Rozliczono - Atreus Bulstrode - osiągnięcie Badacz Tajemnic I
Kasyno hotelowe
Świat coraz bardziej zaczynał sprawiać wrażenie jakby miał za chwilę oszaleć. Wojna zataczała coraz większe kręgi, takie których już zwyczajnie nie można było ignorować. Należało zatem korzystać z przyjemności życia, póki miało ono takie do zaoferowania. Bo przecież ku prawdzie, mogło to być jedno z ostatnich spotkań w takim gronie, zanim otwarta wojna nie wkroczyła na wszystkie ulice tego świata. I nie byłoby to nawet przesadne czarnowidzenie, bo tak oto przy jednym stoliku do blackjacka siedziało dwóch śmierciożerców i jeden auror. Pomimo tych niedopowiedzianych sprzeczności, wciąż jednak spinała ich do kupy przyjaźń, a nie wojna.
- Nie wierzę, że dałeś obić sobie facjatę, tylko po to żeby być wyżej w rankingu od nas, Art. - z zadziornym uśmiechem zwrócił się do Atreusa, a miał na myśli jego spotkanie z Czarnym Panem. Wzrok miał wbity w egzemplarz Tygodnika Czarownica, a z jego spojrzenia wylewała drwina i sarkazm wymieszany w równych proporcjach. Najniższa pozycja spośród trójki kumpli ewidentnie szczypała jego nadęte ego i możliwe, że nie tylko, bo wiercił się na krześle jak dzieciak przy stole. - Najwyraźniej jednak potyczka z wrogiem publicznym to dalej nic w porównaniu do zarostu Longbottoma. - dorzucił aż nadto ironicznie, chociaż było w tym odrobinę szczerości. By pozostać spójny ze swoją narracją musiał trochę ponarzekać na tych którzy znaleźli się wyżej od nich w zestawieniu, a którzy w jego mniemaniu nie mieli za bardzo powodów by zabłyszczeć. - Przynajmniej dupek Nott zamyka.- dorzucił na koniec. Pierwszego miejsca nawet nie komentował, bo nawet ktoś z tak próżnym nastawieniem do takich tematów potrafił przyswoić ten zbiorowy żart. Być może autor rankingu nie chciał, by nikt poważny nie obrósł za bardzo w piórka. Towarzysze zapewne musieli powoli mieć już dość jego paplaniny, bo zaaferowany tym zestawieniem, niby obracał wszystko w ironiczny żart, ale 5 piąte miejsce nie pozwalało mu w spokoju spędzić czas z przyjaciółmi. Do tego stopnia, że zapomniał o grze, aż krupier musiał go upomnieć. Odstawił wreszcie na bok ten plotkarski magazyn, ale spokojnie, bo nie na długo, bo raptem wczoraj pojawiło się kolejne, nie mniej ważne zestawienie.
Intencją spotkania miało być wspólne wychylenie kilku dobrych, a na pewno drogich, butelek alkoholu by uczcić sukces Bulstrode. Fakt, że Atreus był pasjonatem gier losowych był im dobrze znany i to jeszcze od czasów szkolnych. Z tego co się orientował najbliżsi nie patrzyli zbyt przychylnym wzrokiem na jego hobby, więc niech chociaż w przyjacielskiej atmosferze poczuje się swobodnie. - Powinni Cię za to odznaczyć orderem Merlina i to z pocałowaniem ręki. - wycedził na bezdechu zaciągając się dymem odpalanego właśnie papierosa. W profesji aurora bezpośrednie starcie z czarnoksiężnikiem, o którego potędze narosło już tyle miejskich legend, że ciężko byłoby wskazać te prawdziwe, było wysoko ocenianie, gdyby miał obstawiać. - Dostałeś chociaż podwyżkę? - dopytał z sarkastycznym uśmiechem. Co jak co, ale odstawianie bohatera narodowego z narażaniem własnego życia powinno się opłacać.