• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 … 3 4 5 6 7 … 16 Dalej »
[1946] And his shadow dances along | Vakel & Morpheus

[1946] And his shadow dances along | Vakel & Morpheus
god (self-diagnosed)
If we swallow all the friends we have,
who will be there to blame
for things we've done

when the worlds collapse?
wiek
41
sława
VII
krew
czysta
genetyka
jasnowidz
zawód
celebryta, widzący, twórca
Celebryta; Jedno z najbardziej znanych nazwisk Londynu. Nosi się w drogich ubraniach w gwieździste wzory, a jego ulubiony kolor to niebieski (najczęściej w ciemnych tonach, przeszywany złotą lub srebrną, błyszczącą nicią). Jest bardzo wysoki, ma ponad 180 centymetrów wzrostu i jest przy tym bardzo chudy, wręcz wychudzony. Zawsze przepięknie pachnie - nie wychodzi z domu bez spryskania się drogimi, męskimi pachnidłami. Czaruje słowem - wie jak mówić, aby docierać do ludzi.

Vakel Dolohov
#41
13.08.2024, 01:41  ✶  
Odkrywał w sobie coś nowego. Zupełnie nowego, niemożliwego do porównania z jakimkolwiek innym uczuciem, z jakim kiedykolwiek miał styczność. To nowe coś było szczęśliwe, czy smutne? Nie umiał powiedzieć. Szczęśliwe, ale chyba tylko z tego powodu, że wydawało się być odwzajemnione - poza tym tworzyło w jego ciele napięcie. Jakby coś miało się zaraz wydarzyć, ale... co?

W spojrzeniu, jakie posyłał teraz w stronę Morpheusa było wiele zuchwalstwa. Dolohov wyglądał na tak samo pewnego siebie jak zawsze i zastanawiał się nawet, czy to dlatego nie uraczono go odwzajemnieniem kontaktu wzrokowego, czy jednak miało to jakieś inne znaczenie niż niepewność. A może to zwyczajnie samo w sobie zmęczenie? Od dawna nie dręczyło go tak wiele wątpliwości, ale bardzo starał się tego nie okazywać, nawet jeżeli Longbottom wyglądał teraz jak marmurowy pomnik. Zmęczony, marmurowy pomnik, ale wciąż pomnik.

- Przeze mnie czy dzięki mnie? - Uśmiechnął się szerzej. - Jeżeli to ja jestem powodem niewyspania, to musiała być dobra noc... - Następnie ciszę przeciął jego delikatny, uroczy śmiech. Był dziwakiem, jak na jasnowidza przystało - czort jeden wiedział, czy się powinno te jego narcystyczne teksty traktować poważnie, czy jednak z przymrużeniem oka - teraz jednak ewidentnie próbował go rozbawić, bo kiedy przylgnął plecami do tego piedestału (we wskazanym miejscu), wciąż spoglądał w bok, próbując dostrzec na obliczu drugiego Krukona jakąkolwiek pozytywną reakcję na własne słowa. - Skończyłeś to, nad czym pracowałeś? - Kusiło trochę pokazać mu język, nie chciał jednak aż tak wyraźnie przypominać mu o tym, że zostawił go tam w kompletnej samotności i bardzo dobrze rozumiał znaczenie swojego przewinienia. Granie głupka było w tej sytuacji łatwiejsze, nawet jeżeli głupkiem nie był. Przynajmniej póki nie wypowiedziało się pewnych rzeczy na głos.

Przysunął się do niego na krok, chociaż już teraz stali obok siebie. Ścisnął ich na siłę, jednocześnie odrzucając butną aurę na rzecz tej niewinnej, niby trochę niedomyślnej, ale tylko po to, żeby wypowiedziane nagle trafne słowa drażniły dokładnie te struny duszy Morpheusa, które chciał drażnić. Zdawał sobie sprawę z własnych manipulacji, nie zamierzał z nich jednak rezygnować. Zachowywanie się w ten sposób ułatwiało mu wcielenie się w rolę, w której nie bał się ciągnąć rozmowy, a bardzo mu na tym zależało.


with all due respect, which is none
ceaseless watcher
Vigilo, opperior, Audio.
wiek
43
sława
IV
krew
czysta
genetyka
jasnowidz
zawód
Niewymowny
Średniego wzrostu czarodziej (176cm), ubrany w modne szaty, szpakowate loki sięgają mu za ucho, a na twarzy nosi dość długi zarost, broda jest w wielu miejscach siwa. Ma ciemne, niemal czarne oczy. Emanuje od niego bardzo niespokojna energia.

Morpheus Longbottom
#42
13.08.2024, 07:05  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 17.11.2024, 01:06 przez Morpheus Longbottom.)  

Kontrast pomiędzy ciepłotą osoby obok niego, życia i martwego kamienia przypominał mu o ziarnach czasu, które przesypywały się w klepsydrze jego życia. O tym, jak mało miało ich zostać według słów przepowiedni. Zastanawiał się, czy Vakel kiedykolwiek będzie myślał, że było warto czy on, Morpheus, jest jedynie testem własnych upodobań, nie ścieżką tylko jednym z owoców na ciężkiej jabłoni dorastania. Zakazany, jak w chrześcijańskich opowieściach.

— Oba. Dlatego zostaniesz moją poduszką — stwierdził na to pytanie w rozbawieniu, śliskając buty ze skórzaną podeszwą, aby osunąć się po ścianie nieco w dół. Założył ręce na piersi i oparł swoją głowę na ramieniu Vasiyenki, otarł się policzkiem o wyrostek barkowy, jakby zaznaczał go zapachem swojej wody kolońskiej, w rzeczywistości lepiej się układając.

— Owszem. Chociaż przydałoby się twoje towarzystwo.

Podrapał się po ramieniu, w nerwowości, tych drobnych gestach niepewności, których jeszcze z siebie nie wyplenił. Chociaż oparł się o drugiego czarodzieja w pewności siebie, to w rzeczywistości zastanawiał się nad każdym elementem swoje ruchu, nad otoczeniem, nad przyszłością, tą bliską, sekundy do przodu i znacznie dalej.

Zapach Dolohova sprawił, że zrobiło mu się nagle bardzo gorąco, czuł na szyi i policzkach występujący rumieniec.

— Zdrzemnę się, a ty powiesz później, że mieliśmy awarię w jakiejś sprawie na Mabon i zatrzymały nas obowiązki prefektów, ale najpierw powiesz mi, co planujesz zrobić z moim komogramem— zarządził, ponownie nieruchomiejąc. Teraz posąg zmieniał się w grupę figuralną, Hiacynt śpiący na ramieniu Apollina, brakowało jedynie wieńców w ich włosach, a zamiast mundurka, powinny być sportowe chitony, odsłaniające ich ramiona i nogi. Nawet nie, gdyby byli rzeźbą, byliby nadzy i ta myśl sprawiła, że Morpheusowi zrobiło się jeszcze ciepłej.

Kosmogramy mogły służyć do tak wielu rzeczy, od sprawdzania kompatybilności związkowych, przez liczenie ścieżki kariery, najlepsze punkty zamieszkania, wreszcie nawet rzucanie klątw uszytych na miarę. Nie chciał zakładać, to nie miałoby sensu, nie miał do czynienia z trzpiotką, która zna tylko jedno zastosowanie horoskopu, nawet jeśli nadal wydawało mu się, że energetyczny ciężar tego, co sobą przedstawia Vakel jest niesamowicie duży i może niekoniecznie szczery.



And when I call you come home
A bird  in your teeth
the end is here
god (self-diagnosed)
If we swallow all the friends we have,
who will be there to blame
for things we've done

when the worlds collapse?
wiek
41
sława
VII
krew
czysta
genetyka
jasnowidz
zawód
celebryta, widzący, twórca
Celebryta; Jedno z najbardziej znanych nazwisk Londynu. Nosi się w drogich ubraniach w gwieździste wzory, a jego ulubiony kolor to niebieski (najczęściej w ciemnych tonach, przeszywany złotą lub srebrną, błyszczącą nicią). Jest bardzo wysoki, ma ponad 180 centymetrów wzrostu i jest przy tym bardzo chudy, wręcz wychudzony. Zawsze przepięknie pachnie - nie wychodzi z domu bez spryskania się drogimi, męskimi pachnidłami. Czaruje słowem - wie jak mówić, aby docierać do ludzi.

Vakel Dolohov
#43
13.08.2024, 11:53  ✶  
Chłopak osunął się z nim na ziemię, ale zrobił to bardzo, bardzo niechętnie. Ocieranie się o ten piedestał, siedzenie na brudnym podłożu... Obrzydlistwo - i wydał się w tej niechęci bardzo szybko, bo kiedy osiadłszy na dole, dotknął go ręką, od razu panicznie otrzepał ją z przyklejonego do niej piasku. Nie lubił być brudny. Wizerunek, jaki posiadał, był efektem regularnego, intensywnego dbania o swoją czystość, ale w przeciwieństwie do niektórych nie robił tego wbrew sobie. Nie należał do tych ludzi, którym trzeba było przypominać o wieczornym umyciu twarzy - to przychodziło mu naturalnie, a przynajmniej o wiele naturalniej niż przesiadywanie na gołej ziemi, po której mogło pełzać... cokolwiek. Nieszczególnie chciał o tym teraz myśleć.

Nawet kiedy był zniechęcony i obrzydzony, to wciąż...

Zaczynał rozumieć poezję przyrównującą reakcje na bliskość do świergotu ptaków. Miał teraz brudne spodnie i było mu niewygodnie, w dodatku Longbottom był ciężki. Część Dolohova chciała strącić go z siebie i powrócić do stanu komfortu, ale część czuła właśnie jego gorący podbródek na swoim barku i to sprawiało, że zamiast Morpheusa odpychał od siebie wszystkie natrętne myśli - nie istniał lepszy plan na tę chwilę niż skupienie na rozchodzącym się po ciele cieple.

Nie przydałoby mu się jego towarzystwo. Nie spał już wtedy naprawdę długo, jeśliby nie zasnął na stole Wielkiej Sali, zacząłby bredzić. Na szczęście nie musiał o tym mówić - mógł obrać w rozmowie kierunek, jaki sugerowało mu zadane pytanie.

- Zjeść go - przyznał otwarcie. I nie było to kłamstwo, bo istotnie - kartka jaką mu odesłał, spoczywała właśnie na dnie jego drugiego żołądka. - Też potrafię być „dobry w słowa”. Wiem, co chciałyby usłyszeć ode mnie dziewczyny. Chciałem nauczyć się go na pamięć, a później myśleć o tobie za każdym razem, kiedy patrzę w niebo. - Powiedział to niby wzniośle, jednak przez jego głos przebijała się odrobina obojętności. Używał takich określeń głównie wtedy, kiedy był nieszczery. - Ale to nie jest prawda, a ty nie jesteś dziewczyną. Tak naprawdę chciałem poznać cię, idąc na skróty. - Ułożył dłonie na swoich nogach, dogłębnie pragnąć odcięcia się od dumania o wszechobecnym brudzie. - Więc planowałem go zjeść. Przetrawić. Zapisać w głowie nowe informacje, przez które mógłbym cię obserwować i lepiej zrozumieć.


with all due respect, which is none
ceaseless watcher
Vigilo, opperior, Audio.
wiek
43
sława
IV
krew
czysta
genetyka
jasnowidz
zawód
Niewymowny
Średniego wzrostu czarodziej (176cm), ubrany w modne szaty, szpakowate loki sięgają mu za ucho, a na twarzy nosi dość długi zarost, broda jest w wielu miejscach siwa. Ma ciemne, niemal czarne oczy. Emanuje od niego bardzo niespokojna energia.

Morpheus Longbottom
#44
13.08.2024, 21:00  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 17.11.2024, 01:07 przez Morpheus Longbottom.)  
Zjeść ją.

Ta odpowiedź spowidowala, że Morpheus uniósł głowę lekko, aby mógł spojrzeć na Dolohova, otwierając przy tym jedno oko. Szukał w tej twarzy żartu, naigrywania się z niego, ale nie. Zresztą, jego matka budowała magimachiny, a ojciec mógł wyzwać kogoś na pojedynek i ten nie mógł mu odmówić, jedna szwagierka potrafiła zmieniać twarze, tak że nie rozpraszały się od zaklęć niszczących transmitacyjne przemiany,  a druga nigdy się nie gubiła, natomiast jego przyjaciółka, prefekt Puchonów, była ognioodporna. Nie takie rzeczy widział świat magii, jak połykanie wiadomości. Przyjął to nader spokojnie, ale w jego wyrazie zabrakło zrozumienia do tych informacji. Wziął ją bardzo dosłownie, bo przez zmęczenie zabrakło mi wyobraźni.

— Mhm. Tak, dziewczyny chyba na to lecą. Ciężko jednak używać tekstów o gwiazdkach, gdy jest bardziej popularny jasnowidz w pobliżu.

Lekko szturchnął Dolohova w bok łokciem, przesuwając się trochę bardziej niż wypadało, na niego i niczym wahadło metronomu, wracając na miejsce. Znów zamknięte oczy i spokojny wypoczynek na jego ramieniu.

— Mój ulubiony kolor to niebieski wpadający w szary. A twój?

Rzeczy, których nie da się wyczytać z kosmogramów, obliczyć z numerologii czy stwierdzić za pomocą ścieżek tarota. Drobne rzeczy, które czynią ludzi ludźmi, a nie błędami statystycznymi w wielkiej matematyce wszechświata. Morpheus nie lubił myśleć o tym, że ludzie są sami w kosmosie i jednocześnie obawiał się niesamowicie, jak wygląda alternatywa tej samotności.



And when I call you come home
A bird  in your teeth
the end is here
god (self-diagnosed)
If we swallow all the friends we have,
who will be there to blame
for things we've done

when the worlds collapse?
wiek
41
sława
VII
krew
czysta
genetyka
jasnowidz
zawód
celebryta, widzący, twórca
Celebryta; Jedno z najbardziej znanych nazwisk Londynu. Nosi się w drogich ubraniach w gwieździste wzory, a jego ulubiony kolor to niebieski (najczęściej w ciemnych tonach, przeszywany złotą lub srebrną, błyszczącą nicią). Jest bardzo wysoki, ma ponad 180 centymetrów wzrostu i jest przy tym bardzo chudy, wręcz wychudzony. Zawsze przepięknie pachnie - nie wychodzi z domu bez spryskania się drogimi, męskimi pachnidłami. Czaruje słowem - wie jak mówić, aby docierać do ludzi.

Vakel Dolohov
#45
15.08.2024, 23:04  ✶  
Starał się za bardzo nie ruszać. Jak poduszka. W takich warunkach nie mógł pozwolić sobie na nic więcej - był bardzo sztywny, bo ciężko mu było odgonić te myśli o piasku przyklejającym mu się do szkolnej szaty, jednocześnie nie ruszał się prawie w ogóle, na wypadek gdyby Morpheus miał zmienić zdanie. Bliskość drugiego Krukona była bardzo pożądana.

- Chyba...? - Spróbował się nie uśmiechnąć, ale w jego głosie i tak dało wyczuć się zdradzającą go zadziorność. Daleko mu było do flirciarza, ale dziewczyny były bardzo konkretne w swoich oczekiwaniach - ci którzy tego nie dostrzegali byli zdaniem Dolohova zwyczajnie ślepi. - Kiedy mówisz tak do mnie, nie masz wokół takiej konkurencji. - To powiedziawszy, zarumienił się lekko.

To wszystko, co się wokół niego teraz działo, wydawało się być tak... nierealne. Oh nie, to z pewnością nie był pierwszy raz, kiedy ktoś zadał mu pytanie odnośnie jego preferencji, ale ludzie zwykle chcieli znać takie detale, żeby mu się przypodobać. Czy teraz był o to pytany, bo ktoś chciał go poznać?

- Niebieski. Ale taki nasycony, jak szafir, jak... Czasami latem, zanim słońce zajdzie całkowicie, niebo ma taki specyficzny, ciemnoniebieski kolor. On jest moim ulubionym - wypalił, zupełnie jakby do tej pory nie zarzucał Longbottomowi nadmiernej poetyckości. - Jest piękny.

Czasami... Cóż, inni pewnie mogli widzieć go częściej niż czasami. Może to wcale nie było jakieś szczególnie rzadkie doświadczenie, tylko on jeden, mieszkając w mieście wiecznie spowitym mgłą, nie mógł pozwolić sobie na widzenie go regularnie. Poranki i wieczory w Little Hangleton miały swoją unikalną specyfikę. Docenianą przez przyjezdnych, ale kiedy mieszkało się tam na co dzień (przynajmniej zdaniem Vasilija) trupia atmosfera zaczynała siadać ci na głowę.


with all due respect, which is none
ceaseless watcher
Vigilo, opperior, Audio.
wiek
43
sława
IV
krew
czysta
genetyka
jasnowidz
zawód
Niewymowny
Średniego wzrostu czarodziej (176cm), ubrany w modne szaty, szpakowate loki sięgają mu za ucho, a na twarzy nosi dość długi zarost, broda jest w wielu miejscach siwa. Ma ciemne, niemal czarne oczy. Emanuje od niego bardzo niespokojna energia.

Morpheus Longbottom
#46
19.08.2024, 19:42  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 17.11.2024, 01:07 przez Morpheus Longbottom.)  

Wzruszył ramionami na to chyba. Od czasu Olive Hornby dwa lata wstecz, nie interesował się ani dziewczętami, ani chłopakami, przekierowując całą energię buzujących hormonów w utrzymanie na uwięzi darów jasnowidzenia. Gdy patrzył do tyłu, wiedział, że po prostu oboje myśleli, że mogą być wspólnie dla siebie wsparciem w dziwności sytuacji z Jęczącą Martą, a później rodzice męczyli dziewczynę, żeby trzymała dobrą partię. On za to dostał pogadankę na temat prawidłowych obiektów swoich zainteresowań, czyli panienek z rodowodem. I tyle. Vasilij poruszył w nim nieznane wcześniej struny, na które wtedy było nieco za wcześnie.

— Wydaje mi się, że dzisiaj niebo może tak wyglądać. Pójdziemy nad jezioro i powiesz mi, w którym momencie jest ten, który lubisz najbardziej — zadecydował, z nowo odkrytą stanowczością. — Pokażesz mi swoją ulubioną letnią konstelację.

W rzeczywistości nie wiedział, co robi. Poprzedniego wieczora pocałował chłopaka, ugryzł go do jasnej cholery, co było daleko bardziej posunięte w śmiałości niż to, co robił kiedykolwiek, jakby fakt przyznania się do tego pociągu złamał w nim jakieś tabu. Trochę też obawiał się momentu, w którym obudzi się z tego snu, z wizji i wszystko okaże się kłamstwem. Dlatego nie otwierał oczu jeszcze przez chwilę.

— Mabon ap Modron — wypowiedział nagle imię walijskiego boga, uświadamiając sobie symbolikę tego momentu. Czasami nienawidził swojego życia przez takie znaki na niebie i ziemi. Rozplótł swoje ramiona i sięgnął ku dłoni Dolohova, aby spleść ich palce razem. — Niechaj nam sprzyja.

Dziwne uczucia wzbierały w nim. Jakby znów chciał w coś uderzyć, tylko że wcale nie. 



And when I call you come home
A bird  in your teeth
the end is here
god (self-diagnosed)
If we swallow all the friends we have,
who will be there to blame
for things we've done

when the worlds collapse?
wiek
41
sława
VII
krew
czysta
genetyka
jasnowidz
zawód
celebryta, widzący, twórca
Celebryta; Jedno z najbardziej znanych nazwisk Londynu. Nosi się w drogich ubraniach w gwieździste wzory, a jego ulubiony kolor to niebieski (najczęściej w ciemnych tonach, przeszywany złotą lub srebrną, błyszczącą nicią). Jest bardzo wysoki, ma ponad 180 centymetrów wzrostu i jest przy tym bardzo chudy, wręcz wychudzony. Zawsze przepięknie pachnie - nie wychodzi z domu bez spryskania się drogimi, męskimi pachnidłami. Czaruje słowem - wie jak mówić, aby docierać do ludzi.

Vakel Dolohov
#47
20.08.2024, 20:48  ✶  
Dolohovowi nie wydawało się, że niebo może dzisiaj tak wyglądać. Kojarzył ten kolor z latem, z konkretną pogodą, z niepowtarzalną atmosferą, jakiej nie potrafił przyrównać do niczego innego. Na pewno nie z równonocą. Z drugiej strony - on naprawdę brodził w wiecznej mgle i teraz ta niepewność go trochę niepokoiła. Nie mógł odczytać czegoś pomiędzy wierszami, czy za mało znał się na przyrodzie (a tym samym na pogodzie), żeby móc określać takie rzeczy? Skąd się takie rzeczy wiedziało? Za tak wiele pewników w ludzkim życiu odpowiadała intuicja... Rzadziej tajemnicza wiedza, jak chociażby to, skąd marynarze wiedzieli o nadciągającym sztormie jeszcze dzień wcześniej, skoro nie byli jasnowidzami. A Morpheus? Użyte przez niego słowa sugerowały, że też posiadał podobne Dolohovowi zdolności - jak silne były, czy odpowiadały za to, że mu się coś wydawało, czy jednak dało się takie rzeczy przewidzieć po czymś jeszcze, po znakach niepojmowanych przez percepcję człowieka wychowywanego w smutnym, zimnym domu po środku absolutnie niczego.

- Co, jeżeli nie?

Co, jeżeli to niebo będzie wyglądało inaczej? Co, jeżeli nie mieli tam ujrzeć niczego poza pustką odbijającą się w piekielnie nudnej, spokojnej tafli jeziora? Przywykł do tego, że rzeczy układały się po jego myśli, tylko jeżeli mógł mieć nad nimi pełną kontrolę. Był dobrym dyrygentem, dobrze poruszał się po szachownicy. Niestety natura dała ujarzmiać się jedynie rytualnym tańcom - czymś, w czym Dolohov był skrajnie wręcz beznadziejny.

- Poddasz się, czy będziesz próbował do skutku?

Niby nie chciał się ruszać, zamarł, zastygł w tym bezruchu, ale kiedy ich palce się splotły, złamał tę obietnicę złożoną samemu sobie i przekręcił nieco głowę w bok. Delikatnie opierał policzek o głowę Morpheusa.

Coś chyba było nie w porządku. Tak się nie zachowywali ludzie, którzy znali się ledwie chwilę - tak się zachowywali ludzie, którzy już sobie głęboko ufali. A jednak nie chciał się stąd ruszać. Każda sekunda w tej pozycji wydawała się jakimś darem od niebios. Na pewno nie za dobre sprawowanie, ale może na osłodę życiowej goryczy.

- Nie zapytałeś mnie o moją datę urodzenia. Nie jesteś ciekaw? - A może zwyczajnie założył, że ta krążącą pośród innych uczniów jest prawdziwa.


with all due respect, which is none
ceaseless watcher
Vigilo, opperior, Audio.
wiek
43
sława
IV
krew
czysta
genetyka
jasnowidz
zawód
Niewymowny
Średniego wzrostu czarodziej (176cm), ubrany w modne szaty, szpakowate loki sięgają mu za ucho, a na twarzy nosi dość długi zarost, broda jest w wielu miejscach siwa. Ma ciemne, niemal czarne oczy. Emanuje od niego bardzo niespokojna energia.

Morpheus Longbottom
#48
20.08.2024, 21:59  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 17.11.2024, 01:07 przez Morpheus Longbottom.)  

Morpheus zawsze mówił, że nie umie kłamać.

Morpheus dobrze umiał opowiadać kłamstwa samemu sobie. Zaczynało się od tego, że wmawiał wszystkim, że jest odważny, jak jego bracia. Kolejnym krokiem było udawanie pewnego siebie. Miał bardzo szczątkowe informacje na temat tego, jak zachowują się ludzie na początku relacji, więc imitował to, co widział u Clemensa i Tessy, u Jeremiaha i Elise, czy nawet swoich rodziców, par połączonych już węzłem małżeńskim, z pewnym stażem. Siedzenie razem na ławce na tarasie, na kocu pod drzewem i trzymanie się za ręce. Dziwne wrażenie, robienia czegoś znajomego z obcą osobą, aby poczuć, czy jest miło. Było mu miło. O tym kłamać nie musiał. Jednak musiał kłamać, próbując rozczytać Vasilija.

— Dopiero dzisiaj kończy się lato, więc będę próbował. A jeśli nie, to zrobię ci test wyrywkowy na kąty pozytywnych ułożeń znaków ognistych wobec Saturna — uznał to za odpowiednią odpowiedź. Przecież nie chodziło mu tylko o ten kolor. Chodziło o to, żeby mieć wymówkę, aby leżeć obok siebie na kocu z dala od ciekawskich spojrzeń kółka adoracji wróżbity Dolohova i może, ale tylko może, nie robił sobie nadziei (to było kłamstwo), aby się obściskiwać pod gwiazdami.

— Planowałem poznać cię dostatecznie, aby wykonać dopasowanie na podstawie możliwych kombinacji i szczątkowej wiedzy i zaimponować ci wyliczeniem twojej daty urodzenia z domniemanego Kosmogramu — uśmiech w jego głosie sprawiał, że ciężko było powiedzieć czy kpi z wróżbiarskiej strony Vasilija czy rzeczywiście uważa, że ma dość umiejętności, aby to zrobić czy myśl o tym, że jego... Ktoś, zastanawiał się nad powodami jego akcji oraz bierności i sprawiło mu to radość.

Morpheus Longbottom nie wiedział co ze sobą zrobić w tym konkretnym momencie. Paplał, bo gdy nie zastanawiał się nad tym, nawet mu szło. Ale już pod koniec ostatniego zdania coś zgrzytało w intonacji, jakieś wahanie, które spowodowało zamglenie przekazu. Nie wiedział co robić, błądził jak we mgle Little Hangleton, zastanawiając się nad tym, czemu jego serce wali jak oszalałe, od momentu gdy Vasiyenka po prostu oparł się o niego i mógł czuć zapach jego mydła dużo dokładniej, czy jego szaty są czyszczone w tym samym proszku co reszty uczniów czy odsyła mundurki i resztę bielizny do domu, tak jak on, żeby zajął się tym odpowiednik jego Malwy. Wreszcie zastanawiał się, jak będzie pachnieć jego skóra pozbawiona tej ozdobnej woni.

Palce ręki, która dotykała Vakela, zaczęły drgać nerwowo, tak samo jak jego kolano. Był zmęczony ale nawet zmęczenie nie potrafiło zadusić jego wewnętrznej gwałtowności.



And when I call you come home
A bird  in your teeth
the end is here
god (self-diagnosed)
If we swallow all the friends we have,
who will be there to blame
for things we've done

when the worlds collapse?
wiek
41
sława
VII
krew
czysta
genetyka
jasnowidz
zawód
celebryta, widzący, twórca
Celebryta; Jedno z najbardziej znanych nazwisk Londynu. Nosi się w drogich ubraniach w gwieździste wzory, a jego ulubiony kolor to niebieski (najczęściej w ciemnych tonach, przeszywany złotą lub srebrną, błyszczącą nicią). Jest bardzo wysoki, ma ponad 180 centymetrów wzrostu i jest przy tym bardzo chudy, wręcz wychudzony. Zawsze przepięknie pachnie - nie wychodzi z domu bez spryskania się drogimi, męskimi pachnidłami. Czaruje słowem - wie jak mówić, aby docierać do ludzi.

Vakel Dolohov
#49
22.08.2024, 21:36  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 22.08.2024, 21:37 przez Vakel Dolohov.)  
Rzeczą, którą z każdym kolejnym wypowiedzianym przez Morpheusa zdaniem odkrywał Vakel, było to, że ten list wysłany mu przed Mabon zawierał w sobie sporo jego esencji. A przynajmniej sporo esencji tej części Morpheusa, jaką poznawał. Słowa, jakie mówił były piękne - tu nie miał żadnej wątpliwości - ale gdyby się mieli teraz zmierzyć w walce na komplementy, wygrałby ją właśnie Vakel.

Miałeś powiedzieć, że będziemy tam przychodzić codziennie, aż zobaczymy ten dokładnie kolor, ty durniu, od razu przemknęło mu przez myśl i zaśmiał się w duchu. Piękno słów wynikające z szerokiej wiedzy i kwiecistego zasobu słownikowego ścierało się tutaj z jego charakterem i oczekiwaniami - czy potrzebował, czy chciał czegokolwiek więcej...? Skąd miał wiedzieć? Czy pod tym niby zabawnym wyrywkowym odpytywaniem kryło się coś jeszcze, coś podobnego wczorajszemu zbliżeniu?

Znów odetchnął, ale tym razem robiło mu się goręcej. Wracanie do tej chwili rozbudzało w nim jednocześnie ciekawość i... lęk. Bo to się działo bardzo szybko, a on wiedział o sobie tak mało. Jednocześnie powiedzenie tego na głos wydawało się błędem - jeżeli to powie, z pewnością go spłoszy. Może to były takie chwile, kiedy człowiek miał przestać być z porcelany.

- Oh.

Milczał dłuższy moment.

- To jedno z moich marzeń. Chociaż nie, nie marzeń. To jeden z moich planów. Potrafić odczytywać takie rzeczy bez potrzeby pytania o cokolwiek. Po prostu patrząc.

Było też coś, czego nie dodał. Projekt maszyny, który wyśnił pewnego dnia. Abakus dla świrów takich jak on sam, narzędzie pomagające w obliczeniu wszystkich możliwości, takiej pozwalającej na odkrycie daty urodzenia kogoś, kogo akt urodzenia nigdy nie powstał lub znajdował się w strzępach. W tym momencie wydawało mu się, że to będzie dopiero pierwszy krok, a on sam mierzy nisko. Mylił się, dopracowanie jego metod i zgromadzenie informacji do tego potrzebnych miało zająć mu o wiele dłużej, niż myślał. Dziesiątki festynów, na których nie chciał być, ale uśmiechał się i żartował i wróżył...

- Drżysz - powiedział, przypatrując się jego ręce i nodze. - Źle się czujesz?

Niewiedza czyniła go w tej dziedzinie nieco bezradnym.


with all due respect, which is none
ceaseless watcher
Vigilo, opperior, Audio.
wiek
43
sława
IV
krew
czysta
genetyka
jasnowidz
zawód
Niewymowny
Średniego wzrostu czarodziej (176cm), ubrany w modne szaty, szpakowate loki sięgają mu za ucho, a na twarzy nosi dość długi zarost, broda jest w wielu miejscach siwa. Ma ciemne, niemal czarne oczy. Emanuje od niego bardzo niespokojna energia.

Morpheus Longbottom
#50
28.08.2024, 17:33  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 17.11.2024, 01:07 przez Morpheus Longbottom.)  

O ileż byłoby łatwiej, gdyby świat uczynił Vasilija kobietą. Nie zastanawiałby się, czy ktoś nakryje ich trzymających się za ręce i siedzących zdecydowanie za blisko siebie. Świat nigdy nie był prosty, na pewno nie dla osób takich jak on, urodzonych pod ciemną gwiazdą. Z mrokiem w oczach, z różdżką podatną na czarną magię, z kredytem na życie i walką o każdy oddech. Duszy nie da się wykupić za złoto i diamenty.

— Nie przeraża cię to? Znać innych lepiej od samych siebie? — zapytał, spoglądając ze swojego miejsca na ramieniu, jak kukułka na grzbiecie dzika, w górę, na policzki i rzęsy Vasilija. Próbował zapamiętać konstelacje zagięć i cieni na jego twarzy, w nowym świetle. Nie przewidywał jego słów, jego reakcji, chociaż zmuszał się do tego. Zamknął trzecie oko, bo chciał być prawdziwym, nawet jeśli trafiał dokładnie obok tego, co Dolohov mógłby chcieć usłyszeć. Nie wiedział skąd w nim takie uczucie. Było podobne do tego głodu. Do problemu z radzeniem sobie z emocjami. Było podobne do nieruchomego Morpheusa w wagonie, który znudzeniem ignorował świat bo łatwiej było udawać, że nic go nie obchodzi, niż przyznać się do gwałtowności, którą próbował z siebie wyplenić za wszelką cenę.

— Nie... — przeciągnął milczenie jeszcze o nutę, zawstydzony. Zacisnął oczy i spróbował powiedzieć to wolno i wyraźnie, w przeciwieństwie do tego, co chciał zrobić mózg i bełkotać. Wolną rękę położył na kolanie, aby je opanować. Udało się to po chwili. — Mam bardzo fizyczne odruchy na silne przeżycia i bardzo chcę cię pocałować.

Mógł nie wyglądać jak jego rodzina, nie mieć oczu w błękicie nieba w południe nad Doliną, ani wzrostu i siły swoich braci, nie mieć płowych włosów, ale charakter, uśmiech, to wszystko tkwiło w nim, tak samo jak temperament. Ta buńczość, ta energia, to poczucie sprawiedliwości. Głównie odczuwał kwestię temperamentu, tego płomienia. Brak snu jeszcze bardziej wpływał na jego brak kontroli, na głód w oczach, który nie miał nic wspólnego z jedzeniem, a przynajmniej nie dosłownie. Było w tym jednak coś pasującego do zanurzania zębów w krwistym mięsie. Dzikość młodych wilków, których wataha z Warowni wyła do księżyca.

Młody Longbottom odkrywał powoli, że jednym z głównych czynników, sprawiających, że ktoś mu się podoba, jest ambicja i kompetencje. Lubił to, jak mówił Vasilij, nawet jeżeli ignorował wcześniej, nawet trochę arogancko, obecność gwiazdy Ravenclawu, złote dziecko słońca. Śledził jego słowa, czy publicznie czy w ciszy między nimi, szukał podobieństwa i różnic. Kreślił kosmogram, który mógłby go opisać, ledwie wiedząc co przypisać w jakie miejsca wielkiej trójki.



And when I call you come home
A bird  in your teeth
the end is here
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Anthony Shafiq (472), Morpheus Longbottom (13230), Vakel Dolohov (14131)


Strony (7): « Wstecz 1 … 3 4 5 6 7 Dalej »


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa