• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
    • Kalendarium
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Ulica Śmiertelnego Nokturnu v
1 2 3 4 Dalej »
[Mabon 1972] Świąteczna wyżerka w Rejwachu. Uroczysta Kolacja w naszej rezydencji

[Mabon 1972] Świąteczna wyżerka w Rejwachu. Uroczysta Kolacja w naszej rezydencji
wodzirej
Marzenia chyba zawsze mają swój koniec. Nie wznoszą się, lecz opadają.
wiek
30
sława
III
krew
mugolak
genetyka
snowidz
zawód
keyboardzista
Zenek ma 1.84m wzrostu. Jest zbudowany proporcjonalnie do wzrostu i dość atletyczny przez noszenie walizki, ale generalnie jest bardziej szczupły i smukły. Nad instrumentem się garbi, na kanapie rozciąga albo kurczy. Twarz ma jak pies rasy chartowatej, to znaczy pociągłą i szczupłą. Z ciekawszych jej cech wybijają się długi nos i jasne brwi. Włosy ma brązowe, oczy też. Skóra całym rokiem trzyma ciepły koloryt, a jego dłonie są po prostu ładne. Długie palce i szczupłe nadgarstki to atuty klawiszowca. Jeśli o ubiór chodzi, to nosi się po mugolsku, gdzieś pomiędzy zdobyczami z targu a ciuchami z metką. Głos ma ciepły, dość głęboki. Chrypi, gdy się stresuje. Gdyby śpiewał, to basem.

Zenon Kozioł
#21
15.09.2026, 01:05  ✶  
Coś było w tej wodzie przepływającej przez rury Rejwachu. Wizytorzy nie musieli nawet korzystać z łazienki. Wystarczyło, że przestępowali próg Nokturnowego pubu, a słowa same zaczynały ociekać brudem. Tematy kloaczne prędzej czy później dominowały każdą wywiązującą się rozmowę, o ile nikt jej nie nadzorował. Potrzebowali sędziego, jak w piłce nożnej, który wystawiał żółte i czerwone kartki za tematy ocierające się o deskę. Goście nie potrafili sobie z tym poradzić. Pracownicy też nie. Może Woody dolewał im coś do wina, Zenek nie wiedział. Piwo na pewno rozwadniali. Tylko te cięcia kosztów i cięcia kosztów, a człowiek kończył z językiem szorującym po podłodze.

Istniało wiele potraw, które mogły przypominać napletki. Kałamarnice to był mokry sen Żyda. Istniało wiele potraw, które mogły przypominać penisy w ogóle. Te obrzezane albo i nie. Parówki, hot-dogi, banany, bataty, bakłażany, be be be. Smakował cierpkie wino na języku. Tłusty kciuk zostawił na szklance odcisk palca. Asena podejmowała za nim temat, a za nią Lewis, chociaż przecież to Lewis zaczął. A Woody się tylko jeszcze bardziej czerwienił. Widać on nie był Nokturnowym dzieckiem.

Szorstka skórka pokrywająca nogę gęsi przykrywała prawdziwie soczystą część, ociekającą kuchennym tłuszczem. Drobinki soli rozpuszczały się na ślinie i jedynie potęgowały wrażenia smakowe, zioła z drobnymi łodyżkami natomiast wchodziły między zęby. Chyba to było cechą potraw Lewisa: że środek był dobry, ale przed nim czekało wiele takich elementów, wypracowanych latami doświadczeń i kulinarnego wyczucia. Człowiek mógłby od razu dostać się do włókien ptaka i spałaszować pieczeń, ale nie. Najpierw go czekała przeprawa przez tekstury. Z Lewisem ta przeprawa zawsze była tego warta.

Rzucił wzrokiem na stół. Po chwili patrzenia wypatrzył sobie pajdę chleba. Idealnie pasowało do tego masło. No, tylko że na jego oczach ciało Keyleth zaczynało zwijać się dziwnie. Cytrynowa kiecka mignęła w powietrzu, bransolety zabrzęczały, a ciało Keyleth obkurczyło się i obrosło futrem. Zatem na krześle siedziała mała fretka. Nie miał pewności, czy fretki gubią futro, ale ufał, że nie. Bo sobie zamierzał wstać i sobie właśnie nałożyć tego masła. Nachylił się nad pajdą chleba, pozostawiając kość ze szpikulcem i tłuszczem na talerzu. Ujął w dłonie nożyk do masła i zaczął smarować. Masło było ciepłe i nie protestowało.

Brzuch fretki był dziwnie wypukły, wziąwszy pod uwagę, że Keyleth jako kobieta takiego brzucha nie miała. A może miała, ale nie widział. W każdym razie gdzieś ta gęś musiała iść zgodnie z prawem transmutacji. Brzuchata fretka zeskoczyła z siedzenia, a szczuroszczety jak zaczarowane. Za nią, do dziury. Enjorlas z lutnią ani flisak ze skrzypcami by takiego sukcesu nigdy nie odnieśli. Skończyła się miłość dla trzody chmielnej.

Pajda dopełniła tego, czego zabrakło przy samym udzie, a od wina zaszumiło mu w głowie. Chyba tak się od pół roku nie najadł. Co miałoby sens, bo to była chyba pierwsza od miesięcy okazja, żeby się zebrać wokół stołu i nawpierdalać. Lato wyjałowiło głodne brzuchy. Wino było, ale tylko do tańca i śpiewu. Nikt im tak dużo nie gotował, bo i jeść się nie chciało, jak w Londynie szalały umiarkowane angielskie upały.

Podwyżki? Zenek uniósł podbródek i przystrzygł uszami. Słowo podwyżka aktywowało neurony w głowie niczym wino lejące się z dzbana. Czasem pośród kloacznych dowcipów komuś szara komórka zbijała się z drugą, a w głowie powstawał pomysł tak genialny, żeby zrównoważyć pozostałe idiotyzmy. Tym razem padło na Asenę. No i chwała Asenie. Zrobiło mu się ciepło od tego wina, więc wytarł paluchy w serwetkę z jeżykami i poprawił krawędź rozpiętego sweterka. Kurtkę z wierzchu ściągnął i zawiesił na oparciu siedzenia.

Fretka znowu porwała się w górę, okręciła niezliczoną ilość razy wokół własnej osi i przemieniła w Keyleth. Wszystko w mrugnięciu oka. No i znowu jadła. Zenek uparcie dopatrywał się brzucha. Nie do końca nadążał za grami społecznymi, zwłaszcza, gdy odbywały się w atmosferze śmiechu i wesołości. Bo wtedy każdy coś dopowiadał, rozmowa przeskakiwała z jednego łebka na drugiego jak piłeczka w ping-pongu. Umysł Zenka ogarniało wtedy zaciemnienie. Na szczęście tym razem towarzystwo było w miarę wyważone, przy dźwiękach opowiastki (ta-ta-ta-ta-ta) wymyślił dla Keyleth akceptowalne pytanie.

— A, to Keyleth. Kto ci się najbardziej w Rejwachu podoba?


I miss the kiss of treachery, the shameless kiss of vanity.
Robin Hood
You died? Walk it off.
wiek
25
sława
IV
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Kucharz w Rejwachu
Brązowe, przetykane słońcem włosy, brązowe oczy i czasami zarost. Kolczyk w uchu i szeroki uśmiech. Pachnie jak tania woda kolońska oraz frytura, której nigdy do końca nie może zmyć. Drobna budowa ciała (172cm), żylaste mięśnie i pewny siebie krok. Zazwyczaj ma na sobie fartuch kucharza. W pracy spina włosy w ciasny koczek.

Lewis McKinnon
#22
19.09.2026, 12:25  ✶  

— Bo chcę zobaczyć, jak Woody nam daje podwyżkę — zaśmiał się w odpowiedzi na pytanie Aseny, dlaczego właściwie pytanie lub wyzwanie. Innej odpowiedzi właściwie nie miał, po prostu to było pierwsze, co mu przyszło do głowy. Wszyscy wiedzieli, że Rejwach miał swój szklany sufit podwyżek, nawet jeżeli Woody był na prawdę świetnym szefem, zwyczajnie dlatego, że klienci Rejwachu nie byli krezusami, którzy sypaliby monetami na prawo czy lewo, jak bywalcy lokali na Horyzontalnej. To było zwyczajnie nie możliwe, zwłaszcza, kiedy Tarp przygarniał coraz więcej pracowników.

— Mi dajcie coś soczystego. Chcę was zaskoczyć, bo za pół godziny spierdalam na Mabon do Kościanego.

Oparł się łokciami na stole, przypatrując każdemu z sympatią, jakby polował na jakieś słabości. Gdyby był leglimentą, właśnie teraz skanowałby ich czerepy, żeby wyszukać te myśli: "Oby nikt nie zapytał o to co robiłam w zeszły piątek". To byłoby zabawne. Trochę żałował, że nigdy się tego nie nauczył, ale z drugiej, wtedy pewnie już nigdy by nie zobaczył światła dnia, gdyby wpadł w robocie i byłby ostry przypał. Nie sądził, aby ktoś próbował go uwolnić z pudła, nawet pośród jego przyjaciół i myślał o tym bez gniewu, złości czy goryczy. Takie były realia Nokturnu.

— Oooo! Dobre Zinon, dobre. No, KayKay, wyskakuj.



STOP PROPOSING INDIVIDUAL SOLUTIONS
TO COLLECTIVE PROBLEMS
a guy who knows a guy
Ojciec Wirgiliusz uczył dzieci swoje,
a miał ich wszystkich sto dwadzieścia troje
wiek
51
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
przedsiębiorczy właściciel pubu "Rejwach"
Niemal zawsze towarzyszy mu nakrycie głowy: któryś z jego kapeluszy. Zmysł modowy ma raczej mierny i kiczowaty, ale lubi eksperymenty. Widać w jego kreacjach silną inspirację retro westernami, twoim starym na rybach ze szwagrem, ale też mugolską modą lat 70. Nie da się ukryć, że przekroczył pięćdziesiątkę, więc nie próbuje udawać, że tak nie jest. Ma charakterystyczną przerwę między jedynkami, niebieskie oczy, 186 centymetrów wzrostu i barczystą sylwetkę. Zarost na ogół maksymalnie kilkudniowy, choć zdarza się, że zapuści okresowo jasną brodę przetykaną siwymi włosami. Włosów na głowie od lat nie stwierdzono.

Woody Tarpaulin
#23
23.09.2026, 13:13  ✶  
Podwyżki. Skąd ona, u licha, to wzięła? Skąd on, u licha, miał to wziąć? Woody widział, jak się od razu wszyscy wkoło aktywują na sam dźwięk tego słowa… a tu zupa stygnie, no, nosy w talerze i jemy, panowie i panie.
Lecz słowo się rzekło, sam chciał wyzwania. Szczęśliwie wyzwanie Aseny nie wskazywało, jak duża miała być to podwyżka. Woody zamlaskał, przeliczając w głowie finanse. Wszyscy… czyli — tu przeleciał po nich wzrokiem, bo ciągle się gubił — raz, dwa, trzy… cztery? Daruję sobie uregulowanie sytuacji Juliena; może mu Brenna łoży na utrzymanie. Cztery gęby, piwo sprzedawali na Rejwachu za cztery do ośmiu sykli. Czyli gdyby każdemu postawił piwo… lepsze piwo, bo od święta można powściągnąć skąpstwo… osiem sykli… razy cztery… to ze dwa galeony na podwyżkę dla całego Rejwachu.
Chłop miał jednak gest.
— To każdemu po dodatkowym złotym galeonie co miesiąc — zgodził się, jakże litościwie. — Ale od października, bo we wrześniu już po ptokach, mili państwo.
No, niech mają. I wziął to wino, kręcąc głową, niby to wciąż żałował, że się zgodził.

Choć zdawać się mogło, że tematy genitalne zostały wyczerpane, przed Tarpaulinem pojawiły się z nagła bycze jądra Keyleth. Nie ma ucieczki. Mimo to zapotrzebowanie na anatomicznie poprawne szczuroszczety z pluszu zostało przezeń odnotowane. Woody zorientował się wówczas, że nie wie jeszcze, kiedy to panna Yako obchodzi urodziny. Może jednak powinien był jej dać tę umowę o pracę i resztę papierologii, to by się podowiadywał co nieco o pracowniczce. Teraz to już przy stole nie będzie zamieszania robił, potem ta umowa.
Klasycznego pytania o to, kto się w kim durzy, nie mogło, rzecz jasna, zabraknąć. By się Woody zdziwił, gdyby to nie padło. I już po wujaszkowemu czyhał chytrze na to, czy panienka z Czarnego Lądu nie spąsowieje.
On sam zaś tymczasem knuł już dla Lewisa soczysty temat. W jedną stronę biegły jego myśli, oj, tylko w jedną: do burdelu. Mimo że kurtyzany starego McKinnona szczególnie soczyste nie były, to temat jak najbardziej. Nie tak dawno temu przecież dyskutowali z Asenką o cyckach zamtuzowych kokot. Temat był więc świeży… w przeciwieństwie do prostytutek.
— Lewisie, co ty najdziwniejszego żeś wrzucił do gulaszu, jakeś jeszcze pracował u wuja, co? — zapytał Tarp, oczekując tego soczystego składnika.
Pytał o kuchnię Philipa McKinnona, bo na swojej to wolał nie wiedzieć, co dziwnego jest wrzucane. Czego oczy nie widzą i tak dalej.


piw0 to moje paliwo
fretka
wiek
21
sława
I
krew
półkrwi
genetyka
metamorfomag
zawód
kieszonkowiec
uwaga - metamorfomag na gigancie! dość wysoka mulatka, 175 cm, 83 kg, kręcone czarne włosy, intensywnie zielone oczy

Keyleth Nico Yako
#24
23.09.2026, 14:07  ✶  
Pytanie zaskoczyło ją o tyle o ile, że była głodna i jadła, ale teraz była już trochę mniej głodna i mogła dalej kontynuować swoją świętą misję obdarzania świata blaskiem swojego wewnętrznego świata, w którym kulki myśli zderzały się z tak zawrotną prędkością, że nie zawsze sama zainteresowana za nimi nadążała.

Otarła sobie z twarzy sos i tłuszcz, przygryzając wargę w zamyśleniu, chciała bowiem całkiem szczerze na to pytanie odpowiedzieć. Było to zaiste jak pytanie nauczycielki o to, którego ucznia lubi najbardziej. Nie który jest najzdolniejszy. Nie najpiękniejszy. Nie najcwańszy. Podobanie było trudne, miało w sobie wiele znaczeń a jednocześnie czuła ciężar oczekiwania na jej odpowiedź i w tym oczekiwaniu był ten oczywisty wymóg, że potrzeba było powiedzieć tylko jedną osobę. Najbardziej zobowiązywało.

Nagle jej oblicze pokraśniało, a ona zachwycona tym, że z magicznego kotła wypadła w końcu odpowiedź, zamiast mówić sięgnęła po swoją magię. Po co mówić skoro można pokazać?

Transmutacja ◉◉◉○○ + metamorfomagia w tego co się najbardziej podoba, bo długo coś już Keyleth w nikogo się nie zamieniała

Rzut Z 1d100 - 4
Akcja nieudana


fretka
wiek
21
sława
I
krew
półkrwi
genetyka
metamorfomag
zawód
kieszonkowiec
uwaga - metamorfomag na gigancie! dość wysoka mulatka, 175 cm, 83 kg, kręcone czarne włosy, intensywnie zielone oczy

Keyleth Nico Yako
#25
23.09.2026, 14:41  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 23.09.2026, 14:48 przez Keyleth Nico Yako.)  
To na pewno z powodu pełnego brzucha pysznego jedzenia. Koncentracja przychodziła jej z trudem.

Nie.

To dlatego, że twarz którą wybrała była za trudna. Międroliła magią. Międroliła. I nic nie wymiędroliła.

– No dalej wodo… płyń! – wyrzuciła z siebie zirytowana, a wtedy… jej napuszone włosy wychynęły z ciasnego koka i rozsypały się bielą, zasłaniając jej naburmuszoną twarz. Keyleth dostała pelerynę białych kręconych włosów, ale dalej sarkała zza nich gniewnie, nie mogąc już kompletnie złapać twarzy w którą się chciała ubrać. W końcu założyła rękę na rękę, splotła je jak precel obrażona na samą siebie.

– Świetnie. Po prostu świetnie! – westchnęła ciężko, a odgłos przetaczających się wewnątrz czaszki oczu (również na samą siebie) był niemalże słyszalny dla postronnych. – No bo najbardziej mi się podoba Esme. Widzieliście jej zmarszczki? Widzieliście w jak obłędnie nieregularne fale się układają? Sieć wokół oczu to jest majstersztyk! I ten nos…. – zawodziła tęsknie przywołując nad stołem postać jednej nokturnowej tułaczki, która od czasu do czasu zaglądała do wnętrz przybytku. Jedna z wielu klientek. Jedna z wielu jej muz. Keyleth próbowała jakoś rozsunąć zasłony z włosów ale były one obecnie prawdziwym utrapieniem i nie pozwalały wrócić do posiłku. – A jej włosy… totalna klapa to jest ta szopa z szopowa co mam ją na głowie! Jej włosy są kręcone, ale cienkie jak pajęczyna. Anansi by się nie powstydził mieć gniazda na jej głowie. – dodała, przywołując pajęczego boga opowieści tak, jakby ktoś rzeczywiście chciał mieć we włosach pająki. Cóż… niektórzy goście Rejwachu rzeczywiście by chcieli. – I ten nos... niemal jak szpikulec... Kiedyś na pewno mi się uda!– obiecała sobie i zebranym przy stole.

Niekontrolowana przemiana 0 bo kurwa mać + Poza schematem I

she who hunts alone
Enduring things is what you do best
Gritting your teeth and bearing them.
wiek
34
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
wilkołak
zawód
Rejwach
Stosunkowo wysoka [175] kobieta o szczupłej, nieco wychudłej sylwetce. Ma długie, brązowe włosy i zwykle nosi je rozpuszczone, a na świat patrzy dużymi, zielonymi oczami.

Asena Greyback
#26
02.10.2026, 01:51  ✶  

Podwyżki! Senka nie była pewna, czego właściwie Woody się spodziewał po ich grze w pytanie czy wyzwanie, ale jej zdaniem to nie mogło być nic innego. Oni tutaj ciężko pracowali, wylewając z siebie pot i łzy, żeby zapewnić przybytkowi odpowiednią klientelę, zainteresowanie i idący za tym obrót. A co dostawali w zamian? Cały czas dokładnie tę samą biedną pensję, która co prawda była zadowalająca jak na standardy Nokturnu, ale przecież każdy czasem chciał dotknąć gwiazd i kupić sobie coś ładnego.

Chciał więc wyzwanie, to wyzwanie dostał. Asena uśmiechnęła się przy tym pięknie, trzepocząc rzęsami i popijając ze szklanki napitek. Pozwoliła, by Tarp sobie pomyślał nad zadanym tematem tyle, ile tylko potrzebował. Kiedy tak na niego patrzyła, to wydawało się jej że jeszcze chwila, chwilunia i zacznie mu dymić z łysej łepetyny. Trochę ją zastanawiało, jakie to działania matematyczne właśnie przeprowadza sobie w głowie, ale po zastanowieniu stwierdziła, że może lepiej nie pytać o takie rzeczy.

— Jeden galeon, no proszę — pokiwała głową, bo prawdę powiedziawszy, spodziewała się tu jakichś nieczystych zagrań typu jeden knut, albo i jeszcze gorzej. — A są jakieś inne, niż złote? — zapytała jeszcze grzecznie, już bardziej dla samego porządku, bo nie przyczepić się byłoby absolutnym grzechem.

Jak się okazywało, nie mogło zabraknąć klasycznego pytania w takich grach. Senkę niekoniecznie ono ciekawiło w tym konkretnym przypadku, ale uważała je za niesamowicie uniwersalne i zazwyczaj całkiem zabawne. Pewnie nawet takie by było, gdyby pytania nie dostała jakiejś metamorfomagicznej czkawki.

Jak tak sobie o tym pomyśleć, to chyba nie miała w życiu zbyt wielu metamorfomagów i nie mogła aż tak obyć się w tym, jak reagowali na nawiedzające ich emocje. Jasne, na szkolnych korytarzach można było ich uświadczyć, a wtedy umiejętności przemiany zazwyczaj szalały niesamowicie, napędzane nastoletnimi hormonami, ale potem? Potem już był tylko Nokturn, a tam ludzie nieco lepiej panowali nad swoimi zdolnościami i raczej robili rzeczy specjalnie, a nie niechcący. Przez moment więc przyglądała się Keyleth, ciekawa co też miała do powiedzenia, bo wyglądała jakby całkiem poważnie się nad pytaniem zastanawiała, ale potem brwi Greyback powędrowały ku górze. Nie bardzo wiedziała, o co chodziło z tą wodą, podejrzewając że to może jakaś próba wizualizacji, która miała pomóc w przemianie. Najbardziej chyba dziwił ją sam wybór; może spodziewała się, że będzie to któryś z chłopaków. O, Julian chyba najprędzej, bo obydwoje byli w podobnym wieku. Na głowie Nico rozsypała się jednak kaskada białych włosów, które na sto procent do Julka nie należały. Twarz też była podobna do nikogo, nie ułatwiając rozpoznaniu, przynajmniej póki dziewczyna się nie odezwała.

— Esme? — powtórzyła, dziwiąc się wyraźnie, a potem zaśmiała się cicho, bo jak mogłaby nie. Tego wyboru, to się absolutnie nie spodziewała. Na Esme mało kto zwracał uwagę, głównie dlatego że człowiek zdążył przyzwyczaić się do jej obecności. Zawsze gdzieś na Nokturnie, wystarczyło pewnie wystarczająco dobrze poszukać. — Mam wrażenie, że Zenowi chodziło o kogoś z ekipy — uśmiechnęła się do młodej lekko, zastanawiając się czy faktycznie zrozumiała zadane jej zadanie. Jednocześnie sięgnęła po dzbaniec z winem, chcąc dolać sobie jeszcze trochę, bo od tego wszystkiego udało się jej już osuszyć swoje szkło.

— Do Kościanego, Lewis? — zapytała, zerkając na niego kątem oka, bo nie chciała rozlać. — Nie macie jakiegoś normalnego domu, żeby obchodzić święta? Nie że narzekam, czy coś, ale myślałam że jakaś kamieniczka na Horyzontalnej czy inna wioska.



Open hand or closed fist would be fine
Blood is rare and sweet as cherry wine
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Asena Greyback (1516), Keyleth Nico Yako (1908), Lewis McKinnon (874), Pan Losu (87), Woody Tarpaulin (2137), Zenon Kozioł (1682)


Strony (3): « Wstecz 1 2 3


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Spis Treści
Zakładki
Tryb normalny
Tryb drzewa