Ten tłok pojawiał się najpewniej co roku. Nie byłoby go, gdyby nie mieli dzieci. Te na szczęście szybko dorastały, choć było to bardziej widoczne po wzroście, niżeli z charakteru. Ich dzieci, wciąż były dziećmi. Dlatego Richarda ten fakt, znacznie wcześniejszego śniadania w samotności, nie dziwił. Czyż ojciec nie robił podobnie?
Zjawiając się w jadalni, nie zamierzał zaczynać tematu od urwanej wczorajszej rozmowy. Nie było sensu wracać do przeszłości. Mają nowy dzień, dobrze byłoby go zacząć w dobrej atmosferze. Może chociaż Robert się wyspał?
Zajmując swoje miejsce przy stole, spojrzał na stojący dzbanek z kawą. Zastawa stołowa najpewniej była już przygotowana, ale nie było jedynie dużej ilości jedzenia, gdyż śniadanie było w tej chwili przygotowane tylko dla Roberta. Richard sięgnął po dzbanek z kawą dominującą lewą ręką. Podniósł go i lekko się skrzywił. Ramię dawało o sobie znać. Co znaczyło, że musiał porządnie przywalić, że odczuwał to dopiero teraz, dzisiaj z rana. Odstawił dzbanek i sięgnął po niego drugą ręką, aby nalać kawy do kubka. Mógłby wspomóc się magią, ale nie chciał przy stole czarować, skoro miał dwie sprawne ręce. W między czasie zadał pytanie o informacje w proroku, odstawiając dzbanek na miejsce. Odsunął trochę talerz, aby oprzeć się przedramionami i wziąć kubek w obie dłonie. Upił łyk czując że kawa była jeszcze ciepła. Na tyle, że można było ją normalnie pić. W zamkniętym naczyniu, ciepło utrzymywało się dłużej.
Spojrzał na brata, który jakoś nie wyglądał na zadowolonego zawartością treści prasy. Sam również zmarszczył brwi, jak to usłyszał. "Poważnie?" – zdziwił się w myślach. Może wydarzenia z nocy nie zdążyli opisać do Proroka, nie było tam świadka i dziennikarza, albo może być też inna opcja.
- Nie chcą martwić mieszkańców?Odstawił kubek i za zgodą brata sięgnął po gazetę. Przejrzał nagłówki pierwszej strony. Potem kolejnej, następnej i następnej. Nie spieszył się. Rozmasował swoje lewe ramię, jakby potrzebował rozmasować obolałe mięśnie.
Niesamowite, jak prasa potrafi uciszyć czujność mieszkańców opisywaniem świąt i przepisów. Żadnych faktów, informacji, działań przestępczych? Aż trudno uwierzyć, że w świetle ostatnich wydarzeń, nie poruszyli, choć jednego problemu. Robert był niezadowolony, Richard zdziwiony.
- Odwrócili uwagę świętami.Stwierdził zamykając gazetę. Faktycznie, nie było nic ciekawego i wartego czytania. Złożył i odłożył na bok, na swoje poprzednie miejsce, równiutko na brzegu stołu.
Znów sięgnął po kawę i upił łyk.