• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Inne części Anglii Lake District [10.08.72] Windermere. Co naprawdę spotkało Owena Bagshota (I)

[10.08.72] Windermere. Co naprawdę spotkało Owena Bagshota (I)
Czarodziej
*sigh*
wiek
30
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Uzdrowiciel
Szczupły i dość wysoki (183 cm) mężczyzna o czarnych lokach i brązowych oczach. Często wydaje się być blady i zmęczony, a jego dłonie są niemal zawsze zimne. Na codzień stara się ubierać w miarę elegancko.

Basilius Prewett
#11
29.05.2024, 23:51  ✶  
– Nie. Raczej nie tym razem– mruknął, nie do końca zadowolony z tego, że tunel, który wybrał prowadził w dół, a nie w górę. Jeśli tutaj umrą, to miał nadzieję, że przynajmniej zapalą im jakieś ładne świeczki w miejscu, w którym pochłonęła ich ziemia. Chociaż znając życie ziemia wtedy pochłonęłaby i świeczki. — To znaczy, chodzi mi o to, że tutaj działy się dziwne rzeczy już od jakiegoś czasu, a nie ostatnio, więc pewnie coś popsuło się wcześniej.
Zmarszczył brwi, przeciskając się przez nieprzyjemnie wąski tunel, który  na dodatek stawał się mokry. Świetnie.
– Ale... W tej wizji Brenna nie była cała i zdrowa – spytał próbując maskować zmartwienie, oczami wyobraźni widząc, jak czarownica wbiega w te dzikie korzenie i coś sobie robi. Albo lata z dziwną czaszką i to czaszka coś jej robi. Albo czaszka z wizji to w ogole jakimś cudem jej własna czaszka. Albo... Cholera. Wiedział, że nie powinien był oddalać się od niej nawet na krok, chociaż w teorii to ona ruszyła przed siebie, zostawiając go w tyle. Eh... Longbottomowie. – Tylko tyle, że twój kuzyn był w Carlise. Czekaj. W tej czaszce są duszę zmarłych? Jaki zjeb?
Na pytanie o sens istnienia czarnej magii jeszcze mocniej zmarszczył brwi, otworzył usta, a potem znowu je zamknął. Milczał przez chwilę, aż w końcu się odezwał.
– Isaacu, na Matkę, jeśli chcesz mi zadawać takie filozoficzne pytania, to proszę cię rób to, gdy nie jesteśmy więzieni przez ziemię, a ja nie jestem trzeźwy.
Tego zapachu nie dało się pomylić z żadnym innym, a snop światła z różdżki jedynie potwierdził jego obawy.
Kurwa.
A więc jednak.
– Poczekaj z tyłu. Przyjrzę się i szybko pójdziemy dalej– rzucił do Bagshota, domyślając się, jak ta woń mogła na niego wpłynąć. Niedobrze. Bardzo niedobrze.
Próbując ignorować narastajacy niepokój i odór gnijącego ciała Basilius spróbował przyjrzeć się lepiej żywemu trupowi, chcąc zobaczyć co zdoła wywnioskować na podstawie swojej wiedzy magimedycznej.

Rzut na magimedyczną ocenę trupa (Wiedza przyrodnicza)
Rzut PO 1d100 - 61
Sukces!

Rzut PO 1d100 - 54
Sukces!
Dumbass bisexual
"Każdy problem ma rozwiązanie. Jeśli nie ma rozwiązania, to nie ma problemu."
wiek
31
sława
IV
krew
półkrwi
genetyka
widmowidz
zawód
Historyk magii, pisarz, dziennikarz
Brązowe włosy, granatowe, błyszczące oczy, kapelusz i wieczny uśmiech na twarzy! Isaac ma 186 cm wzrostu, więc na randkę przygotuj szpilki:* Pachnie dymem, bursztynem oraz wanilią.

Isaac Bagshot
#12
30.05.2024, 22:44  ✶  
- Perciu powiedział, że auror mówił w taki sposób, jakby Brennie miało coś grozić. Jakby kończył mu się na coś czas.- Odpowiedział, denerwując się w środku, że nie mogli iść szybciej. Nie była to oczywiście wina Basiliusa, a ciasnego tunelu.
- Przeszukaliśmy domek, w którym mieszkał Owen i znaleźliśmy trochę notatek. Żadnych konkretów… - Spróbował dźgnąć końcem różdżki cienką, wijącą się gałąź. Z czystej zemsty! Za Owena… pomyślał. I jego zapewne korzenie wciągnęły pod ziemię. Tak. Na pewno!
- Tak mówił Sebastian. Nie wdawał się w szczegóły i nie powiedział o jakiego czarnoksiężnika chodziło. I… zadaje takie pytania, bo jeśli zaraz miałbym umrzeć, to przynajmniej z mądrymi słowami na ustach. Jedni umierają wołając rodziców, a ja chciałbym umrzeć zastanawiając się głośno nad sensem czegoś. Albo jakimś zagadnieniem…- Starał się rozładować atmosferę, nawet jeśli Basilius tego nie potrzebował. Isaac potrzebował mówić, żeby czuć się mniej zestresowany. Może i przeżył Hogwart w którym wszystko chciało go zabić (jak to mawiała Olivia Quirke), ale jednak nic co wydarzyło się w szkole, nie przebije tego, co działo się właśnie teraz.
- Czujesz ten zapach?- Zmarszczył lekko nos. Kiedy przecisnęli się przez szczelinę, zaczęło zbierać go na wymioty. Wyciągnął chusteczka i przytknął ją do nosa. Nie o widok chodziło, a o zapach. Do widoku martwych ciał - zmasakrowanych i w stanie rozkładu - był przyzwyczajony. To zapachu nigdy nie czuł. Używając legilimencji, widziało się obrazy, a nie je czuło.
- A może ty zostań, a ja podejdę?- Mruknął, chociaż w głębi serca doceniał dobre intencje Basilius.
Nie podszedł jednak do zwłok tak blisko, jak uzdrowiciel. Rozejrzał się uważnie wokół, po czym wyciągnął papierosa żeby zapalić. Może dym papierosowy zabije ten zapach?- Chcesz peta?

Rzut PO 1d100 - 13
Akcja nieudana

Rzut PO 1d100 - 42
Sukces!
Widmo
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Norvel Twonk to czarodziej nieznanego statusu krwi, który poświęcił własne życie, aby ocalić mugolskie dziecko przed mantykorą. Za ten czyn odznaczono go pośmiertnie Orderem Merlina I Klasy.

Norvel Twonk
#13
31.05.2024, 21:19  ✶  
Zgodnie ze stanem wiedzy Basiliusa przed jego oczami rzeczywiście spoczywało truchło żywego trupa. Żywego, metaforycznie, bo w tym momencie był na pewno martwy – nie dało się pozostawać na chodzie, pozostając aż tak rozczłonkowanym. W jednym miejscu leżał jego kadłub z lewym ramieniem (ale bez dłoni), w innym kawałek nogi ze stopą w sportowym bucie a sama głowa została całkowicie zmiażdżona i przypominała… może trochę zmiażdżonego arbuza? Patrząc po obrażeniach, najpewniej został pochwycony przez korzenie, a potem rozciągnięty tak bardzo, że aż rozerwał się na kilka części. Te następnie zostały pochłonięte przez ziemię i… no cóż, tutaj zrzucone. Z jakiegoś powodu, jego ciało nie zostało rozłożone w przyśpieszonym tempie a jedynie zostało ukryte w ziemi jak coś niepotrzebnego, ohydnego, co nie powinno tkwić na powierzchni.
Tymczasem Isaac miał większe problemy, niż tylko przykry zapach. Zaledwie sięgnął po papierosa, gdy poczuł, jak wokół jego lewej kostki owija się korzeń, a potem z niespotykaną siłą ciągnie go, zwalając z nóg. Gdy łupnął o ziemię, poczuł w ustach aż smak krwi (najwyraźniej przygryzł sobie przypadkiem policzek). Uścisk korzenia nieco zelżał. Roślina pulsowała wokół kostki Bagshota. Najwyraźniej nie tylko Isaac potrafił się mścić…
Dalej, na końcu kawerny, wciąż czekał na nich korytarz prowadzący gdzieś dalej. Dobiegający do ich uszu cichy szum wody zwiastował, że niedaleko znajdowało się albo jezioro, albo podziemna rzeka.

@Basilius Prewett @Isaac Bagshot

Czas na odpis do 2.06, godz. 21.00
Czarodziej
*sigh*
wiek
30
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Uzdrowiciel
Szczupły i dość wysoki (183 cm) mężczyzna o czarnych lokach i brązowych oczach. Często wydaje się być blady i zmęczony, a jego dłonie są niemal zawsze zimne. Na codzień stara się ubierać w miarę elegancko.

Basilius Prewett
#14
02.06.2024, 11:42  ✶  
– Oczywiście, że coś może grozić Brennie – mruknął pod nosem. Nie, że się nie martwił. Po prostu... Gdyby miał wskazać kto ze wszystkich osób przebywających w tym ośrodku, miałby się znaleźć w największym zagrożeniu to byłaby to Brenna. No i Owen Bagshot oczywiście.
Zerknął na Isaaca.
– Nie umrzesz – powiedział spokojnym, pewnym siebie tonem głosu, chcąc by Isaac naprawdę uwierzył w te słowa. Nie umrą, prawda? Coś się wymyśli. Na górze ktoś na pewno widział, że ich wciągnęło. Oni posuwali się do przodu. Nie umrą.
A potem miał ochotę zamordować Isaaca.
Gdyby nie był zajęty trupem, pewnie wcześniej by zareagował na to, że drugi czarodziej dźga różdżką wredne korzenie, które ich tutaj wciągnęły.
Bum.
Kurwa mać.
Basilius momentalnie znalazł się przy Bagshocie. Złamał sobie coś? Nie wyglądało na to. Rośliny najwyraźniej też nie planowały dalszej zemsty.
– Widzisz to? – syknął, wskazując dłonią, w której nie trzymał różdżki na porozrzucane zwłoki. Na razie nie pomógł Isaacowi uwolnić kostki, chyba że rośliny nagle zaczęłyby ponawiać atak. Wolał wyglosic mu kazanie, gdy Bagshot nie miał jak przed nim uciec. Prewett nie krzyczał. Po prostu mówił bardzo ostrym tonem, jakby rozmawiał z pacjentem, który uparcie nie stosuje się do jego zaleceń. – Wiesz czemu się nie rusza? Bo został rozerwany na strzępy przez te korzenie. Te same korzenie, które nas tu ściągnęły i które teraz dźgnąłeś. Miło by więc było, abyś nie wkurzał naszych potencjalnych morderców, bo nie wiem jak ty, ale ja chcę ruszyć dalej i się stąd wydostać. – Kucnął przy Bagshocie, by przyjrzeć się całej sytuacji. – Nic sobie nie połamałeś? Spróbuj się rozluźnić i powoli wyciągnąć nogę. Nie chcę ich bardziej prowokować nagłymi ruchami.
Prewett jeszcze skorzystał z okazji i spróbował rozpoznać rośliny, z którymi przyszło im się mierzyć, chociaż miał pewne podejrzenia.

Rzut na wiedzę przyrodniczą
Rzut PO 1d100 - 65
Sukces!

Rzut PO 1d100 - 24
Akcja nieudana
Dumbass bisexual
"Każdy problem ma rozwiązanie. Jeśli nie ma rozwiązania, to nie ma problemu."
wiek
31
sława
IV
krew
półkrwi
genetyka
widmowidz
zawód
Historyk magii, pisarz, dziennikarz
Brązowe włosy, granatowe, błyszczące oczy, kapelusz i wieczny uśmiech na twarzy! Isaac ma 186 cm wzrostu, więc na randkę przygotuj szpilki:* Pachnie dymem, bursztynem oraz wanilią.

Isaac Bagshot
#15
02.06.2024, 18:50  ✶  
Kiedy Isaac całym ciałem przydzwonił o podłoże, był pewien, że korzenie rozszarpią go na strzępy. Czy było warto je dźgać? Oczywiście, że było warto. Dał upust swojej złości, więc przynajmniej umrze w zgodzie z własnym sumieniem. Zrobił to, co podpowiadało mu serce!
- Zero w was poczucia humoru…- Mruknął i skrzywił, kiedy przygryzł sobie policzek. W tym samym momencie poczuł również, jak jego nowy wpływowy wróg rozluźnia swoje macki, zapewne uznając, że taka zemsta będzie wystarczająca.
W mgnieniu oka pojawił się przy nim Basilius, który zaczął mu suszyć głowę. I miał oczywiście rację. Bagshot o tym wiedział, ale mimo to przyjął reprymendę z miną człowieka mówiącego: “ja nic nie zrobiłem!”.
- Tak, masz rację. Przepraszam, to było glupie.- Przytaknął. Zgodnie z tym co mu polecono, bardzo powoli oswobadzał się z pnączy. Kiedy stał już na nogach, westchnął, splunął pod nogi i ponownie spróbował zapalić papierosa. Jeszcze raz rozejrzał się wokół.
- Nic sobie nie złamałem, ale to dość dziwne, że korzenie mnie nie rozszarpały. Nie to, że chciałbym umrzeć, ale po prostu zachowują się jakby posiadały jakąś tam świadomość.- Powiedział, zaciągając się papierosem.- Jeśli nie ma tu Owena, go chodzimy dalej. Obiecuję, że będę grzeczny.- Poprawił różdżkę w dłoni, tym razem nie próbując zaczepiać drewnianych macek. Ostatnim czego chciał, to narażanie życia Basiliusa.

Rozglądam się - Percepcja
Rzut Z 1d100 - 88
Sukces!

Rzut Z 1d100 - 44
Slaby sukces...
Widmo
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Norvel Twonk to czarodziej nieznanego statusu krwi, który poświęcił własne życie, aby ocalić mugolskie dziecko przed mantykorą. Za ten czyn odznaczono go pośmiertnie Orderem Merlina I Klasy.

Norvel Twonk
#16
06.06.2024, 01:41  ✶  
Przyglądając się korzeniom, Basilius łatwo mógł wywnioskować, że te najbardziej dorodne należały do drzew, które rosły w Ośrodku Windermere. Chyba do rozłożystych, wiekowych dębów. A te mniejsze? Jakieś krzewy. Sama struktura korzeni nie była jednak typowa – jakby oddziałowująca na nie magia wypaczyła pierwotny wygląd dopuszczając do ponad normalnego wzrostu. W dodatku, wyglądało na to, że wszystkie w różny sposób ze sobą współpracowały. Ten sam korzeń, który zaatakował Isaaka, pomknął z powrotem ku górze, ku swojemu wcześniejszemu miejscu. Do pewnego stopnia, naprawdę wszystko tutaj zachowywało się, jakby żyło i jakby posiadało jakąś znikomą świadomość.
Isaac skupił swoją uwagę na kolejnym tunelu. Ten wydawał się dość wąski i wyjątkowo ciemny, ale wystarczyło zrobić kilka kroków, by pojąć, że ciemność wynikała li tylko z tego, że zaraz gwałtownie skręcał w lewo. Bagshot dostrzegł dobiegające z kolejnej kawerny, bladoniebieskie światło. Wyglądało tak, jakby wydzielały je jakieś znajdujące się tam rośliny albo grzyby. A jeśli skupił uwagę wystarczająco mocno, usłyszał też… głosy? Dwa kobiece. Jeden męski. Dużo cichszy. Brzmiący znajomo.

@Isaac Bagshot @Basilius Prewett

Czas na odpis do 8.06, godz. 21.00

/Zakładam, że w kolejnej turze Isaac i Basilius dołączą do Millie, Penny oraz Owena Bagshota. Obie sesje zostaną połączone.
Czarodziej
*sigh*
wiek
30
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Uzdrowiciel
Szczupły i dość wysoki (183 cm) mężczyzna o czarnych lokach i brązowych oczach. Często wydaje się być blady i zmęczony, a jego dłonie są niemal zawsze zimne. Na codzień stara się ubierać w miarę elegancko.

Basilius Prewett
#17
06.06.2024, 17:05  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 06.06.2024, 17:05 przez Basilius Prewett.)  
/Uzgodniłam z graczką, że Isaac mówi mi o głosach
Już miał powiedzieć tak, tak to było głupie, ale w ostatniej chwili ugryzł się w język nie chcąc wprowadzać nieprzyjemnej atmosfery. Już i tak sytuacja była nerwowa i to bynajmniej nie z winy Isaaca.
– Po prostu nie atakuj więcej wrednych korzeni. Tych, które jeszcze nie są wredne też nie atakuj – powiedział, oferując mu pomóc w stanie jeśli tego potrzebował. – I może zapal dopiero, jak stąd wyjdziemy? – Nie wiedział, jak korzenie zareagowałyby na dym, lub widok ognia. Nie warto było tak ryzykować.
Zerknął na wijące się korzenie i przytaknął posępnie.
– Magia je wypaczyła, a co gorsza wydają się ze sobą współpracować – mruknął. Chyba jednak wolał, gdy korzenie, z którymi się spotykał, były już w formie maści, lub naparu, gotowego do podania pacjentom.
Na informację o tym, że Bagshot słyszał znajome głosy, Basilius zmarszczył brwi i ponaglił go, by ruszyli przed siebie. Trzymał różdżkę w pogotowiu na wszelki wypadek, gdyby to jednak nie były przyjazne twarze, a jakieś niebezpieczeństwo. Prawdę mówiąc nie wiedział, którą wersję by wolał. Wolał, by inni znajdowali się bezpiecznie nad nimi, a nie tutaj w tunelach.
Dumbass bisexual
"Każdy problem ma rozwiązanie. Jeśli nie ma rozwiązania, to nie ma problemu."
wiek
31
sława
IV
krew
półkrwi
genetyka
widmowidz
zawód
Historyk magii, pisarz, dziennikarz
Brązowe włosy, granatowe, błyszczące oczy, kapelusz i wieczny uśmiech na twarzy! Isaac ma 186 cm wzrostu, więc na randkę przygotuj szpilki:* Pachnie dymem, bursztynem oraz wanilią.

Isaac Bagshot
#18
06.06.2024, 17:17  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 06.06.2024, 17:18 przez Isaac Bagshot.)  
- Nie będę, obiecuję.- Obiecał i naprawdę miał zamiar dotrzymać słowa. Jeśli zaś chodziło o papierosa, to było już za późno. Zapalił i przez jakieś dwie czy trzy sekundy, delektował papierosowym dymem. Do czasu, kiedy nie usłyszał znajomych głosów. A raczej głosu Milly, który rozpoznałby chyba wszędzie. Krzyczała! Drugi głos również wydawał mu się znajomy. Za to męski, prawdopodobnie należał do Owena. Czyli kuzyn żył, ale skoro Milly krzyczała, to na pewno groziło im jakieś niebezpieczeństwo!
- Biegniemy.- Powiedział, czując jak krew odpływa mu z twarzy.
Ruszyli w stronę głosów oraz bladoniebieskiego światła...
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Basilius Prewett (1548), Isaac Bagshot (1422), Norvel Twonk (1784)


Strony (2): « Wstecz 1 2


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa