• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Niemagiczny Londyn Klinika magicznych chorób i urazów v
1 2 Dalej »
[10.05.1972 poranek] szara rzeczywistość | Leo & Heath

[10.05.1972 poranek] szara rzeczywistość | Leo & Heath
Gówniara z miotełką
She had a mischievous smile, curious heart and an affinity for running wild.
wiek
21
sława
VI
krew
półkrwi
genetyka
klątwa żywiołów
zawód
BUMowiec
Heather mierzy 160 cm wzrostu. Jest bardzo wysportowana, od dzieciaka bowiem lata na miotle, do tego zawodowo grała w quidditcha. Włosy ma rude, krótkie, nie do końca równo obcięte - gdyż obcinał je Charlie po tym, jak większość spłonęła podczas Beltane. Twarz okrągłą, obsypaną piegami, oczy niebieskie, czają się w nich iskry zwiastujące kolejny głupi pomysł, który chce zrealizować. Porusza się szybko, pewnie. Ubiera się głównie w sportowe rzeczy, ceni sobie wygodę. Głos ma wysoki, piskliwy - szczególnie, kiedy się denerwuje. Pachnie malinami.

Heather Wood
#11
25.09.2023, 14:28  ✶  

- Mam nadzieję, że to wystarczy. - Rzekła jeszcze z uśmiechem. Trochę ją to Beltane pokiereszowało. Nie tylko fizycznie. Podupadła na duchu przez to, że została zamknięta w domu. Zdecydowanie jej to nie służyło. Może znalazłyby się osoby, które cieszyłyby się z miesiąca wolnego, jednak Wood do nich nie należała. Ona gasła. Nie znosiła zamknięcia, bardzo szybko wtedy wpadała w zły nastrój, co od razu można było zauważyć. Nie potrafiła tego ukrywać.

- Zapamiętam. Wydaje mi się, że może to być spowodowane ćwiczeniami, bo dosyć sporo ich wykonuję. Chciałabym jak najszybciej wrócić do pełni sił, albo nawet doprowadzić się do lepszej formy, niż byłam wcześniej. - Wydawało jej się, że te założenia mają sens. Chciała aby jej organizm był stuprocentowo sprawny. Musiała być silna, aby mierzyć się z śmierciożercami.

- Złamana noga brzmi jeszcze bardziej paskudnie. Jak ci się to stało? - Była ciekawa. Czuła, że może jej tu zaraz opowiedzieć niezwykle fascynującą historię na ten temat. Leo wydawał się jej być niezwykle interesującym człowiekiem, biła od niego pozytywna energia i bardzo jej się to podobało.

- Może być w tym wszystkim, co mówisz jakiś sens. Nie służy mi nicnierobienie. - Zdawała sobie z tego sprawę, na pewno ta chandra minie jej, gdy wróci do pracy. Nie będzie wtedy miała czasu na zastanawianie się nad tym wszystkim.

- Zdecydowanie lepiej. Nie damy im też tej satysfakcji. Chcą, żebyśmy się bali, chcą, żebyśmy spoglądali ciągle za swoje ramiona. Tyle, że co nam pozostanie z życia, kiedy będziemy tkwili w ciągłym strachu? - Zgodziła się z opinią siedzącego przed nią chłopaka. Potrzebowała takiej pokrzepiającej gadki. Może i dobrze, że to akurat na niego dzisiaj tutaj trafiła?

- Czy jako kot możesz mówić? - Jakby został kotem terapeutą, to chyba powinien umieć? Tak się przynajmniej wydawało pannie Wood. - Myślę, że mógłbyś na tym sporo zarobić. - Szczególnie z takim nastawieniem. Ludzie potrzebowali kogoś, kto da im nadzieję i trochę radości z życia.

Zupełnie znienacka zaczął ściskać jej rękę. Nie czuła jednak nic, co by wzbudziło jej niepokój. - Mam wrażenie, że wszystko jest w porządku. - Dodała jeszcze.

Kot z tendencją do głupoty
kici kici miau
będę ciebie brał
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Ma wzrost 174. Gibki, żwawy, skory do zabawy. Oczy jasnobrązowe, ale włosy ciemniejsze. Jest wysportowany, bo dużo biega i się wspina. Mięśnie ma, ale nie jest jakimś Pudzianowskim. Zyskał je ze swojego aktywnego trybu życia, a nie przez ciągłe ćwiczenia. Z reguły ciepły albo cwany uśmieszek ma na pyszczku. W WERSJI KOCIEJ: rudo umaszczony kot domowy, nieprzeżarty. Ma kompletnie inne zwyczaje niż Garfield.

Leo O'Dwyer
#12
06.10.2023, 12:01  ✶  
- Widzisz, pewnie tu pies pogrzebany został. Ćwiczenia są dobre, ale nie można z nimi przesadzać, bo twoje ciało potrzebuje również odpoczynku żeby się regenerować. Ćwiczeń akurat potrzebują mięśnie i stawy, ale... to właściwie nieistotne z punktu widzenia pacjenta - przyznałem, uśmiechając się tylko, że się tak zagalopowałem, ale też nadmiar wiedzy nigdy nikomu nie zaszkodził. Mógł się czasami skończyć drzemką, ale to tylko na plus w moim mniemaniu. - A z tą nogą było minęło. Jak mówiłem. A, cóż, jestem dosyć ruchliwym kolesiem, więc się wspinam to tu, to tam, więc kiedyś trzeba było spaść - przyznałem, wzruszając ramionami. Czysty przypadek, lekki wypadek, ale niestety uziemiony zostałem na nazbyt długo. Życie.
- I dokładnie tak mi mów, Heather. To się nazywa pozytywne myślnie, moja droga. W razie gdybyś chciała wykupić u mnie pełen pakiet kursów, to jestem otwarty, terminy dla ciebie znajdę, pisz śmiało - zaśmiałem się, bo w tej chwili byłem niepoważny jawnie. Nie prowadziłem żadnych kursów, ale musiałem przyznać, że brzmiałem bardzo pozytywnie. Hmm. Może to jakiś plan B? Pomysł, w razie gdyby moja kariera w szpitalu kiedyś dobiegła końca? Będę mówcą motywacyjnym i będę zarażał innych swoją energią - najlepszy i najbardziej pozytywny wirus na świecie.
- Żartowałem, oczywiście, jednakże gdybyś potrzebowała poprawy humoru czy też nastawienia, to pisz-pisz. Leo O’Dwyer się kłania. Zawsze można wyskoczyć gdzieś na miasto, niezobowiązująco, rzecz jasna, panno Wood nieposzukująca aktualnie miłości. To dla fakty już jasne, a ja zdradzę ci jeden - znam niemalże każdy bar w tym mieście, więc zapraszam na cokolwiek nie miałabyś ochoty - przyznałem się, zostawiając już tę jej rękę w spokoju. Ile można ją męczyć, skoro sama Heather dawała jej wycisk. Aż zanadto. - A z tym kotem-terapeutą to też naciągane, bo ci słowa nie powiem w postaci kota. Może za wyjątkiem miau, hehe. Czy to słowo? - zapytałem zaciekawiony, bo aż tak to moja wiedza nie sięgała daleko. Może kochałem książki i spać na książkach, ale wszystkich rozumów nie pozjadałem. Właściwie, to żadnego nie zjadłem. - Po prostu nie forsuj się na siłę, bo niczego nie przyspieszyć. Na spokojnie, poćwiczyć kwadrans z rana, kwadrans po południu. Normalnie ręki używaj, ale nie przeciążaj, a zapomniesz, że jest problem i na domiar dobrego nawet się nie obejrzysz, a już będzie z nią wszystko okej - zapewniłem w taki sposób, że aż zabrzmiałem jak profesjonalista. Ja to jednak byłem stworzony do tej roboty.
Gówniara z miotełką
She had a mischievous smile, curious heart and an affinity for running wild.
wiek
21
sława
VI
krew
półkrwi
genetyka
klątwa żywiołów
zawód
BUMowiec
Heather mierzy 160 cm wzrostu. Jest bardzo wysportowana, od dzieciaka bowiem lata na miotle, do tego zawodowo grała w quidditcha. Włosy ma rude, krótkie, nie do końca równo obcięte - gdyż obcinał je Charlie po tym, jak większość spłonęła podczas Beltane. Twarz okrągłą, obsypaną piegami, oczy niebieskie, czają się w nich iskry zwiastujące kolejny głupi pomysł, który chce zrealizować. Porusza się szybko, pewnie. Ubiera się głównie w sportowe rzeczy, ceni sobie wygodę. Głos ma wysoki, piskliwy - szczególnie, kiedy się denerwuje. Pachnie malinami.

Heather Wood
#13
08.10.2023, 22:38  ✶  

- Brzmi dosyć mocno skomplikowanie. - Próbowała zrozumieć, o co mu chodzi. Niby ćwiczenia były dobre, niby jej ciało tego potrzebowało, ale jednak nie do końca. Nie miała umiaru z niczym, więc może tutaj był pies pogrzebany. Angażowała się bardzo mocno w swój powrót do zdrowia i liczyła, że dzięki temu zdarzy się to szybciej, jak widać mogło być wręcz przeciwnie, sama tym sobie trochę szkodziła. Nic jednak nie było takie proste, jak się mogło wydawać.

- Niestety, chociaż ryzyko napędza. Mam wrażenie, że świadomość, że może się coś stać powoduje, że robi się to z większą przyjemnością. - Heather lubiła czuć strach, sprawiało jej przyjemność walczenie ze swoimi lękami, stawianie im czoła. Przepadała za niebezpieczeństwem. W końcu tylko trochę ją poturbowano, a mogła umrzeć, więc nie skończyło się to wcale źle.

- Może się zgłoszę, jak znowu będzie mi gorzej. - Odparła jeszcze do swojego towarzysza. Póki co wystarczyło jej to, co mówił. Nic więcej nie potrzebowała do szczęścia, pozytywne myślenie - niby takie proste, ale nie zawsze wychodziło.

- Jasne Leo, jakby coś na pewno się odezwę. Fajny z ciebie koleś. - Dodała, bo właściwie dobrze jej się z nim rozmawiało. Mogłaby go zapoznać z chłopakami, w końcu dobrze było powiększać swoje grono znajomych. Na pewno by się ucieszyli, gdyby mieli kolejną gębę do swoich popijaw. Wyglądał też na osobę, która skłonna byłaby ryzykować i zachowywać się jak oni, a niewiele znała takich osób. Same pozytywy.

- Jak dla mnie to słowo. Mógłbyś wymruczeć jakąś kocią piosenkę i wszyscy byliby zadowoleni. - Powinien pomyśleć nad byciem kocim terapeutą, ludzie naprawdę mogli czegoś takiego potrzebować.

- Tak jest, będę się stosować do zaleceń. - Pokiwała nawet głową ze zrozumieniem, chociaż znając Wood to ledwie stąd wyjdzie, to o wszystkim zapomni. Zeskoczyła więc już na nogi, bo skończyli dzisiejszą rehabilitację i to czas najwyższy, żeby wrócić do domu, chociaż przyjemnie się gawędziło. - Dziękuję, za wszystko, i do zobaczenia Leo! - Czuła, że się jeszcze spotkają. Ruszyła w stronę wyjścia i zniknęła za drzwiami.



Koniec sesji
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Heather Wood (2782), Leo O'Dwyer (2231)


Strony (2): « Wstecz 1 2


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa