Rozliczono - Perseus Black - osiągnięcie Piszę, więc jestem
9 czerwca 1972 roku, rezydencja rodu Rookwood
Nawet na myśl o spotkaniu z Fortinbrasem Malfoy jego nogi nie drżały tak bardzo (być może wynikało to z tego, że Fortinbrasem w duchu gardził za krzywdy, jakie wyrządził Elliottowi, a swojego dzisiejszego gospodarza zwyczajnie nie znał, przez co żywił do niego niejaki szacunek przemieszany z lękiem), jak tamtego wieczora, gdy zjawił się przed rezydencją Rookwoodów. To tu dorastała Vespera, przemknęło mu przez myśl, gdy jego wzrok ślizgał się po okazałym budynku i jego okolicy. Nagle to miejsce wydało się Perseusowi niezwykle przygnębiające, jakby w ciepłym późnowiosennym wietrze, liliowym świetle zapadającego zmierzchu i koncercie świerszczy - zwiastunach lata - kryło się coś złowrogiego.
Udzielał mu się stres.
Nerwowo przeczesał włosy palcami i spojrzał na zegarek na swoim nadgarstku. Miał jeszcze trzy minuty. Powoli pokuśtykał w stronę drzwi, ściskając pod pachą butelkę szkockiej whisky; na początku chciał wybrać wytworne wino, lecz wtajemniczony już w sprawę Pollux stanowczo mu tego odradził. Przejrzał się jeszcze prędko w najbliższej szybie - miał na sobie jeden ze swoich najlepszych garniturów, uszyty na miarę jeszcze we Francji, śnieżnobiałą bawełnianą koszulę oraz świeżo wypastowane przez skrzata buty. Dłoń zaciskał na trzonku laski, tej eleganckiej i wyjściowej, trzymanej w jego gabinecie na specjalne okazje.
Wdech, wydech, wyuczony uśmiech.
Wraz z wybiciem umówionej godziny zapukał do drzwi. Nie czekał długo, co oznaczało, że albo się go spodziewano, albo skrzaty Rookwoodów zawsze czekały w pogotowiu.
— Perseus Black. Byłem umówiony z panem domu... — przedstawił się stworzeniu, które wpuściło go do środka i dało znak, aby podążał za nim pogrążonymi w półmroku korytarzami rezydencji. Och, gdyby tylko był świadomy, że piętro niżej, pod uginającymi się pod jego ciężarem wiekowymi deskami, ukrywał się ten, którego nazywają Lordem Voldemortem... to co? Co zrobiłby on, kaleki i bezbronny, który niespełna dwa miesiące temu został pobity? Nic. Nie mógł zrobić zupełnie niczego.
Wreszcie zatrzymali się przed ciężkimi drzwiami, do którego jako pierwszy wszedł skrzat, by zaanonsować przybycie Perseusa gospodarzowi, po czym się ulotnił. Zaraz za nim do pokoju wszedł Black, który skłonił lekko głowę w stronę mężczyzny na powitanie.
— Dobry wieczór, panie Rookwood. Dziękuję, że zechciał się pan ze mną spotkać.
![[Obrazek: 2eLtgy5.png]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=2eLtgy5.png)
if i can't find peace, give me a bitter glory