Ani teraz, ani nigdy, zwłaszcza że szczerze wierzyła, iż postępowali teraz słusznie. Że droga, jaką obrali, naprawdę prowadziła do przeszkodzenia Voldemortowi w jego planach i zapobieżenia skutkom, przed którymi ich ostrzegano.
Im dalej w to brnęli, tym dziwniej się robiło. Wir wszystko wciągał, lecz oni sami zdawali się być całkiem na niego odporni. … dlaczego? I jeszcze te płomienie! Zamarła na chwilę – zapewne zbyt długą – mimowolnie dając się zahipnotyzować. Płomienne kształty. Własne odbicie, odbicie bliskich, w końcu swego rodzaju ból, gdzieś w środku, gdy zdała sobie sprawę z tego, iż ujrzała również i jego. Wybrała go tej nocy, ale i też wybrała dawno temu, a w przyszłości…? Och, o ile będzie przyszłość. Smak swoistej tęsknoty prawie przytłaczał – prawie, bo w ogniach kryło się o wiele więcej niż tylko to. Cała przeszłość, wybory, jakie podjęła, gorycz i słodycz mieszające się ze sobą…
Pojawienie się postaci wytrąciło ze stanu transu, ale to nie tak, że odruchowo nie wyciągnęła dłoni w stronę jakże znajomej postaci. Wujek?! Co on tu robił, czyżby nie tylko ich trójka wbiegła w ognie…? Zaraz. Zaraz. Slowa Victorii. Inni też tu kiedyś przyjdą. Poczekacie. Cofnęła się, czując, jak zaczyna brakować tchu. Nie. Nie. Nie.
- Jesteś złudzeniem – wyrwało się jej, niemalże błagalnym tonem – bo przecież chciała usłyszeć zapewnienie, że tak naprawdę to jakiś wytwór umysłu, iluzja, a nie bolesna prawda.
Bo to nie mogła być prawda.
- Kto…? – niewypowiedziane pytanie zawisło w powietrzu, gardło się zacisnęło.
Świat zaczął się rozmywać; zamrugała szybko parę razy, łapiąc gwałtownie oddech. Była Brygadzistką. Była członkiem Zakonu. Nie mogła się rozsypać tu i teraz, nie, gdy…
… zmusiła się, by spojrzeć dalej. Dwie sylwetki pośród płomieni. Gniew. Poczucie niesprawiedliwości. Zatrzymać to szaleństwo.
Nie wiedziała, czy to coś da. Może to daremna próba, skazana z góry na niepowodzenie, a może… musiała spróbować. Wyminęła płomienie, skupiając się na tamtych sylwetkach. Machnięcie różdżką, nadające kształt zaklęciu…
Rzuty na kształtowanie: lina, która ma opleść widziane sylwetki i wyszarpnąć je spośród płomieni i z wiru.
Sukces!
Sukces!