• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
    • Kalendarium
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Dolina Godryka v
1 2 3 4 5 … 7 Dalej »
[08/09/72] Ziołową babeczkę posyp szczyptą popiołów

[08/09/72] Ziołową babeczkę posyp szczyptą popiołów
szamanka
Kochajcie mnie, kochajcie, wy
—
 gęstwy zieleni
I wy, senne gromady powikłanych cieni
wiek
33
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
zielarka, twórczyni eliksirów i sztuki w drewnie
Tchnie czymś dzikim, nosi na sobie okruchy lasu: czasem we włosy zaplącze się uschnięta gałązka, czasem w materiał szaty wczepią nasiona czy wkleją niteczki pajęczyn, a czasem sama czarownica dokłada intencjonalnie atrybuty natury: ozdoby z ptasich piór, polnych kwiatów czy zwierzęcych kłów. Ciągnie się za nią woń suszonych ziół i palonych kadzideł. Kobieta szczupła i przeciętnego wzrostu (164 cm), niebieskie oczy. Długie blond włosy o średnim skręcie, rzadko ułożone i wystylizowane, zwykle znajdzie się wśród nich kołtun. Spódnice szat Helloise są długie i mają głębokie kieszenie, w których zawsze znajdzie się nieco ziarna dla ptaków. Lubi mięsiste tkaniny, warstwy, ubrania swobodnie płynące za sylwetką, nie boi się wzorów ani koloru, choć wybiera głównie barwy głębokie i niezbyt nasycone lub bliskie ziemi: zielenie, brązy, zgaszone pomarańcze. Stawia przede wszystkim na praktyczność: materiały solidne, które posłużą długie lata i nie zaszkodzi im praca w ogrodzie. Zamiast sakwy często nosi pas na wzór dawnych châtelaine, do którego na skórzanych rzemykach przymocowane są drobne przedmioty: różdżka, futeralik z nożem, woreczek soli czy miniaturowe buteleczki eliksirów, w tym zawsze jedna z solami trzeźwiącymi. Helloise nie nosi klasycznej biżuterii. Posiada jedynie ozdoby z drewnianych koralików i elementów zwierzęcych.

Helloise Rowle
#11
26.06.2026, 21:16  ✶  
Do Helloise nie do końca jeszcze docierała idea tego, że może stracić dobytek. A może to była z jej strony forma złośliwego uporu — tyle mi zabraliście, to zabierajcie i chatę. Teraz już mi wszystko jedno! Nie miała sentymentu wobec chaty, służyła jej ona wyłącznie jako miejsce, gdzie mogła spać i pracować. Żadna była wartość tego domku wobec utraconej świętej gęstwiny. Helloise myślała idealistycznie — i rzeczywistość miała się o nią upomnieć w najbliższych dniach, gdy kobieta pozna koszmar życia w chacie bez okien. Nie wybiegała jednak w tamtej chwili aż tak daleko w przód.
— Koty. Niektórym zostały koty. Quintessa Longbottom ma koty, które nie odeszły — powiedziała czarownica, choć myślami daleko już była od zagadki znikających z Doliny kotów.
Działo się zbyt wiele na raz. Popioły, ognie, koty, mięso Bertiego Botta, owieczka. Myśli grały w jej głowie na przemian i żadnej nie mogła się skutecznie uczepić. Zabłądziła w swoim umyśle. Tylko dzięki temu, że tysiące razy powracała z tego miejsca do domu, podążyła właściwą ścieżką. Okoliczności były tak dziwaczne.
— Wiem, że miałeś — odpowiedziała zupełnie zwyczajnie, jakby nie było nic niepokojącego w tym, że zna stan trzódki Bertiego Botta. — Rozważałam, czy nie zabrać ci jednego, ale ktoś ofiarował mi od siebie jagnię, gdy usłyszał, co zamierzam. — W głosie czarownicy pojawiła się przy tej wzmiance jakaś miękkość. Uśmiechnęła się do myśli o Leviathanie, który pojawił się u niej kilka dni wcześniej z jej małą owieczką w ramionach. Miał tyle serca do zwierząt… Nie potrafiłaby mu spojrzeć w oczy i powiedzieć, że zaniedbała istotę, którą od niego dostała. Owieczka wiodła najlepsze życie, jakie mógł zaoferować jej człowiek. — Rzadko nadaję zwierzętom imiona. Ono również go nie ma. Pozwalam im być tak, jak chcą.


dotknij trawy
cupcake
Let's groove tonight
Share the spice of life
wiek
37
sława
VII
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
celebryta, cukiernik, kucharz
Wysoki mężczyzna, mający ok 183 cm wzrostu, niebieskie oczy i blond włosy. W towarzystwie przyjaciół i zaciszu własnego domu zapuszcza brodę, którą goli na poczet zdjęć do gazet i wydarzeń towarzyskich. Jowialny człowiek, który zazwyczaj uśmiecha się do wszystkich niezależnie od sytuacji.

Bertie Bott
#12
26.06.2026, 21:28  ✶  

— Tessa? Oh, jak dobrze że z jej nic się nie stało — Bertie faktycznie wyglądał, jakby pewien ciężar spadł mu z serca z tą informacją. Może był z niego zły sąsiad i znajomy, skoro się wcześniej tymże nie zainteresował, ale nic nie zapowiadało że pani Longbottom utraciła pupile jak niektórzy z mieszkańców Doliny (a był pewien że gdyby się tak stało, to narobiłaby prawdziwego rabanu).

Bottowi też nie wydawało się niczym przesadnie dziwnym, że Hela mogła znać dokładny stan jego trzody. Była dziwna, ale ta dziwność nigdy mu nie przeszkadzała. Czaiła się na granicy wzroku, niczym duch samej Doliny czy Kniei. Gdyby nie to że jej chatka była przykuta do miejsca, to pewnie stałaby się jakąś lokalną legendą, albo uważano by ją za prawdziwą wiedźmę.

— Oh — wyraźnie był tą rewelacją bardziej zdziwiony niż zaniepokojony. — Gdyby potrzebował towarzystwa, no to zawsze mogę pomóc — oddałby jej tego jagniaka i za darmo, żeby miał dobry dom i towarzystwo. — Ciekawe rozwiązanie. Ja swoje wszystkie zwierzęta nazywam. Jeśli im się nie podoba, no to wtedy testujemy różne konfiguracje — uśmiechnął się nerwowo, kiedy szli przez wrzosowiska. Bott wyciągał kroku, a przynajmniej starał się, co kończyło się tylko tym że po paru krokach przystawał, czekał aż Helloise się z nim zrówna, a w tym czasie spoglądał zaniepokojony to w niebo, to w linię drzew która oddzielała ich od miasta. Czarne, smoliste chmury przykrywało całe niebo i napawało go faktycznym strachem, ale odprowadził dzielnie czarownicę do jej chatki. A skoro już tam się znalazł, to pogłaskał jagniątko, zanim pognał dalej.


Koniec sesji
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Bertie Bott (1533), Helloise Rowle (1510)


Strony (2): « Wstecz 1 2


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Spis Treści
Zakładki
Tryb normalny
Tryb drzewa