• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Wokół Magicznych Dzielnic Ministerstwo Magii v
1 2 3 Dalej »
Jesień 1972, 25.09 – Pierwsze koty za płoty [Robert i Anthony]

Jesień 1972, 25.09 – Pierwsze koty za płoty [Robert i Anthony]
ten lepszy Robert
cały mój kraj potrzebuje psychologa
wiek
36
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Sędzia Wizengamotu
Brunet o wzroście 180 cm. Ma błękitne oczy i zawadiacki uśmiech, który często nosi niczym maskę. Włosy często ma napomadowane, a pod szatami czarodzieja nosi eleganckie garnitury, albo od Rosierów, albo mugolskich projektantów, takich jak Westwood lub Dior, nie obnosząc się z tymi markami, lecz traktując to jako ukryty polityczny manifest.

Robert Albert Crouch
#1
25.01.2026, 12:24  ✶  
25.09.1972, Ministerstwo Magii

Kiedy Robert Crouch miał pomysł, jego umysł zaczynał działać zupełnie inaczej niż normalnie. Myśli lawirowały w dzikich konfiguracjach, wszystko nasuwało mu skojarzenia związane z nową ideą. Weryfikacja tego, czy nadawała się do wprowadzenie go w życie początkowo wydawała się niemal niemożliwa. Może to dlatego, że Robertowa głowa w przeszłości wpadała na pomysły zgoła fatalne (szczególnie w czasach późnego Hogwartu i wczesnego praktykowania). Teraz był dorosły, ale czy bardziej rozsądny? Zapewne tak, z jednego prostego powodu: zamierzał skonsultować to z kimś, kto w głowie miał zdecydowanie większy porządek.

Przyszedł do gabinetu Anthony'ego Shafiqa z plikiem kartek, który dzień wcześniej przyniosła praktykantka. Były to badania i rokowania, dość wczesne, ale zatrważające. Takie, obok których nie dało się przejść obojętnie. Robert był zdania, że ze wszystkich nauk, dobrego polityka powinna najbardziej obchodzić socjologia. Nie chodziło o marny populizm, lecz o to, by spełniać swoją służbę wobec społeczeństwa, analizować potrzeby. Tutaj zaś były one miażdżące.

Przeszedł przez biuro OMSHM-u aż do gabinetu przyjaciela. Nie widział nigdzie w pobliżu Jonathana ani Lazarusa. Możliwe, że sprawy służbowe zagnały ich gdzie indziej. To w sumie dobrze, bo pogawędki z kumplem lub kuzynem mogły zabrać Robertowi niezbędny czas, który chciał wykorzystać na rozmowę z Shafiqiem. A na jego własnym biurku, jak zresztą zwykle, leżała góra różnorakich dokumentów. Zaraz miała zasłonić mu obramowane zdjęcie Enid...

Zapukał więc do gabinetu i po chwili uchylił drzwi, by wejść do środka. Zawsze podziwiał to, jak Anthony utrzymywał u siebie taki ład. Robert może był zorganizowany, a jednak owa "organizacja" działała w sposób zrozumiały jedynie jemu samemu.

– Witaj, Anthony. Nie przeszkadzam? – uśmiechnął się na wejściu.
the web
Il n'y a qu'un bonheur
dans la vie,
c'est d'aimer et d'être aimé
wiek
43
sława
VI
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Szef OMSHM-u
187 cm | 75 kg | oczy szare | włosy płowo brązowe Wysoki. Zazwyczaj rozsądny. Poliglota. Przystojna twarz, która okazjonalnie cierpi na bycie przymocowana do osoby, która myśli, że pozjadała wszelkie rozumy.

Anthony Shafiq
#2
07.02.2026, 19:24  ✶  
Robert zastał Anthony'ego, gdy ten pieczołowicie spalał swój czas na zaginanie niewielkiej notatki w kształt zgrzebnego żurawia... w powietrzu... bez użycia różdżki.

Zdawało się to głupie, żeby nie powiedzieć infantylne zajęcie, dla kogoś, kto złamał standardy wyspiarskiego czarowania, na rzecz kształtowania magicznej woli tylko przy pomocy własnych palców. Wydawało się to skrajnie nieodpowiedzialne wobec dokumentacji, która piętrzyła się na biurkach każdego z nich.

Ten moment jednak był jedną z nielicznych pociech w życiu i sercu szefa Organy Międzynarodowych Standardów Handlu Magicznego, a uśmiech, który wywołał w nim wylatujący przez tuby komunikacyjne ptak rozjaśnił nieco umęczoną bezsennością, pochudłą zmartwieniem twarz.

Zaraz potem spoważniał, by znów złagodnieć, gdy do przekrwionych oczu dotarło, że ciepły baryton nie należy do jego zastępcy.

– Ależ oczywiście. Proszę usiądź. – Znów gest dłoni, tym razem by przywołać fotel petenta na miejsce obok własnego fotela, co momentalnie czyniło konwersację bardziej prywatną, mniej... oficjalną. Byłoby to też w złym guście, aby sędzia Wizengamotu zadzany był jak interesant, czy urzędnik niższego szczebla. Tuż obok dwóch miejsc wznosiła się magiczna klatka, w której fruwały notatki zebrane przez weekend. Papierowe ptaszki. Nowa moda.

Anthony westchnął, znad pospiesznie zaparzanej wody. Umagiczniony imbryk był właściwie gotowy do przyjęcia nowej porcji herbaty. Kambodżańskiej z oczywistych względów. Mężczyzna mimo infantylnej zabawy szybko stracił iskrę rozbawienia, na rzecz przykulonych nieco ramion, ruchów powolnych, jakby utkanych z melancholii, przywodzących na myśl ich spotkanie po Mabon, gdy nieoczekiwanie zawitał w selwynowe progi.

Gospodarz zdawał sobie sprawę, że najprawdopodobniej nie będą omawiać teraz jakichkolwiek osobistych spraw, niemniej z Robertem byli na tyle blisko, że nie poczuwał się w obowiązku roztaczać wokół siebie pozę osoby, która miałaby jakkolwiek sprawy pod kontrolą. Był w żałobie, nawet jeśli osoba, za którą rozpaczał wcale - i na wielkie szczęście - nie umarła.

– Co Cię do mnie sprowadza mój drogi? Jak tam radzicie sobie na drugim piętrze? Miłościwie nam panująca odpuściła po weekendzie, czy wróciła od poniedziałku ze zdwojoną siłą swojego szału? – zagadnął, bo nie mieli w sumie okazji omówić tego artykułu, a Robert siłą rzeczy (choćby przez samo położenie gabinetu) był bardzo blisko źródła.
ten lepszy Robert
cały mój kraj potrzebuje psychologa
wiek
36
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Sędzia Wizengamotu
Brunet o wzroście 180 cm. Ma błękitne oczy i zawadiacki uśmiech, który często nosi niczym maskę. Włosy często ma napomadowane, a pod szatami czarodzieja nosi eleganckie garnitury, albo od Rosierów, albo mugolskich projektantów, takich jak Westwood lub Dior, nie obnosząc się z tymi markami, lecz traktując to jako ukryty polityczny manifest.

Robert Albert Crouch
#3
21.02.2026, 17:16  ✶  
Magia bezróżdżkowa od zawsze robiła na nim wrażenie. Wiedział, że w innych niż brytyjska kulturach był to standard. Mimo, że niektórzy uważali to za barbarzyńskie (tak jak każdy zwyczaj niewywodzący się z Wysp lub z zachodu Europy), ale Robertowi wydawało się w pewien sposób bardziej eleganckie niż wywijanie na prawo i lewo patykiem i kręcenie nim kółeczek.

– Ładne – pochwalił dzieło Anthony'ego. Potrafił docenić, gdy ktoś był w stanie tworzyć ładne rzeczy. Sam przecież nie miał nigdy w życiu zadatków na artystę czy rzemieślnika.

Usiadł na fotelu wskazanym przez Shafiqa. Jednocześnie przesunął wzrokiem po gabinecie, nadzwyczaj eleganckim, prezentującym się zdecydowanie lepiej niż pokój Roberta. Klasa ukazywała się już w ustawieniu mebli, w kolorystyce i porządku. Miejsce to doskonale reprezentowała osobę, która to zasiadała. A jednak Crouchowi wydało się, że jego kolega był czymś zmęczony, bardziej niż to zwykle bywało przy zajmowaniu tak odpowiedzialnego stanowiska.

– U nas ciągle panuje chaos. Wciąż mamy wielu sędziów, którzy chcą jednocześnie potępić ataki ze Spalonej Nocy i "bronić tradycyjnych wartości". Chcą tylko ukarać winnych, wrzucić kilka osób do Azkabanu, tak dla przykładu. Tak jakby wszyscy zgłupieli i nadal odpychali od siebie fakty, jasne niczym słońce. – Nie potrafił ukryć swojej frustracji, gdy wypowiadał te słowa. – Chyba jest trochę spokojniejsza, ale mam wrażenie, że ona też próbuje przejąć tę samą taktykę zaprzeczania oczywistemu. Pismacy z Proroka czasem mają rację, wiesz?

Skierował wzrok na Anthony'ego, który znów wydał mu się jakoś potwornie, nieziemsko wycieńczony. Albo... smutny.

– Czy wszystko w porządku? Dobrze się czujesz? – zapytał, zmieniając ton ze zirytowanego na zatroskany. – Jeśli nie masz siły rozmawiać, przyjdę kiedy indziej.
the web
Il n'y a qu'un bonheur
dans la vie,
c'est d'aimer et d'être aimé
wiek
43
sława
VI
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Szef OMSHM-u
187 cm | 75 kg | oczy szare | włosy płowo brązowe Wysoki. Zazwyczaj rozsądny. Poliglota. Przystojna twarz, która okazjonalnie cierpi na bycie przymocowana do osoby, która myśli, że pozjadała wszelkie rozumy.

Anthony Shafiq
#4
12.03.2026, 13:12  ✶  
Anthony przyjął komplement z sobie właściwym czarem, choć jego uśmiech niósł za sobą tę niewysłowioną melancholię i zmęczenie minionymi dniami. Rejwach panujący przed wyjazdem do Egiptu zdawał mu się dziecięcą igraszką w porównaniu do wszystkich sznurków, które nieco desperacko próbował teraz złapać.

Stabilizacja.

Tego nie posiadał.

Osoba, która miała być jego uziemieniem i osadzeniem, pewnością, gwarantem... zawiodła.

Na szczęście tej osoby nie było teraz w gabinecie.

– Ta taktyka sprawdza się bardzo dobrze w spokojniejszych czasach, wiesz o tym doskonale. – Nie było to pierwsze, nie ostatnie spotkanie dzisiaj, ale Anthony podszedł do jednego z regałów i zamiast prosić Lazaursa o kolejną kawę, wyjął po prostu karafkę ze złocistym płynem i dwie koniakówki. – Nie spodziewałem się, że kiedykolwiek usłyszę od Ciebie takie słowa, nie po rozwodzie, ale cóż... to Morpheus jest jasnowidzem, ja mam tylko bardzo dużą skrytkę bankową. – Nalał i sobie i Robertowi. – Absolutnie zostań. Napij się ze mną. Odwróć moją uwagę od spraw mojego piętra, sprawami swojego. Proszę. Z resztą sam mam do Ciebie sprawę... spoza piętra. Ale to za moment może, Ty pierwszy. Mów. – Nie udzielał mu pozwolenia, próżno było szukać w tym głosie ni kokieterii tego typu spotkań, czy też protekcjonalności, która mogła pobrzmiewać z powodu zmęczenia. Nie. Była w jego głosie zaszyta prośba. Anthony zdecydowanie wolał teraz nie być z własnymi myślami. Nie odtwarzać słów i oskarżeń, które wciąż zaciskały mu gardło. Nieprzydatny. Niechciany. Ostatni, któremu warto powiedzieć. – Może gdyby spał więcej. Może gdyby nie był tyle w biurze, łatwiej byłoby mu się z tym rozprawić. Może. Rozsiadł się wygodniej na swoim fotelu i zmył gorycz na języku wgryzającym się w podniebienie złotem drogiego trunku. Lepiej.
ten lepszy Robert
cały mój kraj potrzebuje psychologa
wiek
36
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Sędzia Wizengamotu
Brunet o wzroście 180 cm. Ma błękitne oczy i zawadiacki uśmiech, który często nosi niczym maskę. Włosy często ma napomadowane, a pod szatami czarodzieja nosi eleganckie garnitury, albo od Rosierów, albo mugolskich projektantów, takich jak Westwood lub Dior, nie obnosząc się z tymi markami, lecz traktując to jako ukryty polityczny manifest.

Robert Albert Crouch
#5
15.03.2026, 17:19  ✶  
Każdy, nawet najbardziej profesjonalny pracownik Ministerstwa potrzebował czasem napić się odrobinkę koniaku w godzinach pracy. Niekoniecznie z powodu rozpowszechnionego na szeroką skalę alkoholizmu. Chodziło o to, że instytucja ta trzeźwe umysły potrafiła zapędzić w obłęd. Można było się starać, dobrze prowadzić swoje biuro, skrupulatnie wypełniać obowiązki, ale w pewnym momencie każdego dopadał moment nihilizmu. Po co? Dlaczego? Czemu po prostu nie wyjadę gdzieś do Walii i nie zostanę pustelnikiem w wysokich górach?

To właśnie Robert podejrzewał u Anthony'ego. Chwilowe wypalenie. Beznadzieję związaną z pracą w miejscu o stabilności domku z kart zbudowanego przez przedszkolaka. Chwycił więc za kieliszek, upił odrobinę, dla animuszu. Doskonały trunek rozgrzał jego gardło.

– Myślę od pewnego czasu nad tym, co stało się w Spaloną Noc. Jak chyba zresztą każdy w Anglii. Wszyscy się pytają: unde malum, unde malum? Ale jaki to ma sens, skoro nic z tym nie robimy? Że tak się wyrażę, malum maluje nam obraz przyszłości – uśmiechnął się pod nosem oczarowany własną grą słów. – W każdym razie, chciałbym coś ruszyć w tej sprawie. Mam już szczerze dosyć tej bezczynności, tego, że Ministerstwo udaje, że go nie ma. Przecież był azyl w atrium, Eugenia spełniła swoją powinność, możemy iść do domu. Tylko wszyscy w dupie mają to, że ktoś ten azyl ogarniał tamtej nocy. A mówiąc "ktoś", mam na myśli mnie. A co mi się dostaje w zamian? Droga Eugenia napisała mi, że "wzrok przesłaniają mi młodość i ambicja". Wyobrażasz to sobie?

Rozkręcał się. Popadał w dygresje. Z każdym słowem Robertowe narzekanie nabierało na sile.

– Ale dobrze, trudno. Patrzą na mnie z góry, to trudno. Gadają, że dałem się pobić, też trudno. Wpuszczałem mugoli do Atrium? Nieważne. Zrobiłem to, co słuszne. I teraz też trzeba tak postąpić – przerwał na chwilę. Wziął kolejny łyk. – Chciałbym pomóc ludziom ze zniszczonymi mieszkaniami. Moi asystenci robili wstępne kwerendy na mieście i sytuacja nie wygląda najlepiej. A jak mamy osoby bez domów, to zaraz zaczną się niepokoje i całkiem słuszne oskarżenia wobec Ministerstwa. Potem natomiast okaże się, że Śmierciożercy mają więcej zwolenników niżbyśmy zakładali.
the web
Il n'y a qu'un bonheur
dans la vie,
c'est d'aimer et d'être aimé
wiek
43
sława
VI
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Szef OMSHM-u
187 cm | 75 kg | oczy szare | włosy płowo brązowe Wysoki. Zazwyczaj rozsądny. Poliglota. Przystojna twarz, która okazjonalnie cierpi na bycie przymocowana do osoby, która myśli, że pozjadała wszelkie rozumy.

Anthony Shafiq
#6
16.03.2026, 17:04  ✶  
Słowa posypały się strugą rwącej rzeki, a Anthony pozwalał im płynąć tak jak złocisty trunek oblewał jego język, wypełniał podniebienie charakterystycznym złotym nimbem ciepła i rozluźnienia. Bolączki. Tych było wiele. O wielkości człowieka - jak zdołał wyczytać z tych wszystkich książek, jakie wpadły mu w dłonie - nie było niekończące się wygrywanie.

Kluczem było zachowanie po porażce.

Podniesienie się z kolan.

Poprawienie mankietów.

– Młodość i ambicja, to brzmi jak całkiem niezłe atuty. Dopuszczasz do siebie myśl, że stanowisz dla niej realne zagrożenie w następnych wyborach, prawda? – zapytał mimochodem. Robert był idealnym połączeniem rodu Crouchów i Selwynów, destylując mocne strony obu rodów w wysokiego, przystojnego bruneta. Jego poglądy były progresywne, ale mogły ściągnąć ku sobie ludzi, którzy w trakcie konfliktu szukali radykalnych rozwiązań, kiedy te oferowane przez centrum nie działały.

– Przykro mi Robercie. Myślę, że obrywasz rykoszetem od wszystkich amnezjatorów i Departamentów, które nie przepadają za Caterrmollem czyli... wszystkich pozostałych właściwie. Złośliwość ludzka nie obiera jednak etycznej słuszności Twoich decyzji tamtego wieczoru. Ani tego, że ktoś sobie te zasługi przypisze, lub zrzuci na Ciebie winę, kiedy będzie to wygodne. – Albo zamacha przed nosem posadą, którą odbierze trzy dni później. Ciężko było go nazwać sojusznikiem Eugenii Jenkins w tym momencie, oj ciężko. – Mieszkania. To ciekawe, szczególnie że jest coraz zimniej i namioty przestają wystarczać. Chcesz to zrobić w tej części Londynu, która nie spłonęła, czy planujesz je osadzić poza Zadrą? – dopytywał życzliwie, nie przypuszczając jeszcze, że za tą informacją będzie kryć się kolejna, nieco bardziej interesowna, choć wciąż w słusznej sprawie.
ten lepszy Robert
cały mój kraj potrzebuje psychologa
wiek
36
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Sędzia Wizengamotu
Brunet o wzroście 180 cm. Ma błękitne oczy i zawadiacki uśmiech, który często nosi niczym maskę. Włosy często ma napomadowane, a pod szatami czarodzieja nosi eleganckie garnitury, albo od Rosierów, albo mugolskich projektantów, takich jak Westwood lub Dior, nie obnosząc się z tymi markami, lecz traktując to jako ukryty polityczny manifest.

Robert Albert Crouch
#7
17.03.2026, 17:34  ✶  
Padło słowo na "w". Słowo tak kluczowe dla politycznej kariery, jednocześnie budzące trwogę i przypływ jakiejś nieopisanej, straszliwej motywacji. Robert nie mógł powiedzieć, że o tym nie myślał. Bardzo oczywiście nie chciał, by to chęć wygranej w wyborach skłaniała go do pomocy ludziom po Spalonej Nocy. Nie było jednak wątpliwości, że swoim działaniem miał zbić pewien kapitał polityczny. Czy to było źle, skoro chciał naprawdę coś zmienić w magicznej Anglii? Czy niewłaściwym było napawanie się czasem myślą o jeszcze ważniejszej funkcji? Zanim zdobył pozycję w Wizengamocie, uważano go za gorszego, podrzędnego, zbyt młodego, by racjonalnie decydować o sprawach państwowych. Robert przypomniał sobie Jeremy'ego Slughorna. Pisanie tamtego chamskiego donosu we wściekłości i rozżaleniu, ze złamanym sercem i poczuciem beznadziei. A potem sędzia nie przyszedł do pracy. Pojawiły się plotki, potem nekrolog. Crouch wiedział, że nie postąpił dobrze. Że powinien był przewidzieć, że taki szok zatrzymałby serce starszego pana. A jednak, stało się. Wyważył sobie drzwi i jedyne, co mógł zrobić, to iść dalej. Nie tylko w imię własnej kariery, lecz by przeważyć szalę. Przekonać samego siebie, że to, co wtedy zrobił, było konieczne.

– Dopuszczam. Eugenia nie znosi konkurencji, dlatego stara się mnie sprowadzić do roli narwanego młodzieńca, którego nie należy brać na poważnie. A jeśli akcja z mieszkaniami się uda i zyskam poparcie społeczne, mój głos w Wizengamocie będzie znaczył więcej niż kiedykolwiek. Będzie można zacząć tworzyć realne stronnictwo. Być może nawet coś w rodzaju partii.

Robert wiedział, że sam jeden dużo nie zdziała. Potrzebował wsparcia ludzi, którzy mieli podobne poglądy. Wiedział zresztą, że tacy byli w Ministerstwie. Przecież czystokrwiści nie stanowili większości społeczeństwa, a osoby półkrwi i mugolaki domagały się swojej reprezentacji. Robert miał zaś ten przywilej, że był Crouchem. Dlatego w jego biurze było miejsce dla osób półkrwi i mugolaków, że jego praktykant, niezwykle zdolny i lotny chłopak o imieniu John, miał mugolskich rodziców. Podobnie jego asystent, Adrian, który ze swoją wiedzą prawniczą mógłby spokojnie już zasiąść w Wizengamocie. Zaprzeczanie temu, że ci ludzie byli znaczącą częścią magicznego społeczeństwa, stanowiło nie tylko wyraz konserwatywnych poglądów, lecz i najzwyczajniejszej głupoty. Ślepoty na fakty. Robert był zaś zdania, że polityk powinien widzieć rzeczywistość nawet wyraźniej niż zwyczajna osoba. A to dlatego, że właśnie na nią miał realny wpływ.

– Jest problem z mieszkaniami w Londynie, bo albo umieścimy je w mugolskich dzielnicach, albo będzie ich za mało. A te pierwsze i tak chodzą po wygórowanych cenach. Wyobraź sobie te nagłówki: "Crouch chce, żeby Ministerstwo płaciło mugolom grube pieniądze". Myślałem więc o innym mieście, ale wciąż dobrze skomunikowanym siecią Fiuu. Myślałem o Bristolu lub Manchesterze. Mieszkają tam już przecież czarodziejskie rodziny.
the web
Il n'y a qu'un bonheur
dans la vie,
c'est d'aimer et d'être aimé
wiek
43
sława
VI
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Szef OMSHM-u
187 cm | 75 kg | oczy szare | włosy płowo brązowe Wysoki. Zazwyczaj rozsądny. Poliglota. Przystojna twarz, która okazjonalnie cierpi na bycie przymocowana do osoby, która myśli, że pozjadała wszelkie rozumy.

Anthony Shafiq
#8
27.03.2026, 09:04  ✶  
– Och tylko błagam Cię, nie używaj strona partia, bo nasi stulatkowie zjedzą Cię za przesiąknięcie mugolską myślą polityczną – nie mógł się nie zaśmiać, patrząc na wykrzesane ogniki w oczach sędziego, która z taką samą skutecznością mógł być nazwany młodym i ambitnym, jak narwanym młodzieńcem, choć sam Shafiq, gdyby chciał dopiec Crouchowi, użyłby słowa chłoptaś. Tak przecież komentowano wybór Malfoya na kanclerza skarbu, tak przecież i przed laty narzekano na fakt, że nie dał sobie odebrać steru w negocjacjach sfinalizowanych traktatem Międzynarodowej Unii Magicznej. Było w tym coś normalnego, skoro czarodzieje, którzy nie umierali w magicznych wypadkach czy klątwach dożywali spokojnie setki więcej niż to co nosił na karku obecnie Robert.

Szacunek u takich urzędników był szalenie trudny do osiągnięcia, a było zbyt wielu takich w sędziowskim gronie, którzy kurczowo trzymali się stołka.

Zawsze oczywiście można było ich jednak zmieść z planszy, nawet jeśli Shafiq nie był zwolennikiem zmiatania z planszy, bo każda rewolucja zjadała swoje dzieci, nie ważne czy była to rewolucja magiczna czy mugolska.

– Do kominków trzeba się dopchać, trzeba byłoby skontaktować się z kimś od Carrowa. Przez to, że część kominków została uszkodzona, produkcje nowych wiszą w niebycie. Ale... hmmm... może skontaktowałbyś się z Eden Malfoy? Ze wszystkich ludzi w Londynie, jakkolwiek chciałbym tę kobietę widzieć w swoim biurze, tak od lat działa w sektorze prywatnym i jak nikt zna się na sytuacji mieszkaniowej i możliwościach wciśnięcia mieszkań tymczasowych. Z drugiej strony Bristol, Manchester... to brzmi jak tańsze opcje. Dobrze skomunikowany kominek mógłby załatwić sprawę. Albo dwa - jeden do Ministerstwa, drugi prosto na Pokątną? – zasugerował. Nie wszyscy chcieliby przechodzić przez Ministerstwo, żeby dostać się do miejsca w którym nie tyle pracowali co po prostu żyli. – Transport publiczny. To byłoby coś... co oczywiście trzeba byłoby inaczej nazwać, wciąż jednak... bardzo funkcjonalne. – przez moment się rozmarzył, z rozrzewnieniem wspominając swój pierwszy raz gdy zobaczył wcale nie niebieski, a czerwony piętrowy autobus.
ten lepszy Robert
cały mój kraj potrzebuje psychologa
wiek
36
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Sędzia Wizengamotu
Brunet o wzroście 180 cm. Ma błękitne oczy i zawadiacki uśmiech, który często nosi niczym maskę. Włosy często ma napomadowane, a pod szatami czarodzieja nosi eleganckie garnitury, albo od Rosierów, albo mugolskich projektantów, takich jak Westwood lub Dior, nie obnosząc się z tymi markami, lecz traktując to jako ukryty polityczny manifest.

Robert Albert Crouch
#9
31.03.2026, 12:36  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 31.03.2026, 12:36 przez Robert Albert Crouch.)  
– Mugolska myśl polityczna jest o stokroć lepsza od naszej politycznej bezmyślności. – Skrzyżował ramiona na piersi.

Niestety Shafiq miał rację. Robert nie mógł mówić takich rzeczy przy innych sędziach ani na publicznym forum. Już i tak podejrzewano go u mugolofilię. A chcąc nie chcąc, ze starymi sędziami trzeba było się dogadywać. Znajdować jakieś sprawy, na których zależało im wszystkim równie mocno. Crouch liczył więc na to, że taką rzeczą będzie właśnie sprawa mieszkaniowa.

Wysłuchał Shafiqa, przytakując co jakiś czas. Dobrze się słuchało człowieka, który wiedział, o czym mówił. Anthony koncentrował się na konkretach, szukał rozwiązań, a jednocześnie dzielił się swoimi marzeniami. Tym objawiało się właśnie wizjonerstwo. Robert właśnie to w nim szanował: rozsądne, ale aktywne podejście do działania.

– Napiszę do Eden Malfoy i do kogoś od Carrowów. Bristol plus kominki brzmi jak dobra opcja. A jak zadziała, ludzie nagle mogą stwierdzić, że transport publiczny się wszystkim by przydał. Nie dość, że rozwiązałoby to problem mieszkaniowy po niższych kosztach, to jeszcze otworzyłoby kolejne drzwi. Wiesz, że tutaj niektórzy nie rozumieją, jak coś jest w teorii. Mają słabo rozwiniętą wyobraźnię. Ale jak coś pokaże się im w formie praktyki... może da im to do myślenia. – Być może był to mały przytyk do Eugenii.
the web
Il n'y a qu'un bonheur
dans la vie,
c'est d'aimer et d'être aimé
wiek
43
sława
VI
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Szef OMSHM-u
187 cm | 75 kg | oczy szare | włosy płowo brązowe Wysoki. Zazwyczaj rozsądny. Poliglota. Przystojna twarz, która okazjonalnie cierpi na bycie przymocowana do osoby, która myśli, że pozjadała wszelkie rozumy.

Anthony Shafiq
#10
03.04.2026, 13:20  ✶  
- Och, Robercie błagam Cię, trawa zawsze jest zieleńsza tam gdzie nas nie ma. Gdybyśmy byli członkami angielskiej Izby Lordów, narzekalibyśmy w ten sam sposób. Ludzie pozostają ludźmi, ignorancja, pycha i zaściankowość to nie są problemy, które omijają naszych zdecydowanie krócej żyjących przyjaciół. Zamiast 90 latków na stanowiskach sędziów, masz u nich pokoleniowe traumy przekazywane konsekwentnie edukacją wypełnioną strachem i terrorem, który ma wyprowadzać „na ludzi”. Wymiana pokoleniowa co prawda następuje szybciej, ale hołubienie rozwiązaniom, które niekoniecznie się sprawdzają w galopującym postępie cywilizacyjnym… cóż, bywa dziedziczne - Koniak przyjemnie rozchodził się po wnętrzu, czynił ręce i nogi nieco miększymi, język giętszym, a czas i miejsce w którym mógł się nie zgadzać ze swoim rozmówcą bez obawy o to, że urazi to jakkolwiek jego ego… bezcenny. W głębi serca u rdzenia wartości się zmieniali. Miał poczucie, że jednak Crouch potrzebuje bufora, osoby, która, gdy powie „nie szarżuj” nie potraktuje tego jako atak. Czy Anthony nadawał się do tej roli?

Wzrok tylko na moment uciekł mu do drugiego, obecnie pustego biurka, a zęby lekko nadgryzły wnętrze policzka.

Odłożył pusty kryształ na stoliczek kawowy.

- Napisz. Jeśli zadziała, z pewnością poprawisz nastroje. Tylko błagam, pamiętaj że im bardziej komuś pokazujesz jego ignorancję, tym on tym bardziej nie będzie chciał na to patrzeć i - co gorsza - Ciebie słuchać. Twój płomień jest piękny w swoim istnieniu. Po wrześniu ludzie stali się mocno drażliwi na jego temat. - Westchnął, rozmasowując sobie dłonie. Kilka stawów w długich palcach trzasnęło nieprzyjemnie. - Czy jest Robercie coś, w czym mógłbym Ci pomóc w Twojej sprawie? Znamy się z Carrowem już jakiś czas, mógłbym go uprzedzić o przyszłym zapotrzebowaniu, polecić polecenie kogoś najbardziej decyzyjnego w sprawie kominków, kiedy już będziesz miał potwierdzoną lokacje. - zaproponował, zmęczonym głosem osoby, która śpi zdecydowanie za krótko, a czas który spędza na niespaniu nie jest raczej czasem relaksu i odprężenia.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Anthony Shafiq (2876), Robert Albert Crouch (2354)


Strony (2): 1 2 Dalej »


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa