04.03.2026, 20:39 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 04.03.2026, 20:40 przez Peregrinus Trelawney.)
Prawa Czasu przed szóstą rano
Miał sen, a w swoim śnie szedł i szedł bez końca, i przeszedł kilka nieskończoności, nim w końcu się obudził. W swoim łóżku. Kilka razy sprawdził, czy na pewno w swoim łóżku i czy na pewno się obudził.
Sen o schodzeniu pod ziemię, pod ruiny, skłonił Peregrinusa do przeorganizowaniu bagażu i dopakowania kilku rzeczy. Rozpalił w nim jednak jednocześnie więcej palącej ciekawości niż niepokoju; tej przeklętej ciekawości, która jako jedna z niewielu ciągot potrafiła nakłonić go do wyjścia ze strefy komfortu.
Zanim udał się na miejce wycieczkowej zbiórki, odwiedził jeszcze Prawa Czasu. Przed poprzednim swoim wyjazdem, tym do Windermere, również zjawił się tu wczesną porą, jeszcze nim słońce zapowiedziało poranek. Wtedy przyszedł, ponieważ nie mógł spać i szukał zajęcia w pracy. Tym razem przyszedł do człowieka, nie do zajęć.
Nie zatrzymał się na dole, tylko wspiął od razu na piętro kamienicy, stąpając cicho, aby nie pobudzić domowników. Uchylił drzwi sypialni Vasilija. Mężczyzna spał jeszcze i dobrze, że spał. Peregrin nie miał serca go budzić, wiedząc, że — podobnie jak i on — ukochany miewa problemy z bezsennością. Przygotował mu wcześniej na taką ewentualność wyjca, który wbrew nazwie wcale nie wył, a wygłaszał głosem Peregrinusa krótkie słowa na do widzenia, życzenia miłego weekendu i tak dalej. Wróż zostawił go teraz na stoliku nocnym i… musieli mu sprzedać wadliwego, ponieważ wyjec otworzył się niespodziewanie i wśród ciszy śpiącej kamienicy zaczął mówić: Hej, nie chciałem cię budzić…
Spanikowany Trelawney od razu rzucił się rozpraszać zaklętą kopertę:
Rzut O 1d100 - 78
Sukces!
Sukces!
... co nawet udało mu się, ale zdaje się, że nie dość szybko.
źródło?
objawiono mi to we śnie
objawiono mi to we śnie