Po zrobieniu zdjęcia, znowu zwróciła pełną uwagę na Atreusa, wsłuchując się w jego słowa. Posłała mu krótki, niezbyt szeroki acz aprobujący uśmiech. Tak naprawdę tkwiły w niej teraz jakby dwie natury. Pierwsza, dziennikarska zgadzała się ze słowami mężczyzny. Tyle dziwnych rzeczy działo się na balu, że nie był to czas na to, by skupiała całą uwagę na znanej piosenkarce Faye Longbottom. Ale ta druga natura… ta druga najchętniej cisnęłaby aparat w kąt, złapała Atreusa za rękę i sama pociągnęłaby go w jej stronę.
Potrząsnęła głową, walcząc sama ze sobą o to by wygrała w niej dziennikarska rzetelność, ale nie mogła powstrzymać się przed zwróceniem wzroku w kierunku zmierzającej na scenę Faye. Wzroku, który wcale nie był uprzejmie zainteresowany występem wielkiej wokalistki, ale płonął osobliwym żarem. Przecież to nic złego, jeśli na krótki moment dam się pochłonąć jej występowi, pomyślała. Daisy słuchała śpiewającej, patrząc na nią tak, jakby wszystko zostało przygotowane tylko dla niej, jakby Fae – nawet nie zdająca sobie sprawy z jej istnienia, prowadziła z nią jakąś osobliwą grę miłosną, której zasady znały tylko we dwie.
Bo w dziwnym, pokręconym umyśle Daisy toczyły właśnie grę. Ona już wiedziała, że pasowały do siebie idealnie. Były jak dwie strony tej samej monety, jak dwie połówki jabłka, dwie komory jednego serca. Teraz jeszcze Faye musiała to zrozumieć, zaakceptować i odwzajemnić uczucia młodziutkiej dziennikarki.
Nie zdając sobie nawet sprawy z tego co robi, Daisy ruszyła w stronę sceny. Nie myślała o tym by zrobić śpiewającej zdjęcie do gazety, ale by sfotografować ją dla siebie. Zamknąć w kolejnej ruchomej fotografii a potem podziwiać, oprawioną w ramkę i stojącą przy łóżku. Jej Fa…
Krzyk. Zaklęcia. Zamieszanie. Daisy z trudem odwróciła wzrok w chwili, w której Nora Figg zdążyła przeobrazić się zupełnie w bobra a Alastor Moody rzucał się do splatania zaklęcia by ją odczarować. Zdumiona tym, co się działo, zaczęła pstrykać zdjęcia jak szalona. I przemienionej w bobra Norze, i Alastorowi, i Perseusowi Blackowi, i Brennie Longbottom. Gdzieś pomiędzy jedną a drugą klatką, czuła narastającą w niej wściekłość. Jak oni śmieli zniszczyć tak piękny występ?!
Ale największą, największą wściekłość poczuła na widok Florence Bulstrode, która – w czasie, gdy Daisy dokumentowała cały ten cyrk – zdążyła wejść na scenę i dotykała właśnie Faye. Zazdrość była brzydką cechą, ale natura obdarzyła nią pannę Lockhart wyjątkowo obficie.
![[Obrazek: tumblr_ogj8ocJoYP1usiamxo8_250.gif]](https://64.media.tumblr.com/78c1f71fe9bbd18889a8800b33beb5ee/tumblr_ogj8ocJoYP1usiamxo8_250.gif)