• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Niemagiczny Londyn v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6
[07.06.1972] Jedzie pociąg z daleka... - Augustus & Avelina

[07.06.1972] Jedzie pociąg z daleka... - Augustus & Avelina
Pan z Ministerstwa Magii
Tak zawsze genialny
Idealny muszę być
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Mierzy 176 cm wzrostu i waży 74 kg. Jest postawnej budowy, ani gruby, ani chudy. Włosy ma ciemnobrązowe, podobnie jak oczy, tylko te z kolei o nieco jaśniejszych tonach. Zwykle chodzi dumnie wyprostowany, z lekko uniesionym podbródkiem. Gestykulacja i dykcja typowa dla arystokraty. Wraz z początkiem lata zamienił brodę na rzecz gustownego wąsa.

Augustus Rookwood
#11
17.09.2023, 16:37  ✶  
Chyba oboje nie byliśmy świadomi tego, w co się wpakowaliśmy. Wsiadanie do pociągu... Było naszą pomyłką? Czy może jednak sukcesem dla naszej relacji? Ciężko było przewidzieć, co się wydarzy w najbliższym czasie. Nie byłem pewien, czy dojedziemy do Manchesteru. Zakładałem, że coś, co teraz wisiało między nami, wyrwie nas ze świadomości świata, że się nie przesiądziemy, że odpłyniemy we własnych spojrzeniach, tracąc poczucie czasu i nagle, gwałtownie, niespodziewanie ockniemy się w jakiejś Szkocji. Na drugim końcu wyspy, na drugim końcu naszego małego, wyspiarskiego świata.
- Wiesz, łatwo zapomnieć, kiedy nie zrzędzisz - zaśmiałem się. Droczyłem się. Nie byłem pewien, czy mogłem zapomnieć, czy byłem w stanie zapomnieć, szczególnie po tych wszystkich fantazjach sennych i nie tylko. Czasami musiałem się chwilę zastanowić, co było jawą, a co snem, i może to właśnie to sprawiało, że miałem zakrzywiony obraz Aveliny, gdyż w mojej głowie byliśmy sobie oddani nad wyraz. Nie ujadaliśmy jak dwa psy, ten rasowy i kundel bury.
- Dobrze myślałaś. Wychowano mnie na człowieka z klasą, ale przebywanie z tobą robi ze mnie prostaka - pragnąłem zauważyć. Wcale tak nie myślałem, tylko po prostu przeszedłem w tryb wspomnianego wcześniej ujadania. Powiedziałbym, że to ona zaczęła, robiąc mi na złe tą podróżą, więc się niech teraz nie dziwuje, że wychodził ze mnie podły młodzieniec.
Na potwierdzenie tych słów, ale też by ją jeszcze bardziej pozawstydzać, pozaskakiwać i zażenować, a może trochę przerazić... Sam nie byłem pewien, w co dokładnie celowałem, ale chyba chciałem się przekonać, co przyniesie nasza najbliższa przyszłość. Wstałem ze swojego miejsca i podszedłem do drzwi przedziału. Rozejrzałem się, jak gdyby nigdy nic, a jako że na korytarzu aktualnie nikogo nie było, to już przy wykorzystaniu siły własnych mięśni, osłoniłem okna zasłoną i zamknąłem drzwi na zatrzaskę. Jak będzie konduktor sprawdzał bilety, to może otworzymy, a może nie... Ale inni niech spadają. W tej chwili powstał tu VIPowski przedział. Mój i Aveliny.
Odwróciłem się z niebiańskim uśmiechem.
- Widzę, że madame ma problem z marynarką. Może pomóc ją zdjąć? - zapytałem, stając nad nią i kłaniając się zgodnie z etykietą dworską. Drobny akt władzy i drobny akt komizmu.
I żeby ją tylko bardziej zawstydzić, sam ściągnąłem kurtkę, składając ją niemalże pedantycznie i odkładając na miejsce obok tego, na którym przed chwilą siedziałem. Różdżka nadal przebywała w tajemnej kieszeni kurtki, ale była tak umiejscowiona, że byłem w stanie dosyć sprawnie ją podjąć, a też nie rzucała się w oczy. Wiedziałem to, bo sprawdziłem to trzykrotnie. Jednak pewnych nawyków nawet docinanie Avelinie nie mogło zmyć z mojej głowy.
Słowa odnośnie prawdziwego mnie zbyłem, jak gdybym umyślnie nie chciał ciągnąć tego tematu. Był zawiły, pełen tajemnic i smutny. Byłem człowiekiem smutnym pomimo tego, że zazwyczaj lśniłem, czy to w pracy, czy to w domu, czy to w tłumie bawiących się czarodziejów.
Alchemiczny Kot
I cannot reach you
I'm on the other side
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Avelina mierzy 157 centymetrów wzrostu i waży około 43 kilogramów. Nie jest blada, wręcz zawsze opala się na brązowo. Ma ciepłe brązowe oczy, które podejrzliwie patrzą na obcych i radośnie na przyjaciół. Usta ma pełne i czasami pomalowane czerwoną szminką, gdy się uśmiecha pokazuje przy tym zęby nie mając nad tym kontroli. Włosy ma brązowe i zwykle proste. Czasami jak nie zadba o nie to puszą się jej od wilgoci. Ubiera się w szerokie, kolorowe spodnie i luźne bluzy. Czasami narzuci na siebie szatę. Na pierwszy rzut oka Avelina sprawia wrażenie osoby spokojnej i cichej. Wokół niej zawsze unosi się zapach palonego drewna, pod którymi tworzy swoje mikstury oraz suszonej nad kominkiem lawendy. Nie jest to zapach szczególnie mocny, ale wyczuwalny. Dopiero przy bliższym poznaniu można stwierdzić, że jest też wesoła i czasami zabawna. Jest osobą dosyć sprzeczną, ponieważ walczą w niej dwie osoby październikowy Skorpion i numerologiczny Filozof.

Avelina Paxton
#12
17.09.2023, 19:21  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 17.09.2023, 20:16 przez Avelina Paxton.)  

Dla Aveliny nie była to pomyłka. Zrobiłaby to nawet jeśli on by tupnął nóżką i powiedział, że nie jedzie. Potrzebowała wyrwać się z Londynu, potrzebowała zniknąć z tamtego świata, potrzebowała wolnego. Nawet jeśli wysiądzie po drodze na nieplanowanej stacji to nie będzie narzekać. Po prostu pójdzie zwiedzać inną okolicę, nie będzie na niego czekać, a podejrzewała, że Augustus przekroczy granicę i mocno zajdzie jej dzisiaj za skórę. Chciała, aby chociaż raz wyluzował, aby chociaż raz odpuścił jej tych swoich oczekiwań wobec niej. Chciała być dzisiaj kimś innym. Nie chciała być Aveliną Paxton. Chciała być bezimienną dziewczyną, która mogła cieszyć się dobrą pogodą, przygodą i podróżą w nieznane. Chciała być swoimi rodzicami, którzy nie bali się robić takich rzeczy, którzy podróżowali po świecie nie oczekując od siebie niczego.

Przewróciła oczami na jego słowa. Co miała mu powiedzieć? Jak miała się zachować? Wkurzało ją to, że był taki na nie, aby zaraz zacząć ją dręczyć. Nie potrafiła go zrozumieć. W jednej chwili proponuje jej przyjaźń, aby w następnej ją całować i się do niej dobierać. Wiedziała, że jest podły, że odreagowuje swoje stresy związane z życiem w społeczeństwie oczekiwań, ale czemu musiał robić to na niej? Czemu nie mógł być wobec niej po prostu Rookwoodem? Gadatliwym, emocjonalnym, wkurzającym, ale ciepłym. Pamiętała, że był ciepły.

– To po co tak uparcie próbujesz spędzać ze mną czas? – zapytała patrząc na niego zagadkowo. Nie ruszyła się ze swojego miejsca, gdy on wstał i zasłonił widok na korytarz. Zmarszczyła brwi, ale nie spięła się. Potrafiła się w razie potrzeby bronić, mogła w każdym momencie zmienić swoją postać i podrapać mu tą bezwstydną twarz. Ukarać go za to, że próbuje traktować ją w ten sposób. Jeśli chciał mieć w niej przyjaciółkę powinien się jeszcze dwa razy zastanowić nim posunie się za daleko. Nie spuszczała z niego wzroku swoich czekoladowych oczu. Uniosła brwi ku górze, gdy się przed nią skłonił. Nim zdążył zareagować złapała jego koszulkę w swoją pięść i przyciągnęła do swojej twarzy.

– Słuchaj Rookwood nie igraj sobie ze mną. Chciałeś się ze mną spotkać, więc nie udawaj wielce skrzywdzonego i oszukanego. Zgodziłeś się na moje warunki więc wyluzuj i zacznij się dobrze bawić. Nie jestem twoją żoną, nie jestem twoim ojcem, ani siostrą. Chciałeś, abym była twoją przyjaciółką, więc mi zaufaj i wyluzuj, bo nie będę cię oceniać. Jestem ostatnią osobą, która mogłaby ci zrobić krzywdę, więc przestań się bronić – podniosła się i popchnęła go na kanapę pociągu – Idę zamówić kawę. Masz na coś ochotę? – oparła swoją dłoń o zagłówek kanapy i uśmiechnęła się złośliwie pochylając nad nim. W następnej chwili odsunęła się od niego i stanęła bliżej wyjścia.

Pan z Ministerstwa Magii
Tak zawsze genialny
Idealny muszę być
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Mierzy 176 cm wzrostu i waży 74 kg. Jest postawnej budowy, ani gruby, ani chudy. Włosy ma ciemnobrązowe, podobnie jak oczy, tylko te z kolei o nieco jaśniejszych tonach. Zwykle chodzi dumnie wyprostowany, z lekko uniesionym podbródkiem. Gestykulacja i dykcja typowa dla arystokraty. Wraz z początkiem lata zamienił brodę na rzecz gustownego wąsa.

Augustus Rookwood
#13
17.09.2023, 20:24  ✶  
Zamarłem na wspomnienie o mojej żonie i mój Ojcu, ale nie na długo, bo zaraz pozwoliłem sobie na to by Avelina popchnęła mnie na kanapę pociągu. Co prawda, nie spodziewałem się tego, ale byłem pewien, że byłbym w stanie utrzymać się na nogach, gdybym chciał. Chyba za bardzo byłem jej poddany, a może ciekawe, co chciała mi zaserwować? Z początku spodziewałem się spoliczkowania, ale nie... Teraz to ona górowała nade mną, a mnie owionął intensywny zapach lawendy. Zaciągnąłem się nim, kiedy Avelina już odstępowała ode mnie na krok, dwa, trzy...
Mruknąłem, sam nie wiem dokładnie co pod nosem. Chwilę potrwało, nim poukładałem sobie w głowie to, o co pytała.
- Ach, poproszę kawę. Chętnie napiję się kawy - stwierdziłem, leżąc sobie na tej kanapie. Nie miałem pojęcia w tej chwili, czy byłem szczęśliwy, czy raczej plułem sobie w brodę. Emocje mieszały się we mnie, a ja nie chciałem się do nich przyznawać. Udawałem, że jestem osobnym organizmem. Stałem obok całego tego szmelcu. Cuchnął dramatem.
- Za bardzo nie wiem, czego ode mnie oczekujesz... - odezwałem się jeszcze, zanim wyszła z przedziału. Chyba zaczynały przemawiać emocje. - Kiedy chcę być sobą, albo mnie obrażasz, albo każesz mi iść, albo wytykasz mi błędy, albo wywracasz mi plany do góry nogami. Ogólnie mnie odtrącasz. Na to wygląda, że nie ma dla nas złotego środka. Ani przyjaźń, ani nienawiść - podsumowałem, wzruszając ramionami i kładąc się na kanapie, kompletnie już tracąc ją sprzed moich oczu. Wpatrzyłem się na chmury przemykające za oknem pędzącego pociągu. Jechaliśmy w siną dal. Pójdziemy na rzeki Manchesteru. Jedna będzie dla mnie, druga dla Aveliny. Brzmiało fair. Nawet pozwolę jej wybrać pierwszej, żeby przypadkiem nasze drogi się nie połączyły. Szkoda by było tracićsiły na krzyki, skoro można było podziwiać bród zmieszany z błotem i mułem.
- Kawę z mlekiem, bez cukru - dodałem, bo przecież nie wiedziała, jaką kawę pijam. Nie mogla wiedzieć. Nie przyjaźniliśmy się... zbyt normalnie. - I może jakieś ciastko. Z kremem? - mruknąłem zamyślony. Pani skrzat szła po kawkę, a pan sobie zamierzał spać, hihi.
Alchemiczny Kot
I cannot reach you
I'm on the other side
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Avelina mierzy 157 centymetrów wzrostu i waży około 43 kilogramów. Nie jest blada, wręcz zawsze opala się na brązowo. Ma ciepłe brązowe oczy, które podejrzliwie patrzą na obcych i radośnie na przyjaciół. Usta ma pełne i czasami pomalowane czerwoną szminką, gdy się uśmiecha pokazuje przy tym zęby nie mając nad tym kontroli. Włosy ma brązowe i zwykle proste. Czasami jak nie zadba o nie to puszą się jej od wilgoci. Ubiera się w szerokie, kolorowe spodnie i luźne bluzy. Czasami narzuci na siebie szatę. Na pierwszy rzut oka Avelina sprawia wrażenie osoby spokojnej i cichej. Wokół niej zawsze unosi się zapach palonego drewna, pod którymi tworzy swoje mikstury oraz suszonej nad kominkiem lawendy. Nie jest to zapach szczególnie mocny, ale wyczuwalny. Dopiero przy bliższym poznaniu można stwierdzić, że jest też wesoła i czasami zabawna. Jest osobą dosyć sprzeczną, ponieważ walczą w niej dwie osoby październikowy Skorpion i numerologiczny Filozof.

Avelina Paxton
#14
24.09.2023, 20:37  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 24.09.2023, 20:38 przez Avelina Paxton.)  

Gdy zaczął mówić dziewczyna stała do niego tyłem. Wywróciła oczami zdając sobie sprawę, że w ogóle nie zrozumiał o co jej chodziło. Kompletny idiota i ignorant. Ona chciała, aby on naprawdę wyluzował, aby przestał na jeden dzień przejmować się zasadami, etykietą, dobrym wychowaniem i myślała, że zaczynał to robić, gdy w tak niepoprawny sposób ją zaczepiał. Avelina nie była taką osobą, która pozwoliłaby na macanie jej, ale  ze strony Augustusa było to nawet odrobine przyjemne. Chyba naprawdę czuła do niego coś więcej i zaczynała się tego bać. Wyszła bez słowa na korytarz zasuwając za sobą drzwi do przedziału. Zrobiła kilka kroków w głąb pociągu i oparła się o wolną przestrzeń między przedziałami, aby ochłonąć. Co ten pierdolony idiota sobie myślał? Nie potrafiła go zrozumieć, nie potrafiła zrozumieć dlaczego nie docenił jej szalonego planu. Tu mogli być razem, we dwoje, bez oceniających oczu innych osób, bez spojrzeń przypadkowej znajomej twarzy, która rozpoznałaby Augustusa, a on był wściekły, że dała im prywatność. Przecież tego chciał, tak?

– Nigdy nie zrozumiem mężczyzn – mruknęła do siebie i odwróciła się, aby udać się do obsługi po kawę i ciastko, ale wpadła na obcego faceta, odbiła się od niego, ale ten złapał ją za rękę i powstrzymał przed upadkiem. – Oh, przepraszam – odpowiedziała patrząc mu w twarz. Był wysokim, młodym, przystojnym mężczyzną, zapewne mugolem. Uśmiechał się do Aveliny w przyjemny i urokliwy sposób.

– Nie przepraszaj. Nie codziennie wpada się na takie ładne kobiety – Avelina poczuła żenadę wylewającą się z tego tekstu, ale w jej bystrym, krukońskim umyśle pojawiła się złośliwa myśl dopieczenia Augustusowi. – Cóż to za mężczyzna zawrócił pani w głowie, że jest pani taka rozkojarzona? – zagaił błyskając białymi zębami.

– Ah… mój brat ma muchy w nosie dzisiaj – odpowiedziała z delikatnym zawahaniem, ale mężczyzna tego raczej nie wyczuł. – Idę właśnie po kawę. Może zechce pan mi pomóc? Nazywam się Avelina – uśmiechnęła się, a facet z błyskiem w oku chętnie przystał na tę propozycję. Nazywał się Mark i jechał do swojej siostry. Puścił Avelinę przodem, a gdy miał tylko okazję to łapał ją chętnie pod ramię.

Po kilkunastu minutach wrócili pod odpowiedni przedział. Oparła się najpierw o drzwi, a Mark wykorzystał sytuacje stając tuż przed nią. Trzymała niewielką tackę z kawą i dwoma ciastkami dla niej i dla Augustusa i tylko ona oddzielała ją od chłopaka. Mężczyzna zachęcał dziewczynę do tego, aby poszła z nim, bo ma wolny przedział, a chętnie ją przecież pozna, bo jest taka śliczna i ładna. Avelina broniła się przed tym, że nie, że musi zostać i wypić kawę z jej towarzyszem. Mark robił się delikatnie natrętny.

Pan z Ministerstwa Magii
Tak zawsze genialny
Idealny muszę być
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Mierzy 176 cm wzrostu i waży 74 kg. Jest postawnej budowy, ani gruby, ani chudy. Włosy ma ciemnobrązowe, podobnie jak oczy, tylko te z kolei o nieco jaśniejszych tonach. Zwykle chodzi dumnie wyprostowany, z lekko uniesionym podbródkiem. Gestykulacja i dykcja typowa dla arystokraty. Wraz z początkiem lata zamienił brodę na rzecz gustownego wąsa.

Augustus Rookwood
#15
24.09.2023, 22:39  ✶  
Nie byłem pewien, o co tak właściwie chodziło Avelinie. Pragnęła bym był sobą, ale kiedy tylko próbowałem nie uchodzić za smarka czy idiotę, robiła coś, co kompletnie wybijało mnie z rytmu, kusiło by nieco pozadzierać sobie z nią, by być przy niej tym Ślizgonem ze szkoły, a czasami może nawet jakimś tajemnym kochankiem, który powoli zakradał się do niej, do jej pokoju, jej łoża, do jej ciała. Tylko że wtedy... Cóż... Nigdy do niczego nie dochodziło. Padało hasło żona, a we mnie przewracały się wszystkie ostatnie posiłki w żołądku. Albo mój dotyk Avelinę przerażał, albo jednak nie czuła do mnie tego, co oświadczała wtedy, na kolacji.
I właściwie nie powinna nic do mnie czuć. Byliśmy tu stricte w relacjach przyjacielskich, a ja debilnie rzucałem się na nią jak wygłodniały pies, bo przypadkiem odsłoniła kolano, że się pochyliła, ukazując dwie pełne piersi. Może wcale nie uśmiechała się przy tym cwanie? Może coś źle interpretowałem, sobie tłumaczyłem? Może tak naprawdę jej nie znałem? Kim byłem? Co tu robiłem? Czemu jechałem pociągiem, patrząc w chmury? Powinienem być w domu, przy żonie i dzieciach.
Usiadłem, zastanawiając się, co też najlepszego wyrabiałem. Chciałem pomyśleć, poradzić się, podziękować Avelinie, a zamiast tego dodawałem sobie zmartwień, tracąc głowę. Inaczej nie można było tego określić. Tylko tak bardzo jej pragnąłem. Tak bardzo pragnąłem zniknąć jej w ramionach. Jak wtedy, kiedy świat mi runął. Jak po kolacji, kiedy skosztowałem miękkości jej warg. Wszystko się tak szybko rozpłynęło, że żałowałem. Pragnąłem mieć więcej czasu, możliwości by odpowiednio to zbadać, zapamiętać, a teraz...?
Powinienem się pozbierać by nie być idiotą - pomyślałem, chcąc wstać i iść na swoje miejsce, ale wtedy pojawiła się w drzwiach Avelina z kawą. Wstałem, chcąc jej pomóc, ale zamarłem, kiedy na nią spojrzałem, na nią będącą w towarzystwie jakiegoś mężczyzny. Zamarłem dosłownie. Na przesadnie długą chwilę. Nawet nie byłem świadomy, że zaciskam w dłonie w pięści. Cholernie mi się nie podobało to, że się do niej uśmiechał i że w ogóle ją nagabywał.
Rozsunąłem powoli drzwi, tak by Avelina się nie przestraszyła. Byłem wyprostowany bardziej niż zwykle i surowy na twarzy bardziej niż zwykle. Bardziej niż zwykle byłem skłonny również zabijać spojrzeniem.
- Nie słyszysz, że ona nie chce z tobą iść!? - zapytałem chłodno, nawet na nią nie patrząc. Jedynie przesunąłem się lekko w bok by mogła przemknąć do naszego przedziału. Spojrzenia nie spuszczałem z młodego mężczyzny, który raczej nie chciał problemów... A może? Mogłem mu narobić ich wystarczająco, biorąc również poprawkę na jego potomków, coby ich też nie ominęła jakaś paskudna klątwa. A o pobitej mordzie też nie zapomnę. Tak dla zasady. Już nawet mnie świerzbiła dłoń by ją zacisnąć w pięść.
- Avelino... - odezwałem się do niej nad wyraz łagodnie, chcąc ją ocknąć, pospieszyć. Miałem ochotę powiedzieć kolesiowi jeszcze kilka rzeczy, aczkolwiek cisza niekiedy znaczyła więcej aniżeli słowo, poza tym nie zamierzałem z nim rozmawiać. Jeszcze czego!
Alchemiczny Kot
I cannot reach you
I'm on the other side
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Avelina mierzy 157 centymetrów wzrostu i waży około 43 kilogramów. Nie jest blada, wręcz zawsze opala się na brązowo. Ma ciepłe brązowe oczy, które podejrzliwie patrzą na obcych i radośnie na przyjaciół. Usta ma pełne i czasami pomalowane czerwoną szminką, gdy się uśmiecha pokazuje przy tym zęby nie mając nad tym kontroli. Włosy ma brązowe i zwykle proste. Czasami jak nie zadba o nie to puszą się jej od wilgoci. Ubiera się w szerokie, kolorowe spodnie i luźne bluzy. Czasami narzuci na siebie szatę. Na pierwszy rzut oka Avelina sprawia wrażenie osoby spokojnej i cichej. Wokół niej zawsze unosi się zapach palonego drewna, pod którymi tworzy swoje mikstury oraz suszonej nad kominkiem lawendy. Nie jest to zapach szczególnie mocny, ale wyczuwalny. Dopiero przy bliższym poznaniu można stwierdzić, że jest też wesoła i czasami zabawna. Jest osobą dosyć sprzeczną, ponieważ walczą w niej dwie osoby październikowy Skorpion i numerologiczny Filozof.

Avelina Paxton
#16
25.09.2023, 19:38  ✶  

Gdy poczuła, że drzwi się przesuwają odsunęła się lekko stając tyłem do korytarza i prawym bokiem do przedziału. Spojrzała niepewnie na Augustusa, a potem na Marka, który zmarszczył brwi. Blondyn był wyższy od Rookwooda o głowę, miał jasne oczy i dobrze zarysowaną szczękę. Był gładko ogolony oraz dobrze zbudowany. Prawdopodobnie regularnie ćwiczył. Paxton uśmiechnęła się łagodnie do Augustusa nie wiedząc, że zareaguje w ten sposób. Mark uśmiechnął się zadziornie ewidentnie szukając dzisiejszego dnia zawady z kimkolwiek, a tu nadarzyła się taka piękna okazja. Nikt z zebranych tutaj osób nie mógł wiedzieć, że tego dnia jego narzeczona zerwała z nim zaręczyny, a on nie zniósł tego zbyt dobrze. Chciał się zabawić, a Avelina przypominała mu właśnie jego byłą, dlatego uparcie chciał spędzić w jej towarzystwie trochę czasu.

Paxton chciała przemknąć obok Rookwooda z kawą na tacce i zniknąć w przedziale wciągając do niego również swojego przyjaciela, ale Mark zagrodził jej drogę.

– Niech się pan w to nie wtrąca, może uda mi się ją przekonać, aby ze mną poszła – odpowiedział opierając się o framugę przedziału. Mark ewidentnie spojrzał na Augustusa w sposób nieprzyjemny, a wręcz tak jakby uważał się za lepszego od niego.

– Niech pan przestanie – odezwała się Paxton, która nie chciała być tutaj przyczyną sporu i nieporozumień. Nie lubiła, gdy ktoś zachowywał się jak goryl na sterydach, nie lubiła być traktowana jak rzecz i trofeum.

– Oh, słodziutka daj to załatwić dorosłym – uśmiechnął się do niego zawadiacko jakby myślał, że Avelina na to poleci.

Pan z Ministerstwa Magii
Tak zawsze genialny
Idealny muszę być
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Mierzy 176 cm wzrostu i waży 74 kg. Jest postawnej budowy, ani gruby, ani chudy. Włosy ma ciemnobrązowe, podobnie jak oczy, tylko te z kolei o nieco jaśniejszych tonach. Zwykle chodzi dumnie wyprostowany, z lekko uniesionym podbródkiem. Gestykulacja i dykcja typowa dla arystokraty. Wraz z początkiem lata zamienił brodę na rzecz gustownego wąsa.

Augustus Rookwood
#17
25.09.2023, 22:17  ✶  
Pragnąłem to załatwić jakoś polubownie. Nie uciekałem się do przemocy, bo miałem w sobie ogłądę, bardziej wyćwiczoną aniżeli wrodzoną, miałem wychowanie i klasę. Próbowałem odstraszyć go swoją osobą i w spokoju dokończyć podróż, ale najwyraźniej się tak nie dało! No kurwa! Do cholery jasnej!
Powiedziałbym, że z każdą kolejną sekundą coraz bardziej się we mnie gotowało, ale byłoby to niewystarczające w ocenie. WRZAŁO. Czerwień przysłaniała mi oczy, a młody mężczyzna ewidentnie chciał dostać po mordzie. Nie, nie dostanie po mordzie. Mysiałem wziąć poprawkę na to, że był zdecydowanie wyższy ode mnie, więc, cóż, miałem inne pomysły na nasze bliższe zapoznanie się. Wcale nie ujmujące, ale strategiczne jak najbardziej. Tylko nie chciałem by Avelina ucierpiała. Musiałem być przy tym subtelny i wciągnąć ją do środka, kiedy tylko skuli się w bólu. Będzie kulił się z bólu - to taka piękna wizja.
- Nie ma żadnego może, żadnego uda mi się - niemalże warknąłem, ale próbowałem panować nad głosem. Przynajmniej tyle. Dłoń mnie już bolała od zaciśniętej pięści. Oj, swędziała by uderzyć. Już to widziałem oczami wyobraźni, w jaki sposób leci, w jaki sposób uderza w splot słoneczny. Wątroba? Wystarczy by zabolał. Dosadnie.
- Pani powiedziała byś PRZESTAŁ, więc należy zachować GRZECZNOŚĆ, DO CHOLERY, I PRZESTAĆ - odparłem, powtórzyłem, wskazałem, a że się nie potrafiłem powstrzymać, to zamiast przywalić mu w brzuch, to popchnąłem go mocno obiema rękoma by raz a porządnie opuścił próg naszego przedziału.
Coś wątpiłem by się na tym skończyło, więc może tym lepiej. Chętnie obiłbym mu jednak tę mordę, zmył ten wstrętny uśmieszek z jego ust. Chciałem krwi, choć przecież mord nie był w mojej naturze... A może się myliłem? Może tak naprawdę siebie nie znałem? Może pragnąłem to zrobić? Zobaczyć jak życie wymyka się z niego?

Rzucam na aktywność fizyczną, by wypchnąć Marka za drzwi
Rzut N 1d100 - 10
Akcja nieudana

Rzut N 1d100 - 30
Akcja nieudana
Alchemiczny Kot
I cannot reach you
I'm on the other side
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Avelina mierzy 157 centymetrów wzrostu i waży około 43 kilogramów. Nie jest blada, wręcz zawsze opala się na brązowo. Ma ciepłe brązowe oczy, które podejrzliwie patrzą na obcych i radośnie na przyjaciół. Usta ma pełne i czasami pomalowane czerwoną szminką, gdy się uśmiecha pokazuje przy tym zęby nie mając nad tym kontroli. Włosy ma brązowe i zwykle proste. Czasami jak nie zadba o nie to puszą się jej od wilgoci. Ubiera się w szerokie, kolorowe spodnie i luźne bluzy. Czasami narzuci na siebie szatę. Na pierwszy rzut oka Avelina sprawia wrażenie osoby spokojnej i cichej. Wokół niej zawsze unosi się zapach palonego drewna, pod którymi tworzy swoje mikstury oraz suszonej nad kominkiem lawendy. Nie jest to zapach szczególnie mocny, ale wyczuwalny. Dopiero przy bliższym poznaniu można stwierdzić, że jest też wesoła i czasami zabawna. Jest osobą dosyć sprzeczną, ponieważ walczą w niej dwie osoby październikowy Skorpion i numerologiczny Filozof.

Avelina Paxton
#18
27.09.2023, 20:48  ✶  

Mark jedynie prychnął na jego słowa. Był na tyle zuchwały, aby go znieważyć. Chciał się pobić, chciał, aby ta dziewczyna poszła z nim do przedziału. Nie wiedział czemu, ale potrzebował jej obecności teraz. Wzruszył ramieniem na jego słowa, a gdy Augustus naparł na niego ten odbił jego ruch wpychając go do przedziały. Złożył dłoń w pięść i spróbował go uderzyć po twarzy i brzuchu. Potrzebował się wyżyć, potrzebował kogoś po prostu sponiewierać i udowodnić sobie, że miał moc. Avelina i Augustus pojawili się dla niego w odpowiednim momencie. Wiedział też, że ta bójka się źle dla niego nie skończył, bo jego ojciec był tutaj na wysokim stanowisku, wręcz te koleje należały prawie do niego. Miał nadzieję pozbyć się tego nieszczęsnego obrońcy niewinnych i słodkich dziewczynek. Miał nadzieję, że ten pokaz siły sprawi, że Avelina z nim pójdzie, że zaciągnie ją do tego przedziału i spędzą razem przyjemnie czas. Tak zdobył swoją narzeczoną, a teraz rzuciła go dla innego. To go rozwścieczyło.

Rzut na aktywność fizyczną: uderzenie Augustusa.
Rzut PO 1d100 - 37
Slaby sukces...

Rzut PO 1d100 - 18
Akcja nieudana


Avelina w tym czasie krzyczała do nich, aby się uspokoili. Chciała jakoś pomóc Augustusowi, chciała odciągnąć tego mężczyznę od niego, ale nie wiedziała jak. W końcu odłożyła tackę z kawą na podłogę i pobiegła do miejsca, w którym znajdowali się pracownicy kolei, aby ich ściągnąć i rozdzielić bijących się mężczyzn.

Pan z Ministerstwa Magii
Tak zawsze genialny
Idealny muszę być
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Mierzy 176 cm wzrostu i waży 74 kg. Jest postawnej budowy, ani gruby, ani chudy. Włosy ma ciemnobrązowe, podobnie jak oczy, tylko te z kolei o nieco jaśniejszych tonach. Zwykle chodzi dumnie wyprostowany, z lekko uniesionym podbródkiem. Gestykulacja i dykcja typowa dla arystokraty. Wraz z początkiem lata zamienił brodę na rzecz gustownego wąsa.

Augustus Rookwood
#19
28.09.2023, 21:40  ✶  
Niestety, w takich momentach nie w głowie mi były krzyki Aveliny, nad czym pewnie bym ubolewał, gdybym tylko do tego też miał głowę. W tej chwili był w niej tylko honor mój i jej, mojej Aveliny, który w tej chwili próbowałem bronić. Nie mieściło mi się w głowie, że jakiś skurwysyn chciał ją wziąć siłą. Zmusić do czegoś. Myśleć, że ona chciałaby iść z nim. Ani mu się śniło. Po moim trupie. Zamierzałem to zgnieść w zarodku, te jego zapędy.
Niestety, jak na razie tylko próbowałem, gdyż nie byłem w stanie wypchnąć stąd mężczyzny, nie miałem wystarczająco siły, co on od razu wykorzystał, wpychając mnie do środka. Dobrze, że nie byłem pierwszą lepszą paniusią, to nie wpadłem na kanapy, tylko jakoś utrzymałem się na dwóch nogach. Z kolei o stabilności mego umysłu, cóż, można było zapomnieć.
I lepiej bym tego za bardzo nie roztrząsał, bo miałem w tej chwili wroga nacierającego na mnie, gotowego zbić mnie podobnie jak ja jego. Widziałem to doskonale w jego spojrzeniu, kiedy wymierzał cios w moim kierunku. Postanowiłem nie czekać, tylko od razu uchylić się przed jego atakiem. Wedle planu - szybki unik, który nie zabierze mi za wiele czasu, dzięki czemu będę mógł wystosować odpowiednią kontrę, kiedy ten się zamachnie, omijając moje ciało zapewne o skrawek. O ile się uda, kopnę go z kolana w bok, potęgując zamachnięcie złapaniem go za ramię.

Na unik:
Rzut N 1d100 - 99
Sukces!

Na kontratak:
Rzut N 1d100 - 13
Akcja nieudana
Alchemiczny Kot
I cannot reach you
I'm on the other side
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Avelina mierzy 157 centymetrów wzrostu i waży około 43 kilogramów. Nie jest blada, wręcz zawsze opala się na brązowo. Ma ciepłe brązowe oczy, które podejrzliwie patrzą na obcych i radośnie na przyjaciół. Usta ma pełne i czasami pomalowane czerwoną szminką, gdy się uśmiecha pokazuje przy tym zęby nie mając nad tym kontroli. Włosy ma brązowe i zwykle proste. Czasami jak nie zadba o nie to puszą się jej od wilgoci. Ubiera się w szerokie, kolorowe spodnie i luźne bluzy. Czasami narzuci na siebie szatę. Na pierwszy rzut oka Avelina sprawia wrażenie osoby spokojnej i cichej. Wokół niej zawsze unosi się zapach palonego drewna, pod którymi tworzy swoje mikstury oraz suszonej nad kominkiem lawendy. Nie jest to zapach szczególnie mocny, ale wyczuwalny. Dopiero przy bliższym poznaniu można stwierdzić, że jest też wesoła i czasami zabawna. Jest osobą dosyć sprzeczną, ponieważ walczą w niej dwie osoby październikowy Skorpion i numerologiczny Filozof.

Avelina Paxton
#20
01.10.2023, 16:31  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 01.10.2023, 16:31 przez Avelina Paxton.)  

Mark uśmiechnął się zadowolony, ale na jego twarzy można było dostrzec też zaskoczenie, gdy jego przeciwnik wykonał piękny unik. Zostało to przez niego docenione, ale nie zamierzał długo czekać. Z pięści chciał go uderzyć w jego bok przy żebrach, aby go porządnie obić. Myśli uciekały, a wola walki nabierała u niego sił. Potrzebował tej bójki jak powietrza. Już w wyobraźni miał wizję tego jak ta damulka rzuca mu się w ramiona i odchodzi z nim, a nie tym wąsatym kretynem.

Sam spróbował wykonać unik, który mu wyszedł, bo ciosy Augustsa spełzły na niczym. Chciał go uderzyć w twarz z pięści, aby polała się krew, aby obić mu mordę, aby poczuć siłę jakiej jeszcze nigdy nie czuł. Miał nadzieję, że nikt mu nie przeszkodzi. Wymieniali się uderzeniami jak równy z równym, a walka z perspektywy Marka była tylko formalnością, wyładowaniem negatywnych emocji, udowodnieniem sobie, że jest czegoś wart i, że jest w stanie zdobyć to, czego pragnie, że odejście jego narzeczonej nie było utratą męskości.

Rzut na uderzenia w żebra
Rzut PO 1d100 - 2
Akcja nieudana

Rzut na obicie mordy
Rzut PO 1d100 - 36
Slaby sukces...
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Augustus Rookwood (5588), Avelina Paxton (4976)


Strony (3): « Wstecz 1 2 3 Dalej »


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa