• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Little Hangleton v
« Wstecz 1 2 3 4 Dalej »
[28.04.1972] Tu mi kaktus wyrośnie - Augustus Rookwood & Vespera Rookwood & inni

[28.04.1972] Tu mi kaktus wyrośnie - Augustus Rookwood & Vespera Rookwood & inni
Pan z Ministerstwa Magii
Tak zawsze genialny
Idealny muszę być
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Mierzy 176 cm wzrostu i waży 74 kg. Jest postawnej budowy, ani gruby, ani chudy. Włosy ma ciemnobrązowe, podobnie jak oczy, tylko te z kolei o nieco jaśniejszych tonach. Zwykle chodzi dumnie wyprostowany, z lekko uniesionym podbródkiem. Gestykulacja i dykcja typowa dla arystokraty. Wraz z początkiem lata zamienił brodę na rzecz gustownego wąsa.

Augustus Rookwood
#11
31.07.2023, 12:36  ✶  
Wiele kosztowało mnie by poprosić ojca o pomoc, przy czym warto pamiętać o tym, że nie mogłem być pewny, czy spełni moją prośbę. Był Chesterem Rookwoodem, indywiduum, Panem i Władcą w tym domu. Jak zadecydował, tak miał być! Niezależnie od tego, co kto sobie myślał i jakie miał motywacje. Między innymi dlatego poczułem przeogromny strach, kiedy wycelował we mnie różdżkę. Nie wiem czemu, ale oczami wyobraźni widziałem zieloną smugę wydobywającą się z jej końca. Stałem jakby niewzruszony, ale byłem w tej chwili martwy. Wystarczyłoby na mnie naprzeć bym runął na płytki i rozsypał się na odłamki niczym lodowy posąg. Ojciec nie mógł mnie zabić, gdyż strach przed nim robił to za niego.
Z tego marazmu, dosyć krótkiego, bo Ojciec był konkretny, wyrwała mnie ulga, którą poczułem na swojej głowie, na karku, wszędzie. Momentalnie zrobiło się lżej, a niepewnie uniesiona dłoń potwierdziła to, co widziałem w oczach zebranych. Kaktusa już nie było. Nawet zauważalnie odetchnąłem, ale nie na długo, bo Ojciec dalej tu był i domagał się przejrzenia szamponu, którym umyłem włosy. Spojrzałem niepewnie na Vesperę... Robiła sobie żarty, napędzała tę machinę oddania szamponu do badań, będąc prowodyrką całego zajścia. Nie rozumiałem tego. Mnie mogła robić w konia, ale Ojca? Życie już nie było jej miłym? Szczególnie, że śmiała wspominać o lawendach z moich snów. Przy Ojcu. Czyżby coś podejrzewała? Musiałem ją o to później wypytać.
Odchrząknąłem by odwrócić uwagę od jakichkolwiek oznak zmieszania, odruchowo poprawiając ręcznik i sięgając po różdżkę. Nie przepadałem by była jakoś daleko ode mnie, szczególnie przy tak doborowym towarzystwie. Rzucano dziś na mnie zaklęcia przy mojej bezbronności i na więcej nie zamierzałem nikomu pozwalać. Czy to siostrze, czy Ojcu, czy nawet Ministrowi Magii.
- Dziękuję, Ojcze - odezwałem się, skinąwszy w ramach uznania Chesterowi Rookwoodowi. Zaklęcie zostało rzucone precyzyjnie, bezbłędnie. Po prostu perfekcyjnie, czego nie zamierzałem mówić głośno. Wyprostowałem się zaraz, jakbym o tym na chwilę zapomniał i poprawiłem podbródek tak, by nieco był wyżej niż dotychczas. Dumnie, dumna postawa, choć byłem w samym ręczniku, niemalże nagi. - Preferuję by fakt zakupu tego szamponu nie wyszedł poza ściany tej posiadłości - zaproponowałem, chcąc zachować dyskrecję. Wręcz tego niemiłosiernie pragnąłem. Wiedziałem, że Vespera mi tego nie zapomni, ale jak rzeknie choćby słowo, na osobności, obiecałem sobie, że wyczaruję jej pole lawendy. Będzie ciągnęło się od jej głowy, przez plecy, po same stopy, a przy okazji może zrośnie się z glebą. Przy odrobinie szczęścia.
- Na twoim miejscu nie kontynuowałbym tej sagi szamponowej, Vespero - ostrzegłem, patrząc jej prosto w oczy. Próbowałem wyczytać w nich jakieś ukryte diabliki, które świadczyłyby o tym, że TO ONA ZA TYM STAŁA, aczkolwiek były ku temu niewielkie szanse. Wszyscy zostaliśmy wychowani na kłamców.
Jakby nie patrzeć, Ulysses również nie mówił nam wszystkiego. Zniknął szybciej niż można by się spodziewać.
Herald of Darkness
It seems that all that was good has died
And is decaying in me
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Chester to mierzący 178 cm wzrostu, postawny mężczyzna, ważący 76 kg. Ma brązowe, poprzetykane pierwszymi siwymi pasmami włosy i niebieskie oczy. Brąz noszonej przez niego krótkiej brody został przerzedzony przez lekką siwiznę. Przez większość czasu nosi mundur Aurora, natomiast poza pracą ubiera się elegancko, w garnitury. Często widywany jest z papierosem. Pierwsze wrażenie... jest służbistą, twardym gnojem, za którym nie przepada niemałe grono osób z dep. przestrzegania prawa. Nie można mu jednak odmówić doświadczenia zawodowego.

Chester Rookwood
#12
18.08.2023, 23:11  ✶  

Odpowiedź Ulyssesa sprawiła, że Chester uniósł jedną z brwi. Pewne rzeczy wolałby wiedzieć, jednak jego syn jest dorosłym mężczyzną. W razie czego to będzie wiedział do członków której rodziny się zwrócić w razie gdyby jego syn wpadł w jakieś kłopoty, które wpłynęłyby na jego absencję. Może to pewna paranoja z jego strony, jednak wszyscy kroczyli niebezpieczną ścieżką. Po nim pozostaną wszystkie jego dzieci, które - czego sobie życzyłby - będą krzewić wyższość czystej krwi nad mugolską i tą płynącą w żyłach szlam.

— Tyle chciałem wiedzieć. — Odparł jedynie na słowa syna. Do czystości krwi towarzysza syna nie miał żadnych zastrzeżeń. Oczywiście, gdyby wiedział, że Ulysses powiedział mu o tym, że prześladuje go morderca, w rozwiązanie tego problemu niezwłocznie by się zaangażował. Rozwiązaniem byłoby zabicie mordercy i wrzucenie jego ciała do rynsztoka na Nokturnie. Oddawanie mordercy w ręce władz nie gwarantowało tego, że zawsze pozostanie za kratami. Co prawda, z Azkabanu jeszcze nikt nie zdołał uciec, ale w końcu coś takiego może mieć miejsce.

— Do widzenia, synu. — Pożegnał tego młodzieńca po tym jak zaraził dramatowi, którego bohaterem stał się Augustus. Możliwe, że nie będzie jeszcze spać, gdy Ulysses wróci do domu. Bezsenność to parszywa przypadłość. Nie było na nią innego sposobu, niż picie mikstur nasennych.

W jakimś stopniu nawet i on ponabijał się z własnego syna, ale każda zabawa miała swoje granice. Będzie to kolejna ciekawa historia, powtarzana w formie rodzinnej anegdoty. Zdawał sobie sprawę z tego, że Vespera nie zachowa tego dla siebie i najpóźniej do obiadu dowie się o tym żona Augustusa i ich dzieci. Przy dobrych układach. Bo może być tak, że ta wieść obiegnie całą rezydencję, omijając tylko osobę Lorda Voldemorta, którego to nie będzie interesować.

— To warte rozważenia. — Spojrzał na Vesperę, która mogła przekonać się o jego decyzji w następnej chwili. Ponownie sięgnął po różdżkę z zamiarem wyczarowania lawendowego wieńca na głowie syna. Podjęta od niechcenia próba miała być formą przystania na sugestię córki, ale bez szkody dla Augustusa. Wystarczyło go zdjąć, tak jak zdejmuje się kapelusz. To tym razem niewinny psikus z jego strony, rzecz, która mogła się zdarzyć raz na milion lat. W sprawy małżeńskie syna ingerować nie zamierzał. Nie byłby zaskoczony tym, że ma kochankę o odpowiednim dla siebie statusie. To był temat na zupełnie inną dyskusję, w towarzystwie ognistej whisky i bez obecności kobiet.

— Faktycznie powinni się tym zająć. Przekażę im to. — Przyznał rację córce, która w następnej chwili podała mu opakowanie z tym szamponem. Po pobieżnych oględzinach również mógł stwierdzić, że przedtem nie widział tego szamponu na sklepowych półkach. W jego przypadku mogło być tak, że po prostu nie zwrócił na niego uwagi. W końcu to kobiety więcej czasu poświęcają na trwonienie pieniędzy na tego typu rzeczy. Ewentualnie to jakaś nowa marka z wadliwą partią. BUMowcy będą mieli co robić.

— To już wyjaśnicie sobie na osobności, tylko bez podniesionych głosów. — Zaordynował z dozą powagi, której mogłyby przeczyć jego wcześniejsze czyny i podjęte decyzje. Dało się to zrobić w ten sposób. Nie byli już małymi dziećmi. Choć w jakimś stopniu tak się zachowywali. Chciał wrócić do sypialni i odpocząć po kolejnym długim dniu.


Rzucam na wyczarowanie wieńca z lawendy na głowie Augustusa
Rzut Z 1d100 - 82
Sukces!

Rzut Z 1d100 - 46
Sukces!
Czarna Wdowa
— Get on your knees —
Beg me to stop
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Vespera jest drobną kobietą, chudą i zgrabną. Ma metr sześćdziesiąt centymetrów, a waży zaledwie pięćdziesiąt dwa kilo. Wygląda na osobę, która przy pierwszym podmuchu wiatru poleci razem z nim i zniknie na wieki. Ma duże, tajemnicze, brązowe oczy, które patrzą na rozmówcę pewnie oraz zagadkowo. Usta są pełne, a kąciki lekko uniesione w zadziornym, flirtującym uśmiechu. Twarz jest mała i owalna. Włosy ciemne, ścięte na boba okalające drobną twarz w uroczy sposób. Kobieta ubiera się modnie i kobieco. Często swoim ubiorem przyciąga wzrok mężczyzn, co jest celowym zabiegiem, ponieważ Vespera dobrze czuje się jak ludzie na nią patrzą.

Vespera Rookwood
#13
27.08.2023, 13:24  ✶  

Vespera była zadowolona z aktualnej sytuacji. Miała ochotę znaleźć osobę, która zrobiła ten szampon i sprzedała go jej bratu, aby mu tylko podziękować za świetnie zrobioną robotę i może wykupić recepturę przyrządzania go. Kochała swojego brata, ale kochała też sprawiać mu ogrom kłopotów, widzieć na jego twarzy złość i to jak wręcz gotował się z powodu jej wytwornych żartów i śmiechów. Żałowała, że sama nigdy na to nie wpadła, że sama nie pomyślała, aby mu wyczarować kaktusa na głowie. Zdecydowanie wyczarowałaby mu lawendowe włosy, ale kaktus też świetnie się na nim prezentował. Kupiłaby mu z tej okazji jeszcze zielony garnitur i z jego dzieciakami zrobiła jakiś teatrzyk kaktusowy. Robiłyby za kule trawy z pustynnych pól. W oczach błyszczały ogniki zadowolenia. Naprawdę chciałaby coś takiego zobaczyć. Tak cholernie żałowała, że jego żona się tu nie zjawiła, że jego bąbelki nie zapragnęły obecności swojego ojca w ich wieczornych, niesfornych zabawach przed pójściem spać. Nie mogła jednak przesadzać, gdyż obok był jej ojciec pragnący spokoju i ciszy.

Nie spodziewała się, że jej ojciec naprawdę wyczaruje ten wieniec. Spojrzała na Chestera z niedowierzaniem, dumą i zadowoleniem. Pokusiła się nawet na szczery śmiech, aż brzuch zaczął ją od tego boleć. Nie posądziłaby go o to. No może jak byli dziećmi dawał z siebie jeszcze jakieś pokłady dobrego, poczucia humoru, ale w ostatnim czasie było tutaj więcej zmartwień, że można było w nich wręcz pływać, więc naprawdę czuła wdzięczność za to, że poszedł za jej sugestią i wyczarował mu wieniec na głowie. Augustus naprawdę dobrze się w nim prezentował, pasowała do niego ta lawenda lepiej niż nieszczęsny kaktus. Kaktus symbolizował jego odpychającą aurę, ale lawenda podkreślała jego kolor oczu.

– Pięknie, lepiej go sobie zachowaj na pamiątkę z tego dnia – złośliwy uśmiech przyozdobił jej chochlikową, drobną twarz. – Do twarzy ci w nim.

Spojrzała na swojego brata, który wręcz jej zagroził, co sprawiło, że złośliwość na jej twarzy tylko się powiększyła. Chciała, aby myślał, że to ona za tym stoi, ale gdyby tak było, czy oddałaby ten szampon ojcu? Zapewne nie, zapewne by go schowała, aby znowu mu go kiedyś podrzucić. Nie była jednak, aż tak podła, aby go mocno ośmieszać. Jeśli chciał, aby jego żona i dzieci nie dowiedziały się o Kaktusowym Augustusie musiał się naprawdę mocno postarać w tej kwestii. Vespera była przekupna, ale tylko w sytuacjach, gdy druga osoba naprawdę podrzucała jej dobre wynagrodzenie.

– To będzie sporo kosztować, kochanie – odpowiedziała bratu. – Dobranoc ojcze, dziękuje za ten wieniec, nigdy ci tego nie zapomnę – posłała mu naprawdę ciepły i zadowolony uśmiech.

Dzień mogła zaliczyć do udanych, więc opuściła łazienkę, aby jej brat nie czuł się bardziej niekomfortowo. Nie chciała też przypadkiem zobaczyć rzeczy, które były zarezerwowane dla jego żony. Może i jako dzieci często robili ze sobą wszystko, ale bliźnięta chyba tak mają. W pewnym okresie dorastania są nierozłączni, aby w następnym iść własnymi ścieżkami z dala od siebie. Wspierać go będzie do końca życia, ale teraz chciała odpocząć. Chciała wrócić do swojej sypialni i położyć się spać, albo coś poczytać. Uśmiech nie schodził z jej twarzy, co było w ostatnim czasie naprawdę rzadkim widokiem. 


Postać opuszcza sesję
Pan z Ministerstwa Magii
Tak zawsze genialny
Idealny muszę być
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Mierzy 176 cm wzrostu i waży 74 kg. Jest postawnej budowy, ani gruby, ani chudy. Włosy ma ciemnobrązowe, podobnie jak oczy, tylko te z kolei o nieco jaśniejszych tonach. Zwykle chodzi dumnie wyprostowany, z lekko uniesionym podbródkiem. Gestykulacja i dykcja typowa dla arystokraty. Wraz z początkiem lata zamienił brodę na rzecz gustownego wąsa.

Augustus Rookwood
#14
31.08.2023, 20:46  ✶  
Miałem tego kaktusa tylko chwilę na głowie, ale kiedy Ojciec pozbył się go z mojej głowy, wciąż stałem i odczuwałem ulgę po jego zniknięciu. Było mi głupio, że oglądał mnie w tym stanie, że prosiłem go o pomoc, że to właśnie on pozbył się go z mojej głowy, aczkolwiek to była jedyna, rozważna możliwość. Nie mogłem pozwolić, by Vespera rzucała zaklęcie w stanie, kiedy nie panowała nad sobą, chichocząc co chwila, a nawet zanosząc się gromkim śmiechem. Kochałem ją, ale czasami żałowałem, że nie leży głęboko pod ziemią. Byłem pewien, że już wkrótce rozpowie o tym zdarzeniu wszystkim domownikom. Kto wie? Może przy najbliższym śniadaniu?
Cóż, zaprzestałem rozmyślań, gdyż Ojciec ponownie podniósł różdżkę w moim kierunku. Zareagowałem instynktownie, z racji tego, że chwilę wcześniej ponownie wziąłem swoją różdżkę do dłoni. Czułem się pewniej, kiedy w niej spoczywała. Zapewne przez takie okazje, gdzie miałem skończyć zapewne niczym lawendowy jeż... Wątpiłbym, żeby Ojciec mi to robił, ale właśnie to robił, a ja - o co bym siebie nie podejrzewał - właśnie zamierzałem przeciwdziałać jego działaniom, próbując rozproszyć zaklęcie. Zagryzłem wargę, rumieniąc się, niezależnie od efektu mojego działania. Nie przemyślałem tego. To był moment.
- Wybacz, Ojcze - wydukałem. W zależności od tego, czy moje zaklęcie się powiodło, zdjąłem wianek z głowy bądź ponownie wyprostowałem dumnie, jeśli udało mi się obronić przed zaklęciem. Niezależnie jednak od efektu zaklęcia, zapewne przed moim nosem pojawił się zapach lawendy, przywodzący mi na myśl brązowe oczy Aveliny. Myśli i wspomnienia, które zamierzałem pozostawić dla siebie, więc z lubością pożegnałem towarzystwo i obiecałem Vesperze pogawędkę na temat dzisiejszych zdarzeń. Dziś jej odpuszczę, ale jutro poważnie z nią porozmawiam.

Jeśli się nie uda, dziękuję za śliczny wianek. Mimo wszystko z ciekawości rzucam na rozproszenie wiankowego zaklęcia Chestera Rookwooda.

Rzut Z 1d100 - 82
Sukces!

Rzut Z 1d100 - 75
Sukces!



Koniec sesji
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Augustus Rookwood (1855), Chester Rookwood (1626), Ulysses Rookwood (581), Vespera Rookwood (1524)


Strony (2): « Wstecz 1 2


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa