Kolejne informacje przekazane przez Richarda sprawiły, że aż jedna dłoń powędrowała w stronę czoła. Oparła się o nie, zaś ręka łokciem wsparła się o blat biurka. Przez chwilę trwał w tej pozycji, na samym początku nie będąc pewnym tego, w jaki sposób należało na to zareagować. Co konkretnie powinien zrobić? Jednego można było być tutaj pewnym - nie był zadowolony. To dało się zauważyć.
Wreszcie wyprostował się.
- Zdajesz sobie sprawę z tego, co konkretnie zrobiłaś? - pytanie skierował bezpośrednio w kierunku swojej córki, nie dając jej zarazem dość czasu na to, żeby udzieliła w tym przypadku jakiejkolwiek odpowiedzi. - Zawarłaś oficjalną umowę na dostarczenie produktu, który powstał przy wykorzystaniu niezarejestrowanej produkcji, nieposiadającej niezbędnych do tego celu zezwoleń. - wyjaśnił, starając się nie podnosić głosu, choć jego ton nie był w tym przypadku tak nieokreślony jak zwykle. Tak opanowany, spokojny. - Wyjaśnię, Sophie. - uniósł ku górze dłoń, z wyprostowanym tylko jednym palcem. - Złamałaś tym samym obowiązujące prawo. - wyprostował kolejny palec. - Nie skonsultowałaś tego pomysłu z kimś, kto by posiadał w tej materii szersze doświadczenie. - następny palec powędrował w górę. - Nie poinformowałaś nas o tym, że właśnie w NASZYM DOMU stworzyłaś nielegalną na ten moment produkcje alkoholu. - z prostowania pozostałych palców zrezygnował, kręcąc jedynie przy tym wszystkim głową. Rezygnacja? Możliwe. W końcu czy wymienianie każdego jednego błędu, jaki w tej sytuacji popełniła, miało jakikolwiek sens? Do dziewczyny zapewne zbyt wiele by w tym przypadku nie dotarło. - Zrealizujesz obecną umowę, zgłosisz swoją produkcje oraz umowę zawartą przed jej rejestracją i uzyskaniem niezbędnych pozwoleń. Będzie to wiązało się z opłatą za wydanie pozwolenia oraz pewną karą do zapłacenia... - wyciągnął rękę w kierunku szklanki z alkoholem, osuszył ją do samego dna. Potrzebował tej odrobiny procentów. - Jeśli nie będziesz w stanie pokryć tej kary dzięki środkom uzyskanym od pana Prewetta, pozostałą sumę założę za Ciebie, ale w zamian za to, będziesz zwracać mi swoją wypłatę do czasu uregulowania pełnej sumy. Tak, żebyś nie zapomniała, że za swoje błędy trzeba płacić.
Spojrzał na Ricka, zastanawiając się nad tym czy było to już wszystko, co nalezało poruszyć. Przeniósł następnie spojrzenie na Sophie. Później jeszcze na teczki, które zawierały sporo dokumentacji. Zajęło mu to kilka chwil, ale kontynuował.
- Zarobisz na lokal, będziesz kontynuowała produkcje alkoholu. Droga wolna. Nie wrócisz jednak do tego zajęcia w naszym domu. Chcesz prowadzić własny biznes, to zajmij się tym tak jak należy. Od podstaw. Zarób pieniądze na jego rozkręcenie. - postawił sprawy jasno. Pokazał jej, w jaki sposób to wszystko widzi. Nie zamierzał się uginać. Nie w sytuacji, kiedy nie przyszła do nich wcześniej, a zamiast tego wykręciła taki numer.