• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Dolina Godryka v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 Dalej »
[04.08.72. Potańcówka] Can I have this dance?

[04.08.72. Potańcówka] Can I have this dance?
Tło narracyjne
koniecpsot1972
zasady korzystania
rzuty kością
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Czarodziej nieznanego statusu krwi, będący baśniopisarzem oraz autorem książki Baśnie Barda Beedle'a. Żył w XV wieku, ale większość jego życia pozostaje dla nas tajemnicą.

Bard Beedle
#201
28.02.2024, 21:00  ✶  
Kończy się piosenka Sinnerman.
Chwilę później z podwyższenia pada zapowiedź, że zaraz będzie konkurs tańca.
Leci jakaś melodia balladowa.
Mechanikę konkursu wrzucę w kolejnym poście barda. Konkurs rozpocznie się także w kolejnej turze. W tej turze i na początku kolejnej możecie dobierać się w pary - jeżeli ktoś zostanie bez niej, a chce wziąć udział, niech mnie trąci na discordzie, będę kombinowała nad podobieraniem was lub podejściem npc.
Aby wziąć udział w konkursie będzie wystarczył jeden post z rzutem od każdej osoby z pary w kolejnej turze.

*

Światła przestały się zmieniać: parkiet znów był ciemną powierzchnią jeziora, a pośród roślin lampy rozlewały miękki, błękitny blask. Przebrzmiały też ostatnie nuty Sinnermana. Instrumenty tym razem nie zaczęły wygrywać kolejnej melodii od razu - zamiast tego muzyk, który nimi dyrygował odezwał się, głosem wzmocnionym przez magię.
– Tych, którzy lubią taniec, nutę rywalizacji albo oba na raz, za chwilę zaprosimy na parkiet na konkurs tańca. Jest to pomysł przyjaciółki właścicielki tego miejsca, pani Emeraldy Selwyn, słynnej aktorki, a w przeszłości także tancerki. To ona wybierze także najlepszych tancerzy i nagrodzi ich biletami do teatru Selwynów na premierę przedstawienia, inspirowanego jedną z głośnych baśni Barda Beedle'a, w której pani Selwyn zagra jedną z głównych ról. Pozwolę sobie nadmienić, że bilety na tę najgłośniejszą premierę sezonu nie były wystawiane na sprzedaż, a rozdysponowano je pomiędzy osoby powiązane z teatrem Selwynów oraz najbardziej znane osobistości czarodziejskiego świata! - wykrzyknął z prawdziwym albo udawanym entuzjazmem. – Znajdźcie partnera do tańca i przygotujcie się do rywalizacji - zachęcił.
Instrumenty znów rozbrzmiały, teraz wygrywając - podobnie jak na początku - po prostu melodię, o balladowym rytmie. Nieco ciszej niż wcześniej, jako swego rodzaju przygrywkę przed mającym się odbyć za parę minut konkursem.

Tura trwa do 3 marca.
Trickster
Come with me now,
I'm gonna take you down.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Samuel mierzy jakieś 185 centymetrów wzrostu. Jest bardzo wysportowany, lubi wszelkie aktywności fizyczne. Włosy ma jasne, zawsze czesane wiatrem, często zbyt długie i roztrzepane, pojedyncze kosmyki nachodzą mu na jasnoniebieskie oczy. Na jego twarzy zazwyczaj maluje się beztroski uśmiech. Pachnie smarem i tytoniem.

Samuel Carrow
#202
29.02.2024, 10:16  ✶  
Pozbieraliśmy się z ziemi, zapraszam Ulę na konkurs tańca mimo wcześniejszych niepowodzeń w tuptaniu

Samuel się śmiał. Nie przeprosił, za bardzo go rozbawiło to leżenie na ziemi. Popisał się nie ma co, a najlepiej stresujące sytuacje zażegnać śmiechem, czyż nie? Przynajmniej wychodził z takiego założenia.

Skorzystał z pomocnej dłoni, którą wyciągnęła do niego Ula. Zadziwiająco lekko przyszła jej pomoc w podniesieniu go. Skąd ta dziewczyna miała w sobie tyle siły? Spojrzał na nią z nieukrywanym podziwem.

Kiedy się podniósł wygładził swoją koszulę jednym zgrabnym ruchem. Ula pomogła mu się pozbyć tego, co się do niego przykleiło podczas tego upadku. W sumie nie uważał tego, za jakąś wielką porażkę, upadki się zdarzały tylko dlaczego zawsze jemu.

- Nie przepraszaj, zdarza się najlepszym. - Na pewno zapamiętają ten ich pierwszy, wspólny, spektakularny taniec na długo.

Podążał za dziewczyną w stronę zejścia z parkietu, bo widział, że zaczęła się odsuwać. Jeśli chciała na chwilę zejść nie miał z tym najmniejszego problemu.

- Te drinki rzeczywiście są zdradliwe, widziałaś wcześniej jeden typ zmienił się w niedźwiedzia, a drugi latał, chyba i tak całkiem nieźle trafiłaś. - Na całe szczęście on się nie pokusił na spróbowanie tych magicznych trunków, bo kto wie, jakby to się skończyło.

- Nie jestem pewien, czy ci zdradzi przepis, ale zawsze można podpytać kogoś, kto się zna na eliksirach, na pewno jest jakiś sposób na zwiększenie siły, tymczasowe. - Sam się nigdy tym nie interesował, bo nie było mu to do niczego potrzebne.

Wtedy muzyka przycichła, Carrow przeniósł wzrok na scenę, słuchał tego, co miał do powiedzenia muzyk. Gdy skończył swoje ogłoszenie przeniósł wzrok na Ulę. - Wiem, że to głupie, ale idziemy? Pokażemy im wszystkim, że jednak umiemy tańczyć! - Po tym wcześniejszym wypadku poczuwał się do tego, żeby pokazać, że jednak nie jest takim słabym tancerzem.

przybłęda z lasu
The way to get started is to quit talking and begin doing.
wiek
26
sława
II
krew
półkrwi
genetyka
klątwa żywiołów
zawód
stolarz
Jasne jak zboże włosy, jasnobłękitne oczy. 183 cm wzrostu, szczupła ale dobrze zbudowana sylwetka. Ubiera się prosto, choć jego rysy zdradzają arystokratyczne pochodzenie. Ma spracowane ręce i co najmniej kilkudniowy zarost.

Samuel McGonagall
#203
29.02.2024, 14:51  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 29.02.2024, 14:53 przez Samuel McGonagall.)  
Sam stoi przy barze.
Łapie Neila za rękę, kiedy bombarduje goEffie.


Samuel nie był zbyt lotny jeśli chodzi o skomplikowane układy damsko-męsko-męskie(?), upraszczał swój własny emocjonalny świat do niezbędnego minimum zrozumienia, całą nadwyżkę zrzucając do piwnicy podświadomości. Dlatego też był kiepskim empatą, średnio rozumiał mowę ciała, a już pakiet, który dostał od Neila... to go przerastało. Przybłęda chciał, żeby za nim poszedł, czy nie chciał? Słowa mówił jedno, ciało i ton co innego. Samuel nie rozumiał.

Ale widział, że Neila boli. Jak zaszczutego miejskiego kundla, który głodny rzuca się na wyrzucone obierki ziemniaków, tylko po to, by napchać brzuch. Nawet jeśli potem ten brzuch będzie bolał. Sam był tylko raz w Londynie, ale pamiętał obraz zdziczałych po miejsku zwierząt. Nieszczęśliwych banitów walczących o przetrwanie w kamiennym, śmierdzącym świecie. Nagle emocje Neila stały się jasne, nawet jeśli była to tylko nakładka, filtr postrzegania.

Nagle Samuel wiedział, że nie może tak tego zostawić.

Dlatego też złapał chłopaka za nadgarstek, próbując go powstrzymać przed dramatycznym opuszczeniem sali. Może po prostu powiedział coś nie tak? Może dało się to łatwo odkręcić, podsuwając mu pod nos coś smacznego do zjedzenia?

– Hej psiaku, nie chciałem, żeby Cię zabolało. Nie wiem dlaczego... Chodź, tam jest dobra szynka i żeberka, stąd czuć jak wspaniale pachną. – nieznacznie pociągnął go w kierunku stołu z jedzeniem, ale nie udało mu się to, bo już panienka Effiemery wyciągnęła po niego swe zachłanne nimfie palce.

– Effie, och cześć ja, tak... jestem Twoim dłużnikiem, nie chciałem wtedy z Tobą tańczyć, unikam tańczenia odkąd kobieta, z którą robiłem to ostatnio odeszła, To stara rana ale... – i tu dopiero zamknął W KOŃCU usta i wyprostował się skołowany, a chwyt na ciele Neila zdecydowanie zelżał. Tak, Samuel był normalnie prawdomówny, ale wiedział kiedy przestać. Teraz jednak z jakichś powodów język poszedł dalej. – Emmm...– odetchnął, przymykając oczy, zamilkł, próbując złapać w swoim umyśle to co chciał i mógł wypowiedzieć, przez co zrobiło się trochę niezręcznie.
Poparzona
Nie prowadzę kursów wypowiadania mojego nazwiska.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Na pierwszy rzut oka — blizny po oparzeniach na twarzy. Na drugi — potężna niezręczność. Dopiero później możesz podziwiać nietypowy styl ubierania inspirowany mugolskim schyłkiem lat 60. 173cm || chuda, trochę mięśni || jasny blond || piwne

Ula Brzęczyszczykiewicz
#204
29.02.2024, 14:51  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 29.02.2024, 14:55 przez Ula Brzęczyszczykiewicz.)  
Ula zniknęła w którymś momencie, a po kilku minutkach wbiegła do środka z dłuższą sukienką i porwała Samuela C. na parkiet.

Samuel na szczęście nie był zły ani rozczarowany sytuacją. Bardzo mnie to uspokoiło. Wydawał się szczerze rozbawiony.

— Tak... Trafiłam na taki z pozytywnym skutkiem dla mnie, ale i tak udało mi się wykorzystać go w negatywny sposób...

Powinnam się rozpogodzić, ale nie potrafiłam. Wciąż czułam się bardzo zawstydzona i zakłopotana. Jak długo będzie działać ten eliksir? Nie chciałam dłużej stanowić zagrożenia dla tu zebranych.

— Jesteś pewien, że powinnam wracać na parkiet? A co jeśli zrobię znowu komuś krzywdę? — Spytałam niepewnie. Przestałam mielić berecik w ręce, ale nawet nie miałam co z nim teraz zrobić. Nie wzięłam żadnej torebki. Może odłożę go na stół. Towarzystwo było kameralne i swojskie, nikt nie ukradnie kraciastej szmatki.

Ledwo skończyłam swoje pytanie, kichnęłam nagle i... zniknęłam.

Jakaś dziwna siła wciągała mnie przez pępek... To zupełnie tak, jak podczas deportacji... Tylko czemu się teraz teleportowałam!? I gdzie!? Czy to dalej efekt dziwnego eliksiru? Strasznie się bałam. Czyżbym tak bardzo chciała zniknąć z potańcówki, że to się stało? Dokąd mnie to zaprowadzi? Czy rozszczepię się fatalnie przez ten incydent? Może nie, skoro mam tak wielką siłę... A może ona właśnie teraz przestała działać? Gdyby tylko była ze mną babcia, wiedziałaby co zrobić. Była aurorem. Miała doświadczenie w nietypowych sytuacjach zagrażających zdrowiu i życiu... Oh, babciu... Gdybyś tylko mogła mnie uratować...


Tego wieczora Nadzieja nie była daleko od Doliny Godryka, ale nagłe pojawienie się wnuczki zaskoczyło ją.

— Babcia? Babciu, co ja tu robię!? J-ja... byłam na potańcówce... miał być konkurs tańca... Oh, przeze mnie Sam nie będzie mógł wziąć udziału...

— Na potańcówce? W tym stroju?

Nadzieja uniosła brew. Nie podobało jej się, że własna wnuczka chodzi na imprezy w tak codziennym stroju. Machnięciem różdżki wydłużyła materiał żółtej sukienki, przerabiając jej krój w gustowną szatę wyjściową, ale nie na tyle długą, by plątała się podczas młodzieńczych tańców. A berecik posłużył jako kieszonka na okulary.

— No, to gdzie ten konkurs?


Sam musiał być niesamowicie zdziwiony widząc... a raczej nie widząc mnie przez dłuższą chwilę. Nie wiem, jak długo mnie nie było i ile czasu zabrało mi pokierowanie babci do stodoły. Gdy wpadłam do środka, leciał inny utwór. Czyżby konkurs się już zaczął? Podbiegłam szybko do Samuela i niecnie wykorzystując swoją siłę, porwałam go na parkiet.

— Przepraszam, już jestem! — Wysapałam. — Czy konkurs się już zaczął? Nie przegapiłam go, prawda? Chyba jeszcze grają coś tylko dla tła, prawda?

Nawet nie zwróciłam uwagi na to, że wcześniej babcia wsunęła moje okulary do kieszeni i moja paskudna twarz była naga.


Prompt


???
Kolorowy ptak
wiek
sława
krew
genetyka
zawód

Neil Enfer
#205
29.02.2024, 15:39  ✶  
Neil daje się zatrzymać Samowi, ale koniec końców pcha go do tańca z Effie.

Nie znał go, nie wiedział jakie ma podejście ile wie, czy cokolwiek wie. Póki co był facetem, z jakim ma średnie doświadczenia, a teraz nie zapowiadało się na to, żeby miały się one w jakikolwiek sposób poprawić. Szczególnie, że drinki wywoływały coraz więcej szamotania się słownego konfundując i jednego i drugiego czarodzieja.
Chwycony za rękę wystraszył się trochę, ale było to orzeźwiające. Przesadzał, zaraz ktoś zacznie zauważać, coś podejrzewać. Nie chciał problemów dla siebie, Morpheusa, ani dla gospodyni spotkania, w końcu nie jest nikim więcej jak poboczną osobą towarzyszącą, pełniącą rolę biednej widowni mającej przyklaskiwać na każdy piruet i każdą niedogodność.
Psiaku? Lekko spanikowany, spojrzał na niego, zerknął na Morpheusa. Czy powiedział mu nawet to, że jest wilkołakiem? A może śmierdzi psem? Nie, pełnia przecież była chwilę temu, wszystko powinno zniknąć, do tego propozycja jedzenia i pociągnięcie w jego stronę? Zrobiło mu się dziwnie, ta troska powinna wychodzić od kogoś innego, ale czy na pewno powinna? Nie jest w związku z Morpheusem ich relacje nie jest niczym więcej jak przesyconymi cielesnością spotkaniami, a tutaj... Za bardzo wszystko wyolbrzymiał. Przecież to nie tak, że Samuel się o niego martwił. Czy mężczyźnie zależało na wilkołaku? Pijana troskliwość i nic więcej.
Do tego kobieta przerwała im chaotyczne działania, wprowadzając chwilę spokoju i możliwości pomyślenia. Poczuł, jak chwyt Samuela się poluźnia i delikatnie zabrał mu swoją rękę, zostawiając jedynie na jego opuszkach kilka rozmazanych kropel krwi. Ułożył dłoń na plecach Sama, popychając go lekko w stronę kobiety.
-Połamcie nogi.-powiedział z szerokim uśmiechem i choć nie życzył nic miłego, tak ton głosu był pogodny. Zerknął jeszcze raz na Samuela, nie wierząc w to jakie myśli się mu właśnie pod ciemną czupryną wytworzyły, po czym obrócił się i teraz już dużo spokojniej poszedł w kierunku wyjścia ze stodoły.
królowa nocy
some women are lost in the fire
some women are built from it
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
auror, twórca eliksirów
Ma długie do pasa, bardzo ciemnobrązowe, wpadające w czerń włosy. Te, zwykle rozpuszczone lub spięte jakąś spinką, okalają owalną twarz o oliwkowej karnacji, skąd spoglądają spokojne, brązowe oczy. Nie jest przesadnie wysoka, mierzy 167 cm wzrostu i jest stosunkowo szczupła. Swoje bardzo kobiece kształty lubi podkreślać ubiorem. Nosi się najczęściej w czerni. Ciągnie się za nią mgiełka delikatnych perfum – o ciepłej nucie drzewa sandałowego, wanilii, jaśminu, konwalii i pomarańczy.

Victoria Lestrange
#206
29.02.2024, 21:08  ✶  
Tańczę z Atreusem

Ogień lecący z ust to była doprawdy tak mała niedogodność, że aż żadna. Gdyby nie mógł rozmawiać – to po prostu by tańczyli, jej to nie przeszkadzało. Na szczęście jednak bardzo szybko przeszło, dlatego tym bardziej się zastanawiała czy to nie była reakcja na to, że Atreus duszkiem wypił cały ten dziwaczny drink, do którego dodawano nie wiadomo co. Na takiej imprezie jednak dość powszechne było łapczywe picie, bo ludzie się spieszyli do tańca i zabawy – i nie mogła nikogo winić. Sama jednak nie planowała już nic więcej pić, wystarczało jej, że wylazła na scenę i że miała wrażenie, że świat stał się znacznie ostrzejszy. Widziała zresztą w tym półmroku mimikę Atreusa, jego uśmieszki, całkiem zresztą miłe, bo nie widziała w nim żadnej niechęci czy kpiny. Czuła jego dotyk i zapach perfum, jakimi się oblał. To był naprawdę miły wieczór. Nie miała nic przeciwko temu, że obejmował ja w talii, chociaż z jakiegoś powodu czuła to bardziej niż zwykle. To pewnie też była wina alkoholu.

– Jak zawsze, kiedy kieruje się człowiekiem, niczym bezwolną lalką – odparła po prostu, w dużej mierze wymijająco, i uśmiechnęła się lekko. Nie była zadowolona, kiedy rodzice zmusili ją do zaręczyn z Rookwoodem, ale nie była też szczęśliwa z tego powodu, że je zakończyli. To było nagłe i niespodziewane. Ale z jednej strony dobrze się stało, w pewnym sensie – bo to był ten ostatni bodziec, który potrzebowała, by wyrwać się spod szponów rodziny, tych toksycznych, w których oni mówili, by skakała, a ona pytała jak wysoko. Ona i Sauriel to był trudny temat, zwłaszcza dla nich samych, teoretycznie nic ich już nie łączyło ani nie wiązało, a w praktyce… w praktyce mieli niemalże czystą kartę, z którą mogli zrobić co tylko chcieli. - Nie przyszłam tu nikogo łowić, po prostu Brenna mnie zaprosiła – to akurat była prawda i mało brakowało, a wcale by nie przyszła. Nie była tu na żadnych łowach, a dla zabawy, chcąc zrobić Longbottomównie przyjemność – przyjaźniły się w końcu odkąd Victoria nauczyła się biegać, a na chleb przestała mówić bep. – Z Laurentem pewnie zobaczysz mnie jeszcze nie raz – dodała i uśmiechnęła się lekko. Bo co, bo nie mogła się pokazać w towarzystwie jakiegoś mężczyzny? Co prawda powód, dla którego się spotykali, daleki był od wizji mariażu i romansowania (a przynajmniej już był daleki i to za jej sprawą) i naprawdę chodziło tylko o przyjaźń, chociaż Laurent był dla niej w pewnym sensie jak rodzina, ale dotychczas raczej się ze swoją znajomością nie obnosili, to i nie dziwne, że byli jakąś małą sensacją. Ale nie było się czym ekscytować, tu naprawdę nie było drugiego dna. – Hahaha, wybierasz nie wierzyć? – rozbawiło ją to być może bardziej, niż powinno i nawet się roześmiała w głos, nie było w niej jednak złości. Bo o co?

– Mam wrażenie, że na trzeźwo to by się nie udało – skwitowała to krótko, przypominając sobie jakie androny plótł Stanley o miednicy i innych debilizmach, jakieś szczęście, że nie czytała w myślach i nie wiedziała, co miał w tej swojej głowie o bakaliach i baliach. Zgrabnie zrobiła piruet nim jej zimna dłoń na powrót opadła na ramię Bulstrode’a. Naprawdę lubiła tańczyć i robiła to z lekkością, było widać, że to nie jest nic, co robiłaby wymuszenie czy z przykrego obowiązku. – Ale całkiem dobrze się bawiłam. Żałuj, że nie widziałeś co oni we dwóch wyprawiali po nocy, jak przesadzaliśmy ogórki do ogródka – westchnęła teatralnie z udawanym zmęczeniem, bo bawiła się wtedy naprawdę dobrze. – Rozumiem – powiedziała ciszej. Doceniła, że Atreus poniekąd sparafrazował jej słowa, mówiąc prawie to samo, a jednak coś zupełnie innego. – W takim razie bardzo mi przykro, że nie wyszło i mam nadzieję, że kolejne wybory okażą się trafniejsze – cały związek był hazardem… Ale miłość to nie było coś, co można było kupić – poniekąd rozumiała, co do niej mówił. I rzeczywiście w jakiś sposób było jej przykro. Natomiast to oznaczało, że jeszcze wszystko przed Atreusem. – Czy skoro przyszedłeś sam, oznacza to, że jesteś tu by złowić sobie kandydatkę na narzeczoną? – bo tez nie widziała, by przyszedł z kimś. Wtedy pewnie nie tańczyłby najpierw z Brenną, a teraz z nią. I tak, zabawne było to, że odpowiadali sobie tymi samymi słowami, a przynajmniej dla niej było to zabawne. Taka gierka, choć całkowicie nieszkodliwa. Puściła do niego oko.

Trickster
Come with me now,
I'm gonna take you down.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Samuel mierzy jakieś 185 centymetrów wzrostu. Jest bardzo wysportowany, lubi wszelkie aktywności fizyczne. Włosy ma jasne, zawsze czesane wiatrem, często zbyt długie i roztrzepane, pojedyncze kosmyki nachodzą mu na jasnoniebieskie oczy. Na jego twarzy zazwyczaj maluje się beztroski uśmiech. Pachnie smarem i tytoniem.

Samuel Carrow
#207
29.02.2024, 23:51  ✶  
Jesteśmy gotowi z Ulą wziąć udział w konkursie

- Od razu w negatywny, zawsze mogło być gorzej. - Carrow zdecydowanie był optymistą, przecież tylko się przewrócili, przed całą salą ludzi. Nic takiego się nie stało...

Musiał ją jakoś pocieszyć, bo widział, że mocno się przejęła tą sytuacją, niedobrze, mieli się przecież świetnie razem bawić. Bez sensu zamartwiać się takimi pierdołami. Nikomu nie stała się krzywda, to było najważniejsze, nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem.

- Nie znowu, bo nie zrobiłaś nikomu krzywdy Ula. - Uśmiechnął się do niej pogodnie. - Myślę, że musimy tam wrócić i pokazać na co nas stać. - Przecież mogli mieć wszystko czego chcieli, każdy pomysł zamienić w pozytywne wydarzenie, wystarczyło tylko trochę chęci. Nie spodziewał się po sobie takiego optymizmu, co te kobiety potrafiły zrobić z ludźmi...

Wtedy dziewczyna kichnęła i zniknęła. Sammy podrapał się po głowie. - Zajebiście. - Mruknął pod nosem. Miało być tak pięknie, a chyba ją wystraszył, uciekła stąd bez słowa. Co teraz? Nie miał pojęcia. Nie zdarzyło mu się to jeszcze nigdy w życiu. Przeniósł spojrzenie na stoisko z drinkami, może jednak powinien się napić? W takiej sytuacji było to wskazane... Z drugiej jednak strony, miał tu przecież auto, lepiej, żeby nie sięgał po trunki, bo kto wie, w jaki sposób skończy te imprezę.

Nie do końca wiedział, co powinien ze sobą zrobić. Był mocno skonfundowany. Tyle, że wtedy ktoś złapał go za rękę i porwał na parkiet. Dopiero po chwili zobaczył, że była to Ula. Wolał nie myśleć o tym, co właściwie się wydarzyło, czy poszła się przebrać przez ten cały konkurs. Chyba nigdy nie zrozumie kobiet...

- Nie zaczął się jeszcze, pięknie wyglądasz. - Postanowił skomentować zmianę, skoro już ją zauważył, aby nie wyjść na ignoranta.

hold me like a grudge
and what an ugly thing
– to have someone see you.
wiek
26
sława
V
krew
czysta
genetyka
aurowidz
zawód
auror
Stosunkowo wysoki mężczyzna, mierzący sobie 183 centymetry wzrostu. Posiada włosy barwy ciemnego blondu i jasne, błękitne oczy. Budowa jego ciała jest atletyczna, a na twarzy często widnieje lekki, szelmowski uśmieszek. Porusza się z nonszalancją i pewną niedbałością. Jest nienaturalnie zimny w dotyku.

Atreus Bulstrode
#208
01.03.2024, 04:20  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 01.03.2024, 04:21 przez Atreus Bulstrode.)  
tańcze z Viką

Kiwnął głową, nawet jeśli jej słowa nie tłumaczyły niczego. Ale zamiast tego podpowiadały, że równie dobrze mógł sobie darować tak samo gratulacje, jak i współczucie. Podejrzewał że była to sprawa równie złożona, jak w przypadku jego i Elaine zaręczyn, albo raczej że towarzyszyły temu sprzeczne ze sobą uczucia. Bo nawet jeśli była to relacja narzucona jej przez rodziców, bo podejrzewał że nawet w tym przymusie mogły narodzić jakieś całkiem miłe uczucia. Pierwszym jego odruchem było spojrzenie nieco głębiej, na to co skrywała pod słowami, ale mniej więcej w tym samym momencie kiedy się na tej myśli złapał, powstrzymał się od tego i przez sam szacunek do Lestrange i przez to że musiałby się przebić przez fakt, że była oklumentką.

- Ah, szkoda. Mógłbym iść ci na rękę i samemu zacząć. Na przykład mógłbym powiedzieć, że naprawdę ładnie ci w tej spince. Albo, że wyglądasz dzisiaj rewelacyjnie, jak zawsze z resztą. Może też... wiem, wyglądałaś niezwykle czarująco, kiedy śpiewałaś. A tak? Muszę zatrzymać to wszystko dla siebie - pokiwał głową, jakby nieco rozczarowany tymże faktem. - Nic nie szkodzi, życzę mojemu kuzynowi jak najlepiej w życiu. W to wliczając jak najlepszych przyjaciół - bo on chyba trochę kulał na tle innych osób w życiu Laurenta. Domyślał się, ze pewnie połowa z jego przyjaciółek złamała by go w pół, gdyby się dowiedziała, że obił Prewettowi twarz, kuzyn od siedmiu boleści. - Wybieram - przytaknął, uśmiechając się do niej lekko. - Za dobrze go chyba znam, by wierzyć w plotki. A przynajmniej mam taką nadzieję.

Znajdujący się na jego twarzy wyraz pogłębił się i zmienił nieco, przybierając bardziej głupkowatego wyrazu. Stanley był... cóż, Stanleyem i nic nie mogło tego w życiu zmienić, nawet ilość krzyżówek jakie przerabiał co miesiąc. Był niepoprawny, ale nawet jeśli Atreus sam z nim o te słówka czasem wojował, to przecież za nic w świecie nie powiedział by Borginowi tak naprawdę, że powinien się zmienić. - Cieszę się, że miałaś z nami ubaw i wierz mi, żałuję okropnie, bo mogę sobie wyobrazić aż za dobrze jak to wszystko wyglądało - parsknął.

- Dziękuję - odpowiedział tylko krótko na jej współczucie, na moment poważniejąc. Najgorsze było w tym wszystkim to, że chyba nigdy nie będzie mógł być pewny, czy ich związek faktycznie był nie do odratowania, czy może swoją cegiełkę, bardzo ciężką z resztą, dołożyło do tego Beltane; bycie zimnym, niemal śmierć, ciągnąca się za nim więź z Brenną... Wszystko to nawarstwiło się w jednym momencie i jednoznacznie przeważyło szalę. - Niestety, jestem tutaj jako wolny duch, ale bez celu usidlenia kolejnej kobiety. Ale to nawet dobrze się składa. Bo skoro ja przyszedłem sam i ty przyszłaś sama, oboje nie w celu szukania kandydatów na kolejne związki, to może chcesz mi uczynić tę przyjemność i wziąć udział w tym konkursie tańca? - uśmiechnął się do niej szelmowsko. - Wyglądasz jakbyś lubiła tańczyć, ja przepadam za nutą rywalizacji, może nie rozczaruję cię doszczętnie.
Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#209
01.03.2024, 10:41  ✶  
Witam się z Patrickiem

Brenna zamrugała, spoglądając za Sebastianem nieco zdziwiona - bo mówił, że planuje znaleźć Patricka, a przecież Steward był chyba gdzieś w pobliżu sceny i drinków, w zupełnie drugą stronę... Ale być może Macmillan tak bardzo chciał znaleźć się z daleka od niej, że nawet nie patrzył, gdzie idzie: to było całkiem prawdopodobne.
- Cześć, Patrick - przywitała się, podchodząc do Stewarda. Nie była pewna, czy auror się pojawi, bo ostatnio zdawał się mieć bardzo wiele na głowie, ale jego obecność napawała ją swego rodzaju ulgą. Jakby nie było, to on tutaj dowodził, a cała impreza została zorganizowana głównie z myślą o Zakonie Feniksa. Po prostu... dobrze, że mogli go tutaj zobaczyć.
- Świetny głos i niesamowity występ, nie myślałeś o karierze wokalnej? - spytała, po czym rozejrzała się kontrolnie po sali, tak sprawdzając, czy nikt już więcej nie lewituje, nie zamienia się w niedźwiedzie albo bobry i czy w ogóle nie dzieje się coś, co wymagało szybkiej interwencji. Na dłuższą chwilę zatrzymała wzrok na bracie, mrużąc przez chwilę oczy, a potem odwróciła spojrzenie od niego, obiecując sobie, że dopadnie go później. - Chyba musze porozmawiać z Johnnym, te drinki nie miały być jakieś specjalnie mocne, a Sebastian właśnie oznajmił mi, że wyglądam jak ofiara najgorszego opętania, jakie kiedykolwiek widział, ale nie muszę się przejmować, bo przynajmniej wypadam lepiej niż ten wystrój. Chyba bez wzmacniacza nie miałby tyle odwagi, musiało bardzo mocno dać mu po głowie - stwierdziła ze śmiechem. Nie wspominała o ciągu dalszych, czyli tych wszystkich poezjach, które wzięła za egzorcyzmy i propozycji pójścia gdzieś razem, bo wszak obiecała, że spuszczą na to wieczną zasłonę milczenia.



Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
Obserwator
Nie możesz winić lustra za to, że odbicie ci się nie podoba.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Patrick ma ciemne włosy i ciemne oczy. Najczęściej na jego twarzy gości trzydniowy zarost. Jest wysoki, ale nie przesadnie (ok. 185 cm), raczej wysportowany. To ten typ, który rzadko można zobaczyć w garniturze, bo woli ubrania wygodne, które nie krępują jego ruchów. A poza tym garnitury wyróżniają się w tłumie a on lubi się z nim stapiać. Dużo się rusza. Chociaż w towarzystwie potrafi sporo mówić i często żartować, zdaje się, że równie dobrze odnajduje się w swoim własnym towarzystwie. Często można go zobaczyć szkicującego coś namiętnie. Wieczorami można go czasem spotkać w barach. Zawsze wtedy siedzi gdzieś w rogu.

Patrick Steward
#210
01.03.2024, 12:36  ✶  
Rozmawiam z Brenną pod wpływem magicznego drinka. Trochę gadam głupot, bronię Sebastiana w rozmowie.

Muzyka leciała a Patrick przeżywał… przeżywał dość dziwne chwile w swoim życiu. Po pierwsze wcale nie był pewien, gdzie się tak naprawdę znajduje ani jak się tutaj trafił. Wiedział, że świętują – były tańce i alkohol (swoją drogą McGonagall urwie Brennie głowę jak się dowie, że skołowała z Trzech Mioteł beczkę wina), ale nie za bardzo mógł skojarzyć co świętują. Chyba zakończenie roku szkolnego? Kto teraz wygrał Puchar Domów? Pewnie Gryfoni, skoro Brenna postanowiła uczcić to wielką imprezą.
Steward zmarszczył brwi, patrząc krzywo na swojego praktycznie już wypitego drinka. Zastanawiał się, jak zareagują jego opiekunowie, gdy dowiedzą się, że został przyłapany na udziale w nielegalnym zgromadzeniu, na którym tańczono i pito alkohol. Babcia pewnie najpierw się przestraszy a potem będzie dumna, że ma kolegów; dziadek po prostu westchnie a wujek powie, że skoro pół szkoły przyszło na imprezę to i dobrze zrobił, że tam poszedł i wstyd to by był, jakby nie miał zaproszenia. Miał zaproszenie? Były w ogóle jakieś zaproszenia?
- Och, Brenna – uśmiechnął się do Longbottom, gdy ta do niego podeszła. – Wiesz, że jeszcze możecie stracić Puchar Domów? Jeśli ta impreza się rypnie, to nie chciałbym być w twojej skórze. Flitwick nie odejmie krukonom po pięćdziesiąt punktów za przyjście tutaj, ale McGonagall? Nie tylko zabierze wam punkty, ale jeszcze dostaniesz od niej szlaban na cały przyszły semestr – zauważył pogodnie. Przez parę sekund zastanawiał się, czy pomóc jej i wziąć na siebie część winy, ale znowu uderzyło w niego, że właściwie to nie wiedział nawet czemu stojąca przed nim dziewczyna zadała sobie tyle trudu, by zorganizować to przyjęcie.
Odstawił na blat puste szkło po drinku. Dalej usilnie próbował sobie przypomnieć czemu właściwie świętowali.
- Hej! Sebastian nie do końca radzi sobie z komplementami! – wziął w obronę McMillana. – Pewnie chciał ci powiedzieć, że wyglądasz prześlicznie i cała sala została ładnie udekorowana. On po prostu musi sobie… - pozrzędzić. Samo to, że przyszedł na imprezę w Hogwarcie, gdzie on akurat skończył naukę w Hogwarcie parę lat wcześniej, było w jego przypadku wielką oznaką sympatii wobec Brenny. - …pomarudzić.
Patrick zamrugał, zdając sobie poniewczasie sprawę, że przecież sam przyciągnął tutaj Sebastiana. No dobra. W takim razie to jego wina.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek:
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Alastor Moody (2419), Atreus Bulstrode (5737), Avelina Paxton (1782), Bard Beedle (3596), Brenna Longbottom (6134), Dora Crawford (2097), Effimery Trelawney (1285), Elliott Malfoy (1227), Erik Longbottom (6964), Florence Bulstrode (1519), Julien Fitzpatrick (704), Morpheus Longbottom (3148), Neil Enfer (5806), Nora Figg (6410), Pan Losu (1128), Patrick Steward (3187), Perseus Black (3207), Samuel Carrow (4402), Samuel McGonagall (6257), Sebastian Macmillan (3662), Septima Ollivander (1076), Ula Brzęczyszczykiewicz (4993), Victoria Lestrange (7112), Vincent Prewett (1783)


Strony (27): « Wstecz 1 … 19 20 21 22 23 … 27 Dalej »


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa