Olivio,
Wszystko z nią w porządku. Zajmij się proszę czymś innym niż moją sową.
Pozdrawiam,
Charles R Mulciber

Droga Olivio,
Przepraszam cię, ale nie dotrzymam słowa z założeniem wspólnego biznesu. Życie mnie przytłoczyło i muszę na chwilę uciec. Obiecuję, ze wrócę, ale nie czekaj na mnie ze swoimi marzeniami. Rób, co serce ci podpowie i czasem się do mnie odezwij. Brenna oraz Nora będą miały więcej informacji.
Chyba nie muszę ci mówić przed kim i dlaczego uciekam. Tak będzie najlepiej. Kocham cię, Ave.
![[Obrazek: 650a51642d3959fa8c1be7ec0d444ca0.jpg]](https://i.pinimg.com/736x/65/0a/51/650a51642d3959fa8c1be7ec0d444ca0.jpg)
Basilius jest, zaiste, moim kuzynem. Bardzo drogim mi zresztą kuzynem. Jako lekarz - bardzo dyskretnym. W takim razie jakkolwiek trafiło w twoje ręce jego nazwisko to mogę z ręką na ramieniu powiedzieć Ci, że na tajemnicę lekarską z jego strony możesz liczyć. Bez względu na to, jaki masz problem. Mam jednak nadzieję, że to nic poważnego? Powinienem się martwić?
Dziękuję Ci za ciasto, to bardzo sympatyczne z Twojej strony. Niestety zawiodę Cię - ja z pieczenia jestem nadal tak samo kiepski. Postaram się zjeść to ciasto i nie załączać go do jednej z wielu pamiątek, choć wygląda tak ślicznie, że mam ochotę to zrobić.
naprawdę się psują? Ojej, nie miałem pojęcia, więc jak dobrze, że mnie uprzedziłaś!
Z wielką przyjemnością przygotuję z Tobą ozdoby jesienne. O składaniu kasztanów nie słyszałem, więc zapoznanie się z tą niewątpliwą sztuką będzie dla mnie radością.
Miałabyś coś przeciwko, gdybym kogoś ze sobą zabrał? Chętnie bym ci go przedstawił...
jutrzejszego dnia może się pojawić artykuł w Proroku, który mógłby Cię zaniepokoić, dlatego z góry uprzedzam - nic mi nie jest, czuję się dobrze i jak zwykle bywa w takich sytuacjach - zapowiada się zajęty dzień...
Nieve przyniesie Ci też dobrą wiadomość - w końcu zdecydowałem się poprawić zabezpieczenia New Forest. Lepiej późno niż wcale, prawda? Pod tym kątem jestem niezmiernie wdzięczny rodzinie - takie rzeczy stają się w zasięgu ręki.
Powiedz mi proszę - jak idzie Twoja spółka z przyjaciółką? Twoje otwieranie biznesu? Mam nadzieję, że nie przegapiłem wszystkiego w tym całym... chaosie, jaki ostatnio ma miejsce?
pisałem do Ciebie ledwo dwa dni temu, a teraz śpieszę z kolejną wiadomością.
Mam nadzieję, że wybaczysz ten nadmiar papieru na Twoim biurku, ale sytuację uznałem za naglącą. Usłyszałem o przepowiedni, która ostrzega przed ogniem, jaki przyjdzie wraz z jesienią. Proszę - nie daj się zaskoczyć, zabezpiecz się. I uważaj na siebie. Nawet jeśli jesteś czystej krwi czarownicą - proszę, uważaj.
Chciałbym Ci powiedzieć coś więcej, ale wizje są kapryśne - i tak naprawdę niewiele wiem. Jeśli jednak tylko się czegoś dowiem od razu Cię powiadomię.
który to już list..? Chyba nie ma to żadnego znaczenia. Płynący czas nagle bardzo przyśpieszył, jakby bardzo zależało mu na tym, żeby mnie doścignąć. Prześcignąć. Albo jakby wiele sił tego świata ścigało się ze sobą o to, która spróbuje zabrać mnie ze sobą na drugą stronę.
Brzmi strasznie, prawda? Pewnie powinienem wyrzucić tę kartkę papieru do kosza i Cię nie straszyć, ale jestem na to zbyt zmęczony. Musisz wiedzieć, bo przecież i tak mogłabyś się dowiedzieć. A ja nie chcę Cię odsuwać.
Wczorajszej nocy w mojej stajni wybuchł pożar. Pochowałem jednego abraksana. Nic mi nie jest - piszę to drugi raz w przeciągu kilku dni, czy dostrzegasz grotestkę? Prawie pożarł mnie pożarł, ale nic mi nie jest.
Gdybym połamał sobie obie nogi też bym Ci napisał, że nic mi nie jest?
Pytałem o Twój biznes - czy mogę złożyć zamówienie ze sklepu Twojej matki przez Twoje pośrednictwo, czy może powinienem napisać bezpośrednio do niej. Potrzebuję trochę maści. Trochę... wielu rzeczy. Abraksany pouciekały, część jest ranna. W razie gdybyś nie chciała kontaktować się z matką - proszę, zostaw Nieve tylko spis potrzebnych mi rzeczy i poślij ją dalej. Nie jestem pewien, czy będę miał czas odpisać na wiadomość. Jak sobie wyobrażasz - mam trochę pracy.