02.03.2026, 23:19 ✶
– Ha, no tego się nie spodziewałam Henry! – jakoś nie mogła sobie wyobrazić blondaska w otoczeniu kopalń oraz węgla. Jednak z drugiej strony Lockhart był o wiele silniejszy niż na to wyglądał; przecież został zupełnie osierocony w młodym wieku i od tego czasu musiał radzić sobie sam. Mimo wszystkich przeszkód jakie słało mu życie, dzielnie szedł na przód, dając sobie radę nawet w obliczu krajowego kryzysu. A poza tym chciał być reporterem przekazującym porywające historie, więc w sumie nie powinno jej dziwić, że poszukiwał nowych wrażeń. – Ach basen też byłby super... Nawet nie koniecznie w luksusowym kurorcie, po prostu gdziekolwiek, żeby się zamoczyć. – rozmarzyła się, myśląc o chłodzeniu się w odzie podczas ciepłych miesięcy. Z obecnej perspektywy, lato wydawało się sielanką. – Ale ja wybiorę park rozrywki. Można tam robić masę fajnych rzeczy i kupić jakąś przekąskę na ochłodę. No i nie chciałam, żeby odpowiedzi się powtarzały.
Gdy Selwyn poruszył temat mugolskiej agencji, mina Electry zrzedła. Nie był to pierwszy raz, kiedy ktoś z bliskich martwił się o jej bezpieczeństwo w miejscu pracy, ale ostatnio Prewettówna sama intensywnie myślała nad tą kwestią. Oczywiście od samego początku była świadoma ryzyka związanego z wybraniem akurat takiej ścieżki kariery, jednak wydarzenia Spalonej Nocy znacząco wpłynęły na jej pewność siebie. Co jakiś czas nachodziła ją myśl, że Śmierciożercy wiedzieli o jej pracy dla mugoli i właśnie dla tego zaatakowali kamienicę Prewettów. A nawet jeśli nie wiedzieli, to pewnego dnia mogła się to zmienić. Myśląc o tym Electra odczuwała jednocześnie strach, złość oraz bezradność. Dlaczego nawet coś tak durnego jak wybór pracy miał mieć wpływ na bezpieczeństwo jej bliskich? Czemu musiała uzależniać swoje życie od widzimisię bandy psychopatów w maskach? Miała już naprawdę dość tego wszystkiego.
Czas jednak upływał nieubłaganie, a im dłużej pozostanie niezdecydowana, tym więcej okazji będą mieli zwolennicy Czarnego Pana. Musiała wybrać: dobro najbliższych czy praca. W takiej sytuacji wybór był oczywisty.
– Eh, nie wiem Hanni. Tak szczerze to... Myślałam o odejściu stamtąd. – powiedziała ze smutkiem, nie patrząc na żadnego z chłopaków.
Gdy Selwyn poruszył temat mugolskiej agencji, mina Electry zrzedła. Nie był to pierwszy raz, kiedy ktoś z bliskich martwił się o jej bezpieczeństwo w miejscu pracy, ale ostatnio Prewettówna sama intensywnie myślała nad tą kwestią. Oczywiście od samego początku była świadoma ryzyka związanego z wybraniem akurat takiej ścieżki kariery, jednak wydarzenia Spalonej Nocy znacząco wpłynęły na jej pewność siebie. Co jakiś czas nachodziła ją myśl, że Śmierciożercy wiedzieli o jej pracy dla mugoli i właśnie dla tego zaatakowali kamienicę Prewettów. A nawet jeśli nie wiedzieli, to pewnego dnia mogła się to zmienić. Myśląc o tym Electra odczuwała jednocześnie strach, złość oraz bezradność. Dlaczego nawet coś tak durnego jak wybór pracy miał mieć wpływ na bezpieczeństwo jej bliskich? Czemu musiała uzależniać swoje życie od widzimisię bandy psychopatów w maskach? Miała już naprawdę dość tego wszystkiego.
Czas jednak upływał nieubłaganie, a im dłużej pozostanie niezdecydowana, tym więcej okazji będą mieli zwolennicy Czarnego Pana. Musiała wybrać: dobro najbliższych czy praca. W takiej sytuacji wybór był oczywisty.
– Eh, nie wiem Hanni. Tak szczerze to... Myślałam o odejściu stamtąd. – powiedziała ze smutkiem, nie patrząc na żadnego z chłopaków.
The older you get the more rules they're gonna try to get you to follow.
You just gotta keep livin' man,
L-I-V-I-N
You just gotta keep livin' man,
L-I-V-I-N