Prudence,
piszę ten list, bo obiecałem, że jeśli kiedykolwiek coś się zmieni, dam Ci znać, dowiesz się o tym ode mnie.
Trafiła mi się praca poza krajem, zlecenie, którego nie mogłem odrzucić. Decyzja musiała zapaść natychmiast - i zapadła. Wyjeżdżam. Wszystko potoczyło się szybciej, niż planowałem. Wiem, że powinniśmy porozmawiać twarzą w twarz, ale nie zdążę. Zanim wszystko tu domknę i przygotuję się do wyjazdu, zwyczajnie nie starczy mi czasu. Przykro mi, że nie będzie okazji, by się zobaczyć.
Nie wiem, czy to właściwe słowo, ale szczerze żałuję, że nie mogę się pożegnać osobiście. Chciałbym, żebyś wiedziała, że naprawdę Cię szanuję - za sposób, w jaki patrzysz na świat, za spokój, którego mi często brakowało, i za to, że byłaś. Nie zapomnę naszego wspólnego czasu, był dla mnie ważny, bardziej, niż może się wydawać. To nie były dla mnie zwykłe dni, wiem, że dla Ciebie pewnie też nie. Wiele z tego, co wydarzyło się między nami, zostanie ze mną na długo.
Życzę Ci szczęścia. Takiego, jakie sobie wymarzyłaś, i takiego, na jakie zasługujesz. Mam nadzieję, że znajdziesz to, czego szukasz - spokój, stabilność, ludzi, którzy będą Cię doceniać.
Przepraszam, jeśli ten list przyniesie więcej pytań niż odpowiedzi. Nie taki był zamiar.
Będę pamiętał.
![[Obrazek: 4GadKlM.png]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=4GadKlM.png)