• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Niemagiczny Londyn v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6
7 Marca 1972 | St James's park || Cameron, Heather & Charles

7 Marca 1972 | St James's park || Cameron, Heather & Charles
Loverboy
'It gets better!!!'
stfu It got worse-
wiek
22
sława
II
krew
zdrajca krwi
genetyka
—
zawód
Brak
Ciemne długie i niesfornie wywijające się włosy, gęste brwi i szeroki uśmiech. Charles to wysoki na 188 centymetrów młody mężczyzna. Nie wyróżnia się imponującą muskulaturą, ale nie jest też chuderlawy. Do życia ma tyle samo dystansu, co do siebie, więc bardzo często można usłyszeć jak się śmieje. Ciemne oczy to zwierciadła jego duszy, a te już nie tak często wyrażają pozytywne emocje. Ubiera się luźno, stawia na swetry, golfy, czasami nawet bluzy czy mugolskie (!) trampki. Przy pierwszym spotkaniu często wydaje się czarujący, momentami szarmancki. Rodzice próbowali wyuczyć go bardziej wyrafinowanego akcentu, ale Charlie do dzisiaj nie pozbył się pozostałości dewońskiego zaciągania, co uwydatnia się w momentach ekscytacji i upojenia alkoholowego.

Julien Fitzpatrick
#1
08.11.2022, 14:27  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 19.05.2024, 20:32 przez Mirabella Plunkett.)  
adnotacja moderatora
Rozliczono - Heather Wood - osiągnięcie Piszę, więc jestem
Rozliczono - Cameron Lupin - osiągnięcie Piszę więc jestem

Noc była ciepła, lepka od wilgoci i zaduchu miasta. Znajdujący się za winklem Trafalgar Square wciąż tętnił życiem, a raczej jego podrygami, gdy wypełnieni do cna alkoholem, i nie tylko Londyńczycy przechadzali się slalomem pomiędzy kolumną Nelsona, a strzegącymi National Gallery lwami.
Wkradli się do parku lawirując pomiędzy kolumnami łuku admiralskiego, skrzętnie omijając Whitehall, a idealna, niepokryta bruzdami powierzchnia pragnęła zaprowadzić ich pod pomnik samej Królowej Wiktorii, ale zbłądzili po drodze, skuszeni zielenią drzew i kwitnącymi w pierwszych podrygach wiosny kwiatami.
Chodniki wydawały się Charlesowi zbyt miękkie, a ławki nad wymiar lodowate, jakby zbierały chłód przez całą zimę, a teraz, z racji ogólnego ocieplenia nieszczęśnicy chcący na nich spocząć mogli to odczuć, wrócić się w czasie do końca stycznia, gdy niektóre części Wysp wciąż zakrywał śnieg albo szron. Skrzywił się dość teatralnie, gdy dotknął ręką żelaznego podłokietnika, jakby ten wcale nie był zbyt chłodny, a po prostu go oparzył.
- Jakieś absolutnie nienormalne są te ławki - wyrzucił z siebie z pretensją i zmierzył miejsce do siedzenia nienawistnym spojrzeniem. Nie kopnął ławki, bo obawiał się, że jeszcze się na nim zemści, no i co on wtedy właściwie z tym zrobi? Nie był pewien jak utylizować przepełnione nienawiścią meble ogrodowe, zwłaszcza takie, które wydawały się starsze od całej jego aktualnie żyjącej rodziny; a niektórzy jej członkowie, zdaniem Charliego, wyglądali jakby żyli jeszcze w poprzednim wieku, co pewnie nie było wcale takie dalekie od prawdy.
O czym, ja tak właściwie myślałem?, zapytał sam siebie, gdy podniósł spojrzenie na równie skonsternowanego Camerona, zaraz też spróbował poszukać Heather, pamiętał, ze z nimi była...
- Gdzie jest Heather? Zgubiła się w trawie?? Chyba jeszcze nie urosła ta trawa tak, aby miała metr sześćdziesiąt w kapeluszu, HEATHEER????? Przestań udawać... ten tam stożek?? Jak to się nazywa. - oczy Charliego skupiły się na Cameronie, jakby ten w tej sekundzie miał zgadnąć, co właściwie dzieje się w głowie Rookwooda, o jakie słowo mu chodzi - Storczyk! Krzak! - dodał i ani przez chwilę nie wpadło mu nawet do głowy, że mogli tego wieczora trochę przesadzić z substancjami odurzającymi.
Wciągnął powietrze odchodząc coraz bliżej zbiornika wody, który, na jego nieszczęście oddzielony od deptaka był tylko niewielką barierką kończącą się na wysokości kostek.
Podskoczył jak oparzony, znowu, tym razem nie z powodu ławek, które wydawały mu się niesamowicie mroźne, Merlin jeden wie czy z powodu stanu w jakim był, czy faktycznie takie były, a przez donośnie 'HONK' dochodzące zza jego pleców.
Prawie, że wpadł do zbiornika z wodą, ale dzięki niewielkiej, krasnoludzkiej barierce, o którą zaczepił się butem wylądował po prostu tyłkiem na chodniku.
- Przecież to nie śmieszne, weź mnie tak... - nie był pewien, dlaczego pomyślał, że to właśnie Wood postanowiłaby wydać z siebie wyżej wspomniany dźwięk. Ze zdziwieniem, poniekąd też przerażeniem odkrył jak bardzo się mylił, gdy stanął twarzą w twarz z jednym z najgroźniejszych predatorów Londynu - gęsią.


I won't deny I've got in my mind now all the things we'd do
So I'll try to talk refined for fear that you find out how I'm imaginin' you
Nieoceniony Stażysta
god gives his silliest battles to his most tragic of clowns
wiek
20
sława
IV
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
stażysta, szpital św. munga
zdezorientowane spojrzenie; ciemnobrązowe oczy; ciemnobrązowe włosy w wiecznym nieładzie; cienkie usta; przeciętny wzrost 174 cm; dobrze zbudowany, jednak wynika to raczej z diety i ciągłego latania z jednego zakątka szpitala św. Munga w drugi niźli intensywnym ćwiczeniom fizycznym; wada wymowy (jąkanie się) objawiające się w sytuacjach stresowych

Cameron Lupin
#2
08.11.2022, 15:06  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 19.05.2024, 20:31 przez Mirabella Plunkett.)  

Cameron szedł na przodzie ich trzyosobowego pochodu, starając się dotrzymać kroku Rookwoodowi. Nie było to jednak łatwe zadanie. Ciężko mu było poukładać sobie w głowie, gdzie spędzili te ostatnie kilka godzin. Lub raczej, gdzie ich nie spędzili. Przez ten cały spacer do parku miał wrażenie, że został lekkich zaburzeń równowagi, toteż ciężko mu było iść prosto. Zamiast przemierzać chodnik, jak człowiek, to szedł środkiem i to na dodatek slalomem, przechylając się raz w prawo, raz w lewo.

Ale bym wpierdolił takiego kebsa teraz, pomyślał, prezentując tym samym, jak wyglądała tej nocy jego lista priorytetów. Wrócił nawet myślami do tej pięknej paczuszki, jaką dostał na początku miesiąca od Charlesa. Czasami miał wrażenie, że dba o niego lepiej niż jego własna matka, która przy każdym obiedzie próbowała wepchnąć mu jakieś warzywka. Z Charliem to było jednak inaczej... I właśnie wszedł w konflikt z jedną z tutejszych ławek.

Młody Krukon obrócił się na pięcie, prawie wywracając się na ziemie. Przeszedł parę kroków do przodu i nachylił się do ich nowego arcywroga, podpierając się dłonią o ramię Charlesa. Wycelował w ławkę palec, układając w głowie ostrzeżenie, a może raczej groźbę.

— Będziemy się z tobą napierdalać, jak zaczniesz podskakiwać — wyjąkał, machając palcem wskazującym to w jedną to w drugą stronę. Zrobił jeszcze jeden krok do przodu, jakby szukał zaczepki. — No... Napierdalasz się z nas?

Parkowe siedzisko pozostawało niewzruszone na jego pytania, najwyraźniej bojąc się tego, co może wyniknąć z potencjalnej konfrontacji. Cameron pokiwał z zadowoleniem głową i splunął gdzieś na bok, wyraźnie zadowolony z tego, że udało mu się wywrzeć taki efekt. Dopiero gdy zaczęli szukać Heather, zwrócił uwagę, że ta gdzieś zniknęła. Rozejrzał się dookoła, krzywiąc się od światła pobliskiej latarni miejskiej.

— RUUUUUUUUUDA! — krzyknął, nie robiąc sobie nic z tego, że był środek nocy. Przecież ich nie aresztują. A nawet jak spróbują, to przecież mogli bardzo łatwo zniknąć. Najwyżej się trochę rozszczepią. Najwyżej się naprawią. — Wracaj tu, ty wredziocho ty...

Na dźwięk charakterystycznego odgłosu godowego tutejszego predatora, pognał do krzaków, prawie się wywracając. Z początku odzyskał równowagę, ale po chwili i tak wylądował na ziemi, gdy Charles na niego upadł. Cameron odtoczył się lekko w bok i wymierzył oszołomione spojrzenie z gęsią.

— Ona chyba nie chce cię brać w ten sposób, Charlie — zwrócił uwagę, śmiejąc się do siebie, jak głupi. — Ale jest słodziutka. Chyba że też będzie się z nas napierdalać. No, gęsio? Napierdalasz się z nas?

Ponownie sięgnął po swoją najcenniejszą broń, jaką był palec wskazujący. Wycelował go w zwierzę. Nie minęły nawet trzy sekundy, a ślepia predatora zmieniły się w rozżarzone węgielki, które po chwili przekształciły się w pełne nienawiści kurwiki. Zwierzak rzucił się do palca Lupina, wyraźnie chcąc mu go odgryźć.

— AAAAA! KURWA! — ryknął Cameron, w ostatniej chwili cofając rękę. Mimo to poczuł widmo gęsiego dzioba na swoim palcu. Pytanie tylko, jaki będzie kolejny ruch i przeciwnika?

Gówniara z miotełką
She had a mischievous smile, curious heart and an affinity for running wild.
wiek
21
sława
VI
krew
półkrwi
genetyka
klątwa żywiołów
zawód
BUMowiec
Heather mierzy 160 cm wzrostu. Jest bardzo wysportowana, od dzieciaka bowiem lata na miotle, do tego zawodowo grała w quidditcha. Włosy ma rude, krótkie, nie do końca równo obcięte - gdyż obcinał je Charlie po tym, jak większość spłonęła podczas Beltane. Twarz okrągłą, obsypaną piegami, oczy niebieskie, czają się w nich iskry zwiastujące kolejny głupi pomysł, który chce zrealizować. Porusza się szybko, pewnie. Ubiera się głównie w sportowe rzeczy, ceni sobie wygodę. Głos ma wysoki, piskliwy - szczególnie, kiedy się denerwuje. Pachnie malinami.

Heather Wood
#3
08.11.2022, 15:24  ✶  
Każdy potrzebował trochę rozrywki... Szczególnie ta trójka dzieciaków, której przyszło już dorosnąć, przynajmniej pozornie. Nie tak dawno opuścili mury Hogwartu, jednak nie spowodowało to, że się od siebie oddalili. Mimo, że każde poszło swoją ścieżką, to nadal znajdowali czas, by spędzić wieczory właśnie w ten sposób. Upodlić się, zatracić, odetchnąć. Rodzice na pewno byli dumni.
Wypili dzisiaj sporo, palili też jakieś dziwne rzeczy, czy jadła grzyby? Czy tylko jej się wydawało, że to były grzyby? Czy mogły być trujące, czy właściwie powinna się tym przejmować skoro nie pamiętała, czy je jadła? Wiele myśli kłębiło się teraz w głowie panny Wood.
Charlie szedł gdzieś na przedzie i prowadził ich, ciekawe czy sam wiedział dokąd idzie? Heather już dawno się zgubiła, wcale jej to nie przeszkadzało. Przystanęła na moment, krótką chwilę, jakby się jej mogło wydawać i oglądała jednego z lwów. - Jaki niesamowity, przepiękny. Jak Ci mugole Cię właściwie zbudowali.- Miała ochotę się na niego wspiąć, jednak coś jej nie szło. Co chwilę osuwała się z rzeźby, próbowała chyba z dziesięć razy. Nieco rozczarowana stanęła przed nim ponownie. - Następnym razem, następnym razem cię dosiądę! Wtedy pożałujesz, zobaczysz kto jest prawdziwą królową.
Odwróciła się w poszukiwaniu swoich towarzyszy. Zmykała i otwierała oczy, jednak ich nie widziała. - Co jest kurwa, te dwa pajace mnie zostawiły, poszli sobie beze mnie.- Wtedy sobie przypomniała. - Park, to chyba tam?- nie zastanawiając się zbyt długo ruszyła przed siebie. - Chłopaaaaki, chłoopaaaki!- może ją usłyszą? - Nie róbcie mi tego, będę grzeczna.- Może ich czymś zezłościła? Chyba nie, przecież nie byli tacy.
Wtedy usłyszała głosy. Ruda, wredziocha, Heather - Tak miała na imię. To musieli być oni. Zaczęła biec przed siebie, musiała ich znaleźć. Tyle że ten bieg, nieco utrudniał jej stan w jakim się znajdowała, miała wrażenie, że lewituje nad chodnikiem. Jakoś jednak udało się jej do nich dotrzeć.
- Jestem już, coooooo toooooo?- Dostrzegła, że przyjaciele znaleźli towarzystwo. - KWAAAAAAAAA! KWAAAAAA! Co to za duża kaczka?- podeszła bliżej zwierzęcia zaciekawiona. - Cameron, prawie Ci ujebała rękę, co to za medyk bez ręki?- Poszukała wzrokiem Charliego, nie mogła go jednak dostrzec, nie wpadła na to, że leży na ziemi. - Chaaarlie, paskudo, gdzie jesteś?
Loverboy
'It gets better!!!'
stfu It got worse-
wiek
22
sława
II
krew
zdrajca krwi
genetyka
—
zawód
Brak
Ciemne długie i niesfornie wywijające się włosy, gęste brwi i szeroki uśmiech. Charles to wysoki na 188 centymetrów młody mężczyzna. Nie wyróżnia się imponującą muskulaturą, ale nie jest też chuderlawy. Do życia ma tyle samo dystansu, co do siebie, więc bardzo często można usłyszeć jak się śmieje. Ciemne oczy to zwierciadła jego duszy, a te już nie tak często wyrażają pozytywne emocje. Ubiera się luźno, stawia na swetry, golfy, czasami nawet bluzy czy mugolskie (!) trampki. Przy pierwszym spotkaniu często wydaje się czarujący, momentami szarmancki. Rodzice próbowali wyuczyć go bardziej wyrafinowanego akcentu, ale Charlie do dzisiaj nie pozbył się pozostałości dewońskiego zaciągania, co uwydatnia się w momentach ekscytacji i upojenia alkoholowego.

Julien Fitzpatrick
#4
08.11.2022, 16:15  ✶  
Zamarł. Nigdy nie znajdował się tak blisko żadnego drapieżnika... no może poza Cameronem, kiedy ten był naprawdę głodny. Zrobiło mu się niesamowicie ciepło, trochę czuł jakby zapadał się w chodnik, może był tak gorący, że aż go topił? Raczej nie, ale można mieć marzenia.
- Jak to nie chce? Widzę pragnienie w jej oczach. Ale nie pragnie niczego, czego ja też mógłbym pragnąć, to jest krwiożercza bestia. - łapał oddechy pomiędzy słowami, przez co wypowiedź brzmiała jeszcze bardziej patetycznie, trochę jakby próbował bardzo mocno wysilić umysł na zajęciach z wróżbiarstwa, tak mocno, że prawie przekonał całą klasę, że to, co widzi w fusach zaskakująco przypomina członka (wcale nie żadnego klubu).
Twarz Lupina pojawiła się obok jego niczym blask, promienie słoneczne zaraz po brzasku, był przez chwilę jego bohaterem. Najpierw przez tak dosadne pokazanie ławce kto tu rządzi, a teraz tak śmiałe, bohaterskie grożenie tej paskudnej gęsi! Charlie wzruszył się i przejął faktem do tego stopnia, że chciał drugiego chłopaka przytulić - pokazać mu jak bardzo go ceni. Stracił przez to na dobrą chwilę rozumienie i kontakt ze światem.
Krzyki powinny były przebudzić jego zmysły, może odrobinę ocucić, ale nic z tych rzeczy się nie stało, zamiast tego złapał swojego towarzysza niedoli za rękę i zaczął dmuchać mu na palec, jakby to miało w czymś pomóc.
- Do wesela się zagoi! - powiedział pewnie, jakby to nie Cameron był stażystą na uzdrowiciela, a on sam. Nie mógł jednak kontynuować swojego leczenia, z którego, mimo warunków w jakich przyszło mu je przeprowadzać, był całkiem dumny, bo okropne rozwrzeszczane ptaszysko miało dosyć ich towarzystwa. Zaczęło machać groźnie skrzydłami i skrzeczeć jak stara kanapa, na której odbyło się zbyt wiele zbereźnych figur i to wcale nie przy grze w Twistera.
Rzucił Heather kamykiem, który znalazł przy wodzie, a ten trafił ją w pośladek - przecież nie chciał, aby go zdeptała, prawda?
- Tutaj! Ta okropna, opierzona raszpla próbuje nas zdominować! - poskarżył się przyjaciółce - Jestem pewien, ze to nie jest kaczka to jest jakiś potwór z emm Wezuwiusza albo tego, nie Wezuwiusz to wulkan, mi o Loch Ness chodziło. - już chciał parsknąć pod nosem, ale kaczka/gęś/potwór z Loch Ness zaczął na nich szarżować. Nie puszczając Lupina, a ściskając go mocno, przerażony co zaraz nastąpi, chciał wycelować kopniakiem w rzucające się na nich monstrum.
- Heath, albo pomóż mi ją utopić albo! Uciekaj! Jest groźna, co jak jakaś wściekła??? - ostrzegł rudą, bo siłą rzeczy nie mógł do niej dosięgnąć.

Rzut na percepcję, bo chodzi o to czy trafię w ogóle w tego ptaka w tym stanie, a nie czy potrafi kopać
Rzut Z 1d100 - 82
Sukces!


I won't deny I've got in my mind now all the things we'd do
So I'll try to talk refined for fear that you find out how I'm imaginin' you
Nieoceniony Stażysta
god gives his silliest battles to his most tragic of clowns
wiek
20
sława
IV
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
stażysta, szpital św. munga
zdezorientowane spojrzenie; ciemnobrązowe oczy; ciemnobrązowe włosy w wiecznym nieładzie; cienkie usta; przeciętny wzrost 174 cm; dobrze zbudowany, jednak wynika to raczej z diety i ciągłego latania z jednego zakątka szpitala św. Munga w drugi niźli intensywnym ćwiczeniom fizycznym; wada wymowy (jąkanie się) objawiające się w sytuacjach stresowych

Cameron Lupin
#5
08.11.2022, 17:23  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 08.11.2022, 22:52 przez Cameron Lupin.)  

W głębi swojego wiecznie spragnionego mięsa serca Lupin zawsze wiedział, że Heather nie ma wszystkich klepek w głowie na swoim miejscu. Oczywiście, nie była to w żadnym przypadku wada, a po prostu wniosek, który wysnuł podczas ich wieloletniej znajomości. Bądź co bądź, gdyby była całkowicie normalna i wpasowywała się bez problemów w trzodę zwyklaków z Hogwartu, raczej by na siebie nie trafili. To samo tyczyło się zresztą też Charlesa. Nikt normalny nie zwróciłby się o pomoc do niego, gdy na horyzoncie majaczyła sylwetka tej starej wiedźmy ze Skrzydła Szpitalnego.

Camerona nie zdziwiłoby więc absolutnie to, że rudowłosa gwiazda Brygady Uderzeniowej miała ambicję ujeżdżać lwa w środku nocy. Zapewne pragnęła upodobnić się do wojowniczych dziewic z dawnych legend, które latając na smoczym grzbiecie, odsyłały swoich przeciwników do krainy umarłych, ciskając zaklęciami lub korzystając z bardziej prymitywnych metod pokroju przebicia mieczem, lub lancą. Ah, wizja tak bliska, a jednak tak odległa.

— Tak długo?! Przecież to potrwa wieki! — zaczął dramatyzować Cameron, podnosząc teatralnie głos i wlepiając głos w palucha, jakby właśnie przeżywał najgorszą tragedię. — Cedric prędzej zaplanuje dyżur całego pieprzonego szpitala tylko dla siebie, niż się w końcu oświadczy.

I co on miał teraz czekać, jak jego brat pracoholik raczy w końcu powiedzieć sakramentalne "tak", żeby odzyskać władzę w palcu wskazującym! Niedoczekanie! Cameron zaczął się rozglądać na boki, jakby tuż obok mogło rosnąć konkretne ziele, który uwolniłoby go od wszystkich trosk. Takowych jednak nie było, musiał więc zadowolić się innymi środkami pierwszej pomocy.

Pozwolił się więc przytulić, jakby licząc, że w ten sposób jego trauma, chociaż na chwilę odejdzie w niebyt. Tak się nie stało. Ba, okazanie uczuć przed Charliego nie sprawiło nawet, że ta maszkara zostawiła ich w spokoju. Na szczęście ku nim zmierzała już kolejna osóbka, która mogła wybawić ich z opresji!

— Te dominujące są najgorsze — potwierdził, zaciskając pięści, kiedy gęś zagęgała przerażająco. Zerknął kątem oka na Wood, mając ochotę zasłonić twarz dłonią z zażenowania.

Ty kurwa widziałaś kaczkę, pomyślał, wiedząc, że próba wyjaśnienia jej różnicy między kurą, a... Spojrzał na stworzenie przed nimi, na moment zapominając, jak to zwierzę się nazywa. Wytrzeszczył oczy, otwierając raz po raz usta. Perliczka? Kuropatwa? Jakaś wyrośnięta. Co ci mugole dawali im do żarcia.

— Z ciebie też jest całkiem łakomy kąsek, więc może, Ruda, nie podskakuj, co? — żachnął się i ciągnąc Charliego za rękę, próbował się odsunąć od ich nowego arcywroga.

Gęś w dalszym ciągu miała kurwiki w oczach, a nastroszone pióra i rozwinięte na pełną długość skrzydła, nadawały jej wygląd demona, który wynurzył się z głębin piekła, aby zaciągnąć tam niewinne duszyczki. Machnął ręką w kierunku pomiotu.

— Rzuć nią coś! Przemień ją w żabę, czy jakąś inną watażkę... Ważkę, kurna noo, zrób coś!.

Heather miała tę przewagę, że nie znajdowała się na ziemi, więc gdyby tylko chciała, to bardzo łatwo mogłaby ukrócić ten atak! Tak, dokładnie! Mogłaby... Wywrzeć presję na tego ptaszora, rozkazać mu w imieniu Ministerstwa Magii i Brygady Uderzeniowej, żeby zostawił ich w spokoju!

Gówniara z miotełką
She had a mischievous smile, curious heart and an affinity for running wild.
wiek
21
sława
VI
krew
półkrwi
genetyka
klątwa żywiołów
zawód
BUMowiec
Heather mierzy 160 cm wzrostu. Jest bardzo wysportowana, od dzieciaka bowiem lata na miotle, do tego zawodowo grała w quidditcha. Włosy ma rude, krótkie, nie do końca równo obcięte - gdyż obcinał je Charlie po tym, jak większość spłonęła podczas Beltane. Twarz okrągłą, obsypaną piegami, oczy niebieskie, czają się w nich iskry zwiastujące kolejny głupi pomysł, który chce zrealizować. Porusza się szybko, pewnie. Ubiera się głównie w sportowe rzeczy, ceni sobie wygodę. Głos ma wysoki, piskliwy - szczególnie, kiedy się denerwuje. Pachnie malinami.

Heather Wood
#6
08.11.2022, 21:18  ✶  
-Auaaaaa- jękneła, kiedy dostała kamykiem w zadek. Nie sądziła, że Charlie potrafi tak celnie rzucać. Nadal potrafił ją zaskoczyć. Teraz udało się jej nawet zlokalizować jego pozycję, musiała tylko się skupić, aby o tym pamiętać, że gdzieś tam leży
Nie chciała przecież go zdeptać.
- Ty chyba nigdy potwora nie widziałeś, potwór to wiesz, jakaś chimera, czy buchorożec. - zaczęła rękoma pokazywać swoją wizualizację tych stworzeń, o których wspomniała. Skakała przy tym do góry, żeby dotarło do nich jakie są wielkie. - To, to jakaś kaczka, albo podróba kaczki. Jakaś popierdółka. Nie znam się na ptakach, przynajmniej takich... - odparła zgodnie z prawdą. Raczej średnio interesowały ją zwierzęta, czego nie dało się nie zauważyć, jej wiedza w tym temacie była bardzo uboga. Obserwacji i osądu, wcale nie ułatwiał fakt, że była pod wpływem różnych substancji, do tego było ciemno. Warunki zdecydowanie nie sprzyjały zabawie w ornitologa. Cały świat przeciwko jej.
- Chcesz mnie oddać w ofierze kaczce?! Wiesz Ty co, Cami, po każdym bym się tego spodziewała, ale nie po Tobie! - krzyknęła oburzona. Te jej dwa pajace zaczęły się do siebie przytulać. Czyli znowu cały problem na jej głowie. Oczywiście. To ona była siłą w tym ich cudownym trio. Zaraz weźmie sprawy w swoje ręce. Musiała tylko pomyśleć, co zrobić. - Dobra chłopaki, mam nadzieję, że będziemy mieli jutro z tego obiad. - nie widziała innej możliwości, musiało się jej udać. Z takim nastawieniem podeszła do zadania, które sobie wyznaczyła.
Nie będzie ich tu przecież terroryzować jakaś wyrośnięty kaczka. Heather zacisnęła zęby, wzięła sobie do serca słowa Camerona. - Taś, taś kurwiu... Chodź no tutaj! - powoli, bardzo powoli zaczynała zbliżać się do tego potężnego przeciwnika. Nie chciała jej spłoszyć musiała wygrać ten pojedynek. Traktowała to bardzo poważnie, nie mogła z nią wygrać kaczka, bo się zapłacze. Próbowała nawiązać kontakt wzrokowy z gęsią, w końcu to był poważny pojedynek. - Boisz się, co, no i słusznie, zaraz dowiesz się, gdzie jest twoje miejsce- rzekła bardzo spokojnym głosem. Była skupiona jakby od tego miało zależeć co najmniej ich życie.
- W imieniem brygady uderzeniowej zostaniesz wzięta do niewoli, za atakowanie tych oto moich dwóch najlepszych pajaców! Pamiętaj, możesz zachować milczenie... - rzekła jeszcze do dużej kaczki, predatora, potwora po czym rzuciła się w jej stronę. Chciała skoczyć na plecy zwierzęciu i przygwoździć je do ziemi. Biegła pewnie krzywo, była niezbyt trzeźwa, czy udało jej się trafić tak jak chciała, to się miało dopiero okazać.

Rzut Z 1d100 - 94
Sukces!
rzucam na aktywność fizyczną, Heath skacze na gęś
Loverboy
'It gets better!!!'
stfu It got worse-
wiek
22
sława
II
krew
zdrajca krwi
genetyka
—
zawód
Brak
Ciemne długie i niesfornie wywijające się włosy, gęste brwi i szeroki uśmiech. Charles to wysoki na 188 centymetrów młody mężczyzna. Nie wyróżnia się imponującą muskulaturą, ale nie jest też chuderlawy. Do życia ma tyle samo dystansu, co do siebie, więc bardzo często można usłyszeć jak się śmieje. Ciemne oczy to zwierciadła jego duszy, a te już nie tak często wyrażają pozytywne emocje. Ubiera się luźno, stawia na swetry, golfy, czasami nawet bluzy czy mugolskie (!) trampki. Przy pierwszym spotkaniu często wydaje się czarujący, momentami szarmancki. Rodzice próbowali wyuczyć go bardziej wyrafinowanego akcentu, ale Charlie do dzisiaj nie pozbył się pozostałości dewońskiego zaciągania, co uwydatnia się w momentach ekscytacji i upojenia alkoholowego.

Julien Fitzpatrick
#7
08.11.2022, 23:25  ✶  
Wspomnienie o Cedricu wytrąciło go z zadumy o tym jak dobrym leczeniem było dmuchanie na palec. Cedric, Cedric... no tak, brat Camerona! Przed oczyma stanął mu kitel, w którym zazwyczaj widywał drugiego Lupina, ale w jakiejś bardzo kusej wersji. Zamrugał pare razy, aby pozbyć się tej wizji, bo aktualnie miał większe problemy na głowie niż fantazje seksualne na temat starszego brata swojego przyjaciela.
- Możemy sobie wyprawić wesele, wtedy szybko się zagoi. Heather ubierze kieckę. My będziemy kapłanami. Znaczy Panami. Tymi tam, młodymi, ale kapłanami też możemy być, udzielimy sobie ślubu. - cały ten pomysł wydawał mu się genialny, zero wad i przeszkód. Przecież jakby wzięli ślub to nawet podatki by mniejsze płacili, mogliby mieszkać w jednym miejscu, więc płaciliby mniej za czynsz... mieliby trzy osoby w domu i ktoś mógłby gotować albo przynosić kebaby. Rozmarzył się na chwilę.
- Nie 'auauj' mi tutaj, przecież lubisz jak trochę boli. - rzucił beztrosko. W prawdzie nie potrafił aż tak dobrze celować, zwłaszcza w tym stanie, ale przyglądanie się pośladkom było dla niego kwestią podstawową, wbudowaną w jego oprogramowanie dawno temu, więc nikt nie powinien się dziwić, że trafił dokładnie tam, gdzie trafić chciał. Jeżeli chodzi o krągłe tyłki to mógł mieć oczy dookoła głowy.
Panna Wood wydawała się być w swoim żywiole, walcząc w obronie dumy swoich dwóch pajaców. Charlie pożałował przez chwilę, że nie mógł tego obserwować z daleka, z jakichś trybun, bo w tym momencie był pewien, że Heather gołymi rękoma powaliłaby nawet smoka Walijskiego czy jakiego innego z Rumunii. Zresztą, jej pomarańczowe kędziory przypominały swoim kolorem ogień, więc wszystko to jakoś tak mu się zwizualizowało w głowie... zamrugał znowu, chyba zaczynał wchodzić w ten stan, gdy wszystko dzieje się w jego głowie, a ciało wiotczeje, odmawia posłuszeństwa - przynajmniej tak mu się wydawało do pewnego momentu.
Opierzone monstrum zagęgało zranione kopniakiem Rookwooda i dzięki temu nie zdołało zaatakować swoimi ostrymi jak brzytwy zębami skaczącej nań Gryfonki. Gęś wydała z siebie przeraźliwie głośny skowyt, gdy brygadzistka postanowiła jej dosiąść. Niestety, przerośnięte kaczki nigdy nie były zbudowane do tego, aby zostać wierzchowcami, nawet jeżeli jeździec miał metr sześćdziesiąt w kapeluszu.
- Widuje cię rano całkiem często, a jak jesteś niewyspana to zioniesz nienawiścią, więc wiem co to potwory - poskarżył się tylko, ale zaraz też wyrzucił z siebie okrzyk radości, gdy gęś została złapana w objęcia przyjaciółki. Spojrzał przelotnie na Camerona.
- Uważaj może na ten palec, nie było jeszcze wesela, ale ten, czekaj, bo! - uznał, że trzeba było Heather pomóc, ale nie potrafił się też odpowiednio wysłowić w tym momencie. Spróbował wstać i rzucić się na groźnego predatora.
- Gęsina to prawie jak baranina! - jego okrzyk bojowy był całkiem adekwatny do stanu, w którym się znajdował.
Rzut na całkowite unieruchomienie gęsi.
Rzut N 1d100 - 54
Sukces!


I won't deny I've got in my mind now all the things we'd do
So I'll try to talk refined for fear that you find out how I'm imaginin' you
Nieoceniony Stażysta
god gives his silliest battles to his most tragic of clowns
wiek
20
sława
IV
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
stażysta, szpital św. munga
zdezorientowane spojrzenie; ciemnobrązowe oczy; ciemnobrązowe włosy w wiecznym nieładzie; cienkie usta; przeciętny wzrost 174 cm; dobrze zbudowany, jednak wynika to raczej z diety i ciągłego latania z jednego zakątka szpitala św. Munga w drugi niźli intensywnym ćwiczeniom fizycznym; wada wymowy (jąkanie się) objawiające się w sytuacjach stresowych

Cameron Lupin
#8
10.11.2022, 13:52  ✶  

Twarz medyka wykrzywiła się w nieprzyjemnym grymasie, gdy usłyszał jęki swojej przyjaciółki. Jeden mały kamyczek i od razu taki pisk? Jak ona przeżyła te kilka lat na boisku quidditcha, skoro tam jest jeszcze więcej takich kamulców i to w dodatku zaklętych!

Ta złota kuleczka i te dwa głazy, których jedynym celem jest rozbicie ci głowy na kawałki... Wyobrażając sobie ucieczkę na miotle przed przeciwnikami tego pokroju, Cameronowi zrobiło się aż słabo. Na szczęście po chwili parsknął śmiechem na dźwięk komentarza Rookwooda.

— Właśnie widać, że z tymi ptakami to coś ciężko u ciebie, Heather — zauważył, akcentując wyraźnie imię przyjaciółki, przechylając głowę to w lewą, to w prawą stronę, jak gdyby ciężko mu było utrzymać ją w jednej pozycji.

Uniósł palec w powietrze, jak gdyby miał przygotowany, jakiś bardzo, kurwa, sprytny plan, którym chciał się podzielić zresztą grupy. Niestety Ruda musiała wtrącić się ze swoimi obiekcjami odnośnie do zostania najnowszą ofiarą londyńskiego ptaszora. Lupin zgromił dziewczynę spojrzeniem.

— Ciii, głupia! To miała być podpucha, teraz nic z tego nie wyjdzie! — syknął, zastanawiając się, czy nie powinien podstawić Heather nogi. Jak mogła zepsuć jego genialny plan, który dopiero teraz zrodził się w jego głowie? Widać, że rude = niedomyślne. — Miałaś dać się zaciągnąć do pieczary, a potem to coś zaciukać! Kto wie, może lubi rude? Jak sądzisz Charlie? Lubi rude? Heather, ja pierdziuuu, z tobą to trzeba jak z dzieckiem...

W umyśle Camerona zakiełkowała niedorzeczna myśl, gdzie dziewczyna jako niemowlak, zawinięty w pieluchy i ze smoczkiem w ustach napierdala się na śmierć i życie z tą kuropatwą przy użyciu grzechotki. Chłopak ryknął niekontrolowanym śmiechem, przypominającym nieco chichot chochlików kornwalijskich. To chyba jeszcze bardziej rozjuszyło ich przeciwnika, ponieważ chwilę później ponownie rozległo się demoniczne gęganie.

Na szczęście ptaszor nie miał już za wiele do gadania i zaliczył glebę w momencie, gdy został obezwładniony przez połączone siły duetu Wood-Rookwood. Młody bóg to znaczy medyk, nie chcąc być gorszy, podpełzł do gęsi, gdy ta została przygwożdżona do ziemi. Wprawdzie ciałko i skrzydła miała zablokowane, jednak dziób... Dziób to inna kwestia. Tym też trzeba było się zająć.

— Ha, no i co teraz mały kurwiu? — rzucił, jawnie drwiąc z opierzonego pomiotu szatana. Czy to o takich monstrach przestrzegali małe dzieci podczas sabatów, sądząc, że w ten sposób ich bąbelki będą się lepiej słuchać rodziców? Z całą pewnością! — Dobrze ci tak, zaraz cię jeszcze zakneblujemy, a potem przerobimy na kebsa...

Pokiwał głową, machając gęsi przed nosem palcem. Ciężko było mu ocenić, jak długo jego przyjaciele będą w stanie utrzymywać potwora w szachu, postanowił więc działać i uniemożliwić gęsi kłapanie dziobem, przytrzymując go od góry i od dołu dłońmi. Kto by tam szukał teraz jakiegoś sznurka!


Rzut na aktywność fizyczną.
Rzut pozytywny: Cameronowi udaje się zamknąć dziób gęsi
Rzut negatywny: Cameron zostaje ugryziony przez gęś

Rzut T 1d100 - 33
Akcja nieudana
Gówniara z miotełką
She had a mischievous smile, curious heart and an affinity for running wild.
wiek
21
sława
VI
krew
półkrwi
genetyka
klątwa żywiołów
zawód
BUMowiec
Heather mierzy 160 cm wzrostu. Jest bardzo wysportowana, od dzieciaka bowiem lata na miotle, do tego zawodowo grała w quidditcha. Włosy ma rude, krótkie, nie do końca równo obcięte - gdyż obcinał je Charlie po tym, jak większość spłonęła podczas Beltane. Twarz okrągłą, obsypaną piegami, oczy niebieskie, czają się w nich iskry zwiastujące kolejny głupi pomysł, który chce zrealizować. Porusza się szybko, pewnie. Ubiera się głównie w sportowe rzeczy, ceni sobie wygodę. Głos ma wysoki, piskliwy - szczególnie, kiedy się denerwuje. Pachnie malinami.

Heather Wood
#9
10.11.2022, 15:24  ✶  
- Wesele, nasze wesele?- Próbowała sobie wyobrazić siebie w białej sukience, zmrużyła nawet oczy, aby ułatwić wizualizację. - Można tak, we trójkę?- Coś jej nie grało w tym pomyśle, sama jednak nie do końca wiedziała co. Właściwie, co na to Christie? Chyba ona jako jedyna o niej nie zapomniała, chociaż po co ma się przejmować jakąś tam, jedną z wielu dup swojego przyjaciela.- W sumie, jak tak o tym myślę Charlie, to genialny pomysł, ależ Cię dzisiaj olśniło.- Nie mogła uwierzyć, że to właśnie on wpadł na takie rozwiązanie. - To może być naprawdę zajebista impreza.- Już widziała te hektolitry alkoholu, które by w siebie wlali.
- Lubię, lubię, ale nieszczególnie jak ktoś rzuca we mnie kamieniami, wieeesz, to zupełnie inny rodzaj bólu, ten nie jest taki przyjemny.- Trochę bólu nigdy jeszcze nikomu nie zaszkodziło, to fakt.
Wood bardzo dobrze wiedziała, jaką pełni rolę w tej trójce. Była ich obrońcą, nie zamierzała dać ptakowi szansy na skrzywdzenie przyjaciół.
- Wiesz co Cami, jeszcze Ci pokażę, jak sobie radzę z ptakami.- Czy była to groźba? Być może. - W nosie mam Twoje podpuchy, tu trzeba działać, a nie rozmyślać, ja jestem tym człowiekiem, dla którego liczą się czyny!- Nigdy jakoś specjalnie nie popisywała się myśleniem.
- Dać się zaciągnąć? Chcesz, żeby mnie to zeżarło? Od razu trzeba było mówić, że chcesz się mnie pozbyć!!! Nie wybaczę Ci tego nigdy!- Jak on tak mógł ją narażać na złość tego wstrętnego stworzenia? No jak?
- Na pewno lubi rude, kto nie lubi rudych?- Przeczesała dłonią swoje rozpuszczone włosy. - Co się głupio śmiejesz!- Walczyli na śmierć i życie z tym potężnym przeciwnikiem, a ten tak lekko do tego podchodził, no jak on mógł?!
Chwilę później, chwilę później już wszystko działo się bardzo szybko. Heather ujeżdżała gęś, która nie była w stanie poradzić sobie z jej ciężarem, więc razem leżały na ziemi. - Kurwa, kurwa, co teraz?- Nie myślała wcale o tym, co zrobi jeśli uda jej się złapać ją w swoje objęcia. Na całe szczęście Charlie wpadł na to, żeby jej pomóc, więc teraz już razem radzili sobie z tą wyrośniętą kaczką. Pojawił się i Cameron, który chciał zamknąć zwierzęciu dziób, nie poszło to niestety po jego myśli. Gęś ujebała go w palec. - CAAAAAMIIIIIII, NIEEEEEEEEE- Jakby zapomniała o tych wszystkich słowach, które jeszcze chwilę wypowiadał na głos. Jeszcze mocniej przygniotła stworzenie do ziemi, żeby nie mogło ponowić takiego ataku. - TY MAŁY KURWIBĄKU, nie będziesz mi chłopaków prześladować. - Rzekła oburzonym tonem.
Loverboy
'It gets better!!!'
stfu It got worse-
wiek
22
sława
II
krew
zdrajca krwi
genetyka
—
zawód
Brak
Ciemne długie i niesfornie wywijające się włosy, gęste brwi i szeroki uśmiech. Charles to wysoki na 188 centymetrów młody mężczyzna. Nie wyróżnia się imponującą muskulaturą, ale nie jest też chuderlawy. Do życia ma tyle samo dystansu, co do siebie, więc bardzo często można usłyszeć jak się śmieje. Ciemne oczy to zwierciadła jego duszy, a te już nie tak często wyrażają pozytywne emocje. Ubiera się luźno, stawia na swetry, golfy, czasami nawet bluzy czy mugolskie (!) trampki. Przy pierwszym spotkaniu często wydaje się czarujący, momentami szarmancki. Rodzice próbowali wyuczyć go bardziej wyrafinowanego akcentu, ale Charlie do dzisiaj nie pozbył się pozostałości dewońskiego zaciągania, co uwydatnia się w momentach ekscytacji i upojenia alkoholowego.

Julien Fitzpatrick
#10
14.11.2022, 02:52  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 14.11.2022, 02:58 przez Julien Fitzpatrick.)  
Przemyślenia na temat tego w jaki sposób Heather radzi sobie z ptakami były być może lepsze od Cedrica Łupina w kusym stroju pielęgniarza, ale na pewno nie bardziej adekwatne do sytuacji. Mózg Charlesa zmagał się na codzień z wieloma zabarwionymi seksualnością myślami oraz też z ogólnym brakiem pomyślunku swojego właściciela, nic więc dziwnego, że w starciu z gęsią po upojeniu ciała Merlin wie jaką ilością alkoholu i czego jeszcze logika przestawała istnieć. Był chaos, dużo sprośności i sporo gęgania. Chociaż to ostatnie to chyba nie tylko w jego głowie.
Nie mógł być pewny.
- Nie wiem Cam, a może ta gęś po prostu woli panów? Najlepiej takich, co mają doświadczenie z ptakami? - poruszył sugestywnie brwiami jakby to, co właśnie powiedział było najśmieszniejsza rzeczą na scenie komediowej całej Wielkiej Brytanii albo i świata. Uskrzydlone straszydło z ostrymi zębami zawtórowało mu gęganiem jak gdyby faktycznie rozbawiła je ta kwestia - O widzicie! Nawet Potwór z Loch Ness się śmieje. - dodał dumnie.
Zaraz też wciągnął gwałtownie powietrze, bo nie zdążył powstrzymać łapska Lupina przed wciśnięciem paluchów w paszczę lwa 'tego małego kurwibąka', więc postarał się przycisnąć przerośniętą kaczkę do chodnika, aby ta nie mogła sięgnąć po raz kolejny po dłoń Camerona. W końcu ręce mu się na pewno przydadzą, jak nie do leczenia to do innych równie ważnych czynności jak chociażby rozpin... ekhm.
Zaraz też do jego uszu doszedł ryk wydany przez rudowłosą zawieruchę inaczej nazywaną też Heather Wood. Charles zamiast się skrzywić dołączył do tych jęków nie przestając przyciskać swoim ciężarem na ptaka, teraz brzmiąc conajmniej jak bardzo mocno wysilając się wojownik z tych dziwnych, mugolskich filmów akcji, ewentualnie jakby zmagał się z doprawdy ciężką sprawą tam, gdzie król chodzi piechotą.
- Oskubie cię żywcem jak zaraz nie przestaniesz, bydlaku śmierdzielu wodny z płetwami! - chciał bardzo pomóc Cameronowi w jego zawodzeniu, ale teraz całkowite unieruchomienie opierzonego monstrum, które skrzywdziło przyjaciela stało się dla niego priorytetem.

Rzut d100 - 17

Na duszenie kaczki, nie jest to sprawność fizyczna, bo chodzi raczej o to jak mocno ją przyciśnie, więc to raczej szczęście w tym wypadku.
0-50 przerośnięty kaczor im się wysmyknie
50-100 zamordują tę biedną gęś


I won't deny I've got in my mind now all the things we'd do
So I'll try to talk refined for fear that you find out how I'm imaginin' you
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek:
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Cameron Lupin (3935), Heather Wood (2846), Julien Fitzpatrick (3953)


Strony (3): 1 2 3 Dalej »


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa