28.04.2026, 14:15 ✶
Rozważam zatrudnienie cię na stałe.
W reakcji na te słowa Icarus błysnął uśmiechem.
– Rzuciłbym wszystko, żeby móc pracować na tym stanowisku – rzekł, po czym dopiero zorientował się, że obok stali Basil i Millie. Nie wiedział, czy za bardzo nie zdradzał się ze swoim oddaniem Monie. Tak naprawdę wolałby przecież wyjść z imprezy i znaleźć się z nią gdzieś w odosobnieniu. Ostatnio nie mieli na to szansy, bo u Mony mieszkała również Mathilda.
Przytaknął Basilowi. Od czasu sprawy u O'Hary, ich relacje znacznie się ociepliły. Znowu stawali się braćmi. Icarus zauważył, że im mniej pił, tym bardziej zbliżał się do innych ludzi. Otwierał się przed Moną, nie złościł się już tak na Basila, miał też nadzieję w najbliższym czasie spotkać się z Iskierką. Zresztą po tym jak jego brat odmówił alkoholu, ich spojrzenia się spotkały. Wtedy Icarus kiwnął głową w podziękowaniu. Lepiej mu było, kiedy ktoś zachowywał trzeźwość razem z nim.
– Na razie jest w porządku, trochę potańczyliśmy, posiedzieliśmy. Wesele jak wesele – wzruszył ramionami.
Zdziwiło go zachowanie Millie. Zwykle przeklinała na prawo i lewo, miała zupełnie gdzieś społeczne konwenanse, a teraz... wydawała się niemal stonowana. Jak jakaś dama, którą przecież nigdy nie była (i bardzo dobrze). Musiała się męczyć wśród tych wszystkich czystokrwistych, często pogardzających nawet domieszką mugolskiej krwi. Icarus niektóre osoby kojarzył, inne niezbyt, ale zdawał sobie sprawę, że otoczenie Yaxleyów mogło nie mieć najbardziej liberalnych poglądów. Oczywiście Ari sam, w świetle prawa, był czystkiem. Jednak czuł się jak swego rodzaju intruz w tym towarzystwie. Rozumiał więc poniekąd Miles i jej niepokój.
Zmiana tematu na historyczne nasunęła się niemal sama. Parsknął śmiechem, gdy usłyszał, że on i Mona byli "Ikoną". Co za głupi zwyczaj, nadawać imiona relacjom międzyludzkim. A jednak było w tym coś uroczego. Uśmiechnął się więc do Mony i potem zwrócił się do Millie.
– Ikony pisze się dlatego, że nie są to zwykłe obrazy. W mugolskim obrządku chrześcijaństwa wschodniego, tak zwanego prawosławia, ikona to oddzielny święty tekst, a nie tylko obraz. Były one czczone jako święte przedmioty, co nazywano ikonolatrią. Niektórzy się temu sprzeciwiali, to tak zwani ikonoklaści. Jednak potem na jednym soborze, czyli zebraniu najważniejszych mugolskich kapłanów, zezwolono na kult obrazów, jednak robi się to raczej w obrządku wschodnim. Wiecie, w islamie, w ogóle nie można tworzyć wizerunków ich boga, a w obrządku zachodnim obrazy pełnią raczej funkcję edukacyjną – opowiedział, zapewne zanudzając swoich rozmówców na śmierć. – Dobrze, skoro już trochę się pomądrzyłem, może wrócimy do tańca?
W reakcji na te słowa Icarus błysnął uśmiechem.
– Rzuciłbym wszystko, żeby móc pracować na tym stanowisku – rzekł, po czym dopiero zorientował się, że obok stali Basil i Millie. Nie wiedział, czy za bardzo nie zdradzał się ze swoim oddaniem Monie. Tak naprawdę wolałby przecież wyjść z imprezy i znaleźć się z nią gdzieś w odosobnieniu. Ostatnio nie mieli na to szansy, bo u Mony mieszkała również Mathilda.
Przytaknął Basilowi. Od czasu sprawy u O'Hary, ich relacje znacznie się ociepliły. Znowu stawali się braćmi. Icarus zauważył, że im mniej pił, tym bardziej zbliżał się do innych ludzi. Otwierał się przed Moną, nie złościł się już tak na Basila, miał też nadzieję w najbliższym czasie spotkać się z Iskierką. Zresztą po tym jak jego brat odmówił alkoholu, ich spojrzenia się spotkały. Wtedy Icarus kiwnął głową w podziękowaniu. Lepiej mu było, kiedy ktoś zachowywał trzeźwość razem z nim.
– Na razie jest w porządku, trochę potańczyliśmy, posiedzieliśmy. Wesele jak wesele – wzruszył ramionami.
Zdziwiło go zachowanie Millie. Zwykle przeklinała na prawo i lewo, miała zupełnie gdzieś społeczne konwenanse, a teraz... wydawała się niemal stonowana. Jak jakaś dama, którą przecież nigdy nie była (i bardzo dobrze). Musiała się męczyć wśród tych wszystkich czystokrwistych, często pogardzających nawet domieszką mugolskiej krwi. Icarus niektóre osoby kojarzył, inne niezbyt, ale zdawał sobie sprawę, że otoczenie Yaxleyów mogło nie mieć najbardziej liberalnych poglądów. Oczywiście Ari sam, w świetle prawa, był czystkiem. Jednak czuł się jak swego rodzaju intruz w tym towarzystwie. Rozumiał więc poniekąd Miles i jej niepokój.
Zmiana tematu na historyczne nasunęła się niemal sama. Parsknął śmiechem, gdy usłyszał, że on i Mona byli "Ikoną". Co za głupi zwyczaj, nadawać imiona relacjom międzyludzkim. A jednak było w tym coś uroczego. Uśmiechnął się więc do Mony i potem zwrócił się do Millie.
– Ikony pisze się dlatego, że nie są to zwykłe obrazy. W mugolskim obrządku chrześcijaństwa wschodniego, tak zwanego prawosławia, ikona to oddzielny święty tekst, a nie tylko obraz. Były one czczone jako święte przedmioty, co nazywano ikonolatrią. Niektórzy się temu sprzeciwiali, to tak zwani ikonoklaści. Jednak potem na jednym soborze, czyli zebraniu najważniejszych mugolskich kapłanów, zezwolono na kult obrazów, jednak robi się to raczej w obrządku wschodnim. Wiecie, w islamie, w ogóle nie można tworzyć wizerunków ich boga, a w obrządku zachodnim obrazy pełnią raczej funkcję edukacyjną – opowiedział, zapewne zanudzając swoich rozmówców na śmierć. – Dobrze, skoro już trochę się pomądrzyłem, może wrócimy do tańca?
Too close to the Sun
You warned me, Father
That if I flew too high
I would fall.
You warned me, Father
That if I flew too high
I would fall.