z nich była prosta spinka do mankietów, drugim natomiast medalion, wewnątrz którego znajdywała się niewielkich rozmiarów fotografia. Obydwa umieścił w kieszeni spodni. - Zadbaj, żeby Margaret niczego nie podejrzewała. - dorzucił jeszcze, po chwili zastanowienia.

Chwilę jeszcze zwlekał, zanim ruszył w stronę salonu, znajdującego się tam kominka. Raz jeszcze wszystko przeanalizował. Jakie miał opcje? Co więcej mógł w tym przypadku zrobić? Nic lepszego nie przychodziło mu do głowy, dlatego też postąpił zgodnie z tym, co udało mu się obmyślić do tej pory. Musiał udać się na Nokturn. Bazując na tym, co wiedział na temat Carrowa - odnaleźć jego samego lub ludzi, którzy posiadali z nim pewne związki. Miał to szczęście, że jego twarz nie była mu obca.

Dysponował też kilkoma przydatnymi wspomnieniami.

Koniec sesji
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Bard Beedle (2230), Robert Mulciber (2685)


Strony (2): « Wstecz 1 2


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa