• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Wokół Magicznych Dzielnic Ministerstwo Magii v
1 2 3 Dalej »
[02.10.72, noc] Poznajcie Rączkę

[02.10.72, noc] Poznajcie Rączkę
królowa nocy
some women are lost in the fire
some women are built from it
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
auror, twórca eliksirów
Ma długie do pasa, bardzo ciemnobrązowe, wpadające w czerń włosy. Te, zwykle rozpuszczone lub spięte jakąś spinką, okalają owalną twarz o oliwkowej karnacji, skąd spoglądają spokojne, brązowe oczy. Nie jest przesadnie wysoka, mierzy 167 cm wzrostu i jest stosunkowo szczupła. Swoje bardzo kobiece kształty lubi podkreślać ubiorem. Nosi się najczęściej w czerni. Ciągnie się za nią mgiełka delikatnych perfum – o ciepłej nucie drzewa sandałowego, wanilii, jaśminu, konwalii i pomarańczy.

Victoria Lestrange
#11
03.12.2025, 22:22  ✶  

Pozwoliła Brennie wrzucić odciętą rękę do pomieszczenia i zrobić to co uważała za stosowne. Ołówek wyciągnięty z kieszeni nawet jej nazbyt nie zaskoczył, był nawet kompletnie normalną rzeczą, Longbottom już nie raz jej udowodniła, jak dziwne rzeczy potrafi ze sobą nosić, a zresztą Victoria sama była nie lepsza. W końcu jednak drzwi zostały zamknięte bez przeszkód, a Victoria ruchem różdżki zgasiła w nim światło.

Nigdzie się jednak stąd nie ruszyły, bo miały temat do przegadania, a Lestrange zastanawiała się, czy Brenna będzie robiła jakieś uniki, zważywszy jak długo sama milczała. Tak, była zaskoczona, kiedy Atreus powiedział jej, że wybiera się z Brenną na wesele i że to ona go zaprosiła, bo on zaproszenia nie dostał. Ale to nie było zaskoczenie negatywne, wręcz przeciwnie. I oczywiście, że znała plotki o Bulstrodzie, ale każdy miał swoją przeszłość – nie musiało to w żaden sposób implikować tego, co będzie teraz. Poza tym oboje byli przecież dorośli, z dobrych rodzin, czemu miałaby to odbierać źle? Raczej skrytość na tym polu u Brenny była wręcz słodka.

– Oooch, idealnie. Teraz ja się będę mogła odegrać. Wiewiórka, tak? – Atreus miał zbyt dużo ubawu po tym, jak Victorię ugryzła gęś, więc ta wiewiórka przyszła teraz jak wcześniejszy prezent z okazji Yule. Ciemnowłosa nawet uśmiechnęła się złośliwie na samą myśl, bo już układała sobie w głowie pytanie jakie następnym razem rzuci do Atreusa, związane z wiewiórką, nie inaczej. – Czekaj, wypiłaś bimber Yaxleya? Och Brenn – wiedziała doskonale, że jej przyjaciółka unika alkoholu i przecież pamiętała równie dobrze dlaczego. Victorii od tamtej pory zdarzało się czasami napić, ale nigdy tak, jak wtedy, gdy przeżywały swoją ostatnią noc w Hogwarcie.

Oparła się za to wygodniej bokiem o ścianę i rzuciła Longbottom rozbawione spojrzenie.

– Więc jak długo to trwa? – zapytała w końcu, nie chcąc, by to pytanie zniknęło gdzieś nigdy nie zadane.

Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#12
03.12.2025, 22:48  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 03.12.2025, 22:55 przez Brenna Longbottom.)  
– Chyba niechcący dałam ci broń do ręki. Mam nadzieję, że nie oberwę od niej rykoszetem – powiedziała, zwracając spojrzenie na Victorię, a kącik jej ust uniósł się lekko. Ten tom i uśmiech już sugerowały, że Lestrange najwyraźniej chciała się za coś Bulstrodowi odwdzięczyć i historia o krwiożerczej wiewiórce spadła jej jak z nieba. – Nie całą szklankę, dzięki bogom, bo mogłabym tego nie przeżyć. Nie polecam doświadczenia.
Niestety, z rozpędu wzięła naprawdę duży łyk, a potem jeszcze drugi, bo umysł jakoś nie skontaktował, co takiego pije. To nie tak, że nie piła absolutnie niczego, ale zasadniczo od przygody w Hogwarcie unikała alkoholu, a od początku wojny… no najwyżej sięgała po łyk szampana, kiedy nie spełnienie toastu byłoby dla kogoś obrazą. Bimber Yaxleya na pewno stanowił pewny szok dla organizmu, a Brenna nie była pewna, czy woda, którą z kolei próbowała to popić, na pewno była czystą wodą – w sumie przez ten bimber nie czuła smaku. Biorąc pod uwagę jednak, jak w pewnym momencie wszystko stało się mgliste, bardzo prawdopodobne że zmieszała alkohole.
– Hm. Problem w tym, Tori, że nie jestem nawet pewna, czym jest „to” – odparła po prostu, bo chociaż była absolutną mistrzynią uników, to stosowanie takich tutaj raczej mijało się z celem. I to nie tak, że czegoś było jej w tej chwili wstyd. Po prostu... nie do końca była pewna, co właściwie Atreus myślał, a jej doświadczenia na polu umawiania się były raczej mizerne.
Ale odpowiedzenie na pytanie „do kiedy” było... po prostu trudne. Od Beltane? Od zerwania więzi? Od kiedy poszli do kina – skoro nie była nawet pewna, czy to była randka czy próba sprawdzenia, czy wszystko minęło, czy może oba? Od snu na plaży? Od koncertu? Od rozmowy w Little Hangleton…? Jeżeli "to" miało być spotykaniem się... To chyba od koncertu Muzy?
– Zaprosił mnie na koncert miesiąc temu, jeśli tak można to liczyć – stwierdziła w końcu, bo w sumie wtedy pokazali się gdzieś razem publicznie i było to też mniej więcej w tym samym czasie, co wyprawa na plażę przy klifach Devon.
Brenna machnęła różdżką, znów zapalając światło i ostrożnie uchyliła drzwi, by sprawdzić, czy rączka postanowiła trochę sobie pobiegać, gdy nikt nie patrzył.


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
królowa nocy
some women are lost in the fire
some women are built from it
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
auror, twórca eliksirów
Ma długie do pasa, bardzo ciemnobrązowe, wpadające w czerń włosy. Te, zwykle rozpuszczone lub spięte jakąś spinką, okalają owalną twarz o oliwkowej karnacji, skąd spoglądają spokojne, brązowe oczy. Nie jest przesadnie wysoka, mierzy 167 cm wzrostu i jest stosunkowo szczupła. Swoje bardzo kobiece kształty lubi podkreślać ubiorem. Nosi się najczęściej w czerni. Ciągnie się za nią mgiełka delikatnych perfum – o ciepłej nucie drzewa sandałowego, wanilii, jaśminu, konwalii i pomarańczy.

Victoria Lestrange
#13
05.12.2025, 12:39  ✶  

– Nie ośmieli się – to były ich przekomarzania, nie sądziła, że Atreus miałby wyładować jakąś złość na Brennie, nawet jeśli to ona puściła parę. A potem uniosła brwi. – Paliło? Założę się, że było obrzydliwe – zwłaszcza, że nie polecała doświadczenia, a Victoria też niespecjalnie miała ochotę takowe przeżywać na własnej skórze. Nawet poklepała Brennę po ramieniu współczująco, bo z tego co mówiła, świat po tej szklance bimbru zmienił się w rozmazaną masę, której Brenna nie do końca pamiętała, prócz jakichś ikonicznych wydarzeń. W zasadzie to nie musiała jej tego tłumaczyć, obie wiedziały przecież jak było: wystarczyło wypić za dużo, pomieszać, a potem lądujesz w Zakazanym Lesie i szukasz jednorożców, a ostatecznie budzisz się w jakiejś hogwardzkiej wieży na krokwi i nie pamiętasz co się właściwie stało. Dlatego nawet nie pytała o rolnika i świnie, bo zakładała, że to właśnie tego typu historia, w której nie do końca wiadomo jak i dlaczego.

– A czym ma być? Zapraszacie się na różne wydarzenia i idziecie na nie razem zakładam, że nie dlatego, że nie macie z kim innym iść, a dlatego, że chcecie spędzić wspólnie czas? – Victoria miała jakieś tam doświadczenie na polu randkowania, ale też nie była jakąś femme fatale, chociaż te śmieszne pisma próbowały ją przedstawić inaczej, i wcale nie spotykała się w swoim życiu z wieloma mężczyznami, a oficjalnie to tylko z dwoma: jednego wręcz nie znosiła i jak nie musiała to nigdzie się z nim nie pokazywała, na szczęście nie trwało to zbyt długo, a drugi… drugi to była bardziej skomplikowana relacja, ale nie było tam niechęci, wręcz przeciwnie. – I lepiej się poznać? – podsunęła i uśmiechnęła się do Brenny zachęcająco. Zrozumiała za to, że skoro przyjaciółka sama nie wiedziała jak to nazwać, to nie było to w żaden sposób oficjalne, a i sami zainteresowani nie porozmawiali jeszcze o charakterze tego wszystkiego, na razie okazując sobie jakieś zainteresowanie. – Okej – zanotowała koncert i nie przestając się uśmiechać zapytała chyba o najważniejszą kwestię w tym wszystkim: – Podoba ci się? – nic więcej nie było tak na dobrą sprawę na tym etapie istotne. Tylko tyle: czy jej się podobał i czy była zainteresowana, a jeśli nie to dlaczego jeszcze nie uciekła.

Zresztą tak samo jak rączka - bo Brenna odchyliła drzwi, by przekonać się, że ta leżała dokładnie w tym samym miejscu, w którym ją zostawiła.

Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#14
06.12.2025, 08:44  ✶  
– A widzisz, to tak wypalało… że w pierwszej chwili nawet nie czułam, że wypala. Chwilę później za to bardzo pragnęłam wody – parsknęła Brenna. – W każdym razie jestem pewna, że najwcześniej do alkoholu będzie mnie ciągnęło za kolejne dziesięć lat.

No dobrze, chyba że Voldemorta nagle szlag trafi, to z takiej okazji zrobiłaby wyjątek. Ale ogólnie wątpiła, by w najbliższym czasie miała ochotę pić trunki, i to nie tylko z powodu konieczności zachowania stałej czujności. Wspomnienie bólu głowy po tym bimbrze miało jeszcze długo do Brenny wracać, ilekroć spojrzy na butelkę alkoholu.

– Zadajesz cholernie trudne pytania, Tori, wiesz? – odparła, bo to było skomplikowane przez to całe Beltane, a jeszcze dochodził chyba fakt, że Brenna wolała po prostu za wiele się nie zastanawiać i nie analizować, i broń Melinie nie stawiać żadnych wniosków. Mogłyby się jej nie spodobać. – Pewnie miałby z kim pójść, i pewnie poszłabym bez problemu na ten ślub sama. Po prostu nie zostawałabym wtedy na weselu. – A przynajmniej niedługo, bo ostatecznie praktycznie wszyscy przychodzili tam w parach, byłaby więc po prostu dla kogoś piątym kołem u wozu. Może była towarzyska, ale nie lubiła specjalnie się narzucać.

Ale zaprosiła go, bo po prostu nie chciała iść tam z kimś innym.

– Można powiedzieć, że go lubię – skwitowała krótko. W sumie tego, co sama myślała i czuła była całkiem pewna, ale już cała otoczka, włącznie z Atreusem, wojną i artykułami, robiła swoje.

Otworzyła jednocześnie drzwi i podejrzliwie przypatrzyła się ręce, która grzecznie siedziała na środku pomieszczenia. Podeszła do niej w końcu i podniosła, ostrożnie, znów przez szalik… będzie musiała potem go wyprać.

– Dobra, chyba jednak sama ciemność to za mało... trzeba to zanieść do odpowiedniego miejsca… Jeśli złapiemy Cynthię, będziesz mogła podpytać też ją. Bo wygląda na to, że chodzi z twoim kuzynem – dodała, być może w pełni świadomie właśnie rzucając Victorii smaczniejszy kąsek, by samej ujść dalszej inwigilacji, bo sama miała za sobą wyjątkowo trudne przesłuchanie w wykonaniu matki.


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
królowa nocy
some women are lost in the fire
some women are built from it
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
auror, twórca eliksirów
Ma długie do pasa, bardzo ciemnobrązowe, wpadające w czerń włosy. Te, zwykle rozpuszczone lub spięte jakąś spinką, okalają owalną twarz o oliwkowej karnacji, skąd spoglądają spokojne, brązowe oczy. Nie jest przesadnie wysoka, mierzy 167 cm wzrostu i jest stosunkowo szczupła. Swoje bardzo kobiece kształty lubi podkreślać ubiorem. Nosi się najczęściej w czerni. Ciągnie się za nią mgiełka delikatnych perfum – o ciepłej nucie drzewa sandałowego, wanilii, jaśminu, konwalii i pomarańczy.

Victoria Lestrange
#15
06.12.2025, 14:18  ✶  

Westchnęła, ale wcale nie cierpiętniczo, a raczej po prostu lekko ubawiona uporem Brenny.

– Tak naprawdę to są bardzo proste pytania – to odpowiedź na nie potrafiła być trudna, nie dlatego, że rzeczywiście było to skomplikowane, a dlatego, że czasami pewne rzeczy nie chciały przejść przez usta, a człowiek wolał się oszukiwać. Reakcja Brenny była jednak całkiem niezłą odpowiedzią, która mówiła Victorii wiele, stąd pewnie jej wielce wymowny uśmieszek. – Mhmm – wymruczała na dalsze odpowiedzi pani detektyw, po czym się uśmiechnęła. – Można więc powiedzieć, że tyle mi na razie wystarczy – odparła, nie zamierzając więcej męczyć Brenny. – Chciałam po prostu wiedzieć czy i na ile kibicować i czy ewentualnie powinnam skopać Bulstrode’owi tyłek – ale miała już swoją odpowiedź: tak, kibicować. Atreusa wypytywać nie zamierzała, co najwyżej mimochodem przy okazji, ale nie planowała robić mu pełnego przesłuchania jak teraz Brennie.

A potem parsknęła gromkim śmiechem, zauważając to, co zrobiła Brenna: jakże płynnie przeszła do Cynthii pokazującej się z jej kuzynem.

– Niezła próba – rzuciła. – Odpuszczę ci już dzisiaj. A jak tak bardzo chcesz poplotkować o Cynie, to nie jestem tym zaskoczona. Widzisz, eee… miesiąc temu powiedziała mi coś w stylu, że Louvain jej się tak jakby oświadczył, ale nie chciała mi wyjaśnić ani co to znaczy to całe tak jakby, ani czy się zgodziła, wymawiając się tym, że to takie skomplikowane – Victoria przewróciła oczami. Przewróciła, bo pamiętała doskonale, że Cynthia i Louvain zostali połączeni tym samym rytuałem co ona i Sauriel, i najwyraźniej krążyli wokół siebie. Takie jej się właśnie trafiły przyjaciółki: skomplikowane! Kiwnęła za to głową w stronę zawiniątka z dłonią. – Po prostu podrzućmy to tamtym, zerknijmy do tych akt i sama wiesz co dalej.

Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#16
09.12.2025, 11:04  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 09.12.2025, 11:13 przez Brenna Longbottom.)  
– O nie. Absolutnie nie. Są proste tylko dla osoby, która je zadaje – oświadczyła Brenna, spoglądając na Victorię, z miną kogoś, do kogo dotarło to dopiero teraz, bo jakby wcześniej to ona mogła zadawać pytania w rodzaju „a może powinnam zepchnąć ze schodów tego Rosiera?” albo „…to co z tobą i Saurielem?”. Może dla kogoś było proste, ale no… nie w ich świecie.
– W cokolwiek się wpakowałam, zrobiłam to sama, więc nie musisz kopać mu tyłka – powiedziała, już poważniej. Doskonale wiedziała, że miała całkiem spore szanse na złamane serce, ale nawet jeżeli na początku mogła wszystko zrzucać na Beltane i zepsuty rytuał, to jednak w tej chwili oczy miała szeroko otwarte, a umysł niezaćmiony żadną magią.
Inna sprawa, że gotowość do złamania nosa chłopakowi, który wykręcił jakiś numer bliskiej jej dziewczynie, zawsze uważała za pierwszy obowiązek przyjaciółki, więc nie żeby dziwiła się deklaracji Victorii.
Zamarła na chwilę, w pół ruchu, kiedy Victoria wspomniała o oświadczynach, a jej brwi powędrowały w górę.
– No patrz, a o tym mi się nie zająknęła. Nie miałam długo pojęcia, że w ogóle się z nim widuje, a jak zobaczyłam ich razem i spytałam, czy są na randce, to mi odpowiedziała, że to skomplikowane…
W co Brenna nawet wierzyła. Nie znała dobrze Louvaina, ale chyba miał trudny charakter, wiele dziewczyn i do niedawna był zaręczony – w sumie to jak nic mogłyby uścisnąć sobie tutaj ręce. Fakt, że tak szybko się oświadczył sugerował jednak, że albo trwało to dłużej niż Brenna ośmieliła się podejrzewać, albo tkwiło w tym coś więcej. Nie żeby nie uważała, że Cynthia potrafi absolutnie zamieszać komuś w głowie, ale chyba była tutaj jeszcze bardziej skryta niż bywały Brenna czy Victoria…
– Umówiłam się z nią na lunch, więc może dam radę zadać jej parę pytań. To co? Ruszamy?

Koniec sesji


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek:
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Brenna Longbottom (2971), Pan Losu (29), Victoria Lestrange (2437)


Strony (2): « Wstecz 1 2


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa