Słowa krupiera były dla niego w pełni zrozumiałe. Wprawione w ruch koło ruletki przykuło jego uwagę, tak jak puszczona na nie kulka. Przez krótki moment będzie zaklinać rzeczywistość i liczyć na przychylność losu, tak aby poczuć słodki smak zwycięstwa jaki gwarantowało trafne wytypowanie koloru. Własny nałóg nie pozwalał mu widzieć w tym wyłącznie rozrywki. Tego wieczoru chciał grać do ostatniego żetonu.
Pochłoniętym w rozmowie trzem kobietom rozsądnie było nie przeszkadzać. Matthias, nawet jakby chciał wstrzelić się w ich rozmowę, to jak rzadko kiedy nie miałby nic do powiedzenia. Poza tym wieczorkiem hazardowym jak dotąd nie zdarzyła się okazja do trafienia na salony. Jeśli się nadarzy przez bycie krewnym Agnès to bez wahania z niej skorzysta. Doskonale zdawał sobie z tego sprawę, że ten wieczór mógł otworzyć przed nim wiele drzwi i zagwarantować nowe znajomości.
Pierwsze losowanie. Los zdecydował na jego niekorzyść. Na początku rozgrywki to jeszcze nie było tak frustrujące, jak w późniejszym czasie, kiedy nie udawało mu się pomnożyć ilości swoich żetonów. Jeszcze miał na to sporą szansę, gdyż do kolejnej puli przeszło sporo żetonów.
Nie sposób nie zauważyć, że stojąca blisko niego dziewczyna spoglądała nerwowo w stronę swoich rodziców. Pod względem ich obecności lepszym rozwiązaniem wydawałby się poker, jednak gdyby się na niego zdecydował to musiałby poświęcić mu pełnię swojej uwagi i pozostawiać bardziej skupionym aby zwiększyć swoje szanse na wygraną. Podczas gry w ruletkę mógł się cieszyć towarzyszyć towarzystwem pięknej dziewczyny.
— Też jesteś bardzo ładna. — Wyszeptał do rudowłosej, z delikatnym uśmiechem. To, czy blondynki tak naprawdę były w jego typie czy nie były, nie miało teraz znaczenia. W tym momencie w jego typie były rudowłose i piegowate.
— Jeśli chcesz porozmawiać z moją ciocią albo Camille po prostu się odezwij do nich. — Zasugerował szeptem w ramach zachęty, wychodząc z założenia, że nie powinna ograniczać się wyłącznie do rozmowy z nim samym. Nie była jego tłem. Nie wiedział, czy dziewczyna była na tamtym weselu. On sam przysłuchując się dyskretnie zdobywał strzępki informacji o osobach, które wypadało znać. Po zakończonej rozgrywce mogą kontynuować ich rozmowy.
— Masz, zabaw się. Jakbyś potrzebowała pomocy to służę. — Matthias uśmiechnął się i nieznacznie nachylił się w stronę Sophie, przesuwając ku niej stosik swoich żetonów w liczbie dziesięciu żetonów. — Obstawię tym razem czerwony i... — Przesuwając swoje dziesięć żetonów na czerwone pole, zastanawiał się nad wyborem swoich szczęśliwych liczb. Na każdą z nich przeznaczył po 2 żetony. Były to: 3, 10 i 26. Na nie ustawił odpowiednią ilość żetonów. Po podliczeniu swoich żetonów zostało mu ich stosunkowo niewiele, ale to się może zmienić jeśli uda mu się wygrać.
Uchwycił spojrzenie swojej kuzynki, zanim ono skupiło się na towarzyszącej mu Mulciberównie. Jego rozmowa z kuzynką powinna odbywać się bez świadków, więc będzie musiał poczekać na zakończenie tego wieczorku. Nieuzasadniona niechęć ze strony Camille sprawiała mu sporo przykrości.
Przekazuję Sophie 10 żetonów.
Przeznaczam: 10 żetonów na kolor czerwony oraz po żetony na: 3, 10 i 26
Stan: 8 żetonów