—08/05/1972—
Gabinet "Prawa Czasu", Aleja Horyzontalna
Erik Longbottom & Vakel Dolohov
Niektóre wydarzenia mają to do siebie, że kładą się cieniem po wielu regionach świata i pozostają w pamięci na długie lata. Pomimo pierwszego szoku wynikającego z agresywności oraz brutalności, z jaką zadano cios magicznej społeczności podczas Beltane, Erik nie był w stanie stwierdzić, jak szybko te tragiczne wydarzenia pozostaną w głowach czarodziejów i czarownic w Wielkiej Brytanii. Wiedział tylko jedno; on długo o nich nie zapomni.
Od katastrofy na Polanie Ognisk minął blisko tydzień, jednak równie dobrze mogło zdarzyć się to poprzedniej nocy. Ostatnie dni minęły Longbottomowi nadzwyczaj intensywnie. Gdy nie pisał raportów i nie sprawdzał co z jego rodziną i bliskimi, w miarę możliwości pracował, co by zapewnić płynny przepływ informacji między poszczególnymi biurami Departamentu Przestrzegania Prawa Czarodziejów. Pośród listów, które piętrzyły się na jego biurku, był jednak jeden, który przykuł jego uwagę.
Wezwanie... Nie. Zaproszenie. Zaproszenie od Peregrinusa Trelawney nakreślone estetycznym pismem w imieniu Vakela Dolohova, który zapraszał go na spotkanie. Była to zagwozdka, z którą Erik nie do końca wiedział, jak sobie poradzić. Treść wiadomości kreśliła dosyć jasny obraz sytuacji – wymiana informacji między osobami, które dysponowały zupełnie różnymi od siebie źródłami. Coś za coś, jak to już w tym świecie bywały. Czy było jednak w tym coś więcej? Wydawało mu się, że znalazł z wróżbitą wspólny język, jednak może było to złudne wrażenie, a powodem poprawnych relacji była właśnie możliwości obopólnych korzyści?
— Cóż, czas się dowiedzieć, o co chodzi — pomyślał, napierając na drzwi prowadzące do recepcji.
W przeciwieństwie do ostatniej wizyty w tym miejscu, było tu pusto, nie licząc Trelawneya, który siedział za biurkiem. Mało intensywny dzień, czy też przerzucono zapisanych gości na inny dzień, aby mogło dojść do jego spotkania z Vakelem. Głupota, zganił się w myślach. Nawet jeśli Dolohov faktycznie miał do niego interes i zależało mu na jakichś informacjach, to raczej nie zmieniałby całego swojego dnia – i swoich klientów – aby się z nim spotkać. Gdyby odmówił, pewnie miał już listę kontaktów do innych ocalałych z Beltane, których mógłby zaprosić.
— Erik Longbottom. Czy powinienem już...? — Wskazał wymownie na klamkę. Krótkie skinienie głową, a Erik znalazł się w środku. — Ekhm. Witam, Mistrzu Dolohov.
Skłonił lekko głowę przed mężczyzną. W przeciwieństwie do ostatniego czasu, Erik nie miał na sobie niczego, co sugerowałoby jakiekolwiek powiązania z Departamentem Przestrzegania Prawa Czarodziejów. Tego dnia zdecydował się na elegancki strój w odcieniach brązu. Na białej koszuli, której dwa górne guziki pozostawił niedbale rozpięte, spoczywała dopasowana kamizelka i marynarka z miękkiego sztruksu. Spodnie z tego samego materiału podkreślały jego dobrze zbudowaną sylwetkę, pozostawiając ciemne buty z zaokrąglonymi czubkami jako jedyny element, który zdawał się nie poddać dominacji brązowej barwie.
— Proszę wybaczyć, nie mogłem się zjawić wcześniej. — Usiadł na fotelu, wbijając puste spojrzenie w blat stołu. — Niestety po Beltane, Ministerstwo jest w stanie ekhm... lekkiego chaosu. — Uniósł wzrok na Dolohova, uśmiechając się uprzejmie. — Po ataku spodziewałem się wiadomości od wielu ludzi, ale nie od pana, panie Dolohov. To niespodzianka, jednak – nie przeczę – bardzo miła. — Wypuścił powoli powietrze z ust, a w jego głosie zagościła szczera troska. — Ufam, że Pana bliscy nie zostali zbytnio dotknięci ostatnimi wydarzeniami w Kniei?
Musiał jakoś wypracować sobie stanowisko podczas tej konfrontacji. Nie wiedział, czego może oczekiwać, jednak też chciał coś na tym ugrać. Bądź co bądź, miał zdecydowanie więcej informacji i prywatnych przemyśleń odnośnie do tego, co się stało na Polanie Ognisk, niż pierwszy lepszy brygadzista, czy nawet gość samego festynu.
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞