• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Dolina Godryka v
1 2 3 4 5 6 Dalej »
jesień, 17 września 1972, dom Helloise

jesień, 17 września 1972, dom Helloise
oceanic feeling
Wipe the feet, the knees
Crawl to angry sea
I feel trampled here

The night just cradle in me
wiek
28
sława
IV
krew
czysta
genetyka
bezpieśny
zawód
wagabunda, twórca
Niesamowicie piękny człowiek. 179 centymetrów wzrostu; długie, lekko falujące się, brązowe włosy. Srebrzyca. Czasami jego oczy w świetle mogą wydawać się złote, ale to iluzja optyczna. Sporadycznie kilkudniowy zarost. Kilka blizn, które zdobył na morzu, większość zakryta runicznymi tatuażami zamkniętymi w kołach. Nie używa żadnych perfum - czuć od niego pot, morze, alkohol i las.

Dægberht Flint
#11
05.02.2026, 22:09  ✶  
– To przykre.

Nic, żadne kryjące się w nim pokłady zarozumialstwa narcyzmu, ani pielęgnowane wewnątrz upartej głowy poczucie, że nie potrzebował nikogo ani niczego... nic potrafiło zdusić ukłucia w sercu, kiedy Helloise mówiła o utracie części siebie. Bo to porównanie było dobre, bardzo poetyckie. Podkreślało to, co myślał o niej już wcześniej – za dobrze operowała słowem i emocjami na odrealnioną wiedźmę z Kniei, którą chciała być, ale żeby wyrobić w nim to wrażenie musiała tym słowem ciąć wystarczająco precyzyjnie, aby go to uniosło.

– Hella... – Zmarszczył brwi. Wbił w nią na moment swoje spojrzenie, ale szybko wrócił do tego okna i zamarł w bezruchu na kilka długich sekund. – A Walia? – Wydawała się pozostać tym wszystkim niewzruszona. Kiedy Anglia płonęła czarnomagicznym ogniem, ona spokojnie kołysała swoje dzieci do snu pomiędzy szczytami gór owianych setkami legend.

Nie było sensu w zapraszaniu jej do Londynu. Udusiłaby się tam. Zmarniała i skonała jak dzikie zwierzę, które ktoś próbuje trzymać w klatce.


Matka nadała mi takie imię,
żeby poprawnie wymawiały je tylko drzewa i wiatr
szamanka
Kochajcie mnie, kochajcie, wy
—
 gęstwy zieleni
I wy, senne gromady powikłanych cieni
wiek
33
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
alchemiczka, zielarka, leśnicza, stwórczyni
Tchnie czymś dzikim, nosi na sobie okruchy lasu: czasem we włosy zaplącze się uschnięta gałązka, czasem w materiał szaty wczepią nasiona czy wkleją niteczki pajęczyn, a czasem sama czarownica dokłada intencjonalnie atrybuty natury: ozdoby z ptasich piór, polnych kwiatów czy zwierzęcych kłów. Ciągnie się za nią woń suchych traw, żywicy i palonych kadzideł. Kobieta szczupła i przeciętnego wzrostu (164 cm), niebieskie oczy. Długie blond włosy o średnim skręcie, rzadko ułożone i wystylizowane, zwykle znajdzie się wśród nich kołtun. Spódnice szat Helloise są długie i mają głębokie kieszenie, w których zawsze znajdzie się nieco ziarna dla ptaków. Lubi mięsiste tkaniny, warstwy, ubrania swobodnie płynące za sylwetką, nie boi się wzorów ani koloru, choć wybiera głównie barwy głębokie i niezbyt nasycone lub bliskie ziemi: zielenie, brązy, zgaszone pomarańcze. Stawia przede wszystkim na praktyczność: materiały solidne, które posłużą długie lata i nie zaszkodzi im praca w ogrodzie. Zamiast sakwy często nosi pas na wzór dawnych châtelaine, do którego na skórzanych rzemykach przymocowane są drobne przedmioty: różdżka, futeralik z nożem, woreczek soli czy miniaturowe buteleczki eliksirów, w tym zawsze jedna z solami trzeźwiącymi. Helloise nie nosi klasycznej biżuterii. Posiada jedynie ozdoby z drewnianych koralików i elementów zwierzęcych.

Helloise Rowle
#12
12.02.2026, 16:21  ✶  
Cała się zjeżyła, gdy usłyszała pytanie Dægberhta. Jeszcze chwilę wcześniej przybita zmęczeniem i rezygnacją czarownica, zalegająca niemal bezwładnie na krześle, nagle spięła się, a jej oczy nabrały czujnego wyrazu, gdy skierowała je w milczeniu na Flinta — potrzebowała się upewnić, że nie robił tego ze złej woli.
Nie miała dla niego odpowiedzi od razu. Sugestia idąca za słowem Walia wzbudziła całą chmurę skonfliktowanych myśli. Od wspomnień smętnego poczucia bycia gościem w domu, w którym się urodziła, po przekonanie, że wyprowadzenie się z chaty w Dolinie byłoby zdradą i tchórzostwem. Wiele dostała od Kniei. W lesie jej obecność nigdy nie była niewygodna ani uciążliwa. Zawsze czekało tam na nią schronienie, gdy potrzebowała chować się przed światem, a gdy czuła się zagubiona, mogła szukać rady wśród generacyjnej mądrości drzew.
— Pewnie znalazłabym tam miejsce — powiedziała w końcu ostrożnie, cedząc słowa niechętnie, pokonując z każdym niewidzialny opór. Helloise miała zawsze wiele do powiedzenia, tak długo jak nie chodziło o nią. — Ja stracę z oczu problem, tu się nic nie zmieni. To nie rozwiązanie. Wystarczająco dużo ludzi pozapominało o lesie, szczególnie po pożarach. Trzeba trzymać pamięć o tym, co straciliśmy. Święte miejsce sabatów. Siedzibę starych duchów. Ostoję magicznych zwierząt. — Snując apokaliptyczne wizje, była znów w swoim żywiole. Najbezpieczniej czuła się w tych wyuczonych formułkach podsłuchanych z treści kazań; mogła w nich ominąć siebie. — Bogini jedna wie, co się tam w tej chwili dzieje. Kiełkuje ziarno chaosu, który cofnie nas do czasów sprzed uformowania świata. Nie można tego zostawić.
Bo co z oczu, to z serca. Z moralnego obowiązku Helloise retraumatyzowała się kondycją Kniei raz za razem niczym umartwiający się asceta — w imię czegoś wyższego. Zamalowała ściany swojej pracowni węgielnymi sylwetkami widm, spomiędzy jej notatek wysypywały się pokraczne szkice potworów na luźnych kartkach, a ona sama nie wyniosła się z chaty nawet po posmakowaniu lodowatej grozy upiorów — nie chciała zobojętnieć, jak zobojętniało wielu innych, więc rozdrapywała rany.


dotknij trawy
oceanic feeling
Wipe the feet, the knees
Crawl to angry sea
I feel trampled here

The night just cradle in me
wiek
28
sława
IV
krew
czysta
genetyka
bezpieśny
zawód
wagabunda, twórca
Niesamowicie piękny człowiek. 179 centymetrów wzrostu; długie, lekko falujące się, brązowe włosy. Srebrzyca. Czasami jego oczy w świetle mogą wydawać się złote, ale to iluzja optyczna. Sporadycznie kilkudniowy zarost. Kilka blizn, które zdobył na morzu, większość zakryta runicznymi tatuażami zamkniętymi w kołach. Nie używa żadnych perfum - czuć od niego pot, morze, alkohol i las.

Dægberht Flint
#13
20.02.2026, 21:00  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 20.02.2026, 21:00 przez Dægberht Flint.)  
– To dobrze – powiedział spokojnie, obracając jej słowa w głowie i próbując zrozumieć dlaczego brała to za cofnięcie się w tył, a nie tak jak on – krok w przód. Ostateczny krok prowadzący do końca świata. – Tkwienie tutaj ze świadomością, że nie ma się alternatywy byłoby dużo gorsze, niż opcja, która nie do końca ci odpowiada.

Bo to przecież było zrozumiałe, że wolała walczyć o swoje, niż porzucać to dla życia, którego pierwotnie nie wybrała.

– Chociaż wciąż boję się, że jesteś w tym bardzo samotna. – Nabrał powietrza i wzdychając spojrzał na nią jeszcze raz. – Pewne mnie skarcisz za wścibskość, ale masz kogoś przy sobie? – Chociaż pytanie zadał z troski, sposób w jaki generalnie wypowiadał się Flint nie był ciepły ani pełen dobra. Brzmiał dokładnie tak, jak można było spodziewać się tego po kimś zbyt ładnym, by być prawdziwym.

Nie wyobrażał sobie zasypiania przy tym lesie, kiedy druga strona łóżka była zimna.

@Helloise Rowle


Matka nadała mi takie imię,
żeby poprawnie wymawiały je tylko drzewa i wiatr
szamanka
Kochajcie mnie, kochajcie, wy
—
 gęstwy zieleni
I wy, senne gromady powikłanych cieni
wiek
33
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
alchemiczka, zielarka, leśnicza, stwórczyni
Tchnie czymś dzikim, nosi na sobie okruchy lasu: czasem we włosy zaplącze się uschnięta gałązka, czasem w materiał szaty wczepią nasiona czy wkleją niteczki pajęczyn, a czasem sama czarownica dokłada intencjonalnie atrybuty natury: ozdoby z ptasich piór, polnych kwiatów czy zwierzęcych kłów. Ciągnie się za nią woń suchych traw, żywicy i palonych kadzideł. Kobieta szczupła i przeciętnego wzrostu (164 cm), niebieskie oczy. Długie blond włosy o średnim skręcie, rzadko ułożone i wystylizowane, zwykle znajdzie się wśród nich kołtun. Spódnice szat Helloise są długie i mają głębokie kieszenie, w których zawsze znajdzie się nieco ziarna dla ptaków. Lubi mięsiste tkaniny, warstwy, ubrania swobodnie płynące za sylwetką, nie boi się wzorów ani koloru, choć wybiera głównie barwy głębokie i niezbyt nasycone lub bliskie ziemi: zielenie, brązy, zgaszone pomarańcze. Stawia przede wszystkim na praktyczność: materiały solidne, które posłużą długie lata i nie zaszkodzi im praca w ogrodzie. Zamiast sakwy często nosi pas na wzór dawnych châtelaine, do którego na skórzanych rzemykach przymocowane są drobne przedmioty: różdżka, futeralik z nożem, woreczek soli czy miniaturowe buteleczki eliksirów, w tym zawsze jedna z solami trzeźwiącymi. Helloise nie nosi klasycznej biżuterii. Posiada jedynie ozdoby z drewnianych koralików i elementów zwierzęcych.

Helloise Rowle
#14
20.02.2026, 23:13  ✶  
Czekała, aż Dægberht powie jej, że robi źle. Czekała, aż powie, że to, co robi, jest nie tylko tego niewarte, ale zupełnie pozbawione sensu i znaczenia. Czekała, aż powie jej, że nie robi niczego, czego nie mogłaby robić w innym miejscu, i śmie zdecydować za nią, że powinna się wynieść.
Ale atak nie nadszedł. Napięcie zeszło z czarownicy jak z przebitego balonika.
— Och, mam alternatywy. — Zaśmiała się niemal, pozytywnie zaskoczona. — Mam. Zawsze mam, gdzie iść. Dom w Eryri stoi, jak stał, wciąż mam tam mamę. U brata mogę zjawić się choćby w środku nocy i wejść jak do siebie. Berht, to bardzo miłe, że się upewniasz.
Położyła mu rękę na ramieniu; na powrót swoim zwyczajem wylewna i swobodna. Nie zraziło jej, wbrew jego przypuszczeniom, kolejne pytanie. W przeciwieństwie do uwagi skierowanej na rodzinne strony, odpowiedź na to nie była wcale osobista.
— Nie jestem sama. Sowy wciąż tu pohukują. Ostatnio wpadła mi do chaty nornica. Nie mogę jej namierzyć i tylko słyszę, jak przebiera łapkami po nocach. — Doskonale wiedziała, że nie o to jest pytana. — Widuję też ludzi, jeśli o to się martwisz. Zawsze ktoś tu zawędruje i spędzimy miło trochę czasu.
Lecz receptą na sen nie były wbrew jej odpowiedzi ani odgłosy natury, ani spraszanie kolejnego kochanka, a magiczne, uniwersalne remedium, po które sięgała na wszystkie przykrości. Wypita przed snem płytka łyżeczka nalewki opium wybornie wygładzała nerwy szargane przez sąsiedztwo lasu.

@Dægberht Flint


dotknij trawy
oceanic feeling
Wipe the feet, the knees
Crawl to angry sea
I feel trampled here

The night just cradle in me
wiek
28
sława
IV
krew
czysta
genetyka
bezpieśny
zawód
wagabunda, twórca
Niesamowicie piękny człowiek. 179 centymetrów wzrostu; długie, lekko falujące się, brązowe włosy. Srebrzyca. Czasami jego oczy w świetle mogą wydawać się złote, ale to iluzja optyczna. Sporadycznie kilkudniowy zarost. Kilka blizn, które zdobył na morzu, większość zakryta runicznymi tatuażami zamkniętymi w kołach. Nie używa żadnych perfum - czuć od niego pot, morze, alkohol i las.

Dægberht Flint
#15
20.02.2026, 23:50  ✶  
Nie było mu obcym zastępowanie sobie ludzkiej obecności zwierzętami – we wszystkich jego samotnych wyprawach zamorskich tak naprawdę towarzyszył mu kot – Kapitan łajby, zostawiający na pokładzie odciski łapek i wiecznie drzemiący na łóżku w kajucie. Nornica wymieniona w kategorii mentalnego oparcia wywołała w nim więc ciepłe uczucie, ale...

– Hella, o Matko, przecież ja nie mówię o seksie, tylko o kimś, na kim się oprzeć możesz. – I jakoś go to zmroziło. Nie to, że się uchował jako naczelna cnotka Londynu, bo z życia i kobiet czerpał pełnymi garściami, ale te drzewa, ten paskudny widok pełen grozy, chłodu i pustki – jak dobrze byłoby mieć kogoś, kto tu przychodzi w innym celu, niż sobie cieleśnie ulżyć, a tak to brzmiało. – Masz brata, cóż... – Czyli miała, w pewnym sensie. O ile go to obchodziło. Potrafił się domyślić, że dbanie o nią nie mogło wiązać się z zaciągnięciem jej za fraki do okolic Cardiff, bo by się tam udusiła. – Postaram się bywać tu częściej. – Wciąż mogła przecież odepchnąć go, jeśli nie tego sobie życzyła.

@Helloise Rowle


Matka nadała mi takie imię,
żeby poprawnie wymawiały je tylko drzewa i wiatr
szamanka
Kochajcie mnie, kochajcie, wy
—
 gęstwy zieleni
I wy, senne gromady powikłanych cieni
wiek
33
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
alchemiczka, zielarka, leśnicza, stwórczyni
Tchnie czymś dzikim, nosi na sobie okruchy lasu: czasem we włosy zaplącze się uschnięta gałązka, czasem w materiał szaty wczepią nasiona czy wkleją niteczki pajęczyn, a czasem sama czarownica dokłada intencjonalnie atrybuty natury: ozdoby z ptasich piór, polnych kwiatów czy zwierzęcych kłów. Ciągnie się za nią woń suchych traw, żywicy i palonych kadzideł. Kobieta szczupła i przeciętnego wzrostu (164 cm), niebieskie oczy. Długie blond włosy o średnim skręcie, rzadko ułożone i wystylizowane, zwykle znajdzie się wśród nich kołtun. Spódnice szat Helloise są długie i mają głębokie kieszenie, w których zawsze znajdzie się nieco ziarna dla ptaków. Lubi mięsiste tkaniny, warstwy, ubrania swobodnie płynące za sylwetką, nie boi się wzorów ani koloru, choć wybiera głównie barwy głębokie i niezbyt nasycone lub bliskie ziemi: zielenie, brązy, zgaszone pomarańcze. Stawia przede wszystkim na praktyczność: materiały solidne, które posłużą długie lata i nie zaszkodzi im praca w ogrodzie. Zamiast sakwy często nosi pas na wzór dawnych châtelaine, do którego na skórzanych rzemykach przymocowane są drobne przedmioty: różdżka, futeralik z nożem, woreczek soli czy miniaturowe buteleczki eliksirów, w tym zawsze jedna z solami trzeźwiącymi. Helloise nie nosi klasycznej biżuterii. Posiada jedynie ozdoby z drewnianych koralików i elementów zwierzęcych.

Helloise Rowle
#16
21.02.2026, 11:54  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 21.02.2026, 11:55 przez Helloise Rowle.)  
— Mam bardzo dobre relacje z bratem. Nie jestem sama — zapewniła ostatni raz.
Po temacie Seisylla prześlizgnęła się równie ogólnikowo, co po Walii. Łatwiej było mówić o seksie, bo za nim rzadko bywała historia. Bez mrugnięcia okiem opowiedziałaby Dægberhtowi, przed kim zdejmowała suknię, a nawet zrzuciła ją dla niego. Była jednak w Helloise głęboko wdrukowana niechęć do pokazywania własnych wrażliwości ludziom z zewnątrz — zaakcentowanie więc, jak mocno polega na bracie, nawet nie przyszło jej do głowy. Zasłaniała to, że istnieje jakaś przestrzeń, w której można ją łatwo zranić, i istnieje ktoś tak bliski, że odsłania się przy nim wszystko, co w niej ludzkie: że ktoś ogląda, jak boi się, smuci, wątpi, gubi, żałuje, obwinia, waha.
Z bratem była ciasno zrośnięta od samego początku: nie dało się rozdzielić ich korzeni, wyrwać jednego bez uszkadzania drugiego. Relacje jak ta z Dægberhtem, choć wyrastały na gruncie szczerej sympatii, wrastały w Helloise… płytko. Przyjemnie się z Flintem obcowało: był śliczny, czarujący, pięknie mówił, a czarownica z otwartą głową słuchała najśmielszych jego tez. Przejmowała się nim, dopóki istniał w jej świecie, leczy gdyby zniknął z tego czy innego powodu? Łatwo zapominała takie smutki.
— Przychodź, kiedy czujesz. Podziękuję Matce w Mabon za twoją uprzejmość. Może miniemy się w Kowenie. Wiesz już, co niesiesz do ołtarzy?

@Dægberht Flint


dotknij trawy
oceanic feeling
Wipe the feet, the knees
Crawl to angry sea
I feel trampled here

The night just cradle in me
wiek
28
sława
IV
krew
czysta
genetyka
bezpieśny
zawód
wagabunda, twórca
Niesamowicie piękny człowiek. 179 centymetrów wzrostu; długie, lekko falujące się, brązowe włosy. Srebrzyca. Czasami jego oczy w świetle mogą wydawać się złote, ale to iluzja optyczna. Sporadycznie kilkudniowy zarost. Kilka blizn, które zdobył na morzu, większość zakryta runicznymi tatuażami zamkniętymi w kołach. Nie używa żadnych perfum - czuć od niego pot, morze, alkohol i las.

Dægberht Flint
#17
21.02.2026, 13:16  ✶  
Flint pokiwał głową. Nie zamierzał podważać jej relacji z rodziną, chociaż w jasnych oczach żeglarza wciąż widoczne było głębokie zmartwienie. Knieja Godryka go przerażała. Jego obawy były szczere, mimo braku zrozumienia dla szukania spokoju w uciechach cielesnych, zdecydowanie nie należał do osób chcących innych za to oceniać, po prostu... Jakoś go to piekło wewnętrznie. Ta samotność. Powiedział, że postara się wypełnić w jej życiu jakąś lukę i nie kłamał, ale cóż – nie bez powodu nigdy nie powiedział swojej ukochanej, że ją kocha. Bo on też był człowiekiem na chwilę. Może nie był tym typem, który podrywałby panny tylko po to, żeby zobaczyć je nago, ale rozpalał serca i częstował je gorącymi zapewnieniami po to, żeby wsiąść nagle na statek i zniknąć na pół roku. Dobitnie zdawał sobie sprawę z własnych wad.

– Napisałem na morzu wiele nowych tekstów. Część w tęsknocie za brytyjską jesienią – odpowiedział. – Moja córka je zilustrowała, ryjąc dłutem po glinianej tablicy, na której je zapisałem.

Najwyraźniej miał dość stania przy oknie, bo zbliżył się do Helloise i usiadł obok, wygodnie opierając plecy. Wiersze nie były rzemiosłem. Nie w rozumieniu kowenu. On jednak najwyraźniej uważał to za wystarczająco twórczą pracę.

@Helloise Rowle


Matka nadała mi takie imię,
żeby poprawnie wymawiały je tylko drzewa i wiatr
szamanka
Kochajcie mnie, kochajcie, wy
—
 gęstwy zieleni
I wy, senne gromady powikłanych cieni
wiek
33
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
alchemiczka, zielarka, leśnicza, stwórczyni
Tchnie czymś dzikim, nosi na sobie okruchy lasu: czasem we włosy zaplącze się uschnięta gałązka, czasem w materiał szaty wczepią nasiona czy wkleją niteczki pajęczyn, a czasem sama czarownica dokłada intencjonalnie atrybuty natury: ozdoby z ptasich piór, polnych kwiatów czy zwierzęcych kłów. Ciągnie się za nią woń suchych traw, żywicy i palonych kadzideł. Kobieta szczupła i przeciętnego wzrostu (164 cm), niebieskie oczy. Długie blond włosy o średnim skręcie, rzadko ułożone i wystylizowane, zwykle znajdzie się wśród nich kołtun. Spódnice szat Helloise są długie i mają głębokie kieszenie, w których zawsze znajdzie się nieco ziarna dla ptaków. Lubi mięsiste tkaniny, warstwy, ubrania swobodnie płynące za sylwetką, nie boi się wzorów ani koloru, choć wybiera głównie barwy głębokie i niezbyt nasycone lub bliskie ziemi: zielenie, brązy, zgaszone pomarańcze. Stawia przede wszystkim na praktyczność: materiały solidne, które posłużą długie lata i nie zaszkodzi im praca w ogrodzie. Zamiast sakwy często nosi pas na wzór dawnych châtelaine, do którego na skórzanych rzemykach przymocowane są drobne przedmioty: różdżka, futeralik z nożem, woreczek soli czy miniaturowe buteleczki eliksirów, w tym zawsze jedna z solami trzeźwiącymi. Helloise nie nosi klasycznej biżuterii. Posiada jedynie ozdoby z drewnianych koralików i elementów zwierzęcych.

Helloise Rowle
#18
08.03.2026, 23:38  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 08.03.2026, 23:38 przez Helloise Rowle.)  
Helloise obserwowała, jak Dægberht odwraca się od okna. Ona nie musiała tam stać. Widziała widma lęgnące się w każdym ruchomym cieniu rzucanym na ścianę przez tańczące w kominku ognie; widziała je w każdym nie dość oświetlonym kącie. Nie trzeba jej było szukać ich i tam w oddali. Ledwo więc mężczyzna zajął miejsce, czarownica nerwowym gestem uderzyła czubem różdżki o blat stołu, a w odpowiedzi na jej czar wszystkie okiennice gwałtownie zamknęły się z trzaskiem, pogrążając wnętrze chaty w mroku rozpraszanym jedynie kilkoma palącymi się tu i ówdzie świecami oraz dużym płomieniem wiecznie żywego paleniska.
— Popatrzyłeś wystarczająco, prawda? — zapytała wymuszenie zdystansowana. — Oboje popatrzyliśmy wystarczająco. Oboje mamy wystarczająco. Nie ma, na co patrzeć. — I Matka jedna wie, czy bardziej próbowała przekonać jego, czy samą siebie.
Czarownica schowała twarz w dłoniach, rozmasowała palcami czoło i skronie, jakby od myślenia o tym, co na zewnątrz, rozbolała ją głowa. Gdy jednak ponownie spojrzała na Flinta, była opanowana.
— To ładnie. Bardzo ładnie. Zdaje się, że Bogini docenia, gdy zwraca się do niej pięknymi słowami, czy nie? — Nie bez powodu śpiewali przecież wszystkie te melodyjne hymny oraz pieśni i recytowali rytmiczne litanie. Owszem, w pierwszej kolejności liczył się zapewne duch i intencja, modlitwa nie musiała być głośna czy nawet werbalna, jednak także i te kompozycje artystycznych wersów musiały być Pani miłe. Dar Flinta był więc bez wątpienia darem wartościowym, ale czy rzeczywiście darem rzemiosła? Helloise nie zastanawiała się nigdy nad granicami tej kategorii. — Choć, wiesz, na Jej miejscu najbardziej cieszyłby mnie dar tego, że wychowujesz swoją słodką małą w wierze i szacunku do Pani — westchnęła rozczulona wizją ojca i córki przygotowujących wspólnie ofiarę.



@Dægberht Flint


dotknij trawy
oceanic feeling
Wipe the feet, the knees
Crawl to angry sea
I feel trampled here

The night just cradle in me
wiek
28
sława
IV
krew
czysta
genetyka
bezpieśny
zawód
wagabunda, twórca
Niesamowicie piękny człowiek. 179 centymetrów wzrostu; długie, lekko falujące się, brązowe włosy. Srebrzyca. Czasami jego oczy w świetle mogą wydawać się złote, ale to iluzja optyczna. Sporadycznie kilkudniowy zarost. Kilka blizn, które zdobył na morzu, większość zakryta runicznymi tatuażami zamkniętymi w kołach. Nie używa żadnych perfum - czuć od niego pot, morze, alkohol i las.

Dægberht Flint
#19
30.03.2026, 18:09  ✶  
– Głównie to czułem się dziwnie mówiąc do ciebie patrząc w okno – przyznał bez zbędnych ogródek – ale ciężko byłoby ukryć, że martwię się. Uważam, że coś się kończy Helloise. Wiele głosów kazało mi tu wrócić i nie potrafię zignorować tej myśli, że rzeczywistość się rozsypuje, a ja nie jestem pewny jaka w tym moja rola.

Odpoczywał. Z plecami wspartymi i głową wyłożoną na oparciu, zamkniętymi oczyma skierowanymi ku sufitowi. Następnie podniósł się, usiadł prosto i wlepił w nią spojrzenie, które nie uciekało już na boki, ani w kierunku Kniei. A jednak – mimo ekstrawertycznej natury, Flint nie miał nic do powiedzenia. Na wspomnienie o córce wydawał się zwyczajnie smutny. Wyraźnie nie był to temat, który chciał podejmować w tej sytuacji.

– Tegoroczne Mabon będzie jednym z tych, kiedy wielu wiernych odczuwa żal do Matki. Obawy przeżerają mnie jak rdza. Myślałem nad napisaniem z tej okazji nowego tekstu, ale nie chcę, aby napełniał czytelników strachem. Chciałbym, żeby budował nadzieję.

@Helloise Rowle


Matka nadała mi takie imię,
żeby poprawnie wymawiały je tylko drzewa i wiatr
szamanka
Kochajcie mnie, kochajcie, wy
—
 gęstwy zieleni
I wy, senne gromady powikłanych cieni
wiek
33
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
alchemiczka, zielarka, leśnicza, stwórczyni
Tchnie czymś dzikim, nosi na sobie okruchy lasu: czasem we włosy zaplącze się uschnięta gałązka, czasem w materiał szaty wczepią nasiona czy wkleją niteczki pajęczyn, a czasem sama czarownica dokłada intencjonalnie atrybuty natury: ozdoby z ptasich piór, polnych kwiatów czy zwierzęcych kłów. Ciągnie się za nią woń suchych traw, żywicy i palonych kadzideł. Kobieta szczupła i przeciętnego wzrostu (164 cm), niebieskie oczy. Długie blond włosy o średnim skręcie, rzadko ułożone i wystylizowane, zwykle znajdzie się wśród nich kołtun. Spódnice szat Helloise są długie i mają głębokie kieszenie, w których zawsze znajdzie się nieco ziarna dla ptaków. Lubi mięsiste tkaniny, warstwy, ubrania swobodnie płynące za sylwetką, nie boi się wzorów ani koloru, choć wybiera głównie barwy głębokie i niezbyt nasycone lub bliskie ziemi: zielenie, brązy, zgaszone pomarańcze. Stawia przede wszystkim na praktyczność: materiały solidne, które posłużą długie lata i nie zaszkodzi im praca w ogrodzie. Zamiast sakwy często nosi pas na wzór dawnych châtelaine, do którego na skórzanych rzemykach przymocowane są drobne przedmioty: różdżka, futeralik z nożem, woreczek soli czy miniaturowe buteleczki eliksirów, w tym zawsze jedna z solami trzeźwiącymi. Helloise nie nosi klasycznej biżuterii. Posiada jedynie ozdoby z drewnianych koralików i elementów zwierzęcych.

Helloise Rowle
#20
13.04.2026, 22:54  ✶  
Nie pierwszy raz w tym tygodniu w kontekście tego, co narodziło się w Kniei, Helloise usłyszała o końcu czy innej nieuniknionej przemianie. Poprzednim razem zareagowała głęboką niezgodą — być może dlatego, że wygłaszający tę teorię Leviathan wielokrotnie pokazał jej, że nie ma w nim szacunku dla świętości, więc w jego słowach widziała jedynie kolejny fortel, którym próbował ją zmanipulować.
Opinii Dægberhta jednakże była ciekawa…
— Usłyszałam od kogoś, że koniec, który nadchodzi, zgodny jest z wolą boską — powiedziała powoli, nie nadając temu stwierdzeniu żadnej własnej oceny. — Musisz wiedzieć, jaka czeka na ciebie rola? Już teraz? — Czarownica zamknęła oczy, wsłuchując się w ciche dźwięki chaty. — Nie ufasz, że usłyszysz, którędy iść… gdy nadejdzie czas?
Choć Helloise nie słyszała głosu Bogini w swojej głowie, to próbowała szukać przewodnictwa w bardziej instynktowny sposób. Niektóre rzeczy wydawały się naturalnie właściwe, inne naturalnie niewłaściwe — to się wiedziało w sobie. Bogini szeptała w człowieku, ostrzegała go i prowadziła.
Czarownica milczała dłuższą chwilę, gdy usłyszała o nadziei, bo rzeczywiście, z trudnością przychodziło jej krzesać nadzieje na odwrócienie losów swojego lasu. Potrzebowała momentu, aby zorientować się, że to przecież nie ta kwestia budzi w krótkowzrocznych ludziach żal, i dopiero wówczas odpowiedziała to, co pierwsze przyszło jej na myśl:
— Pod popiołami gleba jest żyźniejsza.


dotknij trawy
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Dægberht Flint (1777), Helloise Rowle (2446)


Strony (2): « Wstecz 1 2


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa