• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Aleja horyzontalna v
« Wstecz 1 … 7 8 9 10 11 Dalej »
[ W poszukiwaniu domu ] Dellian i Leo

[ W poszukiwaniu domu ] Dellian i Leo
Niewidomy Kochanek
Don’t know what’s next
I want to feel the light
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Dellian ma zamglone, jasne oczy i od razu po spojrzeniu w nie, dociera do ciebie, że masz do czynienia z osobą niewidomą. Ma dłuższe, kręcone włosy, które często opadają mu na twarz. Zawsze ma w ręku różdżkę, która czasami drży, gdy chłopak zbliża się do przeszkód. Ubiera się w jasne koszule, które czasami są źle zapięte, ale można mu to wybaczyć, prawda? Na to narzuca ciemne kamizelki. Spodnie luźne, garniturowe. Ubrania wybiera mu kot, który ma naprawdę dobry gusty. Do tego wygodne buty, w których nigdy się nie przewróci, ani nie potknie, bo mógłby sobie naprawdę zrobić krzywdę. Mierzy 182 centymetry wzrostu, a waży 74 kilogramy.

Dellian Ollivander
#1
27.08.2023, 18:12  ✶  
09.06.1972

Dellian nigdy nie sądził, że będzie mu dane zamieszkanie samemu, bez ojca, bez rodziny, ale w końcu się na to zdecydował i wraz ze swoim najlepszym przyjacielem właśnie kierowali swoje kroki do kolejnego z rzędu mieszkania, aby je obejrzeć, sprawdzić, czy właściciel nie będzie chujem i czy cena będzie odpowiednia. Czuł gdzieś głęboko w serduszku, że chciałby się już poddać, że już miał dosyć oglądania pomieszczeń, których i tak nie zobaczy. Leo sprawdzał, czy nigdzie nie było grzyba, Bell, czy okna będą szczelne, aby zimą było im ciepło, a sam niewidomy prowodyr tego przedsięwzięcia sprawdzał, czy będzie mu się dobrze poruszać po otoczeniu, czy nie będzie ciągle haczył o jakieś drzazgi, czy też inne wystające i nieprzyjemne elementy.

– Mam już dosyć. Które to już? Piąte? – zapytał trzymając w dłoni różdżkę wyciągniętą przed siebie, aby skutecznie omijać przechodniów. – Najgorsze były te, w których poprzedni najemcy palili fajki. Nienawidzę tego smrodu – marudził, co było do niego niepodobne. – Jak teraz się nie uda robimy przerwę i idziemy coś zjeść. Głodny się robię – mruknął.

Głowę miał lekko spuszczoną a loki niesfornie latały po jego czole w rytm kroków podrywane do tańca przez wiatr. Już dawno powinien udać się do fryzjera, ale jakoś nigdy mu się do tego nie śpieszyło. Nie miał dziewczyny, nie miał partnera i już dawno zwątpił w to, że kogokolwiek znajdzie. Miał być na wieki samotnikiem, bo tak było wygodnie. Tak naprawdę to nie potrafił się do nikogo na dłużej przywiązać, bo bał się, że będzie ciężarem. Maskował to śmiechem i energiczną aurą, którą starał się wokół siebie budować.

Kot z tendencją do głupoty
kici kici miau
będę ciebie brał
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Ma wzrost 174. Gibki, żwawy, skory do zabawy. Oczy jasnobrązowe, ale włosy ciemniejsze. Jest wysportowany, bo dużo biega i się wspina. Mięśnie ma, ale nie jest jakimś Pudzianowskim. Zyskał je ze swojego aktywnego trybu życia, a nie przez ciągłe ćwiczenia. Z reguły ciepły albo cwany uśmieszek ma na pyszczku. W WERSJI KOCIEJ: rudo umaszczony kot domowy, nieprzeżarty. Ma kompletnie inne zwyczaje niż Garfield.

Leo O'Dwyer
#2
27.08.2023, 19:09  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 27.08.2023, 19:12 przez Leo O'Dwyer.)  
- Piąte, piąte... Dopiero piąte i aż piąte - zauważyłem, wchodząc do klatki i zastanawiając się, które to niesamowite drzwi. Wszystkie prosiły się o to bym je drapnął pazurem, pozostawiając ślad, bym je zbadał i zawłaszczył dla siebie. O tak! Pięć super mieszkań i każde gotowe do zamieszkania przeze mnie i Delliana. Swoją drogą, to niesamowite, że zechciał ze mną zamieszkać. Chyba nikt nie chciał ze mną mieszkać, ale on postanowił ze mną zamieszkać, bo byliśmy najlepszymi-najlepszymi przyjaciółmi pod słońcem, księżycem i pod pochmurnym niebem również.
Złapałem go za dłoń by się pospieszył, bo chciałem już tam być i zobaczyć to COŚ, co mogliśmy nazwać domem, o ile oczywiście Dellian się zgodzi. Miałem przeogromną nadzieję, że to zrobi. Już piąty raz z rzędu.
- Fajki, nie fajki. W barach zawsze śmierdzi fajkami, a bary są fajne, ale jak przyniosę tu połowę biblioteki, to i tak będziesz czuł tylko kurz. Kurz-kurz-kurz! I możemy kupić świeczki zapachowe. Jakie zapachy? Może takie kawowe, co o tym myślisz, Delliano? - zapytałem, zastanawiając się, czy nie zrazi go to, że to pierwsze piętro, ale gdyby chciał szybciej schodzić po schodach, to zawsze mogłem go popchnąć, hehe, z góry. Żartowałem sobie, rzecz jasna, z biednego Delliana. Nigdy nie zrobiłbym mu krzywdy, ale jeśli sobie zażyczy, to mogę go wciągać i ściągać na dół w drewnianym kubełku. Jeśli tylko obieca, że mnie czasami też będzie tak wziuu robił w dół. Na górę zresztą też. Poza tym ponoć to mieszkanie miało mieć balkon, więc będzie łatwiej to robić.
- NA MERLINA, DELLIAN, ZOBACZ TYLKO TE DRZWI! TO SĄ DRZWI, KTÓRE JA CHCĘ-CHCĘ-CHCĘ... NA PEWNO NIE MA TU GRZYBA, A JEŚLI JEST, TO ZAWSZE MOŻEMY GO HODOWAĆ NA SPRZEDAŻ - odparłem, puszczając Dellianową dłoń by wpakować się do środka. Wziąłem głęboki wdech na środku mieszkania i stwierdziłem po raz piąty, że to było właśnie to, na co czekaliśmy. Co prawda, grzyba na razie nie wyczuwałem, może niewielkie przewiewy, ale jak szturchnę nieco Bella, zagrożę obcięciem wibrysów, to będzie przychylniejszy do wydania opinii jak najbardziej pozytywnej. Poza tym to dzięki wietrzeniu, z pewnością nie było tu grzyba!
- I jest balkon! Jest balkon tak jak obiecali - stwierdziłem podjarany. Zdążyłem chyba już oblecieć całe mieszkanie, kiedy ten Ollivander dopiero gramolił się do środka. - Bierzemy! Powiedz, że bierzemy - odparłem po raz piąty, poprawiając zaraz swój głos na błagalny. Co ja poradzę na to, że wszystkie te mieszkanie były niczym złoto dla gościa takiego jak ja?
Niewidomy Kochanek
Don’t know what’s next
I want to feel the light
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Dellian ma zamglone, jasne oczy i od razu po spojrzeniu w nie, dociera do ciebie, że masz do czynienia z osobą niewidomą. Ma dłuższe, kręcone włosy, które często opadają mu na twarz. Zawsze ma w ręku różdżkę, która czasami drży, gdy chłopak zbliża się do przeszkód. Ubiera się w jasne koszule, które czasami są źle zapięte, ale można mu to wybaczyć, prawda? Na to narzuca ciemne kamizelki. Spodnie luźne, garniturowe. Ubrania wybiera mu kot, który ma naprawdę dobry gusty. Do tego wygodne buty, w których nigdy się nie przewróci, ani nie potknie, bo mógłby sobie naprawdę zrobić krzywdę. Mierzy 182 centymetry wzrostu, a waży 74 kilogramy.

Dellian Ollivander
#3
27.08.2023, 19:22  ✶  

Dellian uśmiechał się pod nosem słysząc paplaninę z ust Leo. Uwielbiał tego chłopaka. Nie był on cnotliwy, ale był w jego mniemaniu bardzo idealny. Nie przejmował się ślepotą, na którą zachorował, nie przejmował się jak Bell czasami był złośliwy. Przy nim było miękko i przyjemnie i był kotem. Dellian naprawdę lubił koty i ciągnęło go do nich czasami bardziej niż do ludzi, których swoją drogą kochał. Naprawdę kochał ludzi, uwielbiał z nimi przebywać i poznawać ich historie.

– Ja. Nie. Lubię. Fajek, bo śmierdzą – wytknął do niego język z cichym westchnięciem. Miał ochotę poprosić Bella, aby go dźgnął pazurami, ale nie zdążył, bo ten zaczął go ciągnąć.

Już się przyzywczaił do tego rodzaju pospieszania przez Leo i jako jedyny miał to na wyłączność. Jako jedyny nie sprawiał, że Dellian się złościł będąc ciągnięty przez inną osobę gdziekolwiek. Wiedział, że mimo wszystko był z Leo bezpieczny. Pokręcił głową uważając na stopniach, ale przez tempo narzucone przez przyjaciela z dwa razy się potknął. Balkon brzmiał dobrze. Bell miałby gdzie się wylegiwać. Parsknął, gdy ten kazał patrzeć na drzwi, a na jego ustach pojawił się złośliwy uśmieszek.

– O KURDE, Leo masz rację. One są idealne. Takich turkusowych drzwi nigdy w swoim życiu nie widziałem! – krzyknął udając podekscytowanie. Dellian nigdy go nie zapytał, czy on to robi specjalnie, czy zapomina o jego ślepocie, ale czasami naprawdę do poprawiało mu humor. Manowało go tak pozytywnie energią. Leo naprawdę dobrze wpływał na jego samopoczucie.

Po chwili nie wyczuwał już jego obecności, szturchnął lekko Bella w niemym pytaniu, czy to mieszkanie brzmi okej, a potem wszedł do środka. Dotknął najpierw ściany chcąc poznać jego fakturę, sprawdzić, czy nie jest mokra. Nie czuł jakiegoś mega potężnego zapachu fajek. Było przewiewnie.

– Ile mamy tu pomieszczeń? – zapytał, gdy Leo dopadł do niego pytając się czy go biorą. – Oprowadź mnie trochę egoisto – wytknął do niego język kolejny raz tego dnia.

Kot z tendencją do głupoty
kici kici miau
będę ciebie brał
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Ma wzrost 174. Gibki, żwawy, skory do zabawy. Oczy jasnobrązowe, ale włosy ciemniejsze. Jest wysportowany, bo dużo biega i się wspina. Mięśnie ma, ale nie jest jakimś Pudzianowskim. Zyskał je ze swojego aktywnego trybu życia, a nie przez ciągłe ćwiczenia. Z reguły ciepły albo cwany uśmieszek ma na pyszczku. W WERSJI KOCIEJ: rudo umaszczony kot domowy, nieprzeżarty. Ma kompletnie inne zwyczaje niż Garfield.

Leo O'Dwyer
#4
27.08.2023, 21:38  ✶  
- Ach, te fioletowe drzwi mogą być nawet i turkusowe, ale się zgódź. Mniejsza z kolorami. Nie ma tu grzyba! Ani zielonego, ani białego, ani żadnego - odparłem, uprzedzając jakiekolwiek jego pytania. Aż zatańczyłem chwilę na środku pokoju, który mógł być naszym salonem. Wyobrażałem już sobie jak z vinyli leci muzyka, jak pijemy sobie kakałko albo mleko z miodkiem i śmiejemy się z głupich żartów wieczorami. O, i ten kominek... - I jest tu kominek. Można grzać łapki - zauważyłem, zaglądając do środka. Spojrzałem w górę, czując ciąg. Nawet zakręciło mi się w nosie, przez co kichnąłem i obsypałem się nieco popiołem, ale Dellian i tego tego nie widział. W takich momentach cieszyłem się, że nie dowidzi, bo mogłem spokojnie zachowywać swój urok osobisty. Mogłem mu wcisnąć, że nie osmoliłem się sadzą i on to łyknie. Na bank. Jak pelikan.
- Sam się oprowadź, ćwoku - odpowiedziałem mu czule. - Zazwyczaj taki silny i niezależny ślepiec, a teraz nagle potrzebujesz rączki żeby cię oprowadzić? A wiesz, że cię oprowadzę?! Zrobię to, bo jestem przesłodki i przeuroczy, i jestem twoim najlepszym-najlepszym przyjacielem, najlepszym, lepszym niż Bell - zawyrokowałem, nie czekając na jakiekolwiek potwierdzenia. Nie wiem, czy biegałem jak tępe kundle, czy po prostu stawiałem pełne gracji wielkie kroki (prędzej to drugie), ale od razu znalazłem się obok Delliana i wziąłem go pod rękę. Skierowałem przez niewielki przedpokój do tego mniejszego pokoju.
- Tu są trzy pokoje... Ten jest najmniejszy i jest w środku, więc obstawiam, że najcieplejszy - odparłem, pozwalając by sobie tam pomacał w środku co chciał. - Sucho, widzisz? Tam w drugim też, a w trzecim jest kominek, ale o tym mówiłem, ale pomyśl jak będzie można przy nim grzać łapki... - ponowiłem wizję, w razie gdyby gdzieś po drodze mu to umknęło.
- Poza tym jest spora kuchnia, więc można tam urządzić jadalnię, a do toalety nie zaglądałem - przyznałem szczerze, bo sam Dellian słyszał, że się podjarałem balkonem i kominkiem, i tymi wszystkimi pokojami. Może jakoś szczególnie przestronne nie były, ale przytulne, suche i wywietrzone.
- I jest balkon. Możemy jeść na balkonie croissanty na śniadanie. Jak w Paryżu to robią! Nie, uprzedzę twoje pytanie, nie byłem tam, nie widziałem na własne oczy, ale opowiadała mi taka bardzo ładna dziewczyna... Z pewnością była modelką, ale się do tego nie przyznała, ale opowiadała, ze wróciła z Paryża i że jadła croissanty, i że inni też tam jedli śniadania na balkonie. O brzasku dnia... Lubię długo spać, ale myślę, że czasami złapię wczesny świt. Szczególnie wracając z baru rodziców... Wiesz, opowiadałem ci, że pomagam... Ale Bell też miałby swobodę, prawda? Aby niech się za bardzo nie panoszy, bo moje ego też potrzebuje miejsca, swobody... I zastrzegam sobie wyłączone prawo korzystania z moich zapasów mleka oraz alkoholu - opowiedziałem co nieco, niemalże na jednym wydechu. Taka to była historia! Ach, od tego opowiadania aż zaschło mi w gardle. Żałowałem, że nie zabrałem ze sobą butelki mleka. Albo dwóch. Albo trzech. Albo całej kanki. Byłbym do tego zdolny.
Niewidomy Kochanek
Don’t know what’s next
I want to feel the light
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Dellian ma zamglone, jasne oczy i od razu po spojrzeniu w nie, dociera do ciebie, że masz do czynienia z osobą niewidomą. Ma dłuższe, kręcone włosy, które często opadają mu na twarz. Zawsze ma w ręku różdżkę, która czasami drży, gdy chłopak zbliża się do przeszkód. Ubiera się w jasne koszule, które czasami są źle zapięte, ale można mu to wybaczyć, prawda? Na to narzuca ciemne kamizelki. Spodnie luźne, garniturowe. Ubrania wybiera mu kot, który ma naprawdę dobry gusty. Do tego wygodne buty, w których nigdy się nie przewróci, ani nie potknie, bo mógłby sobie naprawdę zrobić krzywdę. Mierzy 182 centymetry wzrostu, a waży 74 kilogramy.

Dellian Ollivander
#5
29.08.2023, 17:38  ✶  

Uśmiech z ust Delliana nie schodził. No dobra, naprawdę kochał tego typa i nie zamierzał zmieniać sobie go na jakiegokolwiek innego współlokatora.  Z nim się nigdy nie nudził, nie czuł się przy nim źle. Lubił być przez niego irytowany i lubił jego paplaninę słów, której czasami nawet nie słuchał. Tak, zaczynał go przekonywać do tego mieszkania, zaczynał sam czuć wizję mieszkania w tym miejscu. Przekonał go też ten balkon i kominek.

– Zgodziłeś się zamieszkać z kaleką to teraz ponoś konsekwencje – dźgnął go w ramię. – I Bella w to nie mieszaj. On jest moją bratnią duszą i nie wolno ci o nim źle mówić – znowu wytknął do niego język i dał się oprowadzić po pomieszczeniach. Znowu dotykał ścian, sprawdzał fakturę i kąty. Nie miał do czego się przyczepić. Chyba pierwszy raz tego wyczerpującego dnia. Czy to możliwe, że znaleźli dla siebie gniazdko?

Słuchał jego paplaniny krążąc i poznając rozkład pomieszczeń, drzwi, okien. Sprawdzał wszystko, a różdżka naprowadzała go i informowała o przeszkodach, bo Leo nie był za bardzo skupiony na tym, aby Dellian mógł poczuć się komfortowo. Zapominał chyba o jego ślepocie, ale naprawdę mu to nie przeszkadzało. Cieszył się z tego obrotu spraw, że było tu tak głośno i ciepło. Zapach Leo sprawiał, że pomieszczenia stawały się w jego głowie domem, a naprawdę nie chciał się do tego przywiązywać, bo jeszcze nie znał ceny.

– A ile wynosi czynsz? Ile mebli będziemy musieli kupić? – zapytał w końcu. Jego wypłata nie była niska, ale też nie mogli porywać się z motyką na słońce. Dellian często było spontaniczny, ale nie chciał z czasem się za bardzo zadłużyć. Był przedstawicielem służb porządkowych, nie wypadało mu za bardzo.

Kot z tendencją do głupoty
kici kici miau
będę ciebie brał
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Ma wzrost 174. Gibki, żwawy, skory do zabawy. Oczy jasnobrązowe, ale włosy ciemniejsze. Jest wysportowany, bo dużo biega i się wspina. Mięśnie ma, ale nie jest jakimś Pudzianowskim. Zyskał je ze swojego aktywnego trybu życia, a nie przez ciągłe ćwiczenia. Z reguły ciepły albo cwany uśmieszek ma na pyszczku. W WERSJI KOCIEJ: rudo umaszczony kot domowy, nieprzeżarty. Ma kompletnie inne zwyczaje niż Garfield.

Leo O'Dwyer
#6
30.08.2023, 22:39  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 30.08.2023, 22:41 przez Leo O'Dwyer.)  
Prychnąłem dwukrotnie i to wcale nie przez sadzę, którą miałem wszędzie w ustach i w nosie również. Prychnąłem za pierwszym razem, bo Bell i jakaś tam bratnia dusza to mi się tak średnio zgrywało, bo zapewne to oznaczało to, że nie będę mógł go wykopywać z mieszkania, bo to bratnia dusza Delliana, a Delliana to ja lubiłem, więc będę musiał traktować Bella jak równego sobie, choć był kotem i się panoszył, kiedy to ja miałem prawo się panoszyć, a nie on, ale... No trudno. Jarała mnie wizja mieszkania z Dellianem, więc musiałem zaakceptować tego kocura, poza tym Dellian miał parę rąk. Jedną mógł głaskać mnie po głowie, a drugą Bella. I to ja wybiorę pierwszy, którą chcę, a Bell będzie musiał się dostosować! Tak będzie! Jeśli nie ugram tego, to zrobię to podstępem, oferując Bellowi swoje zapasy. Ale tylko ten jeden raz! I wtedy zajmę miejsce, które będę chciał! Tak-tak-tak!
Ale dobra, cicho! Bo opowiadałem, że prychnąłem dwa razy i te właśnie drugie prychnięcie było potemu, że Dellian sprowadzał mnie na ziemię, kiedy bujałem wysoko w migdałowych obłokach. Dla mnie smakowały bardziej jak śmietanka, ale nie szkodziło. Mogły się zwać migdałowymi, więc...
- Czynsz... Ile wynosi czynsz? Ile mebli będziemy musieli kupić? Jaki rozmiar kibla jest w toalecie? Czasami się zastanawiam, jakim cudem zostałeś Puchonem. Jesteś na to zbyt... przemądrzały, o! - odezwałem się, naśladując głupio Delliana i też od razu robiąc unik przed kolejnym kuksańcem, bo nie zamierzałem się ot tak dać ślepcowi dźgać. Śmieszna sprawa zresztą, bo raz pamiętałem, że on ślepy, a czasami kompletnie o tym zapominałem. Chyba nie miałem do tego głowy! Dobrze, że Dellian dawał sobie radę sam... i z Bellem-paskudnikiem, bo chyba nie mógł na mnie polegać. Bynajmniej nie tak na sto procent, ale obiecałem sobie, przyrzekłem śmiertelnie, w sensie pod groźbą śmierci, że jak będzie mnie potrzebował-potrzebował, to postaram się skupić całym sobą i będę, i mu pomogę.
- Myślałem, że... Hmm... Myślę, że w naszym budżecie, bo nie umawiałem nas na oglądanie mieszkań powyżej. Chyba. Nie, na pewno nie. Dopiero zamierzałem to zrobić - odparłem, drepcząc wokół Delliana i licząc jakby pieniądze na palcach, które chcieli za to mieszkanie, ale nijak ten gest nie pomagał mi w przypomnieniu sobie tego, a liczyć nie miałem z czego. Przystanąłem, zagryzając wargę.
- Dopytamy, dla pewności. Ale wstępnie jesteś na tak? Pozwolę ci wybrać pokój! - zaproponowałem, już się poświęcając w ten tragiczny sposób, ale trudno. Jakoś wytrwam. Zresztą, dla mnie każde pomieszczeniu tu było jak złoto, jak miód, jak mleko, jak słodka drzemka. Nie spałem już tak długo, tak długo, że aż ziewnąłem na to wspomnienie, ale zaraz potem dalej się uśmiechałem.
Niewidomy Kochanek
Don’t know what’s next
I want to feel the light
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Dellian ma zamglone, jasne oczy i od razu po spojrzeniu w nie, dociera do ciebie, że masz do czynienia z osobą niewidomą. Ma dłuższe, kręcone włosy, które często opadają mu na twarz. Zawsze ma w ręku różdżkę, która czasami drży, gdy chłopak zbliża się do przeszkód. Ubiera się w jasne koszule, które czasami są źle zapięte, ale można mu to wybaczyć, prawda? Na to narzuca ciemne kamizelki. Spodnie luźne, garniturowe. Ubrania wybiera mu kot, który ma naprawdę dobry gusty. Do tego wygodne buty, w których nigdy się nie przewróci, ani nie potknie, bo mógłby sobie naprawdę zrobić krzywdę. Mierzy 182 centymetry wzrostu, a waży 74 kilogramy.

Dellian Ollivander
#7
03.09.2023, 20:20  ✶  

Dellian parsknął na jego oburzenie. Kochał tego typa, kochał to jak ten się denerwował, bo Ollivander miał rozsądek. Pokręcił głową i podrapał się w tył głowy. Bell chodził gdzieś dookoła nich i sprawdzał kąty swoją łapką, łapał kawałki kurzu i cienie na ścianach jak typowy kot. Dellian jednak nie mógł się temu przyglądać, już dawno zostało mu to odebrane, już dawno stracił możliwość patrzenia na takie słodkie rzeczy jakimi były kocie zachowania jego towarzysza.

– Nie każdy Puchon musi być debilem – zauważył odbijając mu pocisk prosto do jego umysłu, ale nie serduszka. Nie miał nic złego na myśli, wiedział, że Leo był mądry, w końcu pracował w Mungu, prawda? Był inteligentny, ale miał swój roztrzepany urok i brak poczucia odpowiedzialności, który pociągał Delliana jak mało co. Pacnął go pobłażliwie w głowę i cicho westchnął. Objał go w końcu ramieniem i pocałował w policzek z soczystym cmoknięciem, aby zamknął ten swój głupi ryj i przestał mu zatruwać łeb pytaniami.

– Tak pacanie, bierzemy – odpowiedział z rozbrajającym i ufnym uśmiechem.

Gdyby wiedział jak przystojny jest jego przyjaciel zapewne by się w nim durzył, a na jego szczęście Dellian tego nie wiedział i nie myślał o nim w tych kategoriach. Był zbyt jego przyjacielem, był zbyt bratem, aby mógł go crushować. Ollivander lubił go bo był szalony, bo zapominał o jego ułomności, bo się nie pierdolił w tańcu i robił wszystko to, co inni bali się z nim robić, lubił go, bo po szkole go nie porzucił, bo nie był dzięki niemu samotny i smutny, bo nie zatracił swojego ja w użalaniu się na sobą.

Kot z tendencją do głupoty
kici kici miau
będę ciebie brał
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Ma wzrost 174. Gibki, żwawy, skory do zabawy. Oczy jasnobrązowe, ale włosy ciemniejsze. Jest wysportowany, bo dużo biega i się wspina. Mięśnie ma, ale nie jest jakimś Pudzianowskim. Zyskał je ze swojego aktywnego trybu życia, a nie przez ciągłe ćwiczenia. Z reguły ciepły albo cwany uśmieszek ma na pyszczku. W WERSJI KOCIEJ: rudo umaszczony kot domowy, nieprzeżarty. Ma kompletnie inne zwyczaje niż Garfield.

Leo O'Dwyer
#8
12.09.2023, 20:43  ✶  
Łohohohoho! Stwierdzałem, że Dellian pojechał grubo. Zapewne mógłby dostrzec moje ustka otwarte w zaskoczoną literę „o”, gdyby tylko mógł patrzeć, ale jako że nie wiedział, a ja żem znowu o tym zapomniał, to tak stałem chwilę jak faktyczny debil, zastanawiając się rzecz jasna nad ripostą.
- To nie jest bycie debilem, tylko optymistą, smutny człowieczku - odparłem zadowolony. Może nie w punkt, ale ja swoje wiedziałem, co to znaczy być lekkoduchem, optymistą, bohaterem ludu. Aż zagryzłem wargę, bo to było tak cholernie sexy. Cały ociekałem seksapilem. Aż dziwiłem się, że nie ma grona panienek tuż za nami, które zechciałyby ze mną mieszkać. Oj, one gdzieś tam są i będą chciały. Tylko po prostu spały albo były w pracy, bo przecież nie mogły o mnie zapomnieć!
Westchnąłem lekko i zacząłem sobie tańczyć na środku pokoju do milczącej muzyki, której rytm miałem zapewne tylko w głowie, a może sobie nuciłem pod nosem, a może wyłem jej słowa tak pod nosem, a może na cały głoś. Tak, na cały głos, bo to był taki śliczny dzień, że nie potrafiłem się nim cieszyć i oddychać, i wdychać, i śpiewać.
- Ach, Dellianie... Jesteś największym szczęściem, jakie mnie spotkało - stwierdziłem na głos, przerywając swoje radosne śpiewnie, bo oto dotarło do mnie, co też panicz Ollivander mi obwieścił i naszym szanownym ścianom. I co z tego, że mówiłem to niemalże każdej kochance. Najważniejsze, że mówiłem to szczerze do każdego. Każdy był moim największym szczęściem, a Dellian to już tym największym szczęściem miał okazję być wiele, naprawdę wiele razy.
Objąłem Delliana w odpowiedzi, zadowolony, usatysfakcjonowany, wniebowzięty. Łiii! Zamieszkamy ze sobą razem! Będziemy ponownie współlokatorami! Nie mogło być nic legpszego od tego, a jednak... Całus od Delliana i przeprowadzka, hihi! Już słyszałem narzekania smarkatego Ollivandera, ale ja byłem zwarty i gotowy wnosić cały nasz majątek na górę.
Znowuż zacząłem śpiewać i tańczyć, a jako że byliśmy objęci, to złapałem Delliana za ręce i zacząłem skakać razem z nim. A co! Niech się rozchmurzy! Niech zacznie wierzyć w nas, dzielnych kompanów! I przede wszystkim niech na razie nie zaprząta sobie głowy przeorwadzką. Przynajmniej póki nie podpiszemy umowy!
- Ale my jesteśmy super facety... Wprowadzimy się i zwiedzimy wszystkie bary w okolicy... Większość oczywiście znam, ale nie zaszkodzi się przywitać. Dellian, czy ty wyobrażasz sobie te wszystkie letnie głośne domówki i spokojne zimowe wieczory pod kocykiem?! - zapytałem go, przystając by tak sobie wyobrażać tę naszą słodką przyszłość. Kupimy piwa kremowego i będziemy narzekać latem na upały. Ciekawe, czy tu będzie duszno?
Niewidomy Kochanek
Don’t know what’s next
I want to feel the light
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Dellian ma zamglone, jasne oczy i od razu po spojrzeniu w nie, dociera do ciebie, że masz do czynienia z osobą niewidomą. Ma dłuższe, kręcone włosy, które często opadają mu na twarz. Zawsze ma w ręku różdżkę, która czasami drży, gdy chłopak zbliża się do przeszkód. Ubiera się w jasne koszule, które czasami są źle zapięte, ale można mu to wybaczyć, prawda? Na to narzuca ciemne kamizelki. Spodnie luźne, garniturowe. Ubrania wybiera mu kot, który ma naprawdę dobry gusty. Do tego wygodne buty, w których nigdy się nie przewróci, ani nie potknie, bo mógłby sobie naprawdę zrobić krzywdę. Mierzy 182 centymetry wzrostu, a waży 74 kilogramy.

Dellian Ollivander
#9
25.09.2023, 19:22  ✶  

Dellian parsknął śmiechem na jego milczenie, gdyby mógł chełpiłby się jego zaskoczoną miną, gdyby mógł byłby teraz najbardziej pewnym siebie facetem w tym pomieszczeniu, ponieważ mógłby patrzeć na to jak dobrze pocisnął swojemu przyjacielowi. Tak, on był bardzo optymistyczny, Dellian również starał się być radosny, ale czasami miał jeszcze w głowie resztki rozsądku. Sam nei mógł się doczekać, aż wcisną tutaj jakieś kanapy z odzysku, stare regały, których zapewne ktoś się pozbył i sprzedał za grosze ogłaszając się w gazetach. Miał nawet zadanie dla Bella, aby przeglądał ogłoszenia w poszukiwaniu takich rzeczy. Zrobią tu kompletny miszmasz i ogrom roślinek, bo dom musiał mieć rośliny nie ważne, że Dellian je zwykle uśmiercał.

Zaczął z nim pląsać po domu ufając jego kierownictwu i temu, że go nie puści, że nie przywali w nic nogą, ani plecami. Taniec wyzwolił w nim śmiech radości i nawet takiego spokoju w głowie.

– Kiedykolwiek w to wątpiłeś? – zapytał z zadziornym uśmiechem puszczając się już od niego i ogarniając się lekko, bo teraz Leo będzie musiał załatwić formalności, aby nikt Delliana nie oszukał. Gdy jego przyjaciel zaczął opowiadać o ich życiu Ollivander nie mógł przestać się uśmiechać. Tak, miało być cudownie. Nie miał być sam, miał mieć spokój i szczęście, mieli mieć szalone imprezy i multum gości na chacie.

– Może jak już ogarniemy chatę zrobimy parapetówkę dla przyjaciół? – zagadnął go z zawadiackim uśmiechem.

Kot z tendencją do głupoty
kici kici miau
będę ciebie brał
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Ma wzrost 174. Gibki, żwawy, skory do zabawy. Oczy jasnobrązowe, ale włosy ciemniejsze. Jest wysportowany, bo dużo biega i się wspina. Mięśnie ma, ale nie jest jakimś Pudzianowskim. Zyskał je ze swojego aktywnego trybu życia, a nie przez ciągłe ćwiczenia. Z reguły ciepły albo cwany uśmieszek ma na pyszczku. W WERSJI KOCIEJ: rudo umaszczony kot domowy, nieprzeżarty. Ma kompletnie inne zwyczaje niż Garfield.

Leo O'Dwyer
#10
06.10.2023, 20:24  ✶  
Oj, ten Dellian to taki zawadiaka był. Niby nic, niby naburmuszony, a potem się umyślnie zaczepiał z uśmiechem na twarzy. Cieszyłem się, kiedy miałem na niego ten dobry wpływ, bo przynajmniej nie siedział w czterech ścianach i kto wie, co robił wewnątrz tej swojej głowy. Albo z Bellem. Bell to był szemrany gość. Pewnie karmił go jakimiś negatywnymi myślami. Nie ufałem mu totalnie. Był dla mnie konkurencją w walce o czas Delliana i ja tego nie zapomnę.
- Ja jestem mistrzem niewątpienia. Nie znajdziesz drugiego takiego delikwenta, co to by miał więcej wiary w sobie aniżeli ja, Ollivander - odparłem dumnie, zatrzymując się chwilę wcześniej z tym szaleństwem by nie zabić nowego współlokatora, ale też żeby odetchnąć. Dzięki temu, że już stałem, mogłem serio się tak dumnie naprostować, jak jakiś szlachciun czystej krwi ze Sluterinu albo co. Uśmiechnąłem się do Ollivandera uśmiechem numer pięć, a kiedy ten nie zdawał się zauważać tego uśmiechu aż się wziąłem pacnąłem w czoło.
- Weź ty człowieku... Ten twój wzrok, a raczej jego brak, to mi psuje część spektaklu. Mógłbyś mnie informować raz na jakiś czas, że niestety nie widzisz mojej przystojnej twarzy, umięśnionej klaty, zniewalającego obycia i olśniewającego stylu? Bedzie mi łatwiej. Dzięki - podsumowałem to, po czym oczy mi rozbłysły, kiedy padło słowo parapetówka. - I koniecznie musimy zrobić imprezę. Ja już zapraszam ludzi, choć nie byłeś pewien, czy zamieszkać, a potem nie byłeś pewny żadnego mieszkania, ale ja już prawie wszystkich zaprosiłem aby trzeba dogadać szczegóły. Może nawet pomogę przy przeprowadzę. Weźmiemy ich na litość i odwalą całą robotę za nas, a my postawimy im za to hektolitry alkoholu, mleka i tyle jedzenia, że będziemy je mrozić i potem odgrzewać przez najbliższy rok. Mama zrobi. Obiecała mi te koreczki cudowne, co je jedliśmy wczesną wiosną na te mugolskie święto - przyznałem się Dellianowi, ale wcale nie czułem się winny ani skruszony, ani nic. Na pewno już przywykł do mojego prędkiego działania. Ja nie mogłem się powstrzymać, kiedy tylko podobna myśl o wspólnym zamieszkaniu zawitała w naszych głowach.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Dellian Ollivander (1779), Leo O'Dwyer (2492)


Strony (2): 1 2 Dalej »


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa