• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
    • Kalendarium
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Wyspy Brytyjskie Walia Snowdonia [23.09.72, Snowdonia] Dancing through life

[23.09.72, Snowdonia] Dancing through life
Czarodziej
*sigh*
wiek
30
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Uzdrowiciel
Szczupły i dość wysoki (183 cm) mężczyzna o czarnych lokach i brązowych oczach. Często wydaje się być blady i zmęczony, a jego dłonie są niemal zawsze zimne. Na codzień stara się ubierać w miarę elegancko.

Basilius Prewett
#21
09.08.2026, 01:06  ✶  
Kurwa mać.
Oczywiście krwotok dopadł go w najgorszym momencie, chociaż szczerze mówiąc wątpił, aby jakikolwiek moment na tym weselu byłby dla niego akceptowalny. Po prostu wolałby, aby jego nos zaczał krwawić w sytuacji, która nie doprowadziłaby do takiego chaosu.
– Tak, idź przyniosę ci karty – wymamrotał, starając się ze wszelkich sił, aby nie zabrzmieć na osłabionego. Nie miał do Millie żadnych pretensji. Chyba. To znaczy… Może chciałby… Chciałby, aby mogła być przy nim w takich momentach, ale jednocześnie wiedział, że nie powinienen od niej tego wymagać zwłaszcza, że… Sam przecież jeszcze nie przyznał się jej co tak naprawdę się z nim działo.
– Za dużo wrażeń? Oh tak, zobaczyłem całujących się nowożeńców i z emocji aż dostałem krwotoku. Dobrze, że to nie był podwójny ślub, bo nie wiem co by się stało – odburknął bratu możliwie, że nieco zbyt opryskliwie. Był jednak zmęczony, w głowie mu się kręciło, a dodatkowo narastająca w nim frustracja, w przeciwieństwie do krwi, tak szybko nie planowała go opuścić. Potrzebował więc kilku nieco zamglonych chwil, aby zreflektować się, że może nie powinien być opryskliwy wobec brata, który właśnie przyciskał mu serwetkę do nosa.

Dlatego też uznał, że nie będzie wytykał już Icarusowi, że niesłusznie traktuje go jak emeryta, dla którego wesele to nadzwyczajny wysiłek, że w pracy ma często więcej wrażeń i po prostu przyjął jego pomoc.
– Przepraszam – wymamrotał jednocześnie nieco się pochylając. – Głowa do przodu. Po prostu… To wszystko jest strasznie głupie. Millie… – Przymknął na chwilę oczy po czym kontynuował ponownie, chociaż powróciła do nich Mona. Ufał im jednak obu i chyba po prostu potrzebował to komuś powiedzieć. – Nie powiedziałem jej, że choruję. – Zaśmiał się nerwowo z serwetką wciąż przy nosie. – Rozumiecie? Najpierw nie było okazji, a teraz… Widzicie jak reaguje. Jak… Zareagowała. Jestem… Hm… Kurwa. To po prostu bardzo durne.
Basilius naprawdę nie był w stanie określić, czy gadał bez ładu i składu przez swój stan fizyczny, czy jednak bo był po prostu tym wszystkim zbyt zakłopotany. Po cichu jednak liczył na to, że Icarus i Mona uznają, że chodziło o tę pierwszą wersję.

pan historyk
Your hands protect the flames
From the wild winds around you
wiek
28
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Przedsiębiorca
Wzrost: 177 cm, czarne włosy, brązowe oczy, silny londyński akcent, ubrany zwykle w luźny garnitur: często bez marynarki, z kamizelką i kilkoma rozpiętymi guzikami koszuli.

Icarus Prewett
#22
24.08.2026, 17:54  ✶  
Icarus nie pierwszy raz pomagał Basilowi z krwawiącym nosem. Zresztą w każdym przypadku, gdy starszy Prewett potrzebował medycznej pomocy, młodszy wiedział, że najlepszym, co mógł zrobić, było po prostu słuchanie jego poleceń i stosowanie się do nich. Wiedział też, że sytuacja nie była tragiczna, choć na taką wyglądała. Niektórym na widok takiej ilości krwi robiło się słabo.

– Nowożeńców, tak? – mruknął z powątpiewaniem. Spojrzał na brata z uniesionymi brwiami. – Wiesz, już trochę czasu minęło od samych zaślubin. A przed chwilą poszła stąd pewna brygadzistka… Nie chcę oczywiście nic insynuować. – Uniósł ręce. – To nie pomoże przy krwotoku.

Już wcześniej na weselu zauważył, że Basil i Miles trzymali się blisko siebie. Najpierw myślał, że może widzi wszystko przez okulary swojego uczucia do Mony. Cały świat w skowronkach, słoneczku i… miłości. Jak w jakiejś komedii romantycznej, gdzie każdy kończył z drugą połówką. Nawet jeśli to było odrobinę wymuszone. A następne słowa Basila tylko go utwierdziły, że jego podejrzenia mogły mieć jakąś tam słuszność.

Trudno, nie można było naśmiewać się, że brat się zabujał. Zamiast tego Ari postanowił być dorosłym facetem. Czasem mu się to zdarzało.

– Rozumiem, ale… kiedyś będziesz musiał powiedzieć jej prawdę. A jeśli ona się od ciebie oddali, dlatego że jesteś chory, to jej problem. Bo cholera, Basil, ja nie znam porządniejszego faceta niż ty. I lepszego człowieka – wypalił z zadziwiającą aż szczerością.

Pomyślał o Mo, która stała obok. Musiał powiedzieć jej prawdę. O całym tym ambarasie z Okiem. No ale nie dzisiaj. Na pewno nie dziś.


Too close to the Sun
You warned me, Father
That if I flew too high
I would fall.
sacrificial lamb
only there, on a bed of moss and grass would she allow her heart to rest
wiek
28
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
smokolożka
rude loki, ciemne i bystre oczy. Mierzy 168 cm

Mona Rowle
#23
24.08.2026, 18:30  ✶  
Mona stała nad nimi, ściskając w dłoni mokre i suche chusteczki, które jak się okazało przybyły w samą porę. Icarus zdążył uczynić z pierwszej ich partii rzecz całkowicie bezużyteczną, nasiąkniętą krwią do tego stopnia, że przypominała raczej wilgotne skrawki białego żałobnego płótna. Obserwowała młodszego Prewetta, jak cała jego uwaga skupiała się na bracie, klęcząc obok niego na posadzce w eleganckiej szacie, która z pewnością po takim manewrze nie będzie już wyglądała tak samo.

Kiedy Basil wyznał, że chorował, coś ścisnęło ją w klatce piersiowej. Nie wiedziała, na czym polegała choroba — nie znała szczegółów, nie znała diagnozy, nie wiedziała nic poza tym, co właśnie usłyszała. Następnie pomyślała o Millie. O tym, jak kobieta zbladła, jak paplała o welonie i kartach, żeby mieć pretekst, aby odejść, żeby nie musieć tam stać i patrzeć.
— Basilu — zaczęła, kładąc chusteczki na stole. Wzięła te zwilżone wodą i bez pytania o pozwolenie, zastąpiła nimi przesiąknięte serwetki, które Icarus trzymał przy jego nosie. Dłoń miała pewną i chłodną, pracowała ze smokami, przyzwyczaiła do widoku krwi, chociaż ta ludzka w takiej ilości na tak bladej twarzy była jakoś bardziej wyraźna. — Nikt cię nie pytał, czy chcesz tu siedzieć i tracić krew, prawda? Więc odpuść sobie usprawiedliwienia. Powiesz jej, kiedy będziesz gotowy albo kiedy nie będziesz już miał wyboru — urwała, zastanawiając się, czy dodać coś jeszcze. Tak to zazwyczaj działało. Co więcej, Icarus miał rację. Jeśli ktoś odwróciłby się od kogoś z powodu choroby, to znaczy, że nie warto było zachodu.

Jego ostatnie słowa… lepszego człowieka — utkwiły jej w głowie. Mona poczuła ciepły ból.
— I z tym akurat się zgadzam — powiedziała ciszej, a następnie natychmiast odchrząknęła. — Chociaż może nie mówmy Basilowi zbyt wiele miłych rzeczy naraz. Jeszcze się wzruszy i dostanie drugiego krwotoku.


Sweet, mourning lamb
There's nothing you can do
Bound to suffering eternal through
the sins of their fathers committed
long before their conception
Czarodziej
*sigh*
wiek
30
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Uzdrowiciel
Szczupły i dość wysoki (183 cm) mężczyzna o czarnych lokach i brązowych oczach. Często wydaje się być blady i zmęczony, a jego dłonie są niemal zawsze zimne. Na codzień stara się ubierać w miarę elegancko.

Basilius Prewett
#24
10 godzin(y) temu ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 9 godzin(y) temu przez Basilius Prewett.)  
Nagle na ułamek sekundy na twarz Basiliusa wróciło trochę koloru, a Prewett obrzucił brata dość przytomnym i zdecydowanie zirytowanym spojrzeniem.
– W takim razie nic nie insynuuj – odparł krótko i ponownie pochylił głowę do przodu, próbując zapanować nad krwotokiem, który na całe szczęście chyba powoli dawał za wygraną.
Nie do końca wiedział co im odpowiedzieć, więc po prostu milczał, pozwalając aby Mona zajęła miejsce Icarusa. Doskonale wiedział, że to co mówili było prawdą i że sam zapewne krytykowałby sytuację, w której przyjaciel odchodzi od przyjaciela jedynie ze względu na chorobę. Tylko co w sytuacji, w której ktoś miał do wyboru albo się zdystansować, albo wiecznie przeżywać to tak mocno, jak przeżywała to Millie? Czy naprawdę miał wtedy prawo ją oceniać? Sam nie wiedział, ale dopuszczał też do siebie myśl, że może, ale to może, to wszystko wyglądało dla ich dwójki tak strasznie, że krążyli wokół tematu, zamiast po prostu porozmawiać.
Może.
W odpowiedzi na ich zapewnienia mruknął coś mało zrozumiałego i delikatnie przejął od Mony mokrą chusteczkę, dając jej znak, że już poradzi sobie sam.
– Dziękuję wam – powiedział, ostrożnie wstając. Nie miał żadnych zawrotów głowy, ani nagłej potrzeby aby upaść na podłogę. – Już mi lepiej, ale chyba i tak pójdę na chwilę odpocząć. Bawcie się dalej. Jakby ktoś mnie szukał, to będę w namiocie.
Z tymi słowami odszedł od pary i rzeczywiście skierował się w stronę miejsca, gdzie mógł sobie spokojnie pozowlić na krótki odpoczynsk w ciszy.
Koniec sesji
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Basilius Prewett (1954), Icarus Prewett (1906), Millie Moody (1614), Mona Rowle (1464)


Strony (3): « Wstecz 1 2 3


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Spis Treści
Zakładki
Tryb normalny
Tryb drzewa