07.04.2023, 21:02 ✶
- Zaraz, to będzie chyba… rocznica jej ślubu? Ciotka uwielbia przyjęcia. Miałem zamiar doznać akurat wtedy wyjątkowo pechowego wypadku – stwierdził Cathal. Może w żartach. A może na poważnie. Prawdopodobnie byłby do tego zdolny.
Nie przeszkadzał mu kontakt wzrokowy, bo i sam na nią patrzył. Nawet nie ze względu na jej widok, raczej wyłapując i zapamiętując drobne grymasy, wyraz oczu, wszystko, co mogło pozwolić ją przejrzeć.
Bo to też mogła być kolejna maska.
Cynthia mogła zauważyć, że on wcale nie bawił się dobrze na przyjęciu wyższych sfer, słuchając rozmów o polityce. I że nie waha się postępować całkowicie wbrew konwenansom, ba, jest bezczelny. I do tego dostosować swoją aktorską grę, odrzucić jedną maskę, by pod spodem ukazała się kolejna. Sprytna dziewczyna, a Flintówna na pewno taką była, łatwo mogła się domyśleć, że tym wywrze znacznie większe wrażenie niż powtarzanymi frazesami i uprzejmym uśmiechem. Nie musiało tak być, ale mogło – nie znał jej na tyle, by być pewnym, wiedział tylko, że jest nie tylko kobietą piękną, ale też na pewno inteligentną i tak, jak powiedział: w teatrze Selwynów mogłaby być najjaśniejszą z gwiazd.
To czyniło ją z jednej strony intrygującą, z drugą niebezpieczną.
- Muszę przyznać. Przegrałaś batalię z Neith. Jeśli to cię pocieszy, podobno za życia była wyjątkowo piękna. Według inskrypcji mogła zawstydzić księżyc i gwiazdy – stwierdził. Bo i owszem, miała rację. Jego największą pasją były historia i runy, odkrywanie tego, co pokrył kurz czasu i to pochłaniało jego umysł, oferowało niekończącą się paletę emocji. Kochał równie mocno niebezpieczeństwo wkraczania do podziemnych korytarzy pełnych magicznych pułapek, jak i długie, żmudne dni, spędzane na klęczeniu przy kamiennej płycie w palącym słońcu pustyni, próbując zrozumieć, co na niej zapisano. – Chociaż ona ma przynajmniej kilka tysięcy lat. Jak interesujący musiałby być twój trup? A raczej… co czyni świeżego trupa bardziej interesującym od innych?
W przypadku tych starych były to głównie pozycja, nadzwyczajne okoliczności pochówku, wiek, coś niepasującego, przedmioty, jakie miał przy sobie. Czy tu chodziło o sposób śmierci?
- Jeśli nie byłaś jednym z niewolników, ciągnących kamienie do budowy piramidy, to tak, być może były ciekawe – przyznał, bez protestów ponownie przyjmując uścisk jej ręki i dostosowując tempo do jej kroku. – Nie kwestionowano wtedy istnienia bogów, wierzono ślepo w ich możliwości. Od nich pochodziły wszelkie plagi, szczęścia i nieszczęścia. Być może sami kapłani wierzyli, że to od bogów otrzymują swoje moce. I nie sądzę, by faraon się tym kłopotał. Zjednoczył państwo i został bogiem – człowiekiem. Chociaż kto wie? Może masz rację to on podał jej tę truciznę? Albo inna kobieta, zazdrosna o jej pozycję, bo faraonowie rzadko całe życie trwali u boku jednej osoby? Lub ktoś, kto obawiał się, że ich potomek, faraon – mag na tronie będzie nazbyt problematyczny?
Nie przyglądał się specjalnie ani roślinom, ani wystawionym tu i ówdzie eksponatom, świadectwu zamiłowań Shafiqów do historii oraz archeologii. Znał je na pamięć. W tej chwili bardziej interesowała go Cynthia.
– Naprawdę? Nawet ja zauważyłem, że w kraju obecnie źle się dzieje. Pewnie na twój stół muszą trafiać też te mniej przypadkowe ofiary.
Nie przeszkadzał mu kontakt wzrokowy, bo i sam na nią patrzył. Nawet nie ze względu na jej widok, raczej wyłapując i zapamiętując drobne grymasy, wyraz oczu, wszystko, co mogło pozwolić ją przejrzeć.
Bo to też mogła być kolejna maska.
Cynthia mogła zauważyć, że on wcale nie bawił się dobrze na przyjęciu wyższych sfer, słuchając rozmów o polityce. I że nie waha się postępować całkowicie wbrew konwenansom, ba, jest bezczelny. I do tego dostosować swoją aktorską grę, odrzucić jedną maskę, by pod spodem ukazała się kolejna. Sprytna dziewczyna, a Flintówna na pewno taką była, łatwo mogła się domyśleć, że tym wywrze znacznie większe wrażenie niż powtarzanymi frazesami i uprzejmym uśmiechem. Nie musiało tak być, ale mogło – nie znał jej na tyle, by być pewnym, wiedział tylko, że jest nie tylko kobietą piękną, ale też na pewno inteligentną i tak, jak powiedział: w teatrze Selwynów mogłaby być najjaśniejszą z gwiazd.
To czyniło ją z jednej strony intrygującą, z drugą niebezpieczną.
- Muszę przyznać. Przegrałaś batalię z Neith. Jeśli to cię pocieszy, podobno za życia była wyjątkowo piękna. Według inskrypcji mogła zawstydzić księżyc i gwiazdy – stwierdził. Bo i owszem, miała rację. Jego największą pasją były historia i runy, odkrywanie tego, co pokrył kurz czasu i to pochłaniało jego umysł, oferowało niekończącą się paletę emocji. Kochał równie mocno niebezpieczeństwo wkraczania do podziemnych korytarzy pełnych magicznych pułapek, jak i długie, żmudne dni, spędzane na klęczeniu przy kamiennej płycie w palącym słońcu pustyni, próbując zrozumieć, co na niej zapisano. – Chociaż ona ma przynajmniej kilka tysięcy lat. Jak interesujący musiałby być twój trup? A raczej… co czyni świeżego trupa bardziej interesującym od innych?
W przypadku tych starych były to głównie pozycja, nadzwyczajne okoliczności pochówku, wiek, coś niepasującego, przedmioty, jakie miał przy sobie. Czy tu chodziło o sposób śmierci?
- Jeśli nie byłaś jednym z niewolników, ciągnących kamienie do budowy piramidy, to tak, być może były ciekawe – przyznał, bez protestów ponownie przyjmując uścisk jej ręki i dostosowując tempo do jej kroku. – Nie kwestionowano wtedy istnienia bogów, wierzono ślepo w ich możliwości. Od nich pochodziły wszelkie plagi, szczęścia i nieszczęścia. Być może sami kapłani wierzyli, że to od bogów otrzymują swoje moce. I nie sądzę, by faraon się tym kłopotał. Zjednoczył państwo i został bogiem – człowiekiem. Chociaż kto wie? Może masz rację to on podał jej tę truciznę? Albo inna kobieta, zazdrosna o jej pozycję, bo faraonowie rzadko całe życie trwali u boku jednej osoby? Lub ktoś, kto obawiał się, że ich potomek, faraon – mag na tronie będzie nazbyt problematyczny?
Nie przyglądał się specjalnie ani roślinom, ani wystawionym tu i ówdzie eksponatom, świadectwu zamiłowań Shafiqów do historii oraz archeologii. Znał je na pamięć. W tej chwili bardziej interesowała go Cynthia.
– Naprawdę? Nawet ja zauważyłem, że w kraju obecnie źle się dzieje. Pewnie na twój stół muszą trafiać też te mniej przypadkowe ofiary.