• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Dolina Godryka Knieja Godryka v
« Wstecz 1 2
[Wiosna 1972, 30 kwietnia] Polana Ognisk - Cisza przed burzą / spotkanie brygadzistów

[Wiosna 1972, 30 kwietnia] Polana Ognisk - Cisza przed burzą / spotkanie brygadzistów
Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#11
19.01.2023, 13:30  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 19.01.2023, 14:20 przez Brenna Longbottom.)  
- Myślę, że podczas samego patrolu trzeba będzie raczej z dołu, chociaż możesz spytać o to Erika i Rokwooda. Potem... to na pewno może się przydać. Mamy... prośbę, by zostać do końca - wymruczała do Heather, nim ruszyły do reszty. Obserwacja polany z góry po samym dyżurze była całkiem niezłym pomysłem.
A i miotła mogła się przydać, jeśli faktycznie doszłoby do kłopotów.
- Mam nadzieję, że nic nie pójdzie nie tak z ogniem, ale jeśli, to może być ten moment, gdy to się przyda - przyznała Brenna. Oczywiście, nie zamierzała nikogo informować o przypadłości Heather niepotrzebnie.

Sama Brenna nie wspominała o ewentualnej ewakuacji, choć o niej myślała. Zawsze myślała o takich sprawach, nawet i bez ostrzeżeń od Zakonu: jej brat nie bez powodu powtarzał, że Brenna jest czarnowidzem.
Raczej z dwóch problemów, które widzieli, czyli wąskich alejek i możliwości łatwego wejścia na sabat, to temu pierwszemu poświęcała więcej uwagi.
- To oczywiste. Są też ogniska. Podczas jednego sabatu pół patrolu spędzałam na powstrzymaniu pijanych przed samospaleniem, bo chcieli skakać, choć nie mogli chodzić. Mam z tym wprawę, więc ja i mój partner możemy wziąć ich okolice - powiedziała bez mrugnięcia okiem na słowa Chestera odnośnie linii drzew. Jej własny partner nie pojawił się na dzisiejszym zebraniu, więc nie miała oporów z wypowiadaniem się za niego.
Choć Atreus mógłby nie być szczęśliwy, że wkopywała go w obszar, który uważała (może i błędnie) za potencjalnie najbardziej niebezpieczny.
- No i stoiska, z których lubią kraść. Mamy omówić ustawienia sześciu duetów, prawda? Może wzdłuż polany trzy, każda na jednym odcinku zewnętrznego kręgu, mające obserwować obrzeża i stragany na uboczu, dwa patrolujące między straganami w głębi polany i jeden w pobliżu ognisk? Ewentualnie jeden zamiast na obrzeżach faktycznie na miotłach - zaproponowała dość luźno. Nie było to idealne rozwiązanie, głównie dlatego, że było ich za mało. Miała jednak nadzieję, że przysyłają tu jeszcze jakichś brygadzistów, którzy po prostu mają już przypisane pozycje.
Zerknęła jednak na Erika i Thomasa, ze strony Brygady to oni mieli dłuższy staż, nie zamierzała więc dyskutować, jeżeli mieli lepszy pomysł.
- I zgadzam się, że stragany należy rozstawić szerzej. Beltaine to najpopularniejszy sabat. W ścisku łatwiej kraść, ktoś może zasłabnąć, wystarczy, że dwie osoby się pobiją i dojdzie do zatoru - wyrecytowała bez mrugnięcia okiem. O tym, że pojawi się problem, gdy ludzie będą uciekać, bo pojawi się Voldemort, już nie wspomniała, choć pomyślała.


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
viscount of empathy
show me the most damaged
parts of your soul,
and I will show you
how it still shines like gold
wiek
30
sława
VI
krew
czysta
genetyka
wilkołak
zawód
detektyw w BUM
wiecznie zamyślony wyraz twarzy; złote obwódki wokół źrenic; zielone oczy; ciemnobrązowe włosy; gęste brwi; parodniowy zarost; słuszny wzrost 192 cm; wyraźnie zarysowana muskulatura; blizna na lewym boku po oparzeniu; dźwięczny głos; dobra dykcja; praworęczny

Erik Longbottom
#12
19.01.2023, 23:41  ✶  

Skinął głową w kierunku Lucy, gdy ta dołączyła do nich grona. Nie miał jednak możliwości zagadać do niej, podczas toczonej akurat dyskusji, której poświęcał akurat pełnię swojej uwagi. To była jedna z tych okazji, gdy faktycznie musiał się skupić i pobudzić szare komórki do intensywnej pracy.

— A więc oświetlenie linii drzew możemy uznać za zaakceptowane — stwierdził po słowach Chestera.

Rozświetlenie tej części terenu ułatwi im zlokalizowanie ewentualnych domorosłych uciekinierów spragnionych wrażeń, jak i potencjalnego zagrożenia, które próbowałoby się wedrzeć na polanę. I na pewno ułatwi to nieco pracę parze, której przypadnie trasa przebiegająca przy granicy polany z lasem.

— O ile ktoś nie ma pomysłu na szybką komunikację, która nie rzuca się w oczy, to musimy polegać na tym, co mamy w swoim arsenale — mruknął. Patronusy nie wchodziły w grę z uwagi na to, że zwracały na siebie jeszcze więcej uwagi niż czerwone flary, a wysyłanie sobie zaczarowanych liścików było wręcz irracjonalne, biorąc pod uwagę ilość ludzi, która mogła wziąć udział w obchodach.— Czerwone iskry powinny zostać. Będą widoczne dla wszystkich, ale przynajmniej wszyscy na patrolach będą wiedzieli, co się kroi. Poza tym nie jesteśmy tu incognito. Ludzie wiedzą, że będzie tu ochrona z Ministerstwa Magii, czyż nie? O ile nie będziemy niepotrzebnie wysyłać sygnałów, to w czasie obchodów mogą nie zwrócić nawet na to uwagi. Pomyślą, że to fajerwerki jakichś dzieciaków lub pokaz magiczny.

Pokiwał głową na propozycję Brenny, akceptując wstępnie proponowany przez nią rozkład patroli. Postanowił jednak dodać coś od siebie w kwestii powietrznego rekonesansu:

— Spojrzenie na sytuację z innej perspektywy może nam tylko pomóc — zdecydował, taksując uważnym wzrokiem Heather i Thomasa, którzy przedstawili propozycję wzbicia się w powietrze. Zatrzymał spojrzenie dłużej na rudowłosej dziewczynie, mrużąc lekko oczy. Była szukającą, prawda? Mogli to wykorzystać. — Przydałby nam się tam na górze ktoś o twojej spostrzegawczości. Nawet dzisiaj. Razem z Thomasem moglibyście przelecieć nad okolicą, rozeznać się w tym, gdzie najlepiej będzie rozstawić poszczególne pary i czy nie powinniśmy zwrócić uwagi na jakiś punkt newralgiczny. Będziemy mieli szerszy obraz na sprawę i dostosujemy rozkład „siatki”, o której wspomniała Mavelle.

Nie bez powodu zaproponował szybki rekonesans tej dwójce. Raz, że mieli już ze sobą miotły, a dwa oboje grali w szkolnej drużynie Quidditcha. Może nie była to jakaś wielka przewaga w samych przygotowaniach, ale byli przyzwyczajeni do tego, jak operować w powietrzu, więc może dostrzegą jakąś lukę, która umknęłaby innym brygadzistom. Mógł wylecieć wraz z nimi, ale wolał tego dnia pozostać na stałym gruncie, co by zadbać, aby reszta przygotowań odbyła się bez problemów.

— Jeśli chodzi o godziny wart — zwrócił się do Chestera — to uważam, że nie powinniśmy zostawiać żadnej pary samotnie. Mamy ograniczoną liczbę ludzi, a tutaj będzie mnóstwo gości. Co najwyżej osoby z Doliny i okolic mogłyby zjawić się wcześniej. Mieszkamy najbliżej, więc moglibyśmy odciążyć pierwsze godziny Beltane — Przesunął wzrok na Patricka i Mavelle. — Nie mam też przeciwwskazań w kwestii rozszerzenia potencjalnych dróg szybkiej ewakuacji czy rozsunięcia stoisk na większe odległości.

Wydawało mu się, że wyraził się jasno. Wychodził z założenia, że osoby, które poruszyły określone formy zabezpieczenia Beltane, chociaż teoretycznie wiedziały, na czym powinny się skupić, toteż nie widział problemu w tym, aby oddelegować ich do tych zadań.


Odkryj wiadomość pozafabularną
TLDR:
  • Rozświetlenie granicy polany z lasem Erik uznaje za zaakceptowane przez grupę,
  • Erik uznaje czerwone iskry/flary za najbardziej pewny system informowania patroli o ewentualnym zagrożeniu,
  • Erik chce wysłać Heather i Thomasa na szybki rekonesans w powietrzu,
  • Komentarz odnośnie podziału godzinowego patroli,
  • Akceptacja propozycji Mavelle i Patricka względem poszerzenie dróg ucieczki i rozstawienia stoisk na większą odległość,


the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.
❞
broom broom
Throw me to the wolves and
I'll return leading the pack
wiek
sława
krew
genetyka
zawód

Mavelle Bones
#13
20.01.2023, 23:40  ✶  
Przywitania ze strony Mavelle należały do tych krótkich – znakomitą większość zgromadzonych tu osób znała dobrze bądź wręcz nawet bardzo dobrze, stąd też nie przeciągała ich w nieskończoność i głównie ograniczała się do skinięcia głową oraz posłania mniej lub bardziej ciepłego uśmiechu. Na ten ostatni z pewnością nie mógł liczyć Rookwood, który zaliczał się do mniejszości.
  - Dokładnie tak - skinęła głową, potwierdzając słowa Patricka, który pociągnął zapoczątkowaną przez nią myśl. Do tego właśnie zmierzała, wskazując na zbyt wąskie przejścia – nie mogli tego tak zostawić. Nie, jeśli nie chcieli katastrofy, zwłaszcza że panikę wzbudzić mogli nie tylko śmierciożercy. No i ogień, też bardzo solidny argument. Raz, że żywioł sam w sobie był niszczycielski, dwa, że też należał do czynników mogących wywołać powszechny popłoch.
  - … czerwony nie jest jedynym kolorem, jaki mamy do dyspozycji – zauważyła, ściągając nieznacznie brwi – Możemy przypisać znaczenie do każdego koloru iskier. Na przykład, złote mogą oznaczać, że przyda się dodatkowa różdżka, ale jeszcze się nie pali, zielone, że wszystko na tym obszarze jest w porządku i tak dalej. To tylko pierwsze z brzegu przykłady, nie twierdzę, że dokładnie takie znaczenia należy im przyporządkować, niemniej... – urwała na chwilę, by zaczerpnąć oddechu – … jak tak myślę, to może być całkiem niezła opcja, biorąc pod uwagę, że mamy dość ograniczone siły, w tłumie to chyba wszyscy wiemy, jak jest, łatwo stracić się z oczu. Może wypadałoby się zastanowić właśnie nad cyklicznie powtarzanym sygnałem, oznajmiającym, że dana dwójka nadal jest na posterunku? – podsunęła, w myślach wyobrażając sobie najgorsze scenariusze – Panie Rookwood, ilu aurorów oddelegowanych na sabat zna Fale? – spytała, koncentrując spojrzenie na najstarszym spośród tu obecnych, w myślach starając się wszystko przeliczyć.
  I za każdym razem dochodziła do wybitnie niewesołej konkluzji. Nawet jeśli Śmierciożercy nie podejmą działania, to Beltane i tak będzie trudne z jednego, prostego powodu: za mało ludzi. Temat ten jednak na razie zostawiła, rozważając podzielenie się myślą w znacznie węższym gronie.
  - Co do rozstawienia, propozycja Bren brzmi rozsądnie. Aczkolwiek nie zaszkodzi zerknąć jeszcze z góry – zgodziła się z kolejnymi propozycjami. Odciążenie pierwszych godzin skwitowała kolejnym skinięciem, generalnie w tym punkcie zgadzając się z Erikiem.


347/659
Pies policyjny
Live fast,
pet dogs
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Tomasz przede wszystkim jest wysoki, nawet bardzo. Ma 192 centymetry wzrostu więc nietrudno go zauważyć w tłumie. Nie mówiąc już o tym, że prawie zawsze oślepia uśmiechem. Jego włosy przyjmują barwę bardzo ciemnego blondu, jego oczy są niebieskie, na twarzy często widnieje zarost - uważa, że tak wygląda przystojniej. Jest dość dobrze zbudowany. Zwykle ubiera się w stonowane kolory, jeansom często towarzyszy sweter lub koszulka z kołnierzykiem, rzadko sięga po koszule, które według niego są strasznie niewygodne. Podczas słonecznych dni towarzyszą mu jego ulubione okulary przeciwsłoneczne, w te chłodniejsze ukochana skórzana kurtka z brązowej skóry. Można czasem wyczuć od niego dym papierosowy, znacznie częściej jednak przesiąka zapachem kawy oraz swojej wody kolońskiej o nucie lawendy i cedru.

Thomas Hardwick
#14
21.01.2023, 16:36  ✶  
Pomachał do Lucy, która do nich przybyła, ciesząc się, że jego partnerka na jutro jednak się zjawiła. Później musiał z nią porozmawiać o tym, czego dowiedział się od Erika, zrobi to jednak, gdy będą sami.
Na razie rzucali pomysłami, ale większość była całkiem trafiona. Każdy z nich miał doświadczenie, którym nie wahali się dzielić między sobą.
Odpowiedział na uśmiech Heather, wiedząc, że skoro jego pomysł został zatwierdzony, o będzie im dane chwilę współpracować.
- W takim razie jak tylko skończymy wszystko omawiać, możemy rozejrzeć się ponad polaną, a nawet w jej okolicy. Zawsze lepiej zobaczyć, czy zagrożenie nie zaistnieje też w jej okolicy. Drzewa zapewne ograniczą widoczność, nie zaszkodzi jednak spróbować - przyznał.
Słuchał dalszych ustaleń uważnie, co chwile potakując głową, gdy wymieniali się uwagami.
- Nawet jeśli nie uda nam się poszerzyć wszystkich przejść, powinniśmy ustalić jakieś główne grogi ewakuacji i skupić się, by na nich przepustowość była jak najlepsza. Może cztery prostopadłe do siebie drogi odchodzące od ogniska i prowadzące w stronę polany? Wtedy dalsza droga ewakuacji prowadziłaby obrzeżem aż do drogi do Doliny? Można by było jakoś je oznaczyć, nawet kolejnymi światłami. Dobrze by też było wyznaczyć, kto by ewakuację poprowadził. Może osoby patrolujące stragany? - spojrzał na Brennę, jednocześnie potwierdzając, że podobał mu się jej pomysł rozmieszczenia ich.
- Różnokolorowe flary to też znakomita myśl, może oszczędziłbym sobie właśnie tej czerwonej, ale inne, każda oznaczająca co innego ułatwi nam szybkie reagowanie. Szczególnie że nie zapowiada się, by było nas zbyt wielu. Może udałoby nam się ustalić, że co jakiś czas będziemy składać raport, na przykład do osób pilnujących ogniska, jako punktu centralnego? Albo właśnie wykorzystamy po to te fale, choć przyznam, kompletnie nie wiem, jak to działa - podrapał się po głowie, spoglądając jednocześnie na Mavelle.
Czarodziej
I won’t let you down
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Czarodziejka nie wysoka, może zginąć w tłumie, ale jej nie lekceważ. Gdy jednak zobaczysz jej pełen uroku, życzliwy uśmiech na pewno go nie zapomnisz! Aby poznać Lucy musisz ją spotkać!

Lucy Longbottom
#15
22.01.2023, 14:35  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 24.01.2023, 00:16 przez Lucy Longbottom.)  
Kiedy Erik skinął głową, Lucy też skinęła i przymrużyła oczy. Wiedziała, że w tej chwili musi się skupić i nie chciała mu w tym przeszkadzać. Pomyślała, że jeszcze potem będzie choć chwila czasu, żeby wymienić z nim parę słów. Następnie zauważył ją Thomas i pomachał w jej stronę. Lucy sama z siebie uśmiechnęła się i też mu odmachała, mówiąc przy tym po cichu – Hej. Thomas był taki przystojny, że ją onieśmielał, ale nie przeszkadzało jej to w pracy. Z nim również dobrze by porozmawiać o strategii na jutrzejszy wspólny dyżur, ale to na pewno nie teraz, skoro razem z Heather chcieli teraz obejrzeć polanę na miotłach. Kiedy młoda pracowniczka BUM zbliżyła się do wszystkich Lucy spojrzała na nią, ale jej nie skojarzyła. Po prostu nie mogła w niej rozpoznać zawodniczki quidditcha, ponieważ Lucy skończyła Hogwart, zanim Heather go zaczęła.
Natomiast dla aurorki sekret stanowił Chester Rookwood, który się pojawił. Gdy na nią skinął Lucy zasłoniła ręką usta i zakaszlała dwa razy. Mężczyzna nie kojarzyła nawet z nazwiska, mogła tylko wnioskować, że jakieś dwadzieścia lat starszy Chester został liderem aurorów.
Kobieta stała i słuchała pomysłów pozostałych. Generalnie się z nimi zgadzała. Trzeba było przede wszystkim poszerzyć te drogi ewakuacyjne na wypadek powstałego zamieszania. Następnie Lucy podeszła nieopodal Patricka i spojrzała na niego czekając, czy ich spojrzenia się przetną. Cieszyła się, na widok swojego kuzyna od strony matki.
– Dobrze, że jesteś. - Powiedziała. Wiedziała, że na swojego partnera z pracy można liczyć, kiedy sprawy pójdą nie tak.
Herald of Darkness
It seems that all that was good has died
And is decaying in me
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Chester to mierzący 178 cm wzrostu, postawny mężczyzna, ważący 76 kg. Ma brązowe, poprzetykane pierwszymi siwymi pasmami włosy i niebieskie oczy. Brąz noszonej przez niego krótkiej brody został przerzedzony przez lekką siwiznę. Przez większość czasu nosi mundur Aurora, natomiast poza pracą ubiera się elegancko, w garnitury. Często widywany jest z papierosem. Pierwsze wrażenie... jest służbistą, twardym gnojem, za którym nie przepada niemałe grono osób z dep. przestrzegania prawa. Nie można mu jednak odmówić doświadczenia zawodowego.

Chester Rookwood
#16
24.01.2023, 07:52  ✶  
W pierwszej kolejności odniósł się do wypowiedzi drugiego lidera odnośnie komunikacji za pośrednictwem flar. Skupił na tym czarodzieju swoje poważne pojrzenie.
— To dobry i sprawdzony sposób komunikacji. Mogą okazać się równie przydatne podczas próby zapanowania nad tłumem, za który będziemy odpowiedzialni podczas ewentualnej ewakuacji. Będziemy musieli koordynować ewentualną ewakuacją, jeśli zajdzie taka potrzeba — Auror uważał, że nie ma potrzeby zmieniać tego, co nad wyraz dobrze się sprawdzało podczas przytoczonych przez niego przypadków. Rzeczą, która coraz bardziej go irytowała było to, co miało miejsce. Postrzegał to jako poważną niesubordynację ze strony Longbottoma, któremu powierzono bycie dowódcą po stronie Brygadzistów. Teraz nie mógł już milczeć w tej sprawie. Zanim jednak zabrał głos, sięgnął do kieszeni płaszcza i wydobył z niej swoją papierośnicę. Bezceremonialnie zapalił kolejnego papierosa, wypełniając dymem tytoniowym swoje płuca. Osobom stojącym w pobliżu niego może przeszkadzać, jednak nie dbał o to. Zamierzał wypalić do końca tego papierosa.
— Longbottom, to nie jest spotkanie klubu dyskusyjnego tylko zebranie na którym dowódcy powinni wspólnie opracować wszystkie plany i przedstawić je swoim podkomendnym — Zgodnie ze swoim stanowiskiem postanowił uświadomić Erika Longbottoma o tym, jak to powinno wyglądać w rzeczywistości, w której każdy zna swoje miejsce w strukturze organizacji.
— Jeśli jednak to aprobujesz to sugeruję na początek aby Lucy Longbottom z Hardwickiem, Bones z Lestrange i Wood ze mną patrolowali teren wzdłuż polany, ty i Steward oraz Moody i Orion Bulstrode pomiędzy straganami, a Brenna Longbottom z drugim Bulstrodem przy ognisku — Ponieważ ze strony Erika Longbottoma nie padł żaden konkretny podział obowiązków pod zaproponowane i być może zaaprobowane przez niego trasy patroli to sam postanowił umieścić na nich wyznaczone do patrolowania tego terenu duety. Nie zamierzał pytać wszystkich obecnych o zdanie co do tego. Do pozostałych rzeczy nie mógł mieć zastrzeżeń, bo te głównie dotyczyły pewnych aspektów sposobu dowodzenia tego czarodziejów. Wymawiając nazwisko Hardwicka nawet nie starał się powstrzymać się od zawarcia dozy pogardy, żywionej przez niego i praktycznie całą jego rodzinę wobec mugolaków.
— Co do tego to nie zostaną sami. Biorę to pod uwagę. Jeśli przybędziecie wcześniej to wcześniej będzie trzeba was zmienić, ale to dobrze wiecie — Ponownie odniósł się do tego stwierdzenia, które padło ze strony Erika. Należało mierzyć siły na zamiary. Przysunął dłoń ku twarzy, by po raz kolejny osadzić papierosa pomiędzy wargami, wciągając podczas długiego wdechu dym tytoniowy i go wypuszczając po króciutkiej chwili z ust. Strzepnął popiół na trawę.
— Jeśli mamy się na tym skupić to czy drogi ewakuacyjne nie powinny przebiegać znacznie dalej od ogniska, skoro za sprawą tego oznaczenia będą różnić się od pozostałych dróg? Dla osób patrolujących stragany przeprowadzenie ewakuacji tabunów czarodziejów czterema drogami może okazać się zbyt karkołomnym zadaniem, biorąc pod uwagę fakt że spanikowany tłum niechętnie słucha poleceń i będą potrzebować wsparcia — Komentując pomysł Hardwicka, spojrzał na niego z nieszczególnie ukrywaną niechęcią. Pomijając jego poglądy to przejawiany przez niego negatywny stosunek do tego mugolaka wynikał również z tego, że udało mu się ujść żywym z tamtego ataku tylko dzięki pomocy tu obecnych dwóch Brygadzistów. Wywoływało to w nim wściekłość, której teraz nie mógł okazać tak jak powinien. Prędzej czy później nadarzy się kolejna okazja na dopadnięcie następnej szlamy.
— Raporty... przy zmianie wart albo gdy coś się stanie. Co o tym myślisz, Longbottom? Co do Fal to dwie osoby muszą mieć opanowane ich podstawy, inaczej to nie zadziała. Z Aurorów to Steward, Orion Bulstrode i Atreus Bulstrode, może się nimi posługiwać. Tak samo, jak ja — Zasugerował przenosząc wzrok na Erika. Czterech Aurorów to nie było tak mało. Nie ma co płakać nad rozlanym wywarem. To, co zostało powiedziane, nie przepadnie tak łatwo. Chester oczekiwał, że jego wcześniejsze słowa przywrócą temu zebraniu właściwy tor. Będzie na to nalegać.
Gówniara z miotełką
She had a mischievous smile, curious heart and an affinity for running wild.
wiek
21
sława
VI
krew
półkrwi
genetyka
klątwa żywiołów
zawód
BUMowiec
Heather mierzy 160 cm wzrostu. Jest bardzo wysportowana, od dzieciaka bowiem lata na miotle, do tego zawodowo grała w quidditcha. Włosy ma rude, krótkie, nie do końca równo obcięte - gdyż obcinał je Charlie po tym, jak większość spłonęła podczas Beltane. Twarz okrągłą, obsypaną piegami, oczy niebieskie, czają się w nich iskry zwiastujące kolejny głupi pomysł, który chce zrealizować. Porusza się szybko, pewnie. Ubiera się głównie w sportowe rzeczy, ceni sobie wygodę. Głos ma wysoki, piskliwy - szczególnie, kiedy się denerwuje. Pachnie malinami.

Heather Wood
#17
24.01.2023, 08:57  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 24.01.2023, 08:58 przez Heather Wood.)  

- Spytam Erika, Rookwoodów nie lubię, nie ufam im.- Powiedziała jeszcze szczerze do Brenny. Charlie był wyjątkiem, ale widać jak to się dla niego skończyło. Ostatnio zabili mu brata i dziewczynę, Wood nie miała wątpliwości, kto za tym stał.
- Nasze miotły nieco się różnią od tych standardowych, także będę miała na uwadze to, żeby była gdzieś blisko. - Zdecydowanie pewniej czuła się w powietrzu, gdyby miało dojść do jakichś starć, pożaru, czy czegokolwiek, to wolałaby być nad ziemią.
[a]Heath przyglądała się trwającej wymianie zdań. Najwyraźniej każdy miał coś mądrego do dodania, dzięki czemu byli w stanie ustalić w jaki sposób będą działać, chyba po to się tutaj spotkali. Jej wzrok zmierzał po kolei po wszystkich uczestniczących w spotkaniu. Przyglądała im się, kiedy wypowiadali na głos swoje pomysły.

- Bardzo chętnie spojrzę na to miejsce z góry. - Rzekła z entuzjazmem i posłała Erikowi promienny uśmiech, dobrze, że ktoś zauważał jej atuty i zamierzał z nich korzystać. Thomas również zaakceptował ten pomysł, więc jeszcze chwila i będą mogli wzbić się w powietrze.

- Te kolorowe iskry wydają się być świetnym pomysłem. Widząc daną barwę będziemy w stanie stwierdzić, czego sprawa dotyczy i jak bardzo jest pilna.- Odezwała się w stronę Bones, wydawało jej się, że ten sposób komunikacji oszczędziłby im sporo czasu.

Jej wzrok skierował się w stronę Chestera kiedy ten zaczął swoją pogadankę. Nie spodobało jej się, w jaki sposób potraktował brata jej partnerki, jeśli chciał się z nim umówić na randkę, to powinien zaprosić go gdzieś na osobności, a nie teraz okazywać swoje niezadowolenie spowodowane tym, że mają towarzystwo. - To chyba niekompetentne zachowanie wypowiadać takie uwagi przy podwładnych.- Powiedziała do Chestera. Dostrzegła, że z pogardą wymawia nazwisko Thomasa, okropnie ją to irytowało, w końcu tacy jak on zabili panią Smith w sklepie jej rodziców. - Przy ognisku jest najwięcej osób podczas sabatu, mogą nie zdążyć dobiec do dróg ewakuacyjnych jeśli będą zbyt daleko.- Postanowiła jeszcze dodać.

Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#18
24.01.2023, 11:28  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 24.01.2023, 11:47 przez Brenna Longbottom.)  
- Czy gdyby tak było, nie kazano by się wam spotkać we dwójkę i nam tylko przekazać informacje, aurorze Rokwood? - wypaliła Brenna. Wyznaczono ich do kierowania ich grupą, bo byli najstarsi stażem, i do kogoś musiało należeć ostatnie zdanie. Jeżeli jednak to nie byłoby pole do dyskusji z "podwładnymi" tych podwładnych nie wzywano by chyba na spotkanie, na którym cokolwiek miało być omawiane.
Normalnie ugryzłaby się w język. Ale o ile umiała milczeć, gdy chodziło o nią, to nie, gdy chodziło o jej brata. Zwykle puszczała pomimo uszu uwagi pod swoim adresem, kiedy jednak ktoś atakował jej brata, wytaczała ciężką artylerię.
- Być może doszło do jakichś zawirowań komunikacyjnych i otrzymaliśmy nieco rozbieżne wytyczne od przełożonych, bo mnie w Biurze Brygady przekazano,  że osoby z najdłuższym stażem są liderami, ale cytuję: mamy wspólnie dojść do zgody, co do rozmieszczenia patroli... i sprawdzić środki bezpieczeństwa na polanie, a nie przyjść, by wysłuchać waszych poleceń - oświadczyła, posyłając Rokwoodowi uśmiech. Trochę mniej wesoły niż ten, jaki zwykle prezentowała światu. Oczywiście, kojarzyła Chestera z Departamentu Magicznego i nigdy nie odczuwała wobec niego żadnej niechęci, ale właśnie sobie tej sporo zdobył. Raz, uwagą do jej brata, dwa, odnoszenie się do Thomasa (które jednak ani trochę jej nie zaskakiwało, niestety, może też przekładało się na Erika, nie było sekretem, że tych dwoje przydzielono jako partnerów w Brygadzie - i choćby dlatego znaleźli się w mieszkaniu Hardwicka swego czasu), trzy jego zachowanie w oczach Brenny było próbą przypisania sobie wyższego stanowiska w Departamencie, bo takie zachowanie byłoby dla niej naturalne ze strony Trelawney czy Bonesa albo ich zastępców, ale nie szeregowego aurora.
Heather też miała rację. Jeżeli faktycznie wyznaczono ich na dowódców, mających zaplanować wszystko samodzielnie, a resztę wezwano tu od razu jednak przez czyjąś pomyłkę, to takich rzeczy nie omawiało się przecież na oczach podwładnych. Planów zresztą jej zdaniem, gdy miały je ustalić dwie osoby, też nie omawiało się na spotkaniach grupowych. Zachowywała się w stu procentach w zgodzie z otrzymanymi wytycznymi.
Nie wykłócała się co do położeń patroli, bo nie miała z nimi problemów. Jeśli szło o raporty i zmiany wart… nie miała zamiaru dyskutować z Chesterem, choć dla niej było jasne, że jeśli zostaną przy sześciu duetach, i Ministerstwo kogoś tu jeszcze nie przyśle, to nie bardzo była możliwość jakiejkolwiek zmiany: bo nie było na kogo jej dokonać. Jeżeli szło o nią, wszystko było ustalone.


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
broom broom
Throw me to the wolves and
I'll return leading the pack
wiek
sława
krew
genetyka
zawód

Mavelle Bones
#19
24.01.2023, 22:01  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 24.01.2023, 22:13 przez Morgana le Fay.)  
Im dłużej Rookwood mówił, tym bardziej ponury stawał się błysk w oczach Mavelle. Nie znała za dobrze tego mężczyzny – ot, kojarzyła nazwisko, bo w końcu świat nie był taki wielki, a już na pewno Ministerstwo nie stanowiło nieskończonego molocha, zwłaszcza jeśli brać pod uwagę wydziały, którymi najbardziej się interesowała. Ale o ile początkowo wydawał się być całkiem rozsądny, tak jego wizerunek zawalił się bardzo szybko, niczym karciany domek.
  - Mam wrażenie, panie Rookwood, że coś się panu mocno pomyliło – oznajmiła chłodnym tonem. Że wjechał na Erika, to raz, dwa, nie dało się nie zauważyć, w jaki sposób odnosi się do Hardwicka. A wydawałoby się, że auror powinien mieć trochę bardziej po kolei w głowie.
  - Bo jeśli byłoby w istocie tak, jak mówicie, że to dowódcy powinni opracować plany, to po co my wszyscy tu w ogóle jesteśmy? Ten czas dałoby się spędzić o wiele pożyteczniej, a jest co robić – nie podniosła głosu. Mówiła dość cicho, ale wyraźnie. Spokojnie. Zbyt spokojnie. Ci, co znali Mav na wylot dobrze wiedzieli, że nie oznaczało to nic dobrego – Nie mówiąc już o tym, że jest różnica pomiędzy słowem „lider” a „dowódca” – spunktowała jeszcze, starannie notując sobie pewne rzeczy w pamięci.
  Nad czymś takim nie można było przejść ot tak do porządku dziennego. Nie, gdy łączyło się to z wyraźną pogardą do Thomasa. Nie, gdy zbiegało się to bardzo mocno z działalnością Czarnego Dzbana, niech mu ziemia ciężką będzie. Na coś takiego nie powinno być zgody, a już na pewno nie w szeregach Departamentu Przestrzegania Prawa.
  Zawsze jest takim bubkiem? – przesłała myśl do Stewarda, nawet na niego nie patrząc; ciemne spojrzenie wciąż skupiało się na Rookwoodzie.
  - Jeśli będziesz chciał, to działanie fal wytłumaczę ci później – zwróciła się do Hardwicka, posyłając mu lekki, krzepiący – jak miała nadzieję - uśmiech.
  - Słuszna uwaga, Heather – stwierdziła na wzmiankę o drogach ewakuacyjnych; w istocie dostęp do nich musiał być jak najbardziej bezproblemowy i szybki. Co do samych patroli, nie zgłaszała zastrzeżeń; kwestia różnych kolorów iskier zdawała się też przejść bezproblemowo. Nie widziała potrzeby ustalania innych niż oficjalne kodów – po co ruszać coś, co dobrze działało, było sprawdzone i można było zastosować nawet po zostaniu wyrwanym ze snu w samym jego środku? Jakiekolwiek zmiany w tym zakresie groziły pomyłkami.

371/1030
viscount of empathy
show me the most damaged
parts of your soul,
and I will show you
how it still shines like gold
wiek
30
sława
VI
krew
czysta
genetyka
wilkołak
zawód
detektyw w BUM
wiecznie zamyślony wyraz twarzy; złote obwódki wokół źrenic; zielone oczy; ciemnobrązowe włosy; gęste brwi; parodniowy zarost; słuszny wzrost 192 cm; wyraźnie zarysowana muskulatura; blizna na lewym boku po oparzeniu; dźwięczny głos; dobra dykcja; praworęczny

Erik Longbottom
#20
24.01.2023, 23:21  ✶  

Zanim Erik zdołał cokolwiek wtrącić na uwagi Chestera, w jego imieniu wypowiedziały się już trzy osoby. Mężczyzna przymknął na chwilę oczy. Cóż, jeśli Rookwood szukał sposobu, aby zdyskredytować Brygadzistów, to Heather, Brenna i Mavelle same się podkładały, nie czekając, aż sam odpowie na te zarzuty. Uśmiechnął się do nich, jednak dla pewności obrzucił resztę ostrzegawczym wzrokiem, co by już nikt nie dodawał swoich trzech groszy w tej kwestii.

— Wnoszenie cennych uwag przy planowaniu szeroko zakrojonych działań, to nie jest spotkanie klubu dyskusyjnego, Panie Rookwood. Nikt nie jest nieomylny i nawet my możemy czegoś nie zauważyć — odbił niezrażony, nieco pustym tonem, jakby za wszelką cenę nie chciał okazać żadnych emocji. Powinien zachować profesjonalizm, ale nie miał zamiaru pozwolić na umniejszenie roli swoich współpracowników. — Komuś w dowództwie ewidentnie zależało, aby pełniący dyżur w Beltane mieli szansę wziąć udział w tym spotkaniu. Gdyby było inaczej, dostalibyśmy polecenie, aby spotkać się tutaj we dwoje i na podstawie dostępnych informacji omówić plan działania. Reszta ludzi zostałaby poinformowana pocztą lub podczas ostatecznej odprawy. Tak się jednak nie stało.

Wyprostował plecy i wypuścił powoli powietrze z ust. Na tym postanowił zakończyć rozmowę na temat braku subordynacji czy też jak wolałby to nazwać płomiennej pasji reszty zebranych tu osób. Nie był typem lidera, który na siłę przepychał własne tezy, jeśli widział, że inni mieli równie dobre, a może nawet i lepsze pomysły.

Każdy miał inne doświadczenia i inne poczucie kreatywności przy pracy w terenie, a biorąc pod uwagę ciężkie do przewidzenia warunki podczas Beltane, szybkie myślenie bardzo im się przyda. Wysłuchał sugestii Chestera, kiwając co jakiś czas głową, a na wspomnienie o Falach poderwał głowę. Zerknął po wszystkich zebranych, wracając myślami do listy patroli, którą otrzymali. Erik zaakceptował rozdział patroli zaproponowany przez Rookwooda.

— To dobry plan. Chociaż jeśli dobrze liczę, co najmniej jedna para zostanie bez partnera będącego w stanie korzystać z fal — skinął w kierunku Lucy i Thomasa. — O ile nie zmieni nam się rozkład patroli, będziecie poniekąd wykluczeni z tego obiegu informacji. Będziecie musieli polegać na innych sygnałach lub na doniesieniach innych patroli, o ile takie się znajdą w waszej okolicy. Wierzę, że sobie poradzicie.

Żadne rozwiązanie nie było idealne, ale to zaproponowane przez Chestera wydawało się działać na korzyść większości. Miało oczywiście ten mankament, że jeden patrol będzie dostawał nowe meldunki z pewnym opóźnieniem, jednak w tej chwili nie mieli tego, jak przeskoczyć.

— Cóż, możemy przesunąć linię dróg ewakuacyjnych w kierunku linii lasu. W przypadku rozpoczęcie ewakuacji, mamy w miarę równomiernie rozłożone patrole względem pozycji ogniska. W ten sposób łatwiej będzie przekierować tłum w odpowiednim kierunku, bo szybciej dotrzemy na miejsce — zaproponował, po czym przesunął wzrok na Mavelle. — I fakt, iskry to też dobry pomysł.



the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.
❞
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek:
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Brenna Longbottom (1495), Chester Rookwood (1616), Erik Longbottom (2278), Eutierria (504), Heather Wood (1240), Lucy Longbottom (1166), Mavelle Bones (1471), Patrick Steward (1035), Thomas Hardwick (1131)


Strony (4): « Wstecz 1 2 3 4 Dalej »


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa