• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 … 12 13 14 15 16 Dalej »
[8.06.1971] Jonathan Avery musi zniknąć / Robert & Wilhelm

[8.06.1971] Jonathan Avery musi zniknąć / Robert & Wilhelm
Widmo
wiek
sława
krew
genetyka
zawód

Wilhelm Avery
#11
11.02.2023, 22:56  ✶  
Wilhelm wiedział, że jego teoria miała luki. Tak to już z nimi było. Tak naprawdę logika opierała się na prawdopodobieństwie czynności, wynikających z faktów. Dlatego dla jednego działanie kogoś mogło wydawać logiczne, dla innego już niekoniecznie. Powód tego był prozaiczny. Wiedza i doświadczenia potrafiły się od siebie różnić. Oczywiście on sam w ten sposób zgadywał i według jego wszelakich domysłów, wszystko łączyło się w pewną całość. Wystarczył jednak jeden klin, który wypaczył równanie i wtedy nie ma on najmniejszego sensu. Miał nadzieje, że to nie był ten przypadek.
Był z siebie zadowolony, kiedy jego rozmówca rzekł, iż rozumie. Oznaczało to ten stan, kiedy można z kimkolwiek się porozumieć. Niestety, kiedy usłyszał kolejne słowa, zadowolenie zmieniło się w całkowite przeciwieństwo tego uczucia. Nie przewidział, bo skąd miał to wiedzieć, że Mulciber jest paranoicznie ostrożny? I będzie potrzebował jeszcze jakiegoś dowodu? Oczywiście jego wywód był w całości logiczny i pasował do tego typu osobowości, jaką przed chwilą poznał. Im głębiej się wypowiadał, tym ogarnęło go pewne przerażenie. Nie był nieukiem, który nie wiedział o innych sztukach magii, nauczanej w szkole. Pewne rzeczy poznawało się dopiero po jej opuszczeniu. Jego twarz wyrażała te wszystkie emocje. Niezadowolenie mieszało z przerażeniem. Dzięki temu ochroniarz został kompletnie zignorowany. Był dla niego teraz absolutnym tłem, wręcz posągiem. Nie miał żadne znaczenia w tej chwili, gdyż wzrok był skupiony wyłącznie na Robercie. Nikt nie byłby zadowolony z takiej propozycji, nawet jeśli chodziło o wspólne cele. Wziął większy łyk, by ukryć zdenerwowanie.
- Tak. - Potwierdził krótko, bo i tak na więcej nie miał czasu. Było o wiele gorzej, niż przypuszczał. Początek wypowiedzi sugerował coś okropnego...ale to przerosło jego oczekiwania. Ostatnie zdanie było gwoździem, który sądził, że dawno temu wbił. Teraz już nie był taki pewny.
- Nie będę ukrywał, gdyż i tak po mnie widać, jak bardzo nie podoba mi się wykorzystanie tego zaklęcia. Z drugiej strony rozumiem pana stanowisko. - Powiedział lekko trzęsącym się głosem. To było tak samo kiepskie, jak uwarzenie i wypicie Veritaserum. Była to sytuacja z cyklu: Zgodzę się i nie będzie już potrzeby, nie da jej to nici z targu. I jak tu postąpić tak, by nie za bardzo zdenerwować rozmówce, a jednocześnie uzyskać pomoc? Potrzebował dodatkowych informacji.
- Znajduje się obecnie w sytuacji, gdzie mam do wyboru Smoczą ospę lub Skrofungulus. Jeśli się zgodzę, może pan wyciągnąć informacje o miejscu pobytu moich rodziców i stanę się zbędny. To nie wróży dobrze mojej najbliższej przyszłości. Z drugiej bez tego nie uzyskam pana pomocy. Mam nadzieje, że rozumie pan, jak niełatwa to jest decyzja. - Oczywiście sam nie do końca znał wszystkie możliwości tego zaklęcia, jednak jakiś pogląd miał. On mógłby bardzo łatwo go zabić. Doskonale wiedział o tym, gdyż ich było dwóch, a on jeden. Swoje szanse na przeżycie w sytuacji, kiedy będzie nieprzydatny, wyliczył na około dziesięć procent. Zdecydowanie nie odpowiadała mu sytuacji, gdzie jego życie zależy od kaprysu jego osoby.
Porządny Czarodziej
To zostanie między nami.
Tylko nami.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Mierzący 183 cm wzrostu, mężczyzna o ciemnych, acz wyraźnie posiwiałych włosach. Posiadacz oczu o kolorze brązowym, w których czasem da się dostrzec nieco zieleni. Robert jest zawsze gładko ogolony. Zadbany. Ubrany adekwatnie do sytuacji.

Robert Mulciber
#12
14.02.2023, 20:37  ✶  

Nie bez powodu obok teorii zawsze stała praktyka. Podczas gdy ta pierwsza opierała się o poczynione założenia, zadaniem tej drugiej była ich weryfikacja; upewnienie się, że wszystko odpowiednio ze sobą współgra. Robert całkiem nieźle rozumiał w jaki sposób działają tego rodzaju mechanizmy. Sam był przecież naukowcem, badaczem. Miał okazje przeprowadzić całkiem liczne eksperymenty, formułować różne teorie. Był nauczony, żeby na pewne rzeczy spoglądać w ten sposób i zachowywać dystans. Działał metodycznie. Krok po kroku. Bez zbędnego pośpiechu. Weryfikował zebrane informacje i aktualizował je, jeśli tylko stawało się to konieczne.

Teraz również podchodził do tego w taki sposób.

Zanim zdecyduje się na kolejny krok, wszystko sprawdzi.

Wysłuchał słów Wilhelma. Nieszczególnie dziwiła go w tym przypadku reakcja chłopaka. Sam byłyby równie szczęśliwy, gdyby przyszło mu znaleźć się w podobnej sytuacji. Na szczęście nie musiał się tego obawiać. Nie w tym momencie. W przyszłości również nie planował fundować sobie podobnych przyjemności. 

- Nie zapominam o ludziach, którzy są dla mnie w jakiś sposób... przydatni. - próba uspokojenia Wilhelma? Nawet jeśli, to była ona dość niedbała. Brakowało w tym przede wszystkim prawdziwej szczerości. Rzeczywistej chęci rozwiania jego wątpliwości. Zamiast tego... - Poza tym, gdybyś jakimś cudem miał wątpliwości, pozwolę sobie zaznaczyć, że nie zamierzałem zostawiać Ci tutaj żadnego wyboru. - doprecyzował.

Wolał uniknąć nieporozumień. Odpowiednia komunikacja to bardzo ważna kwestia. Informował, ale nie pytał o pozwolenie.

Nie zamierzał tracić tutaj większej ilości czasu. Nie było takiej potrzeby. Wydawało się, że wiedział dokładnie tyle ile potrzebował. Podniósł się ze swojego miejsca. Ochroniarz cofnął się o dwa kroki, zostawiając mu nieco więcej przestrzeni. Różdżka została ponownie schowana. Zniknęła ze stołu.

- Rozwiązaniem ze sznurkiem było ciekawym posunięciem. - pochwalił chłopaka już w zasadzie na odchodnym. Potrafił docenić bystry umysł, przy czym nie zawsze robił to szczególnie chętnie. - Zostańmy przy tym sposobie komunikacji. Następnym razem będę liczył z Twojej strony na konkretne informacje i działania.

I byłoby tego na tyle. Deportował się Robert, zniknął też jego ochroniarz.

Obyło się bez legilimencji.

Widmo
wiek
sława
krew
genetyka
zawód

Wilhelm Avery
#13
15.02.2023, 19:46  ✶  
Słowa o tym, że nie zapomina o ludziach były dla niego na początku niezrozumiałe w kontekście ich rozmowy. Oczywiście prosty sens wypowiedzi do niego dotarł. Nie umiał jednak stwierdzić, gdzie był ten prawdziwy, jednocześnie ukryty. Brzmiało to, jakby go doceniał, ale nie słyszał zbytnio nic w tonie głosu, co by mogło to potwierdzać. Przyjął komplement, jakikolwiek by on nie był, kiwnięciem głowy. Kiedy nie wiedział, co powiedzieć, lepiej było milczeć, niż palnąć głupotę. Zwłaszcza kiedy rozmawia się o ważnych rzeczach.
- Rozumiem. Dobrze, że tych w istocie nie mam. - Zaczynał mieć wrażenie, że zdał test. Robert mówił tak, jakby sprawa została już rozwiązania. Brzmiało to tak, jakby sprawdzał, na ile on sam jest zdecydowany zrobić to, co powiedział. Dodatkowo nie chciałby, by kilka jego innych sekretów wyszło na jaw przy okazji. I tego, że mimowolnie dowiedział się czegoś, przed tym zacznie kombinować z ochroną. Nie znał się na sztuce zamknięcia umysłu, więc powinien w inny sposób się zabezpieczyć przed tym. Miał kilka pomysłów, aczkolwiek nie miał nikogo zaufanego do weryfikacji. Roberta oczywiście nie poprosi o wsparcie. To musi być kolejny z jego sekretów.
Uśmiechnął się nieco, jak usłyszał pochwale z ust Mulcibera. Nie znał go, ale raczej brzmiało to w jego ustach to, jako spory sukces z jego strony.
- Oczywiście. Może pan na to liczyć. - Odpowiedział mu pewnie, a w jego głosie pojawiła się źle skrywana radość. Poczekał, aż opuści pokój, a potem sobie pozwolić na kilka bardzo żywych gestów. Wręcz podskoczył w radości.
- W końcu się doigrasz, parszywy trollu. Za te wszystkie chore lata. - Rzucił w eter zadowolony z faktu, że jego plan zemsty właśnie ruszył. Pozostało do ustalenia kilka kwestii, ale wątpił, by sprawiły one kłopot. Wziął się do roboty i usunięcia zabezpieczeń, by mógł opuścić ten pokój, zacierając wszystkie ślady jego bytności tutaj.

Koniec sesji
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Robert Mulciber (2329), Wilhelm Avery (2944)


Strony (2): « Wstecz 1 2


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa