• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 … 11 12 13 14 15 16 Dalej »
[1964, kwiecień, Hogwart] Jęcząca Marta - Victoria x Cynthia

[1964, kwiecień, Hogwart] Jęcząca Marta - Victoria x Cynthia
Czarodziej
“It was hotter than rage, and sharper than fear, and cut deeper than helplessness, all because I couldn’t get to you.”
wiek
sława
—
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Koroner
Mieniące się srebrem, długie pasma włosów opadają Cynthii prosto na ramiona i ciągną się za połowę pleców, spod wachlarza czarnych rzęs spoglądają jasnoniebieskie, chłodne tęczówki. Jest średniego wzrostu o dość drobnej, smukłej budowie ciała. Wydaje się krucha i delikatna, głównie przez bladość skóry, jakby pozbawiona siły fizycznej. Doskonale dostosowuje sposób mówienia oraz gesty pod towarzystwo, w którym aktualnie przebywa, sprawnie manipuluje za pomocą wyglądu. Jest niewinnie śliczna, a jednocześnie przeraźliwie kojarzy się z zimą.

Cynthia Flint
#1
17.02.2023, 02:32  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 29.04.2024, 14:44 przez Eutierria.)  
adnotacja moderatora
Rozliczono - Victoria Lestrange (Pierwsze koty za płoty).

Cynthia spojrzała na Victorię z nutą rozbawienia w oczach, gdy ta opowiadała jej jakąś historię wyniesioną z Pokoju Wspólnego, gdy pokonywały kolejne schodki. Zajęcia skończyły się wcześniej, bo Profesor wykładająca Starożytne Runy musiała udać się na jakieś pilne spotkanie i kadra nauczycielska się nad nimi zlitowała, poniekąd przedłużając ich piątek. Kierowały się do jednej ze szkolnych toalet, która była domem dla niezwykłego ducha. Zainteresowanie Flintówny tym tematem na początku było znikome, ale plotka na temat dziewczyny w okularach i dwóch kitkach, która mogła być w ich wieku rosła i zdawała się wzbudzać coraz więcej kontrowersji, gdy rzeczona wystraszyła jakąś drugoroczną i sprawiła, że wybuchła na nią toaleta, zalewając wszystko. Victoria była odpowiednią osobą do zbadania sprawy, błyskotliwa i znacznie lepsza w rozmówkach, niż Cyna.
- Ona podobno nie chce rozmawiać, ale wzięłam ze sobą krótką historię Hogwartu, jest tam cały rozdział o zamieszkujących go duchach.- mówiąc to, dłonią wskazała na swoją torbę, która leniwie kołysała się na ramieniu. Ciekawość była pierwszym stopniem do piekła, a fakt, że nie wiedziała, jak Marta umarła nie dawał jej spokoju. Może była to kwestia jakieś trucizny? Nieznanego eliksiru? Zaklęcia eksperymentalnego, które stworzył uczeń? Ruchem dłoni zgarnęła jasny kosmyk włosów za ucho, zaciskając usta, gdy palcem zahaczyła o mały, złoty kolczyk. Mimowolnie rozejrzała się, zanim weszły do toalety. Pomieszczenie było trochę zapomniane przez czas i woźnego, ściany i zlewy były czyste, ale popękane. Drewniane drzwi od kabin skrzypiały leniwie, bo jedno z niewielkich okien pozostawało otwarte. Zrobiła kilka kroków do przodu, dostrzegając małe pęknięcia na tafli wiszącego na ścianie lustra. Uczennice nigdy nie lubiły korzystania z tego łazienki, wolały nadłożyć drogi i udać się na kolejne piętro. Było cicho i spokojnie, przez co jasnowłosa zmarszczyła brwi. Zsunęła torbę z ramienia, odkładając ją na jedną z kamiennych ław i podwinęła rękawy, biorąc się za mycie rąk. Może ten odgłos wywabi Martę ze swojej toalety?
- Odrobiłaś już pracę domową na eliksiry? - zapytała Tori, podnosząc na nią spojrzenie. Jej nastoletni umysł wierzył, że duch w tak młodym wieku musiał tęsknić za szkolnym życiem i plotkami. Może jeśli poruszą temat jakichś chłopaków, to się wyłoni? Spojrzała na pokryte pianą ręce i westchnęła bezgłośnie, przez co na kilka sekund jej buzia znów nabrała tego pozbawionego konkretnych emocji, chłodnego wyrazu twarzy, który zwykle nosiła. Nie była duszą towarzystwa. Spłukała dłonie, wycierając je o leżący nieopodal ręcznik w siwym kolorze, ruchem głowy wskazując na kabiny, pytając niemo Ślizgonki, czy może powinny zajrzeć do każdej?
królowa nocy
some women are lost in the fire
some women are built from it
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
auror, twórca eliksirów
Ma długie do pasa, bardzo ciemnobrązowe, wpadające w czerń włosy. Te, zwykle rozpuszczone lub spięte jakąś spinką, okalają owalną twarz o oliwkowej karnacji, skąd spoglądają spokojne, brązowe oczy. Nie jest przesadnie wysoka, mierzy 167 cm wzrostu i jest stosunkowo szczupła. Swoje bardzo kobiece kształty lubi podkreślać ubiorem. Nosi się najczęściej w czerni. Ciągnie się za nią mgiełka delikatnych perfum – o ciepłej nucie drzewa sandałowego, wanilii, jaśminu, konwalii i pomarańczy.

Victoria Lestrange
#2
18.02.2023, 00:46  ✶  
Nie była może samą duszą towarzystwa, zważywszy na to, że większą część czasu poświęcała na naukę i samodoskonalenie, ale to też nie tak, że alienowała się od innych ludzi. Lubiła z kimś pogawędzić, coś porobić – bo ileż się przecież można uczyć! Więc kiedy okazało się, że ich pitkowe wolne zaczyna się nieco wcześniej, niż przewidywali – nawet się ucieszyła. I całkiem chętnie wyszła razem z Cynthią – w końcu mogły porobić coś razem, skoro dostały czas ekstra.
Jeśli chodziło o łazienkę zajmowaną przez ducha, Victoria trafiła tam dwa razy, gdzieś na początku edukacji w Hogwarcie, kiedy – wiadomo – jeszcze się go nie znało i przypadkiem trafiało do różnych niekoniecznie chcianych miejsc. Za pierwszym razem chciała skorzystać z umywalki, ta jednak nie działała. Za drugim razem trafiła na zamoczoną podłogę w całej łazience i zawodzące wycie. Potem już tam nie chodziła.
- Ciekawe ile już siedzi w tej łazience – jakoś nie zastanawiała się wcześniej ile lat Marta jest już duchem, ot – do tej pory uważała ją za taki stały punkt w Hogwarcie, jak zresztą resztę duchów. Najwięcej interakcji mieli chyba z profesorem Binnsem, który zmarł na lekcji i się nie zorientował, że umarł, no i być może, jako Ślizgonki, z Krwawym Baronem. I rzecz jasna Irytkiem, ale to był inny kawałek ducha. - Czytałaś go? Jest tam coś o niej? – to właściwie całkiem zmyślne ze strony Cynthii, żeby w ogóle wziąć ze sobą tę księgę. Nie ma co ukrywać, Lestrange mało się skupiła na studiowaniu duchów.
Nic dziwnego, że dziewczęta ogólnie unikały tej łazienki. Pomijając to, co spotkało Victorię, ale wyobraźmy sobie, zamykasz się w kabinie, chcesz załatwić swoje potrzeby a tam z kibelka obok „łuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuu” i inne piski. Nie dzięki. Dzisiaj miały jednak całkiem jasny cel. Cynthia chciała odpowiedzi, a jak wiadomo, dziewczyny chodzą do łazienek jeśli nie stadami, to przynajmniej parami. To zupełnie jak z tym, że idziesz z kimś do innej klasy poprzeszkadzać w lekcji. Jasna sprawa, umawiasz się w tedy, ze „ja pukam, ty mówisz”. No i teraz Lestrange robiła za takie moralne wsparcie; zaskakujące, zważywszy, ze przynajmniej z wyglądu, obie dziewczyny były jak ogień i woda. Jedna blada o srebrzystych włosach, druga – o ciemnych.
- Jasne, już dawno. A co, potrzebujesz pomocy? – patrzyła jak Cynthia myje ręce. A więc teraz umywalki działały i przynajmniej nie trafiły na zalaną podłogę, to już coś. Spojrzała w jedno z luster i poprawiła nieco włosy, które wyrwały jej się z dobieranego warkocza, związanego dzisiaj granatową wstążką u dołu. Zobaczyła też gest koleżanki i w odpowiedzi po prostu wzruszyła ramionami i poprawiwszy swoją torbe na ramieniu, jak gdyby nigdy nic podeszła do jednej z kabin i otworzyła drzwi, zaglądając do środka. Przynajmniej ta jedna była pusta. - Irytek dzisiaj rano wysmarował jakimś łajnem klasę wróżbiarstwa. Darł się potem aż mury trzeszczały. Współczuję trochę komuś, kto dostanie dzisiaj szlaban, bo pewnie zostanie przykładnie ukarany zmywaniem tego bez użycia czarów -– jeśli nie, to pewnie któryś z nauczycieli sprzątnie to za pomocą magii, ale… wiadomo. Łobuzów nie brakowało.
Czarodziej
“It was hotter than rage, and sharper than fear, and cut deeper than helplessness, all because I couldn’t get to you.”
wiek
sława
—
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Koroner
Mieniące się srebrem, długie pasma włosów opadają Cynthii prosto na ramiona i ciągną się za połowę pleców, spod wachlarza czarnych rzęs spoglądają jasnoniebieskie, chłodne tęczówki. Jest średniego wzrostu o dość drobnej, smukłej budowie ciała. Wydaje się krucha i delikatna, głównie przez bladość skóry, jakby pozbawiona siły fizycznej. Doskonale dostosowuje sposób mówienia oraz gesty pod towarzystwo, w którym aktualnie przebywa, sprawnie manipuluje za pomocą wyglądu. Jest niewinnie śliczna, a jednocześnie przeraźliwie kojarzy się z zimą.

Cynthia Flint
#3
20.02.2023, 21:07  ✶  
Obydwie były ambitne, ale Tori znacznie lepiej odnajdywała się w prawdziwych relacjach. Cynthia owszem, dostosowywała się i to nie było tak, że ktoś jej nie lubił, ale na próżno było szukać w tym czegoś pozytywnego. Czasem żywiej rozmawiała z Fergusem, czasem z Brenną, no a w domu węża miała Victorie. Nie wspominając, że ojciec był zachwycony, że kiedyś wspomniała w liście o nowej koleżance z domu Lastrange.
Przeklęta łazienka była tematem plotek i opowieści, które modyfikowały kolejne pokolenia mieszkańców Hogwartu. Flint była w niej może raz, ale zniechęcona jej stanem dała sobie spokój i poszła na inne piętro. A potem jakoś nie było czasu.
- Ten Puchon, który ciągle przerywa Profesorowi Binnsow, mówił, że chyba ze 100, ale znów Suzanna mówiła, że nie może być więcej, jak trzydzieści, bo ma ten nowszy mundurek. - odpowiedziała jasnowłosa po krótkim namyśle, przypominając sobie zasłyszane rzeczy. Zawsze była typem słuchacza, który analizował i zapamiętywał słowa innych znacznie częściej, niż wypowiadał własne. Ona sama też niewiele wiedziała — Marta była uczennicą chyba piątego albo szóstego roku, jak zginęła i umarła w mundurku. Oprócz tego to nosiła okulary, a ktoś słyszał, że była kujonem. Nie chciała jednak do końca w to wierzyć, dopóki same nie zobaczą! Otworzyła tom, gdy tylko Tori zapytała, opierając go o umywalkę. Przewróciła kilka stron w poszukiwaniu odpowiedniego rozdziału. - Są tu rezydenci, jest Irytek i jest ten dziwny duch z czwartego piętra, tego rycerza. O Marcie jest tylko, że mieszka w toalecie i była uczennicą. Przyczyna śmierci — nieznana. Myślałam na początku, że klątwa.. No wiesz, nieszczęśliwy wypadek z czarną magią.
Zacisnęła usta, przesuwając po nich palcem w zamyśleniu i raz jeszcze przesunęła spojrzeniem po fragmencie tekstu, jakby miała znaleźć tam coś nowego. Odkryć tajemnicę. Niewidzialny atrament? Nic jednak więcej w książce nie było. Zamknęła ją, zostawiając na zlewie i rozejrzała się po łazience.
Były dość głośno, ale nie odezwało się żadne wycie, żaden głos i żaden kibelek nie wybuchł. Cieszyła się jednak, że mogła liczyć na Torii, bo duchy mogły być według książek i legend dość mściwe. Wzruszyła ramionami w stronę przyjaciółki, gdy znów odpowiedziała im głucha cisza. Może akurat nie było jej w domu? Może odwiedzała inne toalety albo podglądała chłopców?
- Zastanawiałam się, czemu tylko powtarzamy materiał, zamiast uczyć się czegoś nowego. Thomas mówi, że powinnyśmy powtórzyć sposoby łagodzenia Veritaserum. No wiesz, ten z siódmej klasy. - odpowiedziała znów trochę głośniej, a gdy zakręciła wodę, powędrowała wzrokiem za czarnowłosą, która zajrzała do jednej z kabin. Trochę się martwiła, żeby deska na nią nie wystrzeliła i nie przyjęła formy naszyjnika ozdobnego, bo wyglądała dziś naprawdę ładnie. Podeszła do niej, przechodząc dalej i pukając do drugiej kabiny, bo może Marta lubiła kulturalnych ludzi?
- Nie wiem, dlaczego nie zrobią z tym duchem porządku. Tylko Baron ma na niego wpływ, bo nawet Dyrektora chyba się nie boi. Swoją drogą, zauważyłaś, jak ostatnio omija Ślizgonów? Musiał mu coś zwrócić uwagę. Szlaban pewnie dostanie jakiś gryfon, ich zawsze wszędzie pełno i to tam, gdzie nie potrzeba.
Nikt się nie odezwał, więc otworzyła kabinę. Kolejna pusta! Westchnęła, krzyżując ręce na piersiach. - Marto? Marto jesteś tutaj?
królowa nocy
some women are lost in the fire
some women are built from it
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
auror, twórca eliksirów
Ma długie do pasa, bardzo ciemnobrązowe, wpadające w czerń włosy. Te, zwykle rozpuszczone lub spięte jakąś spinką, okalają owalną twarz o oliwkowej karnacji, skąd spoglądają spokojne, brązowe oczy. Nie jest przesadnie wysoka, mierzy 167 cm wzrostu i jest stosunkowo szczupła. Swoje bardzo kobiece kształty lubi podkreślać ubiorem. Nosi się najczęściej w czerni. Ciągnie się za nią mgiełka delikatnych perfum – o ciepłej nucie drzewa sandałowego, wanilii, jaśminu, konwalii i pomarańczy.

Victoria Lestrange
#4
21.02.2023, 20:46  ✶  
Kiedy tyle się uczysz, to mało jest czasu na spotkania towarzyskie, ale jeśli już jakieś następowały, to Victoria całkiem chętnie w nich uczestniczyła. I daleka była od gnębienia uczniów innych domów – szkoda jej było na to czasu, zresztą… Miała na uwadze, że prędzej czy później skończą Hogwart i wtedy nie będzie już żadnego podziału na Ślizgonów i Gryfonów… i innych.
- Nie wiem czy jej się kiedyś przyjrzałam… Ale zwrócę uwagę na ten mundurek – to była właściwie cenna wskazówka i spostrzeżenie, na podstawie którego można było oszacować mniej-więęęęcej lata, w których Jęcząca Marta się tutaj uczyła. Pewnie niewiele to zmieniało w ogólnym rozrachunku, ale była to po prostu ciekawość. Ciekawość i ambicja, że skoro już się zabrało za sprawę, to dobrze byłoby się o niej dowiedzieć jak najwięcej. - Dziwne, ze autor nie zadał sobie trudu, by się dowiedzieć kiedy się urodziła, kiedy zmarła i dlaczego. Mało to profesjonalne – westchnęła, nieco marudząc pod nosem, ale już trudno. Może chciał obudzić w czytelnikach chęć odbycia przygody w poszukiwaniu informacji o duchu, kto wie? Ostatecznie… Raczej mało kogo duchy obchodziły. Najważniejszą lekcję, jaką odbywał każdy pierwszoroczny to to, by unikać za wszelką cenę przechodzenia przez duchy, bo wywoływało to nieprzyjemne uczucie w całym ciele. I żeby uważać na Irytka, bo gotów cię wpakować w straszną kabałę i donieść dyrektorowi. Tak to właśnie było.
- Wiem który. I nie wiem dlaczego. Może uznano, że za mało umiemy. Albo za dobrze nam idzie i za szybko lecimy z materiałem i trzeba nas trochę spowolnić – to było tylko gdybanie, ale ostatecznie… Cynthia miała rację. Bez sensu, że ostatnio powtarzali materiał, zamiast uczyć się kolejnych rzeczy.
Celowo nie mówiła cicho i zdaje się, że blondyneczka też, żeby wywabić ducha. Podeszła do kolejnej kabiny i nadal nic.
- Myślę, że to specjalnie, żebyśmy nie mieli za łatwo – poza tym ten poltergeist był niejako częścią szkoły. Potem pokiwała głową na słowa Cynthi, ale ta nie mogła tego widzieć, bo zajęta była pukaniem do kolejnej kabiny. - Może go nastraszył, czy coś… Taa pewnie masz rację. Albo jakiś Krukon – bo Puchonów jakoś nie podejrzewała o wsadzania nosa gdzie nie trzeba. Znaczy… robili to. Ale jakoś… dużo rzadziej. Najgorsi byli pod tym względem Gryfoni.
Odwróciła się do przyjaciółki i nasłuchiwała, po tym, jak ta zawołała ducha po imieniu, najwyraźniej straciwszy cierpliwość.
- Chyba nie ma jej w domu – och to był tylko taki tam niewinny żarcik, ale wtedy można było usłyszeć zawodzenie.
Które wydobywało się chyba… jakby… Z rur? Dokładniej to z muszli klozetowej kabiny, którą przed chwilą otworzyła Cynthia.
- Aha? – wyrwało się Victorii inteligentnie.
Czarodziej
“It was hotter than rage, and sharper than fear, and cut deeper than helplessness, all because I couldn’t get to you.”
wiek
sława
—
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Koroner
Mieniące się srebrem, długie pasma włosów opadają Cynthii prosto na ramiona i ciągną się za połowę pleców, spod wachlarza czarnych rzęs spoglądają jasnoniebieskie, chłodne tęczówki. Jest średniego wzrostu o dość drobnej, smukłej budowie ciała. Wydaje się krucha i delikatna, głównie przez bladość skóry, jakby pozbawiona siły fizycznej. Doskonale dostosowuje sposób mówienia oraz gesty pod towarzystwo, w którym aktualnie przebywa, sprawnie manipuluje za pomocą wyglądu. Jest niewinnie śliczna, a jednocześnie przeraźliwie kojarzy się z zimą.

Cynthia Flint
#5
25.02.2023, 03:47  ✶  
Vic w oczach Cynthii była bardzo popularna i nie mogła narzekać na brak spotkań towarzyskich, a do miała przyjemną osobowość. W przeciwieństwie do wielu uczniów z domu Salazara tolerowała nawet Gryfonów, gdy ją większość z nich drażniła słabym poczuciem humoru i głupią odwagą. Na słowa przyjaciółki, kiwnęła głową z delikatnym uśmiechem. Mundurki szkolne miały zwykle ten sam pojęcie, ale na przestrzeli lat, zmieniały się detale i można było znaleźć wypisane różnice lub nawet zdjęcia w krótkiej historii szkoły, którą miły przy sobie. Nie dałoby to może dokładnego roku, ale miałyby już początek do swojego małego śledztwa na temat Jęczącej Marty. Cyjankowi nie dawało spokoju to, jak mogła zginąć w toalecie. Zwilżyła usta, raz jeszcze rozglądając się po szkolnej, nieco zaniedbanej łazience.
- Może szkoła nie chciała tego ujawniać? Może była ofiarą czarnej magii lub dzieci czarodziejów, takich wiesz z początku skorowidza. Myślę, że rodzina Black lub Malfoy dużo by zapłaciła, za uciszenie sprawy, a dyrektory byli różni. - odparła cicho nieco zamyślonym głosem, starając się dostrzec jakąś sensowną możliwość. Bo Tori miała rację! Dlaczego nikt nie napisał więcej na temat biednej Marty? Nie podali nawet nazwiska czy czystości jej krwi, które każdy duch miał — razem z datą urodzenia i śmierci! Niektóre duchy miały nawet podany powód, przez który nie znalazły się na drugiej stronie i tkwiły w zamku.
- Cóż, każdy ma swoje metody nauczania. Na szczęście łatwo samemu się doszkolić, biblioteka ma doskonale zaopatrzony dział o alchemii i zielarstwie.
Było to pocieszające, zawsze mogły pracować nad tym same. Flintówna była połączeniem Slytherinu oraz Ravenclawu, uwielbiała tkwić w książkach. Pomimo bycia kobietą, czyli przysłowiową krową na wydanie i zwiększenie wpływów, chciała od życia więcej niż urodzenie dziecka jakiemuś czystokrwistemu czarodziejowi.
Ich głośna rozmowa chyba nie działa zbyt dobrze, otwieranie kabin też nie. Nie chciała się jednak tak szybko zniechęcać, wciąż parę drewnianych drzwiczek zostało do otworzenia.
- Poltergeisty nie są chyba nagminnie występujące u nas w Szkocji i w Wielkiej Brytanii, co? Wydaje mi się, że znacznie częściej je spotkać można we Francji czy Hiszpanii.
Próbowała sobie przypomnieć, co czytała na ten temat, jednak sprawa Marty skupiała jej uwagę. Gdzie ten duch poleciał, do jeziora? Spojrzała na czarnowłosą, wywracając oczyma na jej słowa i już miała zamknąć, kiedy rozległo się zwodzenie bezpośrednio z toalety.. Może ktoś ją utopił w sedesie i nie podali tego, bo to okropna przyczyna śmierci?! Nie miała jednak serca powiedzieć tego na głos, chrząknęła więc i mocniej przytrzymała drzwiczki od kabiny, wbijając wzrok w jej wnętrze.
- Marto? - powtórzyła ze spokojem, zupełnie jakby mówiła do Castiela, bo ten ton zawsze na niego działał. Nie bardzo wiedziała, co mówić dalej: utknęłaś? Spojrzała na przyjaciółkę pytająco, bo ta miała lepsze umiejętności towarzyskie. Toaleta znów zabulgotała, a zwodzenie było coraz głośniejsze. - Marto? Jesteś może? Mogłybyśmy chwilkę porozmawiać?
Miała wrażenie, że zauważyła bąbel na powierzchni wody w muszli. Cofnęła się półkroku mimowolnie, wciąż mając w głowie śmierć przez utopienie.
królowa nocy
some women are lost in the fire
some women are built from it
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
auror, twórca eliksirów
Ma długie do pasa, bardzo ciemnobrązowe, wpadające w czerń włosy. Te, zwykle rozpuszczone lub spięte jakąś spinką, okalają owalną twarz o oliwkowej karnacji, skąd spoglądają spokojne, brązowe oczy. Nie jest przesadnie wysoka, mierzy 167 cm wzrostu i jest stosunkowo szczupła. Swoje bardzo kobiece kształty lubi podkreślać ubiorem. Nosi się najczęściej w czerni. Ciągnie się za nią mgiełka delikatnych perfum – o ciepłej nucie drzewa sandałowego, wanilii, jaśminu, konwalii i pomarańczy.

Victoria Lestrange
#6
26.02.2023, 14:35  ✶  
Tolerowała – to dobre słowo. Bo rzeczywiście Victoria tolerowała Gryfonów. Z większością nie dyskutowała, choć było kilka takich perełek. Rzecz po prostu w tym, że miała lepsze rzeczy do roboty niż „gnębienie” Gryfonów, naśmiewanie się przy byle okazji i szukanie na nich haków, by zgłosić ich zachowanie ciału pedagogicznemu. Jakoś ją to nie jarało po prostu. Wolała się zająć swoimi sprawami.
- Hm… Całkiem możliwe. To brzmiałoby jak spory skandal do tuszowania – przyznała rację Cynthii, bo jakoś w tamtej chwili o tym nie pomyślała. Cóż… Co dwie głowy to nie jedna jak to mówią. Ale biorąc pod uwagę, że się o tym w domu nie mówiło, to bardzo nie sądziła, by to była czarownica czystej krwi – o wtedy też byłby skandal, a czystokrwiści by tego tak nie puścili płazem z pewnością.
- Prawda. Chcesz jutro poćwiczyć? – rzecz jasna chodziło jej o eliksiry. Taka tam propozycja. Lestrange uczyła się zawsze na zapas, do przodu, bo była głodna wiedzy. A skoro obie nudziły się na lekcjach… to kto im zabroni poćwiczyć? A czy było to faktycznie połączeniem Slytherinu z Ravenclawem? Victoria tak nie uważała. Salazar Slytherin cenił ambicję – a to z pewnością była ambicja. Nie można było mówić o pomyłce Tiary Przydziału.
- Nie jestem pewna. Za to słowo pochodzi bodajże z niemieckiego. Wydaje mi się też, że lubią zamieszkiwać miejsca, gdzie jest dużo młodzieży, więc tutaj w Wielkiej Brytanii to najlepsze, gdzie Irytek mógł trafić – w końcu nie było innego miejsca z dzieciakami w tym wieku i to jeszcze czarodziejami, bo mugole nie byli przez nie (całe szczęście…) zbyt często nawiedzani.
Jakoś porzuciła rozmyślania o eliksirach, Irytku i wszystkim innym, kiedy ten dziwny odgłos narastał i narastał, zbliżał się i zbliżał z kibelka. Cynthia się cofnęła, Victoria stała tam gdzie stała i po chwili faktycznie duch wyskoczył z sedesu, oblewając wodą najbliższe otoczenie. Zlustrowała też wzrokiem, zza swoich grubych okularów, dwie Ślizgonki.
- Ktoś mnie wołał? Czy może też chcecie spuścić mi na głowę kiepsko ocenione wypracowanie z transmutacji?! Jestem duchem to można we mnie rzucać, bo nie poczuję, tak?! – i odwróciła się, przelatując przez kilka kabin, zawodząc wściekle.
Victoria właśnie sobie przypomniała, dlaczego tutaj nie przychodziła: to okropne wycie.
- Eee… Nie, Marto, nie, spokojnie. Na pewno nie będziemy w ciebie rzucać ani spuszczać wypracowań – choćby dlatego, że ani Cynthia ani Victoria nie dostawały za nie kiepskich ocen.
- To co chcecie? – Marta zgrabnie zawróciła i zatrzymała się przy kabinie, z której kiibelka wyleciała.
- Pogadać. Mamy do ciebie kilka pytań. Z ciekawości – Victoria, kiedy duch był tak blisko nich, zagapiła się na jej mundurek, chcąc zapamiętać szczegóły. Wyglądał jak ten bardziej współczesny. No i… te okulary też wiele mówiły. To nie mogło być 100 lat, jak mówił tamten Puchon.
Czarodziej
“It was hotter than rage, and sharper than fear, and cut deeper than helplessness, all because I couldn’t get to you.”
wiek
sława
—
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Koroner
Mieniące się srebrem, długie pasma włosów opadają Cynthii prosto na ramiona i ciągną się za połowę pleców, spod wachlarza czarnych rzęs spoglądają jasnoniebieskie, chłodne tęczówki. Jest średniego wzrostu o dość drobnej, smukłej budowie ciała. Wydaje się krucha i delikatna, głównie przez bladość skóry, jakby pozbawiona siły fizycznej. Doskonale dostosowuje sposób mówienia oraz gesty pod towarzystwo, w którym aktualnie przebywa, sprawnie manipuluje za pomocą wyglądu. Jest niewinnie śliczna, a jednocześnie przeraźliwie kojarzy się z zimą.

Cynthia Flint
#7
02.03.2023, 03:13  ✶  
Podejście dziewczyny było rozważniejsze w oczach Flintówny, która zwyczajnie nie lubiła być w centrum uwagi. Wolała snuć się po korytarzach samotnie lub w towarzystwie Tori, Castiela czy Fergusa — chociaż ten ostatni bywał niezwykle intensywny i irytujący.
- Wydaje mi się, że całe nasze społeczeństwo opiera się na tuszowaniu skandali, zwłaszcza tych matrymonialnych. - uśmiechnęła się odrobinie zadziornie w stronę ciemnowłosej, wzruszając niewinnie ramionami. Wszędzie były oskarżenia o zdradę, bękartów lub o psucie interesów danej rodziny. I tylko płacono, wymieniano się, aby to złagodzić lub przerzucić oczy społeczeństwa na zupełnie innych ludzi. Czym byłoby więc ukrycie jednorazowego morderstwa uczennicy, zwłaszcza gdy ta mogła być pół krwi lub mugolakiem ze zdolności magicznymi? Miała te same przypuszczenia, co Lestrange — gdyby Marta była z ważnej rodziny, to nie załatwiłyby tego żadne galeony i sykle, a nawet nie zmieniacz czasu.
- Chętnie. Możemy spotkać się po zajęciach w tej opuszczonej klasie w lochach, nikt tam nie zagląda, bo trochę śmierdzi stęchlizną. - w jej głosie zabrzmiał entuzjazm, bo nastolatka zawsze cieszyła się z każdej możliwości pracowania nad jednym ze swoich trzech ulubionych przedmiotów. Uważała eliksiry za pełne finezji i wdzięku, prawdziwą skarbnicę nieodkrytych możliwości. Wpatrywała się w śliczną buzię Tori, gdy ta mówiła o Poltergeistach, przewyższając znacznie Cynthię w tej dziedzinie, bo tak naprawdę nigdy nie szukała informacji. Przez ostatnie lata w szkole udało się jej raz porozmawiać z Baronem i raz z duchem jakieś kobiety z szóstego piętra, ale potem już nigdy więcej jej nie spotkała.
- Ma na pewno więcej szczęścia niż rozumu ten Irytek.
Mimo wszystko nie brzmiał złośliwie, gdy wspomniała o natrętnym mieszkańcu zamku. Ciekawe, czy zamieszkiwały też szkoły mugolskie? Bo na pewno mieli tak duże, jak Hogwart.
Nie zamknęła powiek, gdy hałas osiągnął apogeum, a zimny strumień zalał łazienkę. Przynajmniej toaleta przestała bulgotać i puszczać bańki, co było dość obrzydliwe w mniemaniu Cyjanka. Wyprostowała zarówno plecy, jak i głowę, przesuwając spojrzeniem po duchu dziewczyny. Okularnica w dwóch kitkach, niewiele starsza lub w tym samym wieku, co one. Chciała też zapamiętać jak najwięcej detali z mundurka. Uniosła brwi na słowa latającej dziewczyny, zwodzącej, jak katowany pies.
- To okropne Marto. - powiedziała zdziwionym głosem, że takie rzeczy w ogóle miały miejsce. Wydawało się jej paskudnie niegrzecznie rzucać czymkolwiek w kogoś, kto był martwy. I jeszcze słabą oceną? To jak policzek. - Victoria ma rację, nie chcemy sprawiać Ci kłopotu.
Odsunęła się nieco, przystępując z nogi na nogę, aby móc swobodnie podążać za dziewczyną wzrokiem. Zerknęła też w międzyczasie na towarzyszącą jej Ślizgonkę.
Marta podejrzliwie przyglądała się dziewczętom, przekręcając głowę, przez co z nosa zsunęły się jej odrobinę okulary. Wyglądała na dość niezadowoloną i nieszczęśliwą, ale z drugiej strony kto byłby, mieszkając w rurach i kiblu?
- Pogadać? Wy chcecie ze mną pogadać? Nabijać się ze mnie, tak? Że Marta taka brzydka, że żadnemu chłopcu się nie spodobała i skończyła w łazience! - duch zawył, kołysząc się w powietrzu.
Cynthia zacisnęła na kilka sekund usta, kręcąc zaraz głową. Jej twarz złagodniała — bo gdy Flintówna chciała, umiała się doskonale dopasować. - Oczywiście, że nie! Uważam, że byłaś.. Jesteś śliczną dziewczyną! Masz takie ładne włosy. Byłaś w Ravenclaw! Jaki był Twój ulubiony przedmiot?
Uznała, że najlepsze sposobem będzie rozpoczęcie konwersacji ostrożnie, nie przechodząc od razu do pytań o to, jak Marta zginęła. Dom zauważyła na naszywce widniejącej na mundurku. Z tej odległości, nie mogła nie zgodzić się z Victorią — to nie był model sprzed stu lat.
królowa nocy
some women are lost in the fire
some women are built from it
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
auror, twórca eliksirów
Ma długie do pasa, bardzo ciemnobrązowe, wpadające w czerń włosy. Te, zwykle rozpuszczone lub spięte jakąś spinką, okalają owalną twarz o oliwkowej karnacji, skąd spoglądają spokojne, brązowe oczy. Nie jest przesadnie wysoka, mierzy 167 cm wzrostu i jest stosunkowo szczupła. Swoje bardzo kobiece kształty lubi podkreślać ubiorem. Nosi się najczęściej w czerni. Ciągnie się za nią mgiełka delikatnych perfum – o ciepłej nucie drzewa sandałowego, wanilii, jaśminu, konwalii i pomarańczy.

Victoria Lestrange
#8
07.03.2023, 21:31  ✶  
Cynthia miała rację – wszystko kręciło się wokół skandali. Co nimi właściwie było, jak do nich nie dopuścić, a jeśli już się stało – jak je zatuszować, lub w najgorszym wypadku jak się z nich wykręcić. Uśmiechnęła się do przyjaciółki w odpowiedzi, zgadzając się z nią w zupełności. Tak samo jak spodobał jej się pomysł, by spotkać się w opuszczonej sali i poćwiczyć sobie eliksiry. Nie sądziła, by miało im się coś stać! Wybuchy z kociołków to nie na ich warcie, zresztą gdzieś ćwiczyć trzeba było, zwłaszcza jeśli na obecnych zajęciach się nudziły. Aaalbo… Mogły po prostu pójść do SLughorna i mu powiedzieć, że chciałyby poćwiczyć coś trudniejszego i czy by im czegoś nie polecił. Victoria zanotowała sobie w głowie, by później na ten temat z Cyjankiem porozmawiać, a tymczasem…
Miały ważniejsze sprawy do załatwienia (heh) w łazience.
Bo Marta chyba nie do końca im wierzyła. Obie mogły zobaczyć jak mruży oczy zza swoich okularów spoglądając na przynależność domu. Miłe Ślizgonki – tak jasne. I co jeszcze? W każdym razie rozmowa trwała dalej w najlepsze.
- Nie ma się z czego nabijać… - zaczęła Lestrange i pojrzała na twarz Marty. Była… przeciętna. Ani ładna, ani brzydka. Zresztą mało to dziewczyn w  szkole wyglądało jak brzydkie kaczątko, żeby za kilka lat wyrosnąć na pięknego łabędzia? Jakoś Tori mało przykładała do tego uwagi, zbyt pochłonięta zdobywaniem wiedzy. To ją jarało. A nie nabijanie się z ilości pryszczy na twarzy. - Trzeba było im te wypracowania wypluć prosto w twarz, Marto – przecież nie wina Marty, że się nie uczyli, nie? Zaraz jednak oddała pole swojej towarzyszce.
- Och…. Naprawdę tak uważasz? – Marta przejechała swoimi widmowymi dłońmi po włosach i wyraźnie się zarumieniła na pytanie Cynthii. Wszystko wskazywało na to, że była… po prostu spragniona komplementów. I czy można się było jej dziwić? Nie odpowiedziała jednak na pytanie o ulubiony przedmiot, najwyraźniej zaaferowana swoimi włosami.
- Właściwie… Zastanawiałam się czemu nigdy nie widziałam cię nigdzie indziej. Jakoś nie było okazji się poznać – stwierdziła Victoria, uznawszy, że może należy kuć żelazo póki gorące.
- Lubię łazienki – stwierdziła Marta po chwili. - Ale tą najbardziej. Kiedyś wychodziłam nawet poza Hogwart. Ale po tym jak nawidziłam tą przeklętą Olivię, to kazali mi się nie ruszać poza szkołę – prychnęła ze złością, odwróciła się i przeleciała przez dwie kabiny, zawodząc znowu. Nie zniknęła. Być może był to moment na pociągnięcie tematu dalej.
- Olivia? Kto to? – rzuciła z siebie Victoria. Jakoś od razu pomyślała o swojej malutkiej siostrze, Olivii, która teraz miała ledwie rok.
Czarodziej
“It was hotter than rage, and sharper than fear, and cut deeper than helplessness, all because I couldn’t get to you.”
wiek
sława
—
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Koroner
Mieniące się srebrem, długie pasma włosów opadają Cynthii prosto na ramiona i ciągną się za połowę pleców, spod wachlarza czarnych rzęs spoglądają jasnoniebieskie, chłodne tęczówki. Jest średniego wzrostu o dość drobnej, smukłej budowie ciała. Wydaje się krucha i delikatna, głównie przez bladość skóry, jakby pozbawiona siły fizycznej. Doskonale dostosowuje sposób mówienia oraz gesty pod towarzystwo, w którym aktualnie przebywa, sprawnie manipuluje za pomocą wyglądu. Jest niewinnie śliczna, a jednocześnie przeraźliwie kojarzy się z zimą.

Cynthia Flint
#9
08.03.2023, 18:48  ✶  
Musiały wiedzieć, jak poruszać się w społeczeństwie rodzin czystokrwistych już od małego, więc wszystkie te labirynty kłamstw i sieci intryg, pomimo młodego wieku i braku doświadczenia praktycznego, były im znane teoretycznie. Kolejny z powodów, przez który Cyna nie lubiła ludzi z każdym miesiącem coraz mocniej. Bo jak zbudować coś prawdziwego w świecie pełnym obłudy i masek? Odwzajemniła jej uśmiech. Z Victorią często było tak, że wcale nie musiały mówić czegoś na głos, aby się zrozumieć, bo podobnie, jak ich wygląd to i ich charaktery się przecież uzupełniały. A Profesor Slughorn z pewnością im nie odmówi, zważywszy na przynależność do jego klubu i doskonałe wyniki w eliksirach,
Duch był podejrzliwy i poniekąd wcale się nie dziwiła, bo co ona pomyślałaby sobie, będąc na miejscu martwej i niezbyt urodziwej dziewczyny, która była ofiarą prześladowań ze strony innych? Bezsensownych oczywiście, bo ludzie, zamiast skupiać się na własnym życiu, woleli tkwić w problemach innych i ciągle oceniać. Wtedy też dostrzegła spojrzenie zza okularów, które kierowało się na emblemat węża. Czy Marta nie robiła tego samego?
- Naprawdę tak uważam! Masz bystre oczy, a co jest piękniejszego, niż inteligencja u kobiet? Tori ma rację, mogłaś ich pluć tymi wypracowaniami, banda idiotów. - odpowiedziała jeszcze ze wzruszeniem ramion Cynthia, odrobinę oburzona takim zachowaniem ze strony uczniów Hogwartu. Oczywiście wiedziała, że w każdym roczniku zdarzały się historie znęcania nad innymi, ale co jeśli zaszły one w przypadku okularnicy zbyt daleko i stały się przyczyną jej śmierci?
Chociaż korciło ją zerknięcie na czarnowłosą, nie odwracała uwagi od lewitującej zjawy. A Marta wciąż była niezbyt ufna, chociaż jej policzki zakrył ciemnoszary rumieniec. Jej kitki kołysały się pod wpływem ruchów głowy, a ona palcem przesunęła po niegdyś brązowych kosmykach. A więc najsłabszym punktem dziewczyny był jej wygląd. Słowa Ślizgonki wyrwały ją z zamyślenia i przytaknęła z zainteresowaniem, obdarzając ją krótkim spojrzeniem stalowoniebieskich tęczówek.
Olivia.
Flintówna ściągnęła brwi, obserwując reakcję Jęczącej Marty na wypowiadane przez siebie słowa i jednocześnie przeszła ją fala zaniepokojenia, że zniknie ona znów w szkolnych rurach, wędrując nie wiadomo gdzie. Skoro łazienki były jej ulubionym miejscem, to musiała albo w takowej umrzeć, albo spędzać dużo czasu za życia, mieć więź emocjonalną. Może chodziła tu z przyjaciółką? Bo przecież dziewczyny zawsze chodziły parami.
- To bardzo ładna łazienka, chyba największa ze szkolnych, nie licząc tej dla prefektów. I pewnie znasz wszystkie sekrety i plotki! Jaka Ty jesteś sprytna, Marto. - zauważyła, rozglądając się dookoła i stawiając leniwie kroki w stronę Kabiny, w której aktualnie tkwił duch. Stanęła jednak kroczek wcześniej, nie chcąc jej strofować, bo wciąż zawodziła. Trudno określić, czy w złości, czy w jakieś tęsknocie za opuszczaniem zamku.- Mam nadzieję, że Olivia dostała za swoje za dokuczanie Ci.
- Oliwia Hornby! Była moją koleżanką, a potem zaczęła dokuczać mi, że mam takie brzydkie okulary! Zamykałam się tutaj przez nią w tej kabinie. Gdy jeszcze mogłam opuszczać zamek, udało mi się nawet pojawić na weselu jej brata, co naprawdę nią wstrząsnęło! - odpowiedział duch, przeciągając poszczególne sylaby i wychylając głowę przez drzwi kabiny, spojrzała najpierw na stojącą bliżej Cynthię, a później na Victorię odrobinę przychylniej, chociaż wciąż dostrzec można było jakieś ślady nieufności. - Dlaczego interesuje was Olivia? Wam też ktoś tak dokucza? Zamykacie się w łazienkach?
królowa nocy
some women are lost in the fire
some women are built from it
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
auror, twórca eliksirów
Ma długie do pasa, bardzo ciemnobrązowe, wpadające w czerń włosy. Te, zwykle rozpuszczone lub spięte jakąś spinką, okalają owalną twarz o oliwkowej karnacji, skąd spoglądają spokojne, brązowe oczy. Nie jest przesadnie wysoka, mierzy 167 cm wzrostu i jest stosunkowo szczupła. Swoje bardzo kobiece kształty lubi podkreślać ubiorem. Nosi się najczęściej w czerni. Ciągnie się za nią mgiełka delikatnych perfum – o ciepłej nucie drzewa sandałowego, wanilii, jaśminu, konwalii i pomarańczy.

Victoria Lestrange
#10
17.03.2023, 20:54  ✶  
Albo spijasz to z mlekiem matki – tę umiejętność, do odnajdywania się w bardzo hermetycznym społeczeństwie czarodziei czystej krwi – albo uczysz się tego na własnych błędach, albo… giniesz. W ten metaforyczny (albo i bardzo dosłowny) sposób. Cynthia i Victoria może były jeszcze w wieku, który brał poprawkę na pewną nastoletnią naiwność, ale obie czarownice odznaczały się bystrością umysłu i pewną zdolnością do wyciągania wniosków z obserwacji otoczenia. A to nie lada umiejętność!
Victoria miała szczerą ochotę się uśmiechać, Cyna to umiała czarować słowem i chyba obie zdawały sobie sprawę z tego, że Ślizgonka nie mówi Marcie szczerze tego co myśli, ani tego, jak widzi rzeczywistość. Po prostu ją bajerowała. Okręcała wokół zgrabnego i smukłego paluszka tylko dlatego, że były ciekawe, o co w ogóle chodzi z Jęczącą Martą i dlaczego w książce jest o niej tak absurdalnie mało informacji.
A przecież obie lubiły wiedzieć. Pieniądze to władza, jasne, ale to wiedza była prawdziwą potęgą, za którą bogaci tego świata byli gotowi zapłacić naprawdę grube pieniądze.
- To po prostu ciekawość, Marto – odpowiedziała jej Victoria na ostatnie pytanie, jakie tutaj padło. Czy im ktoś dokuczał? Ha! A tylko by spróbowali… Skończyłoby się pewnie bardzo wyrafinowanym donosem do profesorów, albo po prostu wesołym szlabanem. Nie. Z Flintówną się nie zadzierało. Z Lestrange też nie. Nie wchodziły nikomu w drogę i im też nikt nie wchodził. - Cóż, miała za swoje z tym weselem. Brzmi jakbyście były rywalkami – stwierdziła ot po prostu i poprawiła swoją torbę na ramieniu, obserwując lewitującą Martę.
- Trochę. Nie znosiłyśmy się. No i… To przez nią umarłam. Zamknęłam się o tutaj, w tym kibelku – duch wskazał na jedną z kabin głową - bo się ze mną nabijała. I potem usłyszałam, głos, który mówił coś dziwnego. TO był jakiś chłopak. Chciałam mu powiedzieć, żeby spadał, bo to toaleta dla dziewczyn i wtedy zobaczyłam żółte oczy. I w następnej chwili już byłam taka – Marta miała prawdziwe zdolności gawędziarskie, bo mówiła to z odpowiednią intonacją i gestykulacją, jakby robiła to już wiele razy, albo przynajmniej ćwiczyła. Świetna byłaby z niej aktorka – to przebiegło przez myśl Victorii. - Ale to Olivia znalazła moje ciało. Jej wrzask był wart wszystkiego – stwierdziła po czym zawyła, jakby miała się rozpłakać, przeleciała przez kilka kabin, wzbiła się do góry i zanurkowała do toalety.
I przy okazji ochlapała Cynthię i Victorię.
A jej żałosne wycie niosło się po rurach.
- Aha… - wyrwało się w końcu ciemnowłosej, kiedy nie spodziewając się tego oblania wodą z KIBLA po prostu gapiła się w kabinę. - To było… Intensywne – stwierdziła po chwili i dopiero spojrzała na to jak wyglądają.
Osuszyła ich ubrania no i… mogły wyjść. Bo co tu po nich, skoro duch zostawił je same, a one miały odpowiedzi… Albo ich część.
- No… To zdecydowanie był jeden z tych nowszych mundurków… - zagaiła, kiedy już wyszły.

Koniec sesji
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Cynthia Flint (2502), Victoria Lestrange (2292)




  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa