02.04.2026, 19:47 ✶
Brynja wciąż była naga jak świt nad nieoswojoną ziemią. Nie odwróciła się, nie sięgnęła po ubranie, nie wykonała nawet gestu, który mógłby zdradzić zawstydzenie od chwili, gdy uświadomiła sobie, że nie była na wybrzeżu sama. Nie wynikało to jednak z niewiedzy ani nieobycia. Ludzkie ciało bywało przecież niedoskonałe i istniały momenty, w których odzienie traciło na znaczeniu — zwłaszcza, gdy wokół panowała natura, a jej obecność była równie naturalna jak piękno nieopodal stojącej kobiety. Co więcej, Lana nie obudziła w niej lęku. Selkie nie dostrzegała w niej zagrożenia. Gdyby choć przez chwilę pomyślała, że mogłaby zostać wykorzystana przez człowieka, dawno by uciekła.
Jej spojrzenie oderwało się wreszcie od wilgotnego, zmiętego listu i spoczęło ponownie na bladej, pięknej twarzy. W oczach selkie zamigotała nieufność, złagodzona tkliwością, jaką wzbudzały w niej stworzenia lądu, ilekroć los kładł je przed nią nagie ze swych tajemnic. Ciepło. Kruchość. Jakże osobliwe były te dwa przymioty — tak nieodłącznie związane z ludzkim ciałem.
— Był? — powtórzyła. — Jeżeli był taki ważny, to dlaczego pozwoliłaś, aby spotkał go podobny los? Czy coś odwróciło twoją uwagę?
Być może w istocie nie tak daleko było jej do syren, o których szeptano na wybrzeżach i mamiły ludzkich mężczyzn ku zgubie samą tylko słodyczą głosu i obietnicą ciała. Ona jednak nie zamierzała skrzywdzić tej pięknej nieznajomej, która spoczywała przed nią z tą szczególną miękkością właściwą rannym ptakom.
O Matko, niechże Morze jej wybaczy, czuła z rosnącym niepokojem, że sama także poddawała się temu osobliwemu czarowi. Czy można było zostać uwiedzioną nie przez pieśń Księżyca, lecz przez samą obecność? Czy Morze, które od wieków znało głód we wszelkich jego odmianach, mogło czasem omylić go z pożądaniem?
Może były na świecie kobiety, które nigdy nie zostały stworzone po to, aby należeć do mężczyzny? Podobne pytanie kiedyś zadała Urd.
Jej uwagę odwrócił kawałek drewna, który musiał wysunąć się kobiecie o kieszeni, gdy ta upadła. Kobieta była czarownicą!
— Nie ma zaklęcia, które mogłoby to naprawić? — spytała, unosząc lekko mokry list między palcami.
Jej spojrzenie oderwało się wreszcie od wilgotnego, zmiętego listu i spoczęło ponownie na bladej, pięknej twarzy. W oczach selkie zamigotała nieufność, złagodzona tkliwością, jaką wzbudzały w niej stworzenia lądu, ilekroć los kładł je przed nią nagie ze swych tajemnic. Ciepło. Kruchość. Jakże osobliwe były te dwa przymioty — tak nieodłącznie związane z ludzkim ciałem.
— Był? — powtórzyła. — Jeżeli był taki ważny, to dlaczego pozwoliłaś, aby spotkał go podobny los? Czy coś odwróciło twoją uwagę?
Być może w istocie nie tak daleko było jej do syren, o których szeptano na wybrzeżach i mamiły ludzkich mężczyzn ku zgubie samą tylko słodyczą głosu i obietnicą ciała. Ona jednak nie zamierzała skrzywdzić tej pięknej nieznajomej, która spoczywała przed nią z tą szczególną miękkością właściwą rannym ptakom.
O Matko, niechże Morze jej wybaczy, czuła z rosnącym niepokojem, że sama także poddawała się temu osobliwemu czarowi. Czy można było zostać uwiedzioną nie przez pieśń Księżyca, lecz przez samą obecność? Czy Morze, które od wieków znało głód we wszelkich jego odmianach, mogło czasem omylić go z pożądaniem?
Może były na świecie kobiety, które nigdy nie zostały stworzone po to, aby należeć do mężczyzny? Podobne pytanie kiedyś zadała Urd.
Jej uwagę odwrócił kawałek drewna, który musiał wysunąć się kobiecie o kieszeni, gdy ta upadła. Kobieta była czarownicą!
— Nie ma zaklęcia, które mogłoby to naprawić? — spytała, unosząc lekko mokry list między palcami.
i wish you a kinder sea