• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
    • Kalendarium
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Ulica Śmiertelnego Nokturnu v
1 2 3 4 Dalej »
[27.09.1972 r., Rejwach] W moich żyłach płynęła krew zimniejsza niż stal

[27.09.1972 r., Rejwach] W moich żyłach płynęła krew zimniejsza niż stal
twój stary
I am not the man you knew
I know that you've been waiting
wiek
50
sława
III
krew
mugolak
genetyka
—
zawód
auror
181 cm, ciemne oczy i włosy z siwizną, wąsy

Julián Bletchley
#11
20.07.2026, 18:43  ✶  
Clemens był dla niego kimś więcej niż jedynie dawnym towarzyszem broni (różdżki?), którego kapryśny los rozdzielił na przestrzeni lat. Był bratem, którego człowiek wybierał sobie poprzez wspólnie przelaną krew, przez godziny spędzone pośród niebezpieczeństwa. Zresztą, znał wady Juliana. Jego upór, lekkomyślność, skłonność do rzucania się naprzód zanim ktokolwiek zdążył rozważyć konsekwencje.
— Obiło mi się o uszy… Tessa? Twoja Tessa? — powtórzył powoli i zmarszczył brwi. W jego głosie wybrzmiało szczerze zaskoczenie. Musiał przyznać, że nigdy nie spodziewałby się jej w rozmowie o… czymś takim. Przetarł dłońmi twarz. — Grupa koleżeńska… Zakładacie partię polityczną? — powtórzył z powątpiewania.
Jednocześnie wraz ze słowami przyjaciela coś zaczęło układać się w jego pamięci. Fragmenty rozmów, które wcześniej wydawały się pozbawione większego znaczenia. Pewne słowa Millie Moody, które tamtej nocy uznał za przejaw gniewu i rozczarowania systemem. To nie mógł być przypadek, że imię Clemensa padło w kontekście struktur, planów, ludzi działających poza światłem ministerialnych korytarzy, prawda? Auror odchylił się na krześle.
— Brzmi rozsądnie. Na razie. Wiesz równie dobrze jak ja, że defensywa nie wygrywa wojen. Prędzej czy później trzeba będzie trzeba uderzyć pierwsi i wtedy… nie będzie drogi powrotnej. Nie dla mnie, nie dla nikogo z nas. Mam rodzinę, chłopie. Jolene. Dziewczyny — głos mu lekko zadrżał, ale szybko go opanował. — Ale mam też sumienie. I to sumienie nie pozwoli mi spać, jeśli będę siedział z założonymi rękami, podczas gdy ten podpalony skurwiel morduje ludzi i pali ich domy. Co mam zrobić? Co ode mnie potrzebujesz?


you've taken your rightful place
at the table of kings
a guy who knows a guy
Ojciec Wirgiliusz uczył dzieci swoje,
a miał ich wszystkich sto dwadzieścia troje
wiek
51
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
przedsiębiorczy właściciel pubu "Rejwach"
Niemal zawsze towarzyszy mu nakrycie głowy: któryś z jego kapeluszy. Zmysł modowy ma raczej mierny i kiczowaty, ale lubi eksperymenty. Widać w jego kreacjach silną inspirację retro westernami, twoim starym na rybach ze szwagrem, ale też mugolską modą lat 70. Nie da się ukryć, że przekroczył pięćdziesiątkę, więc nie próbuje udawać, że tak nie jest. Ma charakterystyczną przerwę między jedynkami, niebieskie oczy, 186 centymetrów wzrostu i barczystą sylwetkę. Zarost na ogół maksymalnie kilkudniowy, choć zdarza się, że zapuści okresowo jasną brodę przetykaną siwymi włosami. Włosów na głowie od lat nie stwierdzono.

Woody Tarpaulin
#12
01.09.2026, 16:26  ✶  
— Moja Tessa — potwierdził Woody, bo jakaż by inna Tessa. Jej działania w Zakonie Feniksa budziły w nim pełen przekrój emocji. Entuzjazmem czarodziej nie tryskał, a jednak poza niepokojem było tam również coś ważniejszego: — Dumny z niej jestem. Słyszałeś, jak tamtej nocy przyjmowała do siebie ofiary z ulic? Skubana cholernica. — Pokręcił w uznaniu głową, po czym polał im jeszcze po kolejeczce.
Charknał krótkim śmiechem, gdy mu Julián zainsynuował partię polityczną. Kto to widział takie brednie?
— Weź ty. Gdzie ja z nimi w politykę? — Popukał się w czoło przedsiębiorca z Alei Czarnoksiężników. — Praca w terenie, bracie. Sama praca w terenie. Rekonesans, reakcja, re… — Trzeciego re już mu przybrakło. — No, szybko się połapiesz, o co chodzi.
O tym nie wątpił. Odetchnął z ulgą, gdy jego propozycja została wstępnie przyjęta. Nie winiłby Bletchleya, gdyby ten wycofał się z wkraczania na tak mgliste tereny, lecz w głębi ducha Woody pokładał w nim dużą nadzieję. Facet miał obowiązki.
Prościej byłoby powiedzieć Juliánowi wszystko. Tarp wiedział, że nie muszą obawiać się z jego strony zdrady, lecz nie mógł załatwić sprawy po swojemu i musieli panowie ograniczyć się w tamtej chwili do tych kilku skąpych informacji. Woody był jednak dobrej myśli, podejmując decyzję o wtajemniczeniu Bletchleya i wierzył, że ten prędko wespnie się wyżej w strukturach Zakonu. Julián Bletchley nie wiedział jeszcze, że miał trafić tam na więcej znanych mu, przyjaznych twarzy.
— I o to chodzi. — Poklepał kumpla ramieniu. — Gadałem już wstępnie z Jonathanem. On będzie miał coś dla ciebie. — Czarodziej podrapał się po karku. Alkohol zaczynał już mu wchodzić na głowę. — Odezwie się do ciebie niedługo. Możesz się tego spodziewać. Znając życie, na początek będzie chodziło o jakąś drobną robótkę, żeby sprawdzić, czy jesteś godny zaufania.


piw0 to moje paliwo
twój stary
I am not the man you knew
I know that you've been waiting
wiek
50
sława
III
krew
mugolak
genetyka
—
zawód
auror
181 cm, ciemne oczy i włosy z siwizną, wąsy

Julián Bletchley
#13
04.09.2026, 21:52  ✶  
Rozumiał dumę z Tessy. Sam niejednokrotnie paradował z podobnym uczuciem ilekroć przyszło mu mówić o Jolene. „To jest moja kobieta", a w tym całym przeklętym świecie miał przynajmniej jedną rzecz, której gotów był bronić przed samym diabłem. W związku z tym, nic więc dziwnego, że widział w oczach Woody’ego ten sam rodzaj uczucia.

Zwłaszcza że Tessa i Jolene znały się dobrze. Obie zresztą należały do tych kobiet, które nie potrzebowały podnosić głosu, aby postawić na swoim. Miały charaktery twarde jak hartowana stal i upór, wobec którego niejeden rozsądny czarodziej wolał po prostu ustąpić. Jednocześnie Julianowi trudno było wyobrazić sobie Jo stojącą ramię w ramię z innymi na froncie. Nie dlatego, aby uważał ją za słabą. Broń Matkę, nigdy nie popełniłby takiego błędu. Wiedział aż nazbyt dobrze, ile miała w sobie siły!

Ale jak mógł sobie poradzić z tą bezradnością, która rodziła się w mężczyźnie, gdy człowiek, którego kochał, znajdował się w zasięgu ognia?

Wciąż przecież nawet nie wiedział, czego właściwie Woody od niego oczekiwał. Działania w terenie, rekonesans — wszystko to brzmiało dostatecznie niewinnie, dopóki człowiek nie przypomniał sobie, że po drugiej stronie znajdowały się zjeby, które paliły domy i zabijały tych, którzy mieli nieszczęście znaleźć się na ich drodze. Nie chciał nigdy ujrzeć Jolene pośród tego wszystkiego.
— Drobna robótka mi nie przeszkadza — uniósł szklankę, lecz zamiast się napić, wskazał nią na Woody'ego. — Tylko uprzedzam, Tarp. Jak każą mi przenosić ulotki albo pilnować drzwi na jakimś zebraniach, to wychodzę. Mam pewną reputację do utrzymania. Nie potrzebuję wszystkich odpowiedzi od razu. Nie chcę też wiedzieć rzeczy, których nie powinienem wiedzieć. Rozumiem, jak to działa. Im mniej wiem, tym mniejsze ryzyko, że ktoś wyciągnie ze mnie coś pod veritaserum czy innym paskudztwem.
Wyprostował się i skinął głową.
— Powiedz Jonathanowi, że może się odezwać. Będę czekał.
Koniec sesji


you've taken your rightful place
at the table of kings
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Julián Bletchley (1797), Pan Losu (107), Woody Tarpaulin (1899)


Strony (2): « Wstecz 1 2


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Spis Treści
Zakładki
Tryb normalny
Tryb drzewa