• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Bliskie Okolice Londynu v
1 2 3 Dalej »
[26 sierpnia 1972] Jeden wieczór pod Londynem - stół do pokera #1

[26 sierpnia 1972] Jeden wieczór pod Londynem - stół do pokera #1
Tło narracyjne
koniecpsot1972
zasady korzystania
rzuty kością
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Czarodziej nieznanego statusu krwi, będący baśniopisarzem oraz autorem książki Baśnie Barda Beedle'a. Żył w XV wieku, ale większość jego życia pozostaje dla nas tajemnicą.

Bard Beedle
#1
02.07.2024, 22:49  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 22.07.2025, 15:57 przez Baba Jaga.)  
adnotacja moderatora
Rozliczono - Anthony Shafiq - osiągnięcie Badacz tajemnic I
Rozliczono - Erik Longbottom - osiągnięcie Badacz Tajemnic III


Na potrzeby pokera, przeznaczone zostało jedno z dwóch, bocznych pomieszczeń. Znacznie mniejsze od tego przy schodach, mieściło w sobie dwa stoły, przy każdym stało po 6 krzeseł. Ten, który wybrała wasza grupa, znajdywał się bliżej wejścia. Obsługiwał go rudowłosy Finn. Tym, którzy regularnie pojawiali się na przyjęciach u Agnes Delacour, piegowaty trzydziestolatek (nie mógł być dużo starszy) był dobrze znany. A już na pewno lepiej od mężczyzny obsługującego drugi stolik - tamten stanowił sporą niewiadomą.

- Dzień dobry. - odezwał się,  kiedy wszyscy uczestnicy gry zajęli swoje miejsca. - Zakładam, że zasady są wszystkim znane, ale muszę je omówić dla pewności. Dwie osoby znajdujące się po mojej prawej stronie - tutaj wskazał kolejno na Arymana i Geraldine. - zobowiązane są do tego, aby jako pierwsze postawić zakłady. Pierwszy powinien wynieść od 5 do 15 żetonów. Pani Geraldine - kobietę łatwo było zapamiętać, była naprawdę wysoka. Krew olbrzymów robiła w jej przypadku całkiem sporą różnice. - zobowiązana jest go podbić. Pozostali mają do wyboru podbicie zakładu, wyrównania lub pas. Zakładam jednak, że nikt nie zdecyduje się tak szybko na to ostatnie. - spojrzał kolejno po wszystkich zebranych. - Po pierwszej turze zakładów, będziecie mogli zapoznać się ze swoimi kartami i podjąć decyzje odnośnie tego, co dalej. Możecie część z nich wymienić, odkładając na stos kart odrzuconych. Nowe karty otrzymacie ode mnie. Aby pozostać w grze, podczas drugiej tury licytacji, musicie wyrównać postawiony wcześniej zakład do najwyższej sumy lub go przebić. W innym przypadku następuje pas, tracicie wszystkie postawione do tej pory żetony. Ostatnim etapem jest okazanie kart, które każdy z was posiada na ręku. Dotyczy tylko tych graczy, którzy pozostali w grze. Zwycięzcą jest osoba, która posiada najwyżej punktowany układ. Na opisywanie ich nie będę jednak tracił czasu. - to powiedziawszy, Finn przetasował karty, które miały zostać wykorzystane podczas tej rozgrywki. Następnie przed każdym z graczy ułożył po 5 sztuk. Na razie jednak nie mieliście się z nimi zapoznawać. - Powodzenia. I zaczynajmy.

Gestem dał znać, żeby Aryaman postawił pierwszy zakład. Tym samym wszyscy zebrani mogli zaczynać zabawę.


Kolejka: Aryaman, Geraldine, Erik, Anthony, Eden, Lorraine

Odkryj wiadomość pozafabularną
Zasady gry - jak to wygląda fabularnie
1. Podczas pierwszej tury licytacji nikt z was nie zapoznaje się z otrzymanymi kartami.
2. Dwie postacie wyznaczone przez krupiera, stawiają obowiązkowe zakłady:
a) Aryaman wybiera wysokość stawki początkowej - od 5 do 15 żetonów
b) Geraldine jest zobowiązana przebić tę stawkę o minimum 1 żeton, maksymalnie 5
3. Kolejne postacie mogą się wycofać z gry bez utraty żetonów, wyrównać lub przebić najwyższą stawkę
4. Po pierwszej turze zakładów, możecie zapoznać się z kartami. Dopuszczalna jest wymiana maksymalnie 4 kart.
5. Po zapoznaniu się z kartami i przeprowadzonych wymianach, rusza kolejna tura licytacji. Dozwolone działania to: podbicie stawki, wyrównanie, wycofanie się (tracicie wszystkie dotąd postawione żetony) lub lub czekania.
6. Po zakończeniu drugiej tury licytacji, osoby które pozostały w grze okazują karty. Wygrywa postać, która posiada najwyższy układ w hierarchii.

Zasady mechaniczne
1. Każda runda będzie składala się z następujących faz:
a) Post z konta Barda rozpoczynający rundę
b) Wasze posty podczas pierwszej licytacji
c) Wasze posty podczas drugiej licytacji -
d) Post z konta Barda podsumowujący daną rundę
2. Pomiędzy pierwszą i drugą turą licytacji, dostajecie 24h na zapoznanie się z otrzymanymi kartami, ewentualną ich wymianę i deklaracje tego, co robicie fabularnie podczas drugiej licytacji - wszystko co dotyczy licytacji, omawiamy poza fabułą, w dedykowanym temu miejscu
3. Podczas pierwszej tury licytacji, deklarujecie czy wchodzicie do gry i ile żetonów stawiacie
4. Podczas drugiej tury licytacji zapoznajecie się z kartami, wymieniacie, podejmujecie fabularne decyzje odnośnie pozostania lub wycofania się z gry i wysokości zakładów
5. Proszę, żebyście nie informowali innych graczy o posiadanych kartach
6. Podczas jednej rundy pokera, piszecie więc po 2 posty na gracza, wg ustalonej kolejki, na podstawie mechanicznych deklaracji. Jeden post nie powinien przekraczać 300 słów.
7. Cała runda ma się zamknąć w łącznie 5 dniach.
ceaseless watcher
Vigilo, opperior, Audio.
wiek
43
sława
IV
krew
czysta
genetyka
jasnowidz
zawód
Niewymowny
Średniego wzrostu czarodziej (176cm), ubrany w modne szaty, szpakowate loki sięgają mu za ucho, a na twarzy nosi dość długi zarost, broda jest w wielu miejscach siwa. Ma ciemne, niemal czarne oczy. Emanuje od niego bardzo niespokojna energia.

Morpheus Longbottom
#2
03.07.2024, 07:54  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 03.07.2024, 07:59 przez Morpheus Longbottom.)  

Aryaman Birla


Mistrz manipulacji. Najlepszy skrzydłowy świata. Oczywiście, że przewidział, kto gdzie usiądzie, dlatego przyjął strategiczne miejsce. Nie z powodu gry, wynik pokera nie interesował go wcale. Pobudki miał bardziej niecne i dotyczyły kogoś innego.

Odpalił papierosa przy stoliku, opierając się swobodnie łokciem o blat i zakładając nogę na nogę, nie siadając całkowicie przodem przy stoliku. Pełna nonszalancja z jego strony. Przesunął w stronę Anthony'ego jego żetony, których dotychczas pilnował i mrugnął okiem zawadiacko do Erika, jakby sugerując mu, że teraz on musi zacząć wypełniać jego obowiązki, jakiekolwiek by nie były. Wysłuchał uprzejmie krupiera, kiwając raz po raz, jakby pierwszy raz w życiu słyszał zasady pokera. Zabawne, że umiał tasować równie widowiskowo, co on, tylko nieco większym formatem i tarotem. Birla jednak zdecydowanie tego nie potrafił.

Przywitał się krótko ze współgraczami, patrząc nieco wyczekująco, aż Anthony przedstawi go gościom, bo znał wszystkich przy stole. Tak mu się przynajmniej zdawało. Musiał wiedzieć, kim jest pani Eden.

Wężowy książę z żółtymi ślepiami w butelkowym garniturze, z fuksjową apaszką pod szyją, poczekał na koniec oficjalnych przedstawień, aby przesunąć żeton.

— Spróbuję nie przepuścić całego twojego majątku, Shafiq —  błysnął białym, równym zgryzem, który odznaczał się przy mocno śniadej skórze Indyjskiego gościa. Mogło się zdawać, że zęby w tym zgryzie były jakby bardziej ostre, ale może tylko się to im zdawało, może to tylko gra świateł i wiedza o upodobaniach do menażerii smokopodobnej byłego francuskiego dyplomaty. — Pięć.

Aryaman rozpoczął zakłady od 5 żetonów.

 


And when I call you come home
A bird  in your teeth
the end is here
Szelma
Yes, it's dangerous.
That's why it's fun.
wiek
29
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Łowczyni
Od czego warto zacząć? Ród Yaxley ma w swoich genach olbrzymią krew. Przez to właśnie Geraldine jest dosyć wysoka jak na kobietę, mierzy bowiem 188 cm wzrostu. Dba o swoją sylwetkę, jest wysportowana głównie przez to, że trenuje szermierkę, lata na miotle, biega po lasach. Przez niemalże całe plecy ciągnie się jej blizna - pamiątka po próbie złapania kelpie. Rysy twarzy dość ostre. Oczy błękitne, usta różane, diastema to jej znak rozpoznawczy. Buzię ma obsypaną piegami. Włosy w kolorze ciemnego blondu, gdy muska je słońce pojawiają się na nich jasne pasma, sięgają jej za ramiona, najczęściej zaplecione w warkocz, niedbale związane - nie lubi gdy wpadają jej do oczu. Na lewym nadgarstku nosi bransoletkę z zębów błotoryja, która wygląda jakby lewitowały. Porusza się szybko, pewnie. Głos ma zachrypnięty, co jest pewnie zasługą papierosa, którego ciągle ma w ustach. Pachnie papierosami, ziemią i wiatrem, a jak wychodzi z lasu do ludzi to agrestem i bzem jak jej matka. Jest leworęczna.

Geraldine Greengrass-Yaxley
#3
04.07.2024, 19:24  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 04.07.2024, 19:25 przez Geraldine Greengrass-Yaxley.)  

Wypili na szybko po jednym drinku, na lekkie rozruszanie, alkohol nie był jednak główną atrakcją dzisiejszego wieczoru. W końcu ruszyli do jednego z pomieszczeń, aby zacząć prawdziwą zabawę.

Z panny Yaxley nie była żadna wprawiona graczka, uważała siebie za średnią pokerzystkę, jednak wcale nie przeszkadzało jej to w tym, aby kupić masę żetonów. Najwyżej je wszystkie przegra. To nic takiego. Żyła, jakby jutra miało nie być, bo dlaczego by nie. Ostatnio bardzo doceniła swoje życie i to, że ogóle mogła jeszcze chodzić po świecie, zważając na te wszystkie niebezpieczeństwa, które się w nim pojawiły.

Zajęła jedno z miejsc. Założyła nogę na nogę tak, że rozcięcie pokazywało sporo jej ciała. Nie przejmowała się tym jakoś specjalnie.

Rozejrzała się jeszcze po pomieszczeniu, żeby zobaczyć, z kim przyjdzie jej grać. Znała sporą część tego towarzystwa, ale nie wszystkich. To dodawało trochę ryzyka, nie wiedziała w końcu na co będą mogli sobie pozwolić. Czy byli równie chętni do stracenia swojej gotówki, co ona? Oczywiście przywitała się ze wszystkimi, jak nakazywały dobre maniery.

Wsłuchiwała się w to, co miał do powiedzenia rudowłosy krupier. Kiwała głową twierdząco,  żeby sobie nie pomyślał, że nikt go nie słucha.

Była gotowa do gry. Oczy jej zabłysnęły, chociaż nie do końca wiedziała co robi, zamierzała podbić stawkę maksymalnie, jak się bawić, to się bawić czyż nie? - Podbijam o pięć żetonów. - Rzuciła entuzjastycznie, przeniosła spojrzenie na Erika, żeby rzucić mu wyzwanie, była ciekawa, które z nich wyjdzie stąd z dodatkową kasą.

viscount of empathy
show me the most damaged
parts of your soul,
and I will show you
how it still shines like gold
wiek
30
sława
VI
krew
czysta
genetyka
wilkołak
zawód
detektyw w BUM
wiecznie zamyślony wyraz twarzy; złote obwódki wokół źrenic; zielone oczy; ciemnobrązowe włosy; gęste brwi; parodniowy zarost; słuszny wzrost 192 cm; wyraźnie zarysowana muskulatura; blizna na lewym boku po oparzeniu; dźwięczny głos; dobra dykcja; praworęczny

Erik Longbottom
#4
04.07.2024, 22:18  ✶  
Czy dołączenie do partyjki pokera faktycznie było najlepszym posunięciem w przypadku Erika? Ruletka zdawała się dużo przystępniejszą formę hazardowej rozrywki ze względu na to, że była stosunkowo prosta, jeśli człowiek skupiał się tylko na tym, aby obstawiać ''czarne'' lub ''czerwone''. Za to poker? To było jak starcie charakterów o różnych temperamentach, acz z tym samym domyślnym celem. Zgarnąć jak najwięcej pieniędzy z puli.

Erik zajął miejsce pomiędzy Geraldine i Anthonym (o ile dobrze zrozumiałem rozkład stolika). Chociaż jego policzki pokrył się czerwienią, gdy zdał sobie z tego, jak blisko mężczyzny będzie siedział przez następną partię, tak nie mógł zaprzeczać, że doceniał także i takie spotkanie. Przy większej liczbie świadków zmniejszała się szansa, że Shafiq ponownie stanie się ofiarą porwania. Mimowolnie zacisnął pięść, przypominając sobie podróż przed podziemne tunele teatru Selwynów.

Wysłuchał krupiera, przyglądając się po reszcie ich towarzystwa. Anthony po jego jednej stronie, Geraldine po drugim, a zaledwie kilka miejsc dalej puszczający mu oczko obcy mężczyzna... Jak pomiędzy młotem a kowadłem. A ciekawe co ze sobą wniesie do stolika reszta graczy?

— Hmm… Może 15 żetonów? — Podrapał się po policzku, celowo modulując swój głos, aby reszta mogła zacząć podejrzewać, że jest bardziej niezdecydowany niż w rzeczywiście. — Nie... Trochę za odważnie. Może dwanaście? — Zerknął pytająco po reszcie graczy, zatrzymując na dłużej wzrok na Aryamanie. — Albo dobra, nie będę szaleć już na samym początku. Wyrównuję.

Przesunął powoli do puli 10 żetonów, opierając plecy o tył krzesła.


the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.
❞
the web
Il n'y a qu'un bonheur
dans la vie,
c'est d'aimer et d'être aimé
wiek
43
sława
VI
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Szef OMSHM-u
187 cm | 75 kg | oczy szare | włosy płowo brązowe Wysoki. Zazwyczaj rozsądny. Poliglota. Przystojna twarz, która okazjonalnie cierpi na bycie przymocowana do osoby, która myśli, że pozjadała wszelkie rozumy.

Anthony Shafiq
#5
05.07.2024, 00:02  ✶  
Hinduski gość przywitał się, a Anthony na moment umilkł, myśląc jakie to szczęście, że nie ma tu amerykańskiej pani ambasador, która pewnie oczekiwałaby od niego rajdu na drewnianym koniku na biegunach i okrzyków z paskudnym teksańskim zaciąganiem, które wykrzywiało każdą twarz, jakby ta wypełniona była przeżuwanym od godziny tytoniem.

Zaraz potem jednak powrócił duchem do stołu, pozwalając sobie pospiesznie przedstawić "absolutnie nowe" twarze swojemu towarzyszowi, zaczynając od niewiasty siedzącej najbliżej niego:
– Pozwól Aryaman, że Ci przedstawię... Awatar boginii Artemis we własnej osobie, ta której łuk nigdy nie chybia panna Geraldine Yaxley. Pani Eden Lestrange o umyśle przenikliwym niczym ostrze Ateny, o której kompetencjach wspominałem Ci ostatnio. Po mojej prawej orchidea domu Malfoy. Lorraine jest pianistką i wybitnym krytykiem muzycznym, niestety wciąż nie udaje mi się jej namówić na publikacje... I tak, przy stole siedzi z nami również najznamienitszy detektyw magicznego Londynu, Erik Longbottom, który ledwie kilka dni temu wybawił mnie z nie lada opresji. Będę pił dzisiaj tylko pana zdrowie, i Was też zachęcam do tego, bo nie byłoby mnie tutaj, gdyby nie jego interwencja. – Rozsiadł się wygodniej na krześle, kciukiem obracając stalowy sygnet, by powrócić uwagą do będącego w swoim żywiole przyjaciela. Płomienie i chaos, cóż innego mógłby mieć Morpheus w sercu?
– A to, moi drodzy, jest mój zagraniczny gość: Aryaman Birla z Indii. Być może nawiążemy ze sobą współpracę, jeśli tylko jego jedwab okaże się tak gładki jak słowa, którymi nas będzie dzisiaj zabawiał.

I słowa tegoż właśnie Aryamana o przepuszczaniu majątku, wywołały u Anthony'ego krótkie parsknięcie, bo nie takie sumy przepływały im w magicznych kasynach Monako czy Stambułu. Ograniczenie zakładów do pięciuset galeonów było kurtuazją doskonale wymierzoną na przyjemny sierpniowy wieczór w gronie znajomych.

Odczekał do swojej kolejki i bez zastanowienia wysunął przed siebie piętnaście żetonów.

– Podbijam o 5 - rzucił Anthony.
prodigal daughter
I knew one day I'd have to watch powerful men burn the world down
I just didn't expect them to be
such losers
wiek
31
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
landlord, ex-auror
Wysoka na 175cm, jasnowłosa zjawa. Jest niezwykle szczupła, wręcz na granicy chorobliwości; lekko zapadnięte policzki ukrywa dobrze dobranym makijażem, którego nieodłączną częścią są usta pomalowane czerwoną szminką. Włosy ma proste i długie, sięgające lędźwi, zwykle nosi je rozpuszczone. Zawsze bardzo elegancko ubrana, najczęściej w stonowane barwy - nie jest zwolenniczką jaskrawych odcieni i mieszania kolorów. Nie lubi też przepychu; widać, że nie szczędzi pieniędzy na dobrej jakości ubiór, lecz nie obwiesza się biżuterią i tym podobnym. Porusza się bardzo zgrabnie, ale pewnie. Zawsze patrzy ludziom prosto w oczy podczas rozmowy, mając przy tym ciemne, przenikliwe spojrzenie. Zwykle mówi w bardzo spokojnym, niskim, nieco zachrypniętym tonie. Ma bardzo przejrzysty akcent, wyraźnie wymawia słowa, po sposobie mowy słychać, że to ktoś z dobrego domu, ktoś świetnie wykształcony.

Eden Lestrange
#6
05.07.2024, 00:33  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 05.07.2024, 10:52 przez Eden Lestrange.)  
Przelotny uśmiech, który stopił się jak marcowy śnieg na rozgrzanej dłoni - zaledwie i aż tyle otrzymał nieznajomy, gdy Anthony ich sobie przedstawił. Nie była to kwestia żadnego uprzedzenia wobec Hindusa; Eden nie zwracała uwagi na kolor skóry, jedynie na kolor krwi. Minę miała nietęgą, bo w głowie wciąż mąciła jej wizja zbyt dużej szansy na przegraną, by mogła nazwać ten stolik strefą komfortu. Nawet jeśli całą resztę towarzystwa znała świetnie i nikogo ze zgromadzonych nie posądzała o wypominanie jej jakiegokolwiek potknięcia w przyszłości, odruchowo stresowała się faktorem losowości. Brakiem kontroli.
Może potrzebowała większej zachęty, czegoś, co podsyci ambicje? Może gdyby do wygrania znowu był Erik, chętniej szastałaby pieniędzmi?
- Odważne porównanie, Anthony - oznajmiła, nie podnosząc wzroku znad żetonów. - Stawiać mnie na równi z boginią, która wyłoniła się z głowy własnego ojca? - Dopiero po tych słowach uniosła spojrzenie na Shafiqa, uśmiechając się enigmatycznie. Dla zebranych mogła być córką szanowanego Ministra Magii, dla rodziny była córką despoty, który tak jak swoja mitologiczny odpowiednik połknął matkę dziecka, choć Fortinbras zrobił to nieco bardziej metaforyczny sposób. Nie wiedziała, czy się cieszyć, czy załamać, ale zdecydowanie wierzyła w dobre, choć lobbystyczne intencje Anthony'ego.
- Cóż to za opresja, z której Erik cię wybawił? - Zagaiła, słysząc słowa, którymi przedstawia Longbottoma. Oczywiście, że chciała wiedzieć, była przecież wścibska. Udała nonszalancko nieprzejętą, ale gdyby zajrzeć w oczy Eden, od ręki można byłoby dojrzeć ekscytację potencjalną sensacją. - Pytam z troski, oczywiście. - Tak, z troski. Z dupy. Dodała ten frazes naprędce, chcąc czymś zasłonić nos, który wściubiała właśnie w ich sprawy. Ale z drugiej strony, gdyby to miała być tajemnica, to Anthony tak łatwo by jej nie reklamował.
- Dwadzieścia - rzuciła krótko, przesuwając odpowiadającą swojej deklaracji liczbę żetonów. Parzysta liczba, przyjemna - odpowiednia.


I was never as good as I always thought I was
— but I knew how to dress it up —
I was never satisfied, it never let me go
just dragged me by my hair and back on with the show

~♦~
Our Lady of Sorrows
and you don't seem the lying kind
a shame that I can read your mind
and all the things that I read there
candlelit smile that we both share
wiek
25
sława
IV
krew
czysta
genetyka
wila
zawód
Infobrokerka, właścicielka zakładu pogrzebowego, pianistka
Spowita nimbem wyższości i aureolą sięgających niemal do ziemi srebrzystoblond włosów, Lorraine wygląda dokładnie tak, jak powinien wyglądać Malfoy z krwi i kości. A jednak... Coś hipnotyzującego jest w jej czystym, wysokim głosie, w sposobie, w jaki intonuje słowa. Coś w pełnych gracji ruchach, w przenikliwym spojrzeniu jasnoniebieskich oczu, skrytych pod ciężkimi od niewyspania powiekami. Przedziwny czar półwili, który wyróżnia Lorraine z tłumu mimo raczej przeciętnej postury (1,67 m), długo nie pozwalając ludziom zapomnieć o jej uśmiechu. Wygląda na istotę słabą, wątłego zdrowia. W przeszłości, Lorraine zmagała się z zaburzeniami odżywania, przez co teraz cechuje ją nienaturalna wręcz kruchość. Chorobliwie chuda, kości zdają się niemal przebijać delikatną, bladą skórę. Uwagę zwracają zwłaszcza wydelikacone dłonie o długich, smukłych palcach, w których często obraca w zamyśleniu srebrny pierścionek z emblematem rodu Malfoy. Obyta towarzysko, zawsze wie, co powiedzieć, i jak się zachować. Bez względu na okoliczności dba o zachowanie nienagannej postawy. Ubiera się w otrzymane w spadku po bogatszych kuzynkach, klasyczne, mocno zabudowane suknie, na których wprawne oko dostrzeże ślady poprawek krawieckich. W naturze półwili leży przyciągać cudze spojrzenia, może dlatego Lorraine nosi się bardzo konserwatywnie, nigdy niemal nie odsłaniając ciała. Najczęściej spowita jest od stóp do głów w biel, choć chętnie stroi się również w odcienie zieleni i błękitu. Zawsze otula ją mgiełka ciężkich perfum, których nieznośnie wręcz słodki zapach służy tuszowaniu klejącej się do Lorraine mdłej woni śmierci.

Lorraine Malfoy
#7
05.07.2024, 15:20  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 07.07.2025, 22:18 przez Lorraine Malfoy.)  
“Finansowe ryzyko”, powtórzyła w myślach. Twarz Lorraine pojaśniała, choć uśmiech nie sięgnął oczu wiły – była poważna. Spodobał jej się eufemizm Eden. Krótkie “dziękuję”, jakie padło, kiedy kuzynka wręczała jej żetony, było tak szczere, jak wieloznaczne: nie dała tego po sobie poznać, ale spodziewała się raczej wspierać krewną w grze, nie zaś bezpośrednio w niej uczestniczyć. Nie czuła niepokoju, nie – ze wszystkich “lekcji” Eden, ta była najłatwiejsza – jedyne, co czuła, to upiorne przekonanie, że pomyliły swoje role. To Eden nie wiedziała, czym jest finansowe ryzyko, a Lorraine zrozumiała, że nie chce, by ta kiedykolwiek się dowiedziała. Nieważne, jak wiele dzisiaj przegrają czy wygrają – nieważne, że dla Lorraine ryzykiem był wydatek rzędu kilku galeonów, a kuzynka lekką ręką wydała tysiąc – rodzinny skarbiec Malfoyów zdawał się być niewyczerpany. Nie było w tym ryzyka. Nie takiego, które byłoby w stanie poruszyć Lorraine. Nie po tym, jak całe życie patrzyła na ojca tracącego majątek w kartach. 

– Anthony, niczym królewski Zeus, zgromadził wokół siebie cały panteon bóstw. – Nieposkromiona w swej dzikości Artemida, mężny Ares, wyniosła Atena oraz słodka jak grzech Afrodyta. Tak samo jak w przypadku czarodziejskiej arystokracji, rodzinne więzy nie wykluczały rywalizacji, a wręcz zdawały się jej sprzyjać. – Proszę powiedzieć, panie Birla – czy Anglia dorównuje świetnością Olimpowi? – do jakich bogów zwykł pan zanosić modły o przychylność w swojej ojczyźnie?

W przedziwnych, złocistych oczach  cudzoziemca czaiła się obietnica mitycznego Eldorado. Intensywnie niebieskie spojrzenie Lorraine wwiercało się przez dłuższą chwilę w czaszkę Aryamana, jak gdyby próbowała przebić się do kopalni kruszcu w jego głowie. Złoto i lapis lazuli – połączenie godne królów.

– Wyrównuję. Dwadzieścia. – Przesunęła odpowiednią ilość żetonów. Dotyk jej dłoni potrafił dzisiaj przeistaczać materię w złoto.

Zrób z nimi, co uważasz za słuszne.

Cóż, jedynym, co wydawało się słuszne, było kontynuowanie gry.


Yes, I am a master
Little love caster
ceaseless watcher
Vigilo, opperior, Audio.
wiek
43
sława
IV
krew
czysta
genetyka
jasnowidz
zawód
Niewymowny
Średniego wzrostu czarodziej (176cm), ubrany w modne szaty, szpakowate loki sięgają mu za ucho, a na twarzy nosi dość długi zarost, broda jest w wielu miejscach siwa. Ma ciemne, niemal czarne oczy. Emanuje od niego bardzo niespokojna energia.

Morpheus Longbottom
#8
07.07.2024, 17:51  ✶  

Aryaman Birla


Spokojnie palił i oceniał swoje karty. Uśmiechnął się jednym kącikiem ust do delikatnego dziewczęcia, które spoglądało na niego wyjątkowo intensywnie. Czy powinien już się zacząć martwić tym, że ktoś miesza mu w głowie? Nigdy się tym nie przejmował, bo zauważy, kiedy się to zdarzy. Tego był pewien w swojej wrodzonej arogancji.

— Mogę uosabiać Vritrę, smoka, który zatrzymał całą wodę w niebiosach i został pokonany lub Kamadewę. Już wspominałem naszej gospodyni o święcie Koli. Bóg miłości, spalony i przywrócony przez Śiwę jako myśl, podkreślając w ten sposób, że miłość jest stanem umysłu, a nie wyłącznie fizyczną rozkoszą — odpowiedział, dokładając miękko wymienione karty. Płynne ruchy rzeczywiście mogły przypominać wodę, ale całe nieco wiotke zachowanie można było dopisać też do tego gadziego usposobienia. Jedni ukrywali swoje przypadłości jak najdłużej, inni zanurzali się w nich, nawet jeśli wykluczało ich to zupełnie z mugolskiego towarzystwa.

Ostatecznie, podczas licytacji, Aryaman postawił aż czterdzieści żetonów wyrównując i zostając z oszałamiającą dziesiątką. Najwyżej coś zastawi. Jak się bawić, to bawić.

Patrząc na Anthony'ego, który pasuje, cmoknął z dezaprobatą wobec niego. Czy on dał sobie rozdwoić język na rzecz odgrywanej roli? Czasami trzeba zapomnieć o sobie i o swoim ego, porwać się sztuce i nie zastanawiać nad tym, co głosi serce. Zdradliwa suka.

— Czy żeby coś zastawić, trzeba odejść od stolika? Nie chciałbym przerywać od gry — dopytał krupiera.

Położył karty koszulkami do dołu, a do papierosa w dłoni dołączyła szklaneczka z alkoholem. Nie byli barbarzyńcami, nie będą siedzieć o suchym pysku.


Odkryj wiadomość pozafabularną
Aryaman ostatecznie wyrównuje do 40 żetonów.


And when I call you come home
A bird  in your teeth
the end is here
Szelma
Yes, it's dangerous.
That's why it's fun.
wiek
29
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Łowczyni
Od czego warto zacząć? Ród Yaxley ma w swoich genach olbrzymią krew. Przez to właśnie Geraldine jest dosyć wysoka jak na kobietę, mierzy bowiem 188 cm wzrostu. Dba o swoją sylwetkę, jest wysportowana głównie przez to, że trenuje szermierkę, lata na miotle, biega po lasach. Przez niemalże całe plecy ciągnie się jej blizna - pamiątka po próbie złapania kelpie. Rysy twarzy dość ostre. Oczy błękitne, usta różane, diastema to jej znak rozpoznawczy. Buzię ma obsypaną piegami. Włosy w kolorze ciemnego blondu, gdy muska je słońce pojawiają się na nich jasne pasma, sięgają jej za ramiona, najczęściej zaplecione w warkocz, niedbale związane - nie lubi gdy wpadają jej do oczu. Na lewym nadgarstku nosi bransoletkę z zębów błotoryja, która wygląda jakby lewitowały. Porusza się szybko, pewnie. Głos ma zachrypnięty, co jest pewnie zasługą papierosa, którego ciągle ma w ustach. Pachnie papierosami, ziemią i wiatrem, a jak wychodzi z lasu do ludzi to agrestem i bzem jak jej matka. Jest leworęczna.

Geraldine Greengrass-Yaxley
#9
07.07.2024, 18:22  ✶  

Anthony przedstawił ją całkiem ładnie, zastanawiała się o co chodzi tym wszystkim starszym typom, nie był on pierwszą osobą, która porównywała ją do greckiej bogini... Może w ich czasach mówiąc o kimś w ten sposób można było zyskać aprobatę? Kto ich tam wiedział, ale wujek Erika zrobił kiedyś to samo, bardzo dobrze pamiętała tamten wieczór, gdy poznała go bliżej.

Przeniosła wzrok na dwie obce osoby, które znajdowały się przy stoliku. Jej umiejętność rodowa się odezwała. Miała do czynienia z wiłą, ta słodka blondynka mogła ich wszystkich tutaj zaczarować, na szczęście ona zdawała sobie z tego sprawę, nie mówiła o tym w głos, bo po co. Na Lorraine więc zawiesiła swoje spojrzenie na dłużej. Później spojrzała jeszcze na gościa zza granicy, czuła, że z nim też coś jest nie tak, nie był sobą, ciekawe.

Cóż, wiadomo jak to bywa z kartami... Los nie zawsze sprzyjał tym, którzy w nie grali. Nie, żeby specjalnie przeszkadzało to pannie Yaxley. Nie przyszła tu po to by wygrywać. Mrugnęła w między czasie do Erika uśmiechając się przy tym od ucha do ucha, jakby faktycznie wiedziała co robi, chociaż tak nie było. Wymieniła trzy karty, nie byłaby jednak sobą, gdyby nie wyrównała stawki.

Wzięła w ręce kolejne karty, przyglądała się im uważnie, na jej twarzy można było dostrzec rzadko widoczny wyraz skupienia, raczej mało kto mógł widzieć myślącą Geraldine Yaxley.

Ponownie poprosiła o wymianę karty i wyrównała stawkę. Niby mówili o tym, że kto nie miał szczęścia w miłości, jak to możliwe, że ona nie miała go ani w jednej, ani w drugiej dziedzinie?

Przeniosła jeszcze wzrok na Eden, ciekawa trochę jak ona sobie radzi w tych kartach, zastanawiała się, czy bardzo sromotnie przegra z nimi wszystkimi. Nie, żeby to ją jakoś specjalnie martwiło.

viscount of empathy
show me the most damaged
parts of your soul,
and I will show you
how it still shines like gold
wiek
30
sława
VI
krew
czysta
genetyka
wilkołak
zawód
detektyw w BUM
wiecznie zamyślony wyraz twarzy; złote obwódki wokół źrenic; zielone oczy; ciemnobrązowe włosy; gęste brwi; parodniowy zarost; słuszny wzrost 192 cm; wyraźnie zarysowana muskulatura; blizna na lewym boku po oparzeniu; dźwięczny głos; dobra dykcja; praworęczny

Erik Longbottom
#10
07.07.2024, 21:30  ✶  
— Oczywiście — powtórzył za Eden z kapką ironii w głosie, powoli odwracając się w jej stronę. — Wszyscy wiemy, że jesteś najbardziej troskliwą osobą ze swojej rodziny. A pieniądze, które tu wygrasz, przeznaczysz na jakiś szczytny cel, na przykład ratowanie małych piesków i chorych dzieci.

Odbierał jedna po drugiej kolejne karty, które były mu podrzucane przez krupiera, przyglądając się ich symbolom i oznaczeniom. Zmarszczył czoło, zliczając sobie w głowie to i owo. Zerknął katem oka na Geraldine. Coś podpowiadało mu, że powinien grać bezpiecznie, jednak z drugiej strony... On zawsze grał bezpiecznie, co by przez przypadek wszystkiego nie stracić.

A Yaxley znała się różnego rodzaju zagrożeniach i ryzykanckich posunięciach. Wprawdzie na co dzień doświadczała ich w swojej pracy jako łowczyni, tak pewne nawyki na pewno podążały za nią do jej prywatnego życia, czyż nie? Westchnął cicho i zdecydował się na wymianę dwóch kart i wyrównanie puli żetonów.

— To zupełnie jak feniks, czyż nie? — zapytał Aryamana, zawieszając na dłużej wzrok na jego pięknej twarzy. — Odrodzenie uczucia poprzez wypalenie. Miłość romantyczna zastępuje fizyczne żądze. I odwrotnie w zależności od równania.

Niestety nie mógł pochwalić się zbyt dużą znajomością systemów wiary z innych regionów świata. Orientował się jako tako w greckich bóstwach i rzymskich odpowiednikach, jednak wiele zakątków świata dalej stanowiło dla niego tajemnicę.


the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.
❞
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Anthony Shafiq (1548), Bard Beedle (1992), Eden Lestrange (1400), Erik Longbottom (1578), Geraldine Greengrass-Yaxley (973), Lorraine Malfoy (1844), Morpheus Longbottom (788)


Strony (4): 1 2 3 4 Dalej »


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa