Do koperty dołączono mały bukiet białych malw.
Do koperty dołączono mały bukiet białych malw.
Cudownie, bardzo Ci dziękuję! Nie, nie musisz się martwić, to nic co powinno zaprzątać Twoją głowę. To są... takie babskie sprawy.
Wiesz, aniołku, że pozostawione na długo ciasto zaczyna się psuć? Nie będzie już tak śliczne, jak teraz, jak się zepsuje. Jak chcesz pamiątki, to możemy wspólnie zrobić zielnik z jesiennymi liśćmi, gdy już opadną. Co Ty na to? Albo ludziki z kasztanów. Mugolskie dzieci uwielbiają to robić, wygląda to na fajną zabawę.
Nothing happens in the dark
Are you still afraid?
![[Obrazek: gIaBrDr.png]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=gIaBrDr.png)
Nikt mu nigdy nie powiedział „możesz zostać kim tylko chcesz”. Najwyraźniej nie potrzebował tego do stwierdzenia, że chce zostać stołem. Na to, że Laurent pewnie chciał oddać ten świstek widmowidzowi nie wpadł.
you think you know how crazy I am.
My mind is a hall of mirrors.
some women are built from it
Kochany Laurencie,
strasznie, ale to strasznie mi przykro… I jednocześnie cieszę się, że nic Ci nie jest. Czy mogę jakoś pomóc? Czy potrzebujesz jakichś eliksirów, albo zajęcia się którymś z Twoich domowych zwierzaków? Wyobrażam sobie, że masz teraz mnóstwo roboty i niekoniecznie głowę do wszystkiego…
Czy chodzi o to, o czym rozmawialiśmy kilka tygodni temu? Skoro jesteś pewien, że to nie Śmierciożercy, to czy ma to związek z Czarną wiedźmą podziemi?
Pomyśl o tej ochronie od ojca, bardziej Ci się przyda, niż mi, mój drogi. Pamiętaj, że w razie czego, zawsze możesz do mnie przyjść, jeśli będziesz potrzebował zmiany otoczenia.
Tak, oczywiście, przyjdę. Kominkiem? Czy wolisz otworzyć mi drzwi?
some women are built from it
Kochany Laurencie,
wiem, że masz teraz inne rzeczy na głowie, ale gdyby jakimś cudem zawiało Cię do Doliny Godryka… to nie idź tam sam. Zwłaszcza, że nie umiesz się teleportować.
Dostałam informację, że widma zaczęły wyłazić z Kniei do miasteczka.
Skarbie,
oczywiście że nie mam nic przeciwko - im nas więcej, tym weselej! Chętnie zabrałabym Tristana, ale będzie pewnie pracował. Oczywiście zapytam go, ale od Lammas jest między nami jakoś tak dziwnie. Zanim powiesz to, co już wiem, to Cię uprzedzę: tak, wszystko w porządku, porozmawiam z nim jeszcze w tym tygodniu. Ale jest bardzo zapracowany, ja zresztą też.
PS Czy robienie harmonogramu spotkań z chłopakiem to siara w takim wypadku? Tylko odpowiedz szczerze.
Laurencie,
dobrze, że uprzedziłeś, bo gdybym nie dostała od Ciebie informacji, to stałabym teraz pod Twoimi drzwiami i pewnie dostałabym jednym z tych zabezpieczeń. Na pewno wszystko u Ciebie w porządku? Jak Duma?
W dzisiejszych czasach nie jestem pewna, czy nie powinieneś poprawiać ich co miesiąc. Mam wrażenie, że z ludźmi jest coraz gorzej, ale może to tylko moja wyobraźnia?
Niestety ale Avelina wyjechała. Musiała odpocząć, życie w Londynie ją trochę przygniotło, a ja... Sama nie wiem, muszę się zastanowić, co dalej. Wszystko przez Lammas, stało się tam... Coś. Pewnie o tym nie przeczytasz nigdzie, ale może ktoś Ci szepnie do uszka na dniach: po tym, jak odszedłeś od mojego i Tristana stoiska, przyszła do nas jakaś ruda pajacera i zaczęła go wyzywać. Mogłam przypadkiem wyrwać jej garść włosów. Nie jestem wariatką, znasz mnie, ale ta wywłoka zabrała mu notes i zaczęła go obrażać. Nie mogłam nie zareagować.
Ogień? Jesienią? Jestem pewna, że to jakieś nieporozumienie, ale będę uważać, nie martw się o mnie. Pilnuj New Forest, ogień w rezerwacie może wyrządzić tyle szkód zwierzętom, że nie chcę nawet o tym myśleć.
PS Zrobiłam dzisiaj zapiekankę, chcesz spróbować? Mama ją jadła i nic jej nie jest, mówiła że dobra. Ma dużo szpinaku i taką śmieszną szynkę zawędzaną, cieniutką.
Do listu było dołączone pudełko z kawałkiem szpinakowej lazanii.
Laurencie,
Po pierwsze: dobrze, że nic Ci nie jest. Ogromnie mi przykro z powodu tego, co się stało. Jak to się stało? Ktoś zaprószył ogień? Nie dogasiliście kominka? Zresztą, to nie ma znaczenia: wiem, że pęka Ci serce z powodu abraksana, nie mogę sobie nawet w połowie wyobrazić Twojego bólu. Czy mogę Ci jakoś pomóc?
Po drugie: myślisz, że to ma coś wspólnego z tą wróżbą, którą pisałeś kilka dni temu? Może nie chodziło o jesień, a o las? Zaczynam się niepokoić, mówiłeś mi na naszym spotkaniu różne rzeczy, ale teraz wydają się być bardziej przerażające... Zupełnie jakby zło wyciągało po Ciebie ręce. Czy masz przy sobie kogoś? Nie mówię o rodzicach i pracownikach: kogoś, kto będzie przy Tobie dzień i noc? Rozważ, proszę, zatrudnienie ochrony.
Po trzecie: oczywiście, że jeszcze nie rozmawiałam z mamą na temat wyprowadzki, więc wszystko załatwię. Czy potrzebujesz wsparcia mojego ojca? Mogę posłać do niego sowę, wiesz że pracuje w Ministerstwie, zna najlepszych magiweterynarzy, chociaż podejrzewam, że to są ci sami, co u Ciebie bywają.
Kulka prześle Ci paczkę już jutro, zbiegam do sklepu i zabieram się do pracy. Damy z mamą radę.
Laurencie,
w paczce znajdują się maści i eliksiry oraz szczegółowe instrukcje dawkowania. Dodatkowo mama zapakowała w woreczki korę dębu oraz kilka ziół, z których łatwo zrobisz wywar do okładów. Wszystko jest podpisane, jeżeli jednak będziesz potrzebował pomocy: daj znać, dla Ciebie nawet się teleportuję.
Udało się już złapać stado?
Do listu dołączona była paczka, zawierająca eliksiry, maści i zioła
Kochany Laurencie,
to wspaniałe wieści! Nigdy Cię o to nie pytałam, ale potrafisz oddychać pod wodą? Może to głupie pytanie, ale to było pierwsze, co mi się nasunęło na myśl, jak przeczytałam że masz szansę poznać więcej podobnych do Ciebie.
I kolejne głupie pytanie: skoro mieszkają w morzu, to... Jak będziecie się kontaktować? No wiesz, żeby się spotkać. Bo będą kolejne spotkania, prawda?
Zasługujesz na to, kochany, zasługujesz na wszystko co najlepsze, teraz będzie już coraz lepiej, zobaczysz!
Do listu dołączone było pudełko z cieniutkim, cienkim chlebkiem. Obok znajdowała się notatka: Jak go zjesz, na kilka minut Twoje włosy będą orzechowe jak czekolada. Spokojnie, to nie słodycz, to chleb z orzechową nutą!