• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 … 3 4 5 6 7 … 16 Dalej »
[15.11.1958] Marta mówi | Peregrinus & Basilius

[15.11.1958] Marta mówi | Peregrinus & Basilius
Czarodziej
*sigh*
wiek
30
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Uzdrowiciel
Szczupły i dość wysoki (183 cm) mężczyzna o czarnych lokach i brązowych oczach. Często wydaje się być blady i zmęczony, a jego dłonie są niemal zawsze zimne. Na codzień stara się ubierać w miarę elegancko.

Basilius Prewett
#11
04.10.2024, 01:45  ✶  
Prawdę mówiąc, Basiliusowi trochę kończyły się pomysły co powiedzieć, jak i cierpliwość, nawet jeśli tego drugiego nie zamierzał okazywać. Bo ugh... Rozumiał, że bycie duchem w damskiej łazience mogło prowadzić do tego, że człowiek, czy też właśnie duch, nieco wariował, ale już bez przesady. I co ona miała zamiar zrobić z ich wypracowaniami? Przeczytać? Napisać własne? Na Matkę, jeśli chciała dowiedzieć się czegoś o historii, to w zamku był dosłownie drugi duch, który uczył tego przedmiotu i mógł ją zanudzać głupimi faktami do woli. Prewett by też wściekle pewien, że zmarła czarownica miałaby z pewnością więcej prezentów, gdyby przestała ciągle tak jęczeć, ale przecież najwyraźniej to by chyba zepsuło jejbsens nieżycia. No naprawdę! Gdyby to było wypracowanie z jakiegokolwiek innego przedmiotu! Te nawet czasem chętnie napisałby drugi raz, bo zdarzało się, że dopiero gdy przelał pierwsze myśli na papier, do głowy przychodziły mu lepsze pomysły, ale to była historia magii!
Na całe szczęście Peregrinus wykazał się w tym aspekcie większą cierpliwością i zanim Basilius dał mu się poznać od tej mniej cierpliwej strony, drugi Krukon zasugerował coś, co najwyraźniej przypadło do gustu Marcie, nawet jeśli nie była do końca do tego pomysłu przekonana.
Prewett spojrzał na kolegę w cichej nadziei, że ten rzeczywiście ma jakiś plan na prezent, ale chyba nie mieli, aż tyle szczęścia, nawet jeśli w Trelawney właśnie bardzo mocno u niego zapunktował. Zacisnął mocniej wargi i rozejrzał się po opuszczonej łazience w nadziei, że coś przyjdzie mu do głowy. No bo co by chciał przesiadujący cały czas tutaj duch? Kwiatki? Rośliny doniczkowe? Jakieś obrazki dla wystroju wnętrz? Kusiło go, aby po prostu wyciągnąć Peregrinusa z łazienki i na szybko coś wymyślić, bo któryś z nich na pewno miał coś, czego nie byłoby mu szkoda się pozbyć, a co mogłoby się spodobać Marcie, ale...
Pomysł jednak przyszedł do niego i to z najmniej oczekiwanej strony, bo kto by pomyślał, że gdy o historii magii mówił ktoś inny, niż jego ojciec ta mogła nieść za sobą jakiś pożytek? Spojrzał na Martę, a potem na Peregrinusa. Co powiedział kiedyś jeden ze znajomych ojca, gdy ich odwiedzał? Że niektóre postaci historyczne mają to do siebie, że część ich historii została zdominowana przez plotki, tak że prawda o nich została w jakiś sposób zmieniona?
– Wiesz Marto, bo my tak sobie pomyśleliśmy... – zaczął, a Marta przechyliła głowę w oczekiwaniu co też dalej powie. – Bo ogólnie to jest dużo plotek na twój temat, ale jak tak sobie myślę, to mało w sumie osób wie, kim ty jesteś, więc eee... – Tu Marta otworzyła usta, jakby miała znowu krzykliwie to skomentować, więc szybko kontynuował. – Pomyśleliśmy sobie, że może warto byłoby się dowiedzieć czegoś więcej o tobie samej? Więc chcielibyśmy przeprowadzić z tobą wywiad, taki dla ciebie, a potem go powielić i gdzieś wywiesić tak, by wszyscy wiedzieli, jaka była naprawdę Marta, a nie na jaką kreują cię jakies plotki. Wiesz, na pewno więcej osób dawałoby ci prezenty, gdyby na przykład wiedzieli, co lubisz.
Najchętniej zakończyłby swoją przemowę jakimś faktem historycznym na poparcie tego pomysłu, ale niestety żadnego nie znał, bo nikt nigdy nie powiedział mu, że wiedzą historyczną można zaimponować koledze z tego samego domu.
nerd and proud
jednym okiem w przyszłość, drugim w zaświaty
wiek
29
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
jasnowidz
zawód
Asystent, "Prawa Czasu"
Nadchodzi spowity smrodem dymu papierosowego. Na pierwszy rzut wygląda porządnie, codzienna elegancja w neutralnych kolorach… niekiedy może nieco wymięta. To zależy, ile spał, a cienie pod zielononiebieskimi oczami odznaczające się na cerze bladej jak prześcieradło podpowiadają, że niewiele. Palce poznaczone tu i tam rozmazanym atramentem, ugina się pod ciężarem ulubionej skórzanej torby, w której jest… wszystko. Średniego wzrostu (179 cm) postać młodego mężczyzny koronuje imponująca burza czarnych loków, które niewątpliwie są jego największą ozdobą.

Peregrinus Trelawney
#12
17.10.2024, 11:10  ✶  
Sama tylko Marta mogłaby zapewne odpowiedzieć na pytanie, po co jej wypracowania. Być może chciała je zatrzymać dla zwykłej satysfakcji, złośliwej odpłaty na kimkolwiek, kto się nawinął. Może rzeczywiście ujął ją gest żartownisiów. Nastolatki nie były logiczne, te martwe, jak się okazuje, również.
W chwili wygłaszania swojej idei Peregrinus jeszcze nie wiedział do końca, co mogłoby być owym prezentem. Dekoracje łazienkowe rzeczywiście wydawały się przyjemnym tropem: może jakiś gustowny wazonik, może ładny plakat, jakiś kwiatek. Zakradnięcie się do hogwardzkich cieplarni po garść zielska czy nawet uzbieranie go gdzieś na błoniach czy obrzeżach lasu nie zakrawało na aż tak trudne zadanie.
Prewett zdecydował się wysunąć inną ofertę. Gdy Trelawney usłyszał propozycje składane przez kolegę, na plecy młodszego czarodzieja wystąpił zimny pot, a jego oczy otwarły się szeroko ze zdumienia. Powielić i wywiesić? Wymyśleć pytania — pół biedy. Peregrinus mógł zrobić to na kolanie tu i teraz. Zdecydowanie nie uśmiechało mu się natomiast niczego wywieszać na szkolnych korytarzach. Chyba spaliłby się ze wstydu, gdyby go na tym przyłapano; toż to doskonały materiał do szyderstw.
Peregrinus Trelawney nigdy nie charakteryzował się gwałtownością, miał raczej spokojny temperament. W tamtym momencie gorąco zapragnął jednak wyprowadzić Basiliusa z tej łazienki, najlepiej chwyciwszy za kołnierz odzienia, i zapytać, czy on na głowę upadł.
Zdobył się w rzeczywistości tylko na szarpnięcie kolegi za rękaw szaty i posłanie mu — możliwie dyskretnie — umęczonego spojrzenia.
— Basil — jęknął cicho w geście sprzeciwu, ale było już za późno. Marta pochwyciła zadane jej pytanie.
— Co lubię… — Duch w zamyśleniu zaczął kołysać się w powietrzu. Wyglądało na to, że dziewczynka rzeczywiście mogła dawno nie słyszeć tego pytania. — Och, co lubię. Najbardziej lubię odwiedzać mojego kucyka. Stoi w składziku woźnego, na trzecim regale od prawej, za czyjąś pluszową płomykówką. Zabrał mi go tyle lat temu i on wciąż tam stoi. Jest taki zakurzony, nikt o niego nie dba. — Jej głos znów się załamał, balansując niebezpiecznie na granicy szlochu. — Miałam ich kiedyś caaałe mnóstwo. Malutkie, porcelanowe figurki koników. Były śliczne. I wszystkie je zabrali z mojego dormitorium. Zabrali wszystkie moje rzeczy, nie mam tu już niczego. Poza moim kucykiem.
Gdy mówiła, gniew Peregrina gdzieś po drodze uleciał. Dopiero wtedy w pełni dotarła do niego waga pomysłu Prewetta. Wyobraził sobie siebie na miejscu Marty: z dala od domu i rodziny, bez własnego miejsca, bez jednej zabawki mogącej umilić mu czas, czatujący po wieczność w cuchnącej łazience. Nie dziwota, że Marta zawsze była w takim podłym humorze.


źródło?
objawiono mi to we śnie
Czarodziej
*sigh*
wiek
30
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Uzdrowiciel
Szczupły i dość wysoki (183 cm) mężczyzna o czarnych lokach i brązowych oczach. Często wydaje się być blady i zmęczony, a jego dłonie są niemal zawsze zimne. Na codzień stara się ubierać w miarę elegancko.

Basilius Prewett
#13
20.10.2024, 21:23  ✶  
To nie tak, że Basilius wiedział, co robił. Sam nie chciał niczego wywieszać, a jeśli do tego dojdzie, zdecydowanie planował napisać to innym charakterem pisma, wkręcić w to kogoś innego i przede wszystkim zamierzał zadbać o to, aby zarówno on jak i Trelawney pozostali anonimowi. Coś potem wymyśli. Teraz po prostu chciał odzyskać ich wypracowania i wrócić już do pokoju wspólnego.
W odpowiedzi na jęki kolegi, Prewett jedynie posłał mu Bardzo Zmęczone Spojrzenie, dając jasny znak, że on też nie chciał się w to bawić, ale co miał zrobić, kiedy tylko to przyszło mu do głowy, a on już powiedział to co powiedział.
A Marta najwyraźniej dała się przekonać.
– Kucyk. Super. Miał jakieś imię? – spytał, wyciągając z kieszeni szaty niewielki notes i ołówek, których szczęśliwie mu nie zabrali, a potem usiadł na podłodze i zaczął notować, próbując ignorować, to jak głupia była ta cała sytuacja, bo przecież absolutnie nie miał w dzisiejszych planach notowania w damskiej łazience faktu, że Jęczącą Marta zbierała kiedyś porcelanowe kucyki. I chyba powinien być jakoś bardziej sfrustrowany tym faktem, tylko że... Zerknął nieco niepewnie na Peregrinusa, aby zobaczyć czy myślał to samo, co on. Może I był zły na upór Marty, ale jednak... To było strasznie, gdy się nieco dłużej o tym pomyślało. I może gdyby miał w sobie chociaż śladowe pokłady gryfońskiej bezmyślności, nawet zaproponowałby Marcie, że spróbują przynieść jej tego kucyka ze schowka woźnego. Na całe szczęście wiedział, że byłoby to głupie i chociaż Peregrinus wydawał mu się bardzo kompetentny to nie wątpił, że oboje zostaliby pewnie na tym przyłapani. Chyba, że... Nie. Nie będzie się zachowywał jak jakiś Gryfon. Marta mogła odwiedzać swojego kucyka, kiedy tylko chciała tam gdzie był.
A jednak, jako że zrobiło mu się jakoś dziwnie przykro to szybko nabazgrał na kartce trzy słowa, a mianowicie Umiesz rysować kucyki? i dyskretnie pokazał je drugiemu Krukonowi, gdy Marta była zajęta martowaniem.
– Hm... Chciałam nazwać go Gałeczek, bo miał jedno oko inne od drugiego, ale... Ale potem... Potem zobaczyłam tę parę paskudnych oczu zanim umarłam i... I Jednak nie chciałam go potem tak nazywać.
Marta zaczęła szlochać, a Basilius nagle spiął się i ponownie spojrzał na Peregrinusa, kiedy dotarło do niego to, co właśnie powiedział duch.
nerd and proud
jednym okiem w przyszłość, drugim w zaświaty
wiek
29
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
jasnowidz
zawód
Asystent, "Prawa Czasu"
Nadchodzi spowity smrodem dymu papierosowego. Na pierwszy rzut wygląda porządnie, codzienna elegancja w neutralnych kolorach… niekiedy może nieco wymięta. To zależy, ile spał, a cienie pod zielononiebieskimi oczami odznaczające się na cerze bladej jak prześcieradło podpowiadają, że niewiele. Palce poznaczone tu i tam rozmazanym atramentem, ugina się pod ciężarem ulubionej skórzanej torby, w której jest… wszystko. Średniego wzrostu (179 cm) postać młodego mężczyzny koronuje imponująca burza czarnych loków, które niewątpliwie są jego największą ozdobą.

Peregrinus Trelawney
#14
27.10.2024, 19:37  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 14.11.2024, 13:45 przez Peregrinus Trelawney.)  
Peregrinus absolutnie nie chciał niczego wieszać, ale kłamanie również mu się nie podobało. Po pierwsze mu to niezbyt wychodziło. Zawsze miał też z tyłu głowy wszystkie te mądrości o kłamstwie na krótkich nogach. W tym przypadku natomiast przede wszystkim nie chciał oszukiwać dziewczyny, która wywołała w nim współczucie. Najpierw została nabrana przez jedną grupę i zakpiono z niej tak samo jak z dwójki biednych Krukonów, a teraz miała zostać wystrychnięta na dudka i przez nich samych? Jakoś mu to… nie pasowało; widać miał w tamtych latach deko więcej skrupułów niż Basil.
Siadanie na podłodze opuszczonego kibla go odstręczało, ale nie skomentował tego w żaden sposób. Kucnął ostrożnie obok Prewetta, uważając, aby nie przeszorować szatą podłogi, i patrzył mu na ręce, gdy ten nototwał odpowiedzi Marty.
Również i on zdecydowanie nie zamierzał wybierać się po żadnego przeklętego kucyka. Oczywiście, że by ich złapali; nie miał co do tego wątpliwości. Od najmłodszych lat — a może w szczególności w najmłodszych latach — Trelawney był niszczycielem dobrej zabawy. Bał się konsekwencji i reprymend. Być besztanym i ukaranym przez dorosłych — koniec świata. Skoro zaś kucyk przeleżał tyle lat w składziku woźnego, był tam zapewne dość bezpieczny. Nie mieli do niego dostępu inni uczniowie, a gdyby chłpocy przenieśli teraz figurkę do łazienki, zaraz znalazłby się ktoś gotów ją zacyganić (chociaż Alexander Mulciber, zdaje się, odszedł z poprzednim rocznikiem).
Peregrin zerknął na karteczkę, zerknął na Basila, zerknął jeszcze raz na karteczkę. Westchnął głęboko, nadymając policzki, po czym wyjął ołówek z dłoni kolegi i odpisał: mogę spróbować.
Nie żeby był wybitnym artystą. Jego umiejętności ograniczały się do patyczaków i kulfonów, ale wiele litości czuł w kierunku ducha Marty. Spróbować nie zaszkodzi. Dobył więc swojego tarota i z wprawą przerzucał karty, dopóki między jego palcami nie znalazła się Śmierć. Czarny kościotrup na śnieżnobiałym wierzchowcu. Idealnym na refkę do malunku kucysia.
Trelawney ułożył kartę na notesie, po czym skupił się w pełni na próbach przerysowania konia, słuchając pobieżnie jedynie dalszego paplania Marty. Wyrwał go z tej zadumy dopiero szloch. Ołówek zastygł w ręce wróżbity. Znów spojrzał na Basila, a jego wzrok wyrażał bardzo dobitnie, że ma już tego wszystkiego serdecznie dość. Spuścił głowę i wrócił do rysunku ze zdwojoną determinacją.

rzemiosło
Rzut T 1d100 - 86
Sukces!


Motywacja w postaci zawodzącego ducha uczyniła cuda; referencja zapewne też. Konik wyglądał faktycznie jak konik. Imponująco jak na to nastoletnie beztalencie rysownicze.
Peregrinus oddał ołówek Basilowi, wyrwał kartkę i podniósł się z kucek, czując boleśnie zdrętwiałe od tej pozycji nogi.
— Czy konik wyglądał trochę jak ten? — zapytał, wyciągając w stronę Marty swoje dzieło. — Jest dla ciebie.


źródło?
objawiono mi to we śnie
Czarodziej
*sigh*
wiek
30
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Uzdrowiciel
Szczupły i dość wysoki (183 cm) mężczyzna o czarnych lokach i brązowych oczach. Często wydaje się być blady i zmęczony, a jego dłonie są niemal zawsze zimne. Na codzień stara się ubierać w miarę elegancko.

Basilius Prewett
#15
29.10.2024, 13:53  ✶  
Basilius nie myślał jakoś szczególnie o śmierci. Było to może nieco paradoksalne, bo przecież planował zostać uzdrowicielem i doskonale wiedział, że nie wszystkie przypadki kończyły się pomyślnie, nie wspominając już o tych wszystkich ciotkach i samej matce, którym czasem wymknęło się, że jaki on jest biedny, bo pewnie przez chorobę umrze młodo. A jednak młody Prewett nigdy jakoś szczególnie nad śmiercią się nie zastanawiał, to znaczy, aż do tego momentu, kiedy Marta powiedziała, to co powiedziała, a potem zaniosła się płaczem. Wymienił zaniepokojone spojrzenie z Peregrinusem i następnie bardzo szybko wbił wzrok w kartkę papieru, tam gdzie widniało niedokończone zdanie.
A gdyby coś mu się stało? Gdyby zapomniał wziąć eliksiru w odpowiednim momencie, lub okazało się, że porastające jego serce włoski rozrosły się za bardzo i za szybko, nie dając mu nawet szansy na wzięcie odpowiednich leków?  Albo gdyby po prostu zasłabł na schodach, potknął się i zleciał w dół? Gdyby zachorował na coś innego, ale osłabiony organizm szybko by się poddał? Miałby być duchem jak Marta? Poszedłby gdzieś dalej? Żadna z tych opcji nie brzmiała zachęcająco dla nastolatka, którym był, bo absolutnie nie planował tak wcześnie kończyć życia, a znając siebie, gdyby nawiedzał jakieś miejsce, pewnie bardzo szybko zmieniłby się w jakąś marudną wersję Jęczącej Marty. Poza tym nie mógł przecież zostawić rodzeństwa i...
I chyba za bardzo zaczął o tym wszystkim myśleć. Uniósł głowę, akurat wtedy, gdy Marta wydała okrzyk radości, widząc rysunek kucyka.
– Oh tak! Bardzo podobny! Jest cudowny! Dziękuję! – wykrzyczała z zachwytu nurkując na chwilę w podłogę i pojawiając się zaraz z powrotem.
– Bardzo ładnie – wyszeptał Basilius, siląc się, aby jego komplement nie brzmiał sucho, jednocześnie walcząc z tym narastającym w nim poczucie niepokoju.
– Tak! Ślicznie! Dobrze, możecie mieć z powrotem swoje rzeczy, tylko zostawcie rysunek. Są w tej ostatniej kabinie o tam. Oh ja...– Marta znowu się rozpłakała i gdzieś zniknęła, ale Basilius nie czekał, aż ponownie się pojawi, lub co gorsza zmieni zdanie. O nie, Prewett bardzo szybko chciał wyjść z tego miejsca. Żwawym, jak na niego, krokiem ruszył do kabiny, chwycił ich rzeczy zimniejszymi, niż zazwyczaj dłońmi, wręczył drugiemu Krukonowi te które należały do niego, rysunek zostawił na parapecie i już po chwili znaleźli się na korytarzu, wolni od tego ducha i całej tej sprawy. Szkoda tylko, że dalej nie wiedzieli kto to zrobił, bo ciężko było tak mścić się na nikim konkretnym.
– Nie wiedziałem, że umiesz rysować – powiedział, gdy już odeszli kilka kroków, nie do końca wiedząc, co teraz ze sobą zrobić. Myślał, że gdy opuszczą łazienkę to mu się polepszy, ale nie... Teraz zamiast rosnącego niepokoju, czuł dziwną pustkę, która w każdej chwili mogła wypluć z siebie jeszcze więcej ponurych myśli. Zerknął na Trelawney'a i zacisnął usta. Nie dość, że nie chciał przestawać na razie rozmawiać z Peregrinusem, to teraz jeszcze chyba bardzo nie chciał zostawać sam. – Wiesz, tak sobie myślałem... Może chciałbyś zerknąć na to moje wypracowanie? Miłoby było porozmawiać o tym z kimś, kogo gadanie nie zanudza na śmierć.

Koniec sesji
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Basilius Prewett (3569), Peregrinus Trelawney (3084)


Strony (2): « Wstecz 1 2


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa