Nie wszystko dało się zaplanować. Niektóre decyzje potrzebowały odpowiedniej chwili, aby zostać podjęte. Tak skutecznie broniła się przed swoimi myślami, nie dopuszczała ich do siebie, że wierzyła w to, że to co robiła jest słuszne. Wystarczyło jednak, aby znalazła się na tym ołtarzu, a dotarło do niej, jak wielki błąd popełniała. Nie zastanawiała się długo, nie szukała najbardziej odpowiedniego rozwiązania, tak właściwie istniało chyba jedno wyjście z tej sytuacji i to je wybrała. Wydawało jej się to oczywiste, zwłaszcza, kiedy zobaczyła jego sylwetkę w bocznej nawie katedry. Wystarczyło, że na niego spojrzała, serce zabiło jej szybciej i doskonale wiedziała, co miała zrobić. Nie było odwrotu, tylko krok, jeden, drugi trzeci, który wyprowadził ich z miejsca, w którym przed chwilą się znajdowali, w którym miała zostać czyjąś żoną.
Świeże powietrze przyniosło ulgę, ciężar powoli spadał z jej wnętrza. Nie czuła już tej pętli zaciskającej się na szyi, która jeszcze przed chwilą sprawiała, że wydawało jej się iż zaraz przestanie oddychać. To było dobrym znakiem. Miała świadomość, że wpływ na to miała jeszcze obecność mężczyzny na którym zawsze jej zależało, któremu obawiała się wyznać to, co do niego czuje, czyny jednak mówiły same za siebie. Nie zawahała się nawet przez moment, nie było w niej strachu, nie obawiała się podjąć tej decyzji, chociaż nie miała pojęcia, co właściwie ona za sobą niosła poza tym, że nie popełniła największego błędu swojego życia.
Drzwi się za nimi zatrzasnęły chwilowo oddzielając ich od tego, co się wydarzyło. Nie miało to potrwać długo, w końcu ktoś pierwszy ruszy za nimi, na pewno zgromadzeni w katedrze ludzie mieli pytania, na które chcieli uzyskać odpowiedzi, chociaż te wydawały się oczywiste. Wyszła stamtąd z mężczyzną, uciekła z ołtarza podczas składania przysięgi, nie zamierzała tam wrócić, nie zamierzała nikomu tłumaczyć się ze swojego zachowania, nie teraz. Jasne, powinna coś powiedzieć rodzicom, najpierw jednak sama musiała to przetrawić, musiała ułożyć sobie wszystko w głowie. Póki co sama nie wiedziała przecież co dalej. Grunt, że nie tkwiła tam, nie powtórzyła tych słów, które uwięziłyby ją w złotej klatce. Poczuła lekkość, w końcu wydawało jej się, że postępuje tak jak powinna.
Wpatrywała się w stojącego przed nią mężczyznę przez chwilę, tak długą na jaką pozwalała im sytuacja, wiedziała, że nie mogą tu utknąć, stać w miejscu, bo za chwilę ich spokój zostanie zakłócony. Próbowała dostrzec, co zmieniło się w jego twarzy, w jego spojrzeniu, nie dostrzegała jednak wielu zmian, nadal wyglądał jak ten, w którym się zakochała, a przecież nie widziała go od kilku lat, sama do tego doprowadziła.
- Jakby to było najgorsze z czego miałbyś się tłumaczyć. - Dostrzegła ten gest, zauważyła, że wyciągnął dłoń w jej kierunku, że chciał zapiąć pierwszy z guzików jednak tego nie zrobił. Zastanawiała się czym było spowodowane to zawahanie, nie miała jednak zbyt wiele czasu, aby na tym się skupiać. Uniosła dłonie i zaczęła zapinać guziki, jeden za drugim, tak jak powiedział. Nie sądziła, aby był sens z tym dyskutować, chociaż nie wydawało jej się to znajdować wysoko na ich liście priorytetów w tej chwili, jednak to robiła, całkiem szybko jak na to, że jej ręce odrobinę się trzęsły. Nie było jej chłodno, schodziły z niej wszystkie emocje, które zaczęły ją wypełniać, nie do końca więc panowała nad swoimi palcami, zajęło jej to trochę dłużej niż powinno, ale Prue udało się dobrnąć do końca.
Wiosenny wiatr był orzeźwiający, nie pozwalał się zapominać, raczej przypominał o tym, że powinni się ruszyć, chociaż miała mu tyle do powiedzenia, nie mogła sobie jednak na to pozwolić, to nie był odpowiedni moment, później, mieli jakieś później, nawet jeśli tylko chwilowe, być może wtedy zrzuci z siebie resztę ciężaru, podzieli się z nim tym, co nie chciało przejść jej przez usta od tak dawna. Najpierw jednak musieli się stąd oddalić, zauważyła, że zaczął przygotowywać plan, widziała, jak spoglądał przed siebie, jak coś szacował, układał w głowie plan ucieczki, była co do tego przekonana.
Wyłapała jego skinięcie głową, nie było sensu udawać, że miała sobie poradzić z biegiem, nawet jeśli miała to być tylko krótka chwila, wolałaby, żeby uniknęli niepotrzebnych komplikacji, które mogły ich spowolnić, a jej dzisiejsza garderoba... mogła tylko i wyłącznie je spowodować. Buty, sukienka nie były przystosowane do takich aktywności, podłoże też nie należało do tych współpracujących, warto było więc przemyśleć inne dostępne opcje, może nie mieli na to zbyt wiele czasu, ale jak zawsze konsultowali się jeśli chodzi o plan, nawet ten wymyślany na poczekaniu.
- Jeśli to będzie konieczne, to nie będę miała z tym problemu. - Była gotowa na to, żeby sięgnąć po te dość drastyczne środki, chociaż wiedziała, że w biegu mogło to nieco komplikować sprawę, a jako, że wymienił inne dostępne możliwości, to raczej nie brała tej pod uwagę. Jak całkiem dobrze zauważył to byłby zupełnie inny rodzaj spektaklu, którego wolałaby uniknąć, przedstawienie, które mieli za sobą wzbudzało wystarczającą ilość emocji. - Nie udawaj, że przejmujesz się tym, czy ktoś Cię lubi, czy wręcz przeciwnie. - Kącik ust drgnął jej w uśmiechu, to było nie najgorszym wytłumaczeniem, jednak doskonale zdawała sobie sprawę z tego, że raczej spływało po nim to, co ktoś sobie o nim myślał.
Nachylił się nad nią, zbliżył się blisko, bardzo blisko. Nie odrywała nawet na moment od niego swoich brązowych oczu, dostrzegła te pojedyncze spojrzenia, które rzucał w głąb ulicy, miał plan, widziała to po tym, jak się zachowywał, spowodowało to, że przestała się denerwować, nie było sensu się denerwować, on zawsze miał jakiś plan, wymyślał je na poczekaniu, co najważniejsze były to działające plany. - To naprawdę wspaniała wiadomość. - Nie dało się temu zaprzeczyć, bieganie mogło im utrudnić ucieczkę, a wręcz nawet okazać się ogromną przeszkodą w jej powodzeniu.
Dopiero gdy zobaczyła blask, który mignął jej przed oczami, kiedy uniósł w powietrzu kluczyki dotarło do niej, że ta wiadomość nie była, aż taka wspaniała jak jej się mogło wydawać, przygryzła usta, nie mieli jednak innego wyboru, musiała mu zaufać, zawsze mu ufała, nie mogło być inaczej i tym razem, wyciągnęła dłoń, aby je od niego przejąć, zamknęła je w dłoni, czuła pod opuszkami palców chłód metalu.
- Po tym co razem przeżyliśmy nie powinnam mieć problemów z zaufaniem do twojego wątpliwego poczucia odpowiedzialności, prawda? - Wiele razy udało im się razem wykaraskać z najbardziej paskudnych sytuacji, wcale nie potrzebowała jego potwierdzenia, doskonale wiedziała, że nie powinna mieć najmniejszych problemów z zaufaniem. Nie zrobiłby jej krzywdy, celowo, czy też przypadkiem. Na pewno uda im się w jednym kawałku dotrzeć do celu, to, że aktualnie nawet nie wiedziała, jaki właściwie był ich cel, niczego nie zmieniało. Musieli opuścić to miejsce jak najszybciej, nie marnować czasu, jeśli zrobią to w ten sposób, to mogli mieć pewność, że nikt za nimi nie podąży, nie odnajdzie ich, a to było na pewno sporym plusem.
Poprawiła płaszcz, delikatnie poruszyła go wolną ręką, była gotowa na to, co miało nadejść, gdy wspomniał o tym, że na ręce będzie najlepiej pokiwała jedynie głową, zgadzając się na tę opcję, zresztą pozwoliła, aby to on zadecydował, to jemu w tej chwili miało być wygodniej, bo był ich nogami, a ona ciężarem - jak zazwyczaj. Przysunęła się nieco, kiedy się nachylił, przymknęła oczy, gdy zaczął podnosić ją nad ziemią. Wiedziała, jak musiała wyglądać ta scena, w tej chwili nawet ją to bawiło, objęła jego szyję rękoma, oparła swoją głowę o jego klatkę piersiową, uśmiechnęła się do siebie, kiedy poczuła pod sobą ciepło jego ciała, nie miała pojęcia, jak jej tego brakowało. - Oby faktycznie nas to uchroniło przed bliskim spotkaniem ze żwirem. - Dodała jeszcze, chociaż wiedziała, że do tego nie dopuści, znała go zbyt dobrze, nie miała co do tego najmniejszych wątpliwości. - To co, czas na nas? - Zapytała jeszcze, zza drzwi zaczęły dochodzić jakieś dźwięki, stukot, być może sto, co sugerowało, że faktycznie lepiej dla nich jeśli zaczną się stąd zbierać, bo za chwilę będą musieli zmierzyć się z obecnością kogoś z obecnych w katedrze.
Confusion in her eyes that says it all
She's lost control
![[Obrazek: 4GadKlM.png]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=4GadKlM.png)