• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Pokój Życzeń Sny [lato 1972] A na pokładzie żyją karaluchy

[lato 1972] A na pokładzie żyją karaluchy
Widmo
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Norvel Twonk to czarodziej nieznanego statusu krwi, który poświęcił własne życie, aby ocalić mugolskie dziecko przed mantykorą. Za ten czyn odznaczono go pośmiertnie Orderem Merlina I Klasy.

Norvel Twonk
#21
10.09.2023, 23:49  ✶  
Miłość miała wiele różnych twarzy. Heinzelom naprawdę zależało na córce. Być może całkiem świadomie wikłali ją w małżeństwo bez uczuć, ale chcieli dla niej jak najlepiej. I pani Fawley kochała swoją córkę, kochała ją tak bardzo, że gotowa była dla niej zabić. Życie za życie było uczciwą ceną, ale życia za życie? Ile osób mogłaby zamordować dla Marianne? Rzuciła wściekłe spojrzenie na Rossiego. A potem przeniosła je na Heinzela.
- O, drogi panie, mam prawo mówić do każdego jak tylko uznam za stosowne – wysyczała. Sebastian poczuł, że zrobiło mu się słabo. Świat jakby ucichł na chwilę. Wciąż był w restauracji, ale tym razem była noc, miał na sobie ciemny garnitur i czołgał się w stronę leżących na posadzce żony i córki. Chciał je ocucić, zmusić do tego, by się obudziły, by uciekali ze statku. To miejsce było przeklęte. Podłoga usiana była ciałami. Ale gdy zamrugał, obraz znowu wrócił na właściwe miejsce. Znowu był dzień a słońce świeciło na niebie. – Nie pozwolę byście dobrze się bawili, kiedy moje dziecko zostało oszukane przez tego… - splunęła, a stojący obok niej Pemberton ruszył pokracznie w stronę sir Howarda. - …łajdaka. Wszyscy za to zapłacicie. Nim północ wybije… - i tu dosięgło ją zaklęcie Augustusa.
Magiczny korzeń zacisnął się na szyi Persefony Fawley. Wbrew oczekiwaniom Rookwooda nie udusił wiedźmy, bo zaledwie chwilę po tym jak splótł zaklęcie ona zamieniła się w morską wodę. Rozlała się po restauracji, jakby nigdy nie była prawdziwa.
- Co ja właśnie zobaczyłam? – zapytała, wciąż tkwiąca na swoim miejscu Anne Bishop. I dokładnie w tym samym momencie zamieniła się w morską wodę jak chwilę wcześniej pani Fawley.
Tymczasem Pemberton kierował się w stronę sir Howarda. Patrząc na arystokratę, Sebastian i Danielle dostrzegli dokładnie to samo, co wcześniej widział Augustus. Wyglądał jak trup, przyobleczony w garnitur kościotrup z błyszczącymi od magii oczodołami.
Sen, w którym tkwili sypał się z każdą chwilą coraz bardziej i bardziej. Ale oni ciągle w nim siedzieli. Dwóch mężczyzn, których przyprowadziła pani Fawley, o pustych spojrzeniach i niezgrabnych ruchach, ruszyło na Avelinę. Ta zaś dostrzegła przemianę w Augustusie. Już nie wyglądał jak Arrow, wyglądał jak... Rookwood?

Tura trwa do 13.09.2023 roku do godziny 21.00
Pan z Ministerstwa Magii
Tak zawsze genialny
Idealny muszę być
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Mierzy 176 cm wzrostu i waży 74 kg. Jest postawnej budowy, ani gruby, ani chudy. Włosy ma ciemnobrązowe, podobnie jak oczy, tylko te z kolei o nieco jaśniejszych tonach. Zwykle chodzi dumnie wyprostowany, z lekko uniesionym podbródkiem. Gestykulacja i dykcja typowa dla arystokraty. Wraz z początkiem lata zamienił brodę na rzecz gustownego wąsa.

Augustus Rookwood
#22
11.09.2023, 19:35  ✶  
Działało! Magia działała! Chyba jeszcze nigdy nie byłem tak zadowolony z pomyślnie rzuconego zaklęcia. Co prawda, to nie był mój pierwszy pojedynek, aczkolwiek nie miałem jeszcze okazji walczyć na śmierć i życie, i pewnie dalej bym się pławił w dumie spowodowanej wyczarowaniem kawałka drewna, gdyby wiedźma nie rozpłynęła się w powietrzu, a zaraz za nią niejaka Anna Bishop... O ile była Anną Bishop, tak jak ja nie byłem Augustuem Arrowem. Poczułem niepokój, bo miejsce, w którym mieliśmy okazję się znaleźć, było niestabilne. Wyparowała pani Fawley, wyparowała Bishop, więc równie dobrze mogliśmy zniknąć my, zamieniając się w morską wodę.
Niezależnie od tego, czy mi wierzyła, czy też nie, czy też jej przybrany - a może tak naprawdę prawdziwy - ojciec tego nie chciał, mimo to wszystko chwyciłem ją za dłoń, chcąc ją zakotwiczyć, żeby nigdzie mi nie uciekała. Czy to jako typowa Avelina, czy Avelina Heinzel, czy może przyszła fala słonej wody. Poza tym była w tarapatach, więc pociągnąłem ją nieco do tyłu by nie stała taka odkryta na przeciwko dwóch opętanych mężczyzn. Jej ojciec potrafił jedynie mleć ozorem, myśląc że te kobiety go posłuchają. Ja znałem je aż za dobrze. Zarówno skłonności do romansowania z niebezpieczeństwem Aveliny, jak i ślepą porywczość oraz tendencje do walki Danielle.
- Na brodę Merlina, przyjrzyjcie się sobie. Danielle wygląda jak twoja rówieśniczka, a nie matka! - rzuciłem do nich, bardziej do Aveliny, choć nie spuszczałem spojrzenia z mężczyzn, którzy ruszyli właśnie w kierunku Aveliny. Nie zamierzałem na to pozwolić. Było ich dwóch, ja jeden. Miałem laskę, magię i kreatywność swojego umysłu. Miałem też nadzieję, że Avelina nie będzie miała mi za złe, że wyobrażałem sobie jej matkę jako osobę, na której wiek odcisnął swoje ślady. O ile jeszcze kiedykolwiek odzyska prawdziwe zmysły oraz wspomnienia. Nie chciałem myśleć w tych kategoriach. Wydostaniemy się stąd i będziemy się obrzucać miłością albo chociaż wzajemnie przeklinać.
- Cofnij się, Avelino - rzuciłem do niej jeszcze, by przypadkiem nie zamierzała wyrwać się do przodu. Postanowiłem wyczarować kałużę oleistej mazi pomiędzy nami a mężczyznami. Skupiłem się na tym, chcąc im uniemożliwić dotarcie do nas. Jak się powywracają, to będą się obijać o pokład jak te zdychające ryby. Te zdechnięte też, tylko że krótko przed śmiercią.


Rzucam na kształtowanie oleistej kałuży:
Rzut Z 1d100 - 92
Sukces!

Rzut Z 1d100 - 64
Sukces!
Alchemiczny Kot
I cannot reach you
I'm on the other side
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Avelina mierzy 157 centymetrów wzrostu i waży około 43 kilogramów. Nie jest blada, wręcz zawsze opala się na brązowo. Ma ciepłe brązowe oczy, które podejrzliwie patrzą na obcych i radośnie na przyjaciół. Usta ma pełne i czasami pomalowane czerwoną szminką, gdy się uśmiecha pokazuje przy tym zęby nie mając nad tym kontroli. Włosy ma brązowe i zwykle proste. Czasami jak nie zadba o nie to puszą się jej od wilgoci. Ubiera się w szerokie, kolorowe spodnie i luźne bluzy. Czasami narzuci na siebie szatę. Na pierwszy rzut oka Avelina sprawia wrażenie osoby spokojnej i cichej. Wokół niej zawsze unosi się zapach palonego drewna, pod którymi tworzy swoje mikstury oraz suszonej nad kominkiem lawendy. Nie jest to zapach szczególnie mocny, ale wyczuwalny. Dopiero przy bliższym poznaniu można stwierdzić, że jest też wesoła i czasami zabawna. Jest osobą dosyć sprzeczną, ponieważ walczą w niej dwie osoby październikowy Skorpion i numerologiczny Filozof.

Avelina Paxton
#23
11.09.2023, 19:52  ✶  

Avelina patrzyła na wszystkich z lekką obawą. Miała wrażenie, że jej usta ją zdradzały, myśli oszukiwały, wzrok zawodził. Czuła wewnętrzny opór przed zmianami, chyba łatwiej było wierzyć w sen niż rzeczywistość, ale wszystko powoli do niej docierało. Augustus stał się Rookwoodem, a na jej twarzy wymalował się szok, gdy kobieta grożąca śmiercią i łzami zmieniła się w plamę wody, a zaraz za nią zszokowana Anne. Z ust Paxton wydostało się ciche westchnienie. Patrzyła na Augustusa nie rozumiejąc tego, co tu robił, dlaczego tu był. Wiedziała jednak, że czuła ulgę na jego widok. Nie była sama, była tu z nim. Miała nadzieję, że uda mu się ją obronić. To on był od pojedynków – ona nie potrafiła walczyć nawet jeśli by chciała. Gdy wspomniał o Danielle, która była jej matką spojrzała na nią marszcząc intensywnie brwi i wpatrując się w nią zbyt mocno.

Jej uwagę jednak zwrócili mężczyźni, którzy niebezpiecznie zbliżali się w jej kierunku, więc odwróciła swój wzrok od rodizny. Cofnęła się o krok patrząc na nich z dozą ogromnej obawy. Nie miała jak się bronić, nigdy nie należała do osób silnych i sprawnych fizycznie. Nie miała różdżki, a tylko Augustus posługiwał się magią.

– Rookwood, zrób coś i zostaw ten badyl potrafisz chyba chodzić nie?! – krzyknęła zapominając się z tym, że nigdy mu nie rozkazywała, że nie chciała mu rozkazywać, ale on zareagował w tym samym momencie chowając ją za sobą. Posłuchała się, co pewnie mogło go zaskoczyć. Zawsze była samodzielna, sama sobie życie układała i sama sobie radziła, nie potrzebowała ochrony innych osób. Teraz była jednak w sytuacji, w której nie czuła się pewnie.

Skin-clad wolf
Don’t shake me
Don’t make me bear my teeth
You really don’t wanna meet that guy
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Sebastian to jest wysokim i postawnym mężczyzną. Mierzący 189 cm wzrostu waży 86 kilogramów. Ma krótko ścięte, ciemnobrązowe, przyprószone przy skroniach siwizną włosy (w odpowiednim świetle mogą wydawać się prawie czarne) oraz niebieskie oczy. Preferuje noszenie wygodny i najczęściej na wpół elegancki elegancki ubiór - dżinsowe spodnie, koszule i kamizelki, rzadziej zakłada trzyczęściowe garnitury i szaty wyjściowe. Sprawia wrażenie stosunkowo wyobcowanego, jednak nie jest niesympatycznym gburem - można się o tym przekonać rozmawiając z nim w cztery oczy.

Sebastian Travers
#24
14.09.2023, 01:51  ✶  

Zapewnienie swojej córce świetlanej przyszłości u boku hrabiego to jedno, ale on również był w stanie posunąć naprawdę daleko aby zapewnić swojej rodzinie wszystko, co najlepsze oraz bezpieczeństwo. Nie będzie również pozwalać na to, aby ktoś w ten sposób odnosił się do jego rodziny (zwłaszcza to dotyczyło jego prawdziwej rodziny, której przy nim w tym momencie nie było). W obliczu czyhającego na jego bliskich zagrożenia potrafił posunąć się znacznie dalej, niż inni ludzie - wziąć sprawy w swoje ręce i odebrać życie. Na jawie istniała osoba, którą chciał zabić za krzywdy wyrządzone jego rodzinie i gdy dopadnie już tego skurwysyna we właściwym czasie i miejscu to nie czekała go szybka śmierć, tylko powolna i bardzo bolesna.

— Nie, nie ma Pani takiego prawa. — W towarzystwie kobiet nie wypadało mu używać znacznie bardziej dosadnego języka, którym posługiwanie się przeczyłoby kreowaniu swojego wizerunku i mogłoby świadczyć o jego pochodzeniu. Ono nie było żadną tajemnicą i nie zapomniał o tym, z jakiego środowiska się wywodzi. Świat również nie dałby mu o tym zapomnieć. Zamierzał zrobić wszystko, aby zachować wszystko, co osiągnął własnym uporem, ambicją i ciężką pracą. Mierzył znacznie wyżej, pragnąć dołączyć do elit. To była wymierna korzyść, którą miało zagwarantować wydanie Aveliny za Sir Howarda.

Poczuł, że zrobiło mu się słabo i miał wrażenie jakby świat ucichł na chwilę. Rozpoznawał przestrzeń, w której się znajdował. Restauracja. Zmieniła się jedynie pora dnia, gdyż była noc. Tym, co najbardziej w niego uderzyło, było to że czołgał się ku leżącej na posadzce żonie i córce. To, że chciał je ocucić, sprawić, żeby się obudziły i by uciekali z tego przeklętego statku. Widział podłogę usłaną ludzkimi ciałami. Ten makabryczny obraz rozpłynął się, gdy zamrugał. Nie zaszło jeszcze słońce. Nie oznaczało to, że to, co ujrzał był w stanie wyrzucić z pamięci. W końcu chodziło o niego, jego rodzinę i pozostałych pasażerów.

— Jakie to małostkowe zachowanie ze pani strony... — Stwierdził jedynie. Stawiając się przez moment w sytuacji kobiety byłby w stanie ją zrozumieć, gdyby jej złość skupiała się wyłącznie na Sir Howardzie i gdyby nie były to głoszone przez nią kalumnie, którym nie dawał wiary. Do tego właśnie chciał się odnieść w tym momencie. Jeśli natomiast to była prawda to tego typu wydarzenia kształtowały charakter. Głupia i naiwna dziewczyna przepłacze wiele nocy, ale to minie.

Nie doszło do tego, ponieważ zobaczył na własne oczy coś, co zmieniło jego perspektywę. Ujrzenie magii na własne oczy sprawiło, że uwierzył, że przebudził się z tego koszmarnego snu i odkrył to, że przez pewien czas nie żył własnym życiem. Nic go nie łączyło z tymi dwoma kobietami, które postrzegał jako swoją żonę i córkę. Nawet ich nie znał. Ale czy to miało jakieś znaczenie? Siedzieli w tym razem. Doświadczył przebłysków tego, co stało się... co stanie się w nocy. Trudno było to jednoznacznie mu określić. Po raz pierwszy nie zaprotestował na słowa Arrowa... Rookwooda. Nie miał powodu aby go już uciszać ani nakazywać mu trzymać się z daleka od kobiety, którą postrzegał jako swoją córkę. Znowu był sobą.

Zarejestrował to, że magiczny korzeń zacisnął się na szyi Persefony Fawley, która na oczach ich wszystkich zamieniła się w morską wodę. Podobnie jak Anne Bishop. Spostrzegł również jak Pemberton kierował się w stronę Sir Howarda... z którym było coś nie tak. Stwierdził to po tym jak dostrzegł, że ten mężczyzna wygląda jak odziany w garnitur kościotrup, z błyszczącymi od magii oczodołami. Z kolei dwa szkielety zmierzały w stronę Aveliny. Pieprzeni Fawleyowie.

— To ich tylko spowolni! Spalenie ich to najlepsze wyjście... czemu to zawsze musi być drewniana konstrukcja, kiedy trzeba użyć ognia? — Zawołał głośno do Rookwooda, skoro już dostrzegł z czym mają do czynienia. Ożywione mroczną magią trupy to ten rodzaj potworów, na które natrafiał podczas przemierzania katakumb w ramach wykonywania swojej pracy. W ich wnętrzu było znacznie łatwiej wyczarować płomienie. W przeciwieństwie do tego okrętu, dlatego też nie mogło zabraknąć z jego strony dygresji na ten temat.

Pozostawił Rookwoodowi wolną rękę co zastosowania się do jego sugestii albo zupełnego ich zignorowania, samemu zwracając się ku kościotrupowi zmierzającego ku Sir Howardowi. Nie czując potrzeby sięgnięcia po różdżkę, własnymi rękami kształtował magię w ten sposób aby spleść grube liny i wykorzystać je do spętania obu mężczyzn, tak aby unieruchomić im poruszanie się. Było to rozwiązanie tymczasowe, dopóki nie upewni się co do tego, co jest prawdziwe, a co jeszcze nosi znamiona tego snu.


Rzucam 2k100 na wykształtowanie lin i spętanie Pembertona i Howarda
Rzut Z 1d100 - 48
Sukces!

Rzut Z 1d100 - 83
Sukces!
Widmo
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Norvel Twonk to czarodziej nieznanego statusu krwi, który poświęcił własne życie, aby ocalić mugolskie dziecko przed mantykorą. Za ten czyn odznaczono go pośmiertnie Orderem Merlina I Klasy.

Norvel Twonk
#25
16.09.2023, 00:01  ✶  

Danielle, Avelina, Augustus, Sebastian


Dwójka mężczyzn, którzy szli na Avelinę, spowolniła, gdy wleźli na wyczarowaną przez Augustusa plamę oleistej mazi. Spowolnili, ale nie zamarli. Mieli chaotyczne, niezborne, pozbawione człowieczeństwa ruchy. Patrząc na nich Rookwood i Danielle widzieli, że już nie byli ludźmi. Czarownica, która ich tutaj przyprowadziła, musiała wcześniej zamordować i ożywić tych biedaków, by służyli jej jako jakaś forma żywych trupów. Spowolnili aż wreszcie i ich dosięgło to, co ich stwórczynię: zamienili się w morską wodę i rozlali po pokładzie.
To samo spotkało Pembertona, gdy tylko wyczarowane przez Sebastiana liny sięgnęły jego celu. Ba, Angelo Rossi też zamienił się w morską wodę. A jeśli zaczęli się rozglądać dookoła – dostrzegli, że właściwie wszyscy, do tej pory, znajdujący się tutaj ludzie zaczęli zamieniać się w morską wodę. Aż wreszcie, w restauracji pozostali tylko: Danielle, Sebastian, Avelina, Augustus i Howard.
Tego ostatniego, choć sięgnęły wyczarowane liny, to spętanie nimi nie sprawiło, by zamienił się w wodę. Coś jednak się z nim stało. Sir James stał nieruchomo, patrząc na oplatające go wiązanie – Danielle i Sebastian, znowu dostrzegali w nim przyobleczonego w garnitur kościotrupa z oczami płonącymi czarną magią. Ba, Danielle widziała nawet, że magia, która sprawiała, że żył, przenikała przez statek. Jakby pulsowała razem z nim tą samą, czarną energią, a gdy popatrzyła po sobie i po reszcie, zaczęła dostrzegać jeszcze coś: ich aury powolutku splatały się z aurą statku. Nie była panią Heinzel, nigdy nią nie była, nie miała nawet męża, była magomedyczką, Danielle Longbottom.
- To takie dziwne – powiedział cicho sir James Howard. – Wydaje mi się, że pamiętam dobrze ten koszmar, że czasem budzę się na chwilę z ciemności by znowu go przeżyć, zginąć i spaść w otchłań. Na dnie morza jest tylko cisza i tylko ciemność – kończąc to zdanie, runął na pokład.
Jego oczy uciekły do góry jakby się dusił a na szyi pojawiły mu się odciski palców. Czyżby Pemberton jednak go udusił? Trząsł się, machał rękoma a w uszach całej czwórki rozbrzmiały jeszcze jego słowa, jak przestroga: Jeśli się nie wyrwiecie, niedługo przekonacie się jak tam jest cicho i ciemno.
Avelina, Sebastian, Augustus i Danielle wiedzieli już, że śnią. Przypomnieli sobie kim naprawdę są i jak trafili na statek widmo. Ale ciągle pozostawali w cudzej wizji. Teraz musieli znaleźć sposób na to, by obudzić także ich leżące na pokładzie ciała.
Tura trwa do 18.09.2023 roku do godziny 21.00

Odkryj wiadomość pozafabularną
Tak. Musicie teraz znaleźć sposób na to, by obudzić się ze snu.
Pan z Ministerstwa Magii
Tak zawsze genialny
Idealny muszę być
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Mierzy 176 cm wzrostu i waży 74 kg. Jest postawnej budowy, ani gruby, ani chudy. Włosy ma ciemnobrązowe, podobnie jak oczy, tylko te z kolei o nieco jaśniejszych tonach. Zwykle chodzi dumnie wyprostowany, z lekko uniesionym podbródkiem. Gestykulacja i dykcja typowa dla arystokraty. Wraz z początkiem lata zamienił brodę na rzecz gustownego wąsa.

Augustus Rookwood
#26
16.09.2023, 21:20  ✶  
- Nie jest dobrze - stwierdziłem, pozwalając sobie spojrzeć na Avelinę, kiedy dwoje naszych ostatnich wrogów zamieniło się w morską wodę i właśnie mieszali się z moją plamą oleju. Faktycznie, Sebastian miał rację, że ten olej nie był zbyt prkatyczny, ale ogień zdecydowanie nie powinienen mieć tu miejsca, jeśli chcieliśmy ujść z życiem. Szczególnie, biorąc poprawkę na moją oleistą maź. Płonęłoby zdrowo. Nasze ciała również, a my tańczylibyśmy w agonii. Sekcji zwłok by nie było, bo pochłonęłaby nas ciemność. Ta sama, o której mówił Howard. Cisza i ciemność - przerażająca wizja na spędzanie czasu, bezwględnie długiego czasu.
- Ale wróciłaś do siebie - stwierdziłem z ulgą, nawet się lekko uśmiechając. Nie obchodziło mnie w tej chwili, że była tu Danielle Longbottom i jeszcze inni. Ścisnąłem pokrzepiająco jej dłoń. Nie miałem pojęcia, czy bardziej pocieszałem ją, czy siebie. Znowuż.
Rozejrzałem się wokół, zastanawiając się, czy jakakolwiek część tej przestrzeni mogła nam pomóc w wyrwaniu się z tego snu. Niby wszystko wyglądało normalnie, jak gdyby było prawdziwym, aczkolwiek doskonale pamiętałem utratę kontroli nad własnym ciałem, moment, kiedy upadałem... obok Aveliny, a potem było to fałszywe coś z kawiarnią, tą laską, rzekomym moim wypadkiem, jakieś zaręczyny Aveliny z sir Howardem. Rzeczy, wydarzenia, które nie były prawdziwe.
- To ewidentnie jakaś iluzja, mara senna... Obawiam się, że jeśli pozostaniemy tu na dłużej, skończymy wedle ostatnich słów Howarda - odparłem, myśląc przy tym intensywnie. Jedyny sposób żeby się uwolnić, to się obudzić, jednakże... Doskonale znałem przerażającą naturę koszmarów sennych. Przybywały znienacka i nie pozwalały sobie na przerwanie, nie chciały zostawiać swojej ofiary aż do samego końca.
Ale to nie były sny, w których Avelina nakazywała mi iść własną drogą, nie porzucała mnie, ba!, stała u mojego boku i wspierała w walce o nasze życie. Trzeba było więc działać. Laska nie miała mi się na nic przydać, więc cisnąłem ją na drewniany pokład, tuż obok moich stóp.
- Spróbuję rozproszyć magię wokół nas, aczkolwiek... Jeśli to nie pomoże, proponuję opuścić pokład, cały statek w jeden możliwy sposób - zaproponowałem, zdecydowałem. Mówiłem rzeczowym tonem. Avelinę zamierzałem pociągnąć za sobą, a reszta już niech robi co chce. Jednakże nim na dobre zaryzykuję naszym życiem, wolałem spróbować tej bezpieczniejszej metody, dlatego skupiłem się na statku, na jej aurze, na pogodnym niebie nad naszymi głowami... I zaraz też przywołałem swoje wspomnienia o tym, co zastałem tu, wchodząc na pokład pierwszy raz, w tym prawdziwym świecie, gdzie śmierdziało zgnilizną, a Avelina leżała bezwładnie na przegniłym drewnie pokładu. To tam chciałem się znaleźć, więc trzeba było zniszczyć tę bańkę, wstrętną przekłamaną iluzję.
Rzuciłem zaklęcie za rozpraszanie. Nie obejmowałem nim konkretnych przedmiotów czy osób, tylko spróbowałem rzucić je obszarowo. Rozlać jego magię wokół nas, by zniszczyła całą przestrzeń snu.

Rzucenie zaklęcia rozpraszającego sen x2
Rzut Z 1d100 - 25
Akcja nieudana

Rzut Z 1d100 - 47
Sukces!
Alchemiczny Kot
I cannot reach you
I'm on the other side
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Avelina mierzy 157 centymetrów wzrostu i waży około 43 kilogramów. Nie jest blada, wręcz zawsze opala się na brązowo. Ma ciepłe brązowe oczy, które podejrzliwie patrzą na obcych i radośnie na przyjaciół. Usta ma pełne i czasami pomalowane czerwoną szminką, gdy się uśmiecha pokazuje przy tym zęby nie mając nad tym kontroli. Włosy ma brązowe i zwykle proste. Czasami jak nie zadba o nie to puszą się jej od wilgoci. Ubiera się w szerokie, kolorowe spodnie i luźne bluzy. Czasami narzuci na siebie szatę. Na pierwszy rzut oka Avelina sprawia wrażenie osoby spokojnej i cichej. Wokół niej zawsze unosi się zapach palonego drewna, pod którymi tworzy swoje mikstury oraz suszonej nad kominkiem lawendy. Nie jest to zapach szczególnie mocny, ale wyczuwalny. Dopiero przy bliższym poznaniu można stwierdzić, że jest też wesoła i czasami zabawna. Jest osobą dosyć sprzeczną, ponieważ walczą w niej dwie osoby październikowy Skorpion i numerologiczny Filozof.

Avelina Paxton
#27
16.09.2023, 21:39  ✶  

Sposób w jaki dwójka mężczyzn szła w jej kierunku nasuwał jej jedną myśl. Naprawdę chcieli ją zabić, naprawdę miała tu zginąć. Co jeśli oni teraz powstrzymali coś co kiedyś było prawdą? Avelina nie była w stanie tego zrozumieć, ale chciała to przeanalizować. Jeszcze chwilę temu żyła życiem innej osoby, snobki, małej arystokratki, która za wszelką cenę chciała stać się hrabiną. Była w stanie porzucić swoje własne uczucia dla dóbr materialnych, swoje szczęście dla głupiego tytułu. Paxton nigdy by się do czegoś takiego nie posunęła. Patrzyła jak dwójka mężczyzn zmienia się w wodę, a potem jej wzrok padł na jej niedoszłego narzeczonego. Te myśli w jej głowie były naprawdę fascynujące, jakby były jej, ale jednocześnie nie jej. Przecież pracowała w aptece, sprzedawała eliksiry, lekarstwa, a nie piła herbatki na pokładach luksusowych statków.

Patrzyła z przerażeniem jak howard dusi się od niewidzialnych dłoni, jakby naprawdę został uduszony przez tamtego mężczyznę. Złapała nadgarstek Augustusa patrząc na to z ogromnym strachem, który paraliżował jej głos w krtani. Musiała się ogarnąć. Nie była taka. Zawsze wiedziała, co zrobić, prawda? W szkole zawsze potrafiła odpyskować i stanąć w obronie słabszej osoby.

– Jeszcze chwilę temu żyliśmy jako ktoś inny. Howard zginął nim ten Pemberton go dopadł poprzez uduszenie – myślała na głos. – Co by się stało, gdyby Rookwood nie mógł posługiwać się magią? Co jeśli zmieniliśmy coś z przeszłości? To musi być jakaś iluzja, albo sen. Przypłynęliśmy tu ogromną grupą? Gdzie jest reszta? Erik, Brenna? Może powinniśmy przeszukać statek? – spojrzała na Danielle mając nadzieję, że dziewczyna też coś wymyśli.

– I tak wróciłam – spojrzała znowu na Augustusa i bez zastanowienia ugryzła jego ramię. Było to odrobinę w złośliwości, że przylazł tu za nią, gdzie najpierw na nią nakrzyczał, ale chciała też sprawdzić, czy go tym obudzi. Podobno takie rzeczy działają w snach. Wątpiła, aby to zadziałało, ponieważ była to jakaś potężna magia, ale spróbować nigdy nie zaszkodzi.

Skin-clad wolf
Don’t shake me
Don’t make me bear my teeth
You really don’t wanna meet that guy
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Sebastian to jest wysokim i postawnym mężczyzną. Mierzący 189 cm wzrostu waży 86 kilogramów. Ma krótko ścięte, ciemnobrązowe, przyprószone przy skroniach siwizną włosy (w odpowiednim świetle mogą wydawać się prawie czarne) oraz niebieskie oczy. Preferuje noszenie wygodny i najczęściej na wpół elegancki elegancki ubiór - dżinsowe spodnie, koszule i kamizelki, rzadziej zakłada trzyczęściowe garnitury i szaty wyjściowe. Sprawia wrażenie stosunkowo wyobcowanego, jednak nie jest niesympatycznym gburem - można się o tym przekonać rozmawiając z nim w cztery oczy.

Sebastian Travers
#28
19.09.2023, 10:01  ✶  

Przemieniający się w morską wodę mężczyźni, niezależnie od tego, czy żywi, czy zmarli, byli niespotykanym zjawiskiem. Nie oznaczało to, że złym, bowiem przestali stanowić dla nich zagrożenie. Jednocześnie mógł odczuwać pewien niedosyt, ponieważ nie poznał do końca historii tych pereł. Przybył na ten statek w poszukiwaniu skarbów i byłoby dobrze, gdyby wszedł w ich posiadanie. O ile ten statek faktycznie je skrywał w swoich ładowniach. Tych, z oczywistych względów, nie był w stanie przeszukać. Zapadł w sen, w którym wiódł życie innego człowieka, traktując obcych dla siebie ludzi jako swoją rodzinę.

To, że Howard nie zamienił się w wodę po tym jak został przez niego spętany, świadczyło, że jest czymś innym. Dostrzegając po raz kolejny kościotrupa w garniturze, z oczami płonącymi czarną magią, starał sobie przypomnieć czy już gdzieś coś takiego widział. I jeśli tak było to jak się tego pozbyć. Nie było to naturalne. Jedno było pewne - nie zamierzał się przekonać o tym, jak cicho i ciemno było na dnie morza. Zamierzał wyrwać się z tego snu, którego trwania był już świadomy i zamierzał opuścić ten przeklęty statek widmo.

Gdyby był tutaj to sięgnąłby po stary, sprawdzony sposób jakim było wymuszenie przemiany. Wymagało to dostatecznie silnych emocji, a sama należała do nad wyraz bolesnych transformacji. Jeśli po czymś takim nie wybudziłby się z tego koszmaru to uznałby, że to wszystko jest bardziej pojebane, niż początkowo sądził.

— Nie zdechnę na tym pieprzonym statku widmo. — Warknął nie zwracając się nawet do Rookwooda ani pozostałych osób, które im towarzyszyły. Był zdeterminowany i zamierzał zrobić wszystko, aby stąd się wydostać. Czekało na niego prawdziwe życie, prawdziwa rodzina, do której zamierzał wrócić. I to była dobra myśl, dobra motywacja aby się obudzić z tego koszmarnego snu... jednak mogła okazać się za słaba w obliczu czarnej magii, z którą mieli do czynienia.

— Nie zaszkodzi spróbować... — Nie zamierzał protestować. Stanowiło to całkiem bezpieczny pomysł choć trudno mówić o pewności co do jego skuteczności. Rozważał wszystkie za i przeciw ku temu aby spróbować zrobić to co on i rozproszyć magię tej wizji albo podjąć się czegoś znacznie bardziej ryzykownego, nie wiedząc jak to się skończy dla niego. Zawsze rozdzielanie się nie było dobrym pomysłem. Zrobienie tego, co rozważał było jeszcze gorszym. Zaryzykowałby właśnie to, czego chciał uniknąć. Nie chciał zdechnąć na tym statku. W domu czekała na niego rodzina i dlatego powinien się powstrzymać. Gdyby to było takie proste.

— Pójdę się rozejrzeć. Nie zajmie to długo. — Poinformował swoich towarzyszy, oddalając się zaraz od nich. Przeszuka tylko kawałek tego statku, nieco bardziej zabrnie w jego przeszłość i może znajdzie to, czego szuka i bynajmniej nie chodziło o skarby... choć tymi by nie pogardził. Zamierzał poświęcić kilka chwil na próbę znalezienia źródła klątwy, o której pomyślał na chwilę przed zapadnięciem w sen i która była wielce prawdopodobna w tamtej chwili. Zajście z Fawley zdawało się to potwierdzać. Musi mieć jeszcze trochę czasu w zapasie aby spróbować się wybudzić.

Widmo
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Norvel Twonk to czarodziej nieznanego statusu krwi, który poświęcił własne życie, aby ocalić mugolskie dziecko przed mantykorą. Za ten czyn odznaczono go pośmiertnie Orderem Merlina I Klasy.

Norvel Twonk
#29
21.09.2023, 01:30  ✶  
Rozproszenie nie zadziałało. To znaczy zadziałało – zniszczyło plamę oleju wyczarowaną wcześniej przez Augustusa, ale tylko tyle. Nie sprawiło by wyrwali się z wizji. Rzeczywistość, którą całą czwórką widzieli przed swoimi oczami wydawała im się zaskakująco realna: gdyby któreś z nich spróbowało wziąć do rąk kieliszki z szampanem mogliby je rozbić, mogliby się nawet napić pozostawionego w nich alkoholu i z pewnością poczuliby jego smak. Po prostu byli tutaj intruzami. I to intruzami na tyle, że gdy tylko przestali się zachowywać jak ich imiennicy z przeszłości, wizje przestały się trzymać kupy a zaczęły się sypać. Obserwowali cudze sny, mimowolnie w nich uczestnicząc, nawet teraz – choć w pełni świadomi, wciąż w nich tkwili. Danielle może omamiona obrazami, na tyle nieobecna, że trudno było z nią w tym momencie nawiązać jakikolwiek kontakt, nie odpowiedziała Avelinie. Sebastian, choć wyzwolił się spod magii, odszedł eksplorować tajemnice statku.
Za to, o czym przekonał się dość szybko Augustus, ból był prawdziwy. I na tyle niespodziewany, że poczuł, jak traci grunt pod nogami. Obydwoje z Aveliną upadli, ale ich ciała nie dotknęły pokładu statku, bo po prostu zniknęły.
Świadomość przyszła wraz ze słabnącym bólem głowy. Augustus leżał obok Aveliny na pokładzie Perły Morza w tym samym miejscu, w którym wcześniej osunęli się na ziemię. W nosy uderzał ich ostry zapach morskiej soli i rozkładających się glonów.
Oprzytomnieli.
Koniec sesji

Augustusie i Avelino - Ockniecie się już w kolejnej sesji z walką.
Sebastianie - Ty również otrzymasz nową sesję, w której będziesz mógł eksplorować statek.
Danielle - Twoja postać ocknie się, gdy zostanie przełamana klątwa.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Augustus Rookwood (2763), Avelina Paxton (1809), Danielle Longbottom (1313), Norvel Twonk (3969), Sebastian Travers (2693)


Strony (3): « Wstecz 1 2 3


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa