29.05.2024, 23:51 ✶
– Nie. Raczej nie tym razem– mruknął, nie do końca zadowolony z tego, że tunel, który wybrał prowadził w dół, a nie w górę. Jeśli tutaj umrą, to miał nadzieję, że przynajmniej zapalą im jakieś ładne świeczki w miejscu, w którym pochłonęła ich ziemia. Chociaż znając życie ziemia wtedy pochłonęłaby i świeczki. — To znaczy, chodzi mi o to, że tutaj działy się dziwne rzeczy już od jakiegoś czasu, a nie ostatnio, więc pewnie coś popsuło się wcześniej.
Zmarszczył brwi, przeciskając się przez nieprzyjemnie wąski tunel, który na dodatek stawał się mokry. Świetnie.
– Ale... W tej wizji Brenna nie była cała i zdrowa – spytał próbując maskować zmartwienie, oczami wyobraźni widząc, jak czarownica wbiega w te dzikie korzenie i coś sobie robi. Albo lata z dziwną czaszką i to czaszka coś jej robi. Albo czaszka z wizji to w ogole jakimś cudem jej własna czaszka. Albo... Cholera. Wiedział, że nie powinien był oddalać się od niej nawet na krok, chociaż w teorii to ona ruszyła przed siebie, zostawiając go w tyle. Eh... Longbottomowie. – Tylko tyle, że twój kuzyn był w Carlise. Czekaj. W tej czaszce są duszę zmarłych? Jaki zjeb?
Na pytanie o sens istnienia czarnej magii jeszcze mocniej zmarszczył brwi, otworzył usta, a potem znowu je zamknął. Milczał przez chwilę, aż w końcu się odezwał.
– Isaacu, na Matkę, jeśli chcesz mi zadawać takie filozoficzne pytania, to proszę cię rób to, gdy nie jesteśmy więzieni przez ziemię, a ja nie jestem trzeźwy.
Tego zapachu nie dało się pomylić z żadnym innym, a snop światła z różdżki jedynie potwierdził jego obawy.
Kurwa.
A więc jednak.
– Poczekaj z tyłu. Przyjrzę się i szybko pójdziemy dalej– rzucił do Bagshota, domyślając się, jak ta woń mogła na niego wpłynąć. Niedobrze. Bardzo niedobrze.
Próbując ignorować narastajacy niepokój i odór gnijącego ciała Basilius spróbował przyjrzeć się lepiej żywemu trupowi, chcąc zobaczyć co zdoła wywnioskować na podstawie swojej wiedzy magimedycznej.
Rzut na magimedyczną ocenę trupa (Wiedza przyrodnicza)
Zmarszczył brwi, przeciskając się przez nieprzyjemnie wąski tunel, który na dodatek stawał się mokry. Świetnie.
– Ale... W tej wizji Brenna nie była cała i zdrowa – spytał próbując maskować zmartwienie, oczami wyobraźni widząc, jak czarownica wbiega w te dzikie korzenie i coś sobie robi. Albo lata z dziwną czaszką i to czaszka coś jej robi. Albo czaszka z wizji to w ogole jakimś cudem jej własna czaszka. Albo... Cholera. Wiedział, że nie powinien był oddalać się od niej nawet na krok, chociaż w teorii to ona ruszyła przed siebie, zostawiając go w tyle. Eh... Longbottomowie. – Tylko tyle, że twój kuzyn był w Carlise. Czekaj. W tej czaszce są duszę zmarłych? Jaki zjeb?
Na pytanie o sens istnienia czarnej magii jeszcze mocniej zmarszczył brwi, otworzył usta, a potem znowu je zamknął. Milczał przez chwilę, aż w końcu się odezwał.
– Isaacu, na Matkę, jeśli chcesz mi zadawać takie filozoficzne pytania, to proszę cię rób to, gdy nie jesteśmy więzieni przez ziemię, a ja nie jestem trzeźwy.
Tego zapachu nie dało się pomylić z żadnym innym, a snop światła z różdżki jedynie potwierdził jego obawy.
Kurwa.
A więc jednak.
– Poczekaj z tyłu. Przyjrzę się i szybko pójdziemy dalej– rzucił do Bagshota, domyślając się, jak ta woń mogła na niego wpłynąć. Niedobrze. Bardzo niedobrze.
Próbując ignorować narastajacy niepokój i odór gnijącego ciała Basilius spróbował przyjrzeć się lepiej żywemu trupowi, chcąc zobaczyć co zdoła wywnioskować na podstawie swojej wiedzy magimedycznej.
Rzut na magimedyczną ocenę trupa (Wiedza przyrodnicza)
Rzut PO 1d100 - 61
Sukces!
Sukces!
Rzut PO 1d100 - 54
Sukces!
Sukces!