• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
    • Kalendarium
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Ulica Pokątna v
1 2 3 4 5 … 10 Dalej »
[27.09.1972, Mieszkanie Victorii] Sweet dreams are made of this | Primrose & Victoria

[27.09.1972, Mieszkanie Victorii] Sweet dreams are made of this | Primrose & Victoria
fireheart
some women are lost in the fire
some women are built from it
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
aurorka, twórczyni eliksirów
Ma długie do pasa, bardzo ciemnobrązowe, wpadające w czerń włosy. Te, zwykle rozpuszczone lub spięte jakąś spinką, okalają owalną twarz o oliwkowej karnacji, skąd spoglądają spokojne, ciemnobrązowe oczy. Nie jest przesadnie wysoka, mierzy 167 cm wzrostu i jest stosunkowo szczupła. Swoje bardzo kobiece kształty lubi podkreślać ubiorem. Nosi się najczęściej w czerni. Ciągnie się za nią mgiełka delikatnych perfum – o ciepłej nucie drzewa sandałowego, wanilii, jaśminu, konwalii i pomarańczy. Bije od niej lodowate zimno, w dotyku jest jak bryła lodu.

Victoria Lestrange
#11
02.06.2026, 12:25  ✶  

– Co z tego, że siedzisz przy biurku? To też męczy, tylko na inny sposób – był to przecież wysiłek psychiczny, nawet jeśli ciało nie było w ciągłym ruchu, to Primrose musiała się skupiać, wysilać głowę, wysłuchiwać opowieści pacjentów, stawiać diagnozy, co się dało to leczyć magią, a błędy w jej pracy sporo przecież kosztowały. Victoria była bardzo daleka od wydawania osądów na temat „lekkiej pracy za biurkiem” i uważała, że Primrose też ma prawo ponarzekać. – Dużo miałaś dzisiaj pacjentów? – zagaiła przy tym, spodziewając się, że owszem – sporo. Spalona Noc nie wpłynęła na ludzi tylko fizycznie… Były też przecież psychiczne aspekty.

Podsunęła siostrze swoją zranioną stopę, by mogła zrobić to swoje uzdrowicielskie czary-mary (bardzo zresztą mało związane z faktyczną magią, bo przecież ranę musiała oczyścić ręcznie, zresztą tak samo jak podotykać ciało, by wszystko dobrze wyczuć – dopiero finisz w postaci maści na rany miał w sobie aspekt magiczny – bardzo zresztą duży, bo przecież eliksiry i maści mieszały w sobie kilka a czasami nawet kilkanaście różnych składników niosących w sobie magię, w jedno).

– Dzięki – odparła, gdy już Prim powiedziała jej, że wszystko będzie z tą stopą dobrze, a płytka rana się zasklepiła. – Czubek gwoździa miałby popłynąć żyłami do serca? – upewniła się, czy dobrze zrozumiała, po czym pokręciła głową, bo jakoś w głowie jej się to nie mieściło. Jak? Czy żyły nie byłyby za małe na to? I czy krew w ogóle zdołałaby ten czubek gwoździa unieść, nie byłby za ciężki? Pokręciła zaraz głową, próbując wyrzucić z głowy te dziwaczne rozmyślania, które jej się zdarzały aż nazbyt często. To chyba była ich rodzinna cecha: milion myśli na sekundę, z czego nie każda nadawała się do tego, by je w ogóle wypowiedzieć na głos. – To może oznaczać coś jednocześnie bardzo dosłownego jak i metaforycznego, Prim. Wiesz. Ehem – chrząknęła, gdy już wstała, a Prim prowadziła ją do klapy. Miała swoją różdżkę w dłoni, nie odłożyła jej nigdzie po tym, jak już zgasiła światełko na jej końcu. – Pomyśl o aspekcie anatomicznym – stwierdziła z kamienną twarzą, mając teraz przed twarzą wszystkie rysuneczki penisów autorstwa Atreusa Bulstrode’a. Łącznie z tym, który wyrył sobie przeklętym piórem na wierzchu dłoni. Victoria odruchowo przygładziła sobie pogniecioną teraz od snu koszulę, której nie zdążyła ściągnąć zanim zasnęła, co nadal wydawało jej się dziwne, bo takie rzeczy jej się nie zdarzały, tym bardziej że miała okropne problemy z zasypianiem. – Zaraz zobaczymy co z tej klapy za ziółko – wymruczała jeszcze pod nosem, ale wiedziała, co zaraz zobaczy. A przynajmniej: tak sądziła, że wie.


@Primrose Lestrange
la mauvaise foi
worlds change where
eyes meet
wiek
25
sława
III
krew
czysta
genetyka
metamorfomag
zawód
uzdrowicielka
Piękna młoda kobieta o sięgających ramion, czarnych, falowanych włosach i złotych oczach, które w gniewie rozpalają się czerwienią. Jej twarz jest delikatna, przyjazna, ale poza urodą nieszczególnie zapada w pamięć. W towarzystwie uchodzi za kobiecą, chociaż zadziorną. Dzięki metamorfomagii potrafi zmieniać swój wygląd jednym kaprysem, przybierając postaci od mugolskich profesorów po indyjskiego arystokratę Amritesha. Mierzy 173 centymetry wzrostu.

Primrose Lestrange
#12
06.06.2026, 23:16  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 06.06.2026, 23:18 przez Primrose Lestrange.)  
Po wyrazie jej twarzy od razu widać było, że to jeden z tych tematów, przy których człowiekowi ciężko było dojść do konsensusu z samym sobą. Bo tak – wiedziała przecież, że praca umysłowa była wymagająca, tak samo jak praca urzędnicza – gdyby tak nie było, nie leczyłaby w Dolinie starych badaczy, którzy prędko osiwieli z postępującego szaleństwa. Niestety głowa tak nie działała, że kiedy człowiek zmierzył się z faktami, to nagle zaczynał postępować i myśleć logicznie. Gdyby tak było, przynajmniej połowa jej problemów odpłynęłaby w niebyt.

– Dzisiaj niby nie, ale potrafiłam przyjmować po kilkanaście osób dziennie. Nie ma a Anglii wielu hipnotyzerów, a się okazało, że to jedyna droga, aby niektórzy nie mówili w kółko słów tego popierdoleńca, albo nie wiem, nie próbowali podpalić ogona swojego kota. A mnie się wydaje, że to wcale nie siedzi w głowie, bo gdyby siedziało, to by to można było usunąć powiedzeniem nie rób tak, ty głupku. – I chociaż diabelnie to uprościła i gdzieś w połowie wypowiedzi ziewnęła przeciągle, przerywając własny wywód, swoje spostrzeżenie uważała za zasadne. Nie ona zbudowała te wszystkie teorie na których zbudowano fundamenty działającej terapii, ale kłamstwem byłoby powiedzieć, że nie próbowała na przekór systemowi zrobić tego inaczej. Nie każdy jednak życzył sobie tego typu eksperymentów, a nawet kiedy próbowała, to cóż…

Nikt w Horyzontach Zaklęć o nowych, rewolucyjnych terapiach obłąkania po Spalonej Nocy nie opisał. Wystarczyło to jako trafne podsumowanie jej nieistniejących sukcesów. Wychodziło na to, że pięć lat studiów i dodatkowe kursy w Paryżu to nic – gówno zwiedziła, gówno osiągnęła i gówno widziała. Praca uzdrowiciela okazała się jedynie pozornie łatwiejszą drogą od ścieżki aurorskiej – oczekiwano od niej doskonalenia się w nieskończoność.

– No, albo pinezki.

Wywróciła oczami.

– Ja nie wiem o co chodzi, więc zakładam, że chodzi o kutasa, ale w sumie to wtedy też dalej nie wiem…

Następnie te oczy zmrużyła.

– Ziółko? Powiesz mi o co z tym biega? – Zapytała i westchnęła, pukając się otwartą dłonią w ucho. – Chyba nie wyrobię, jak to znowu jakiś poltergeist, tylko tym razem związany w kanalizacji.


The truth may be out there, but the lies are inside your head.
— motyw muzyczny —
fireheart
some women are lost in the fire
some women are built from it
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
aurorka, twórczyni eliksirów
Ma długie do pasa, bardzo ciemnobrązowe, wpadające w czerń włosy. Te, zwykle rozpuszczone lub spięte jakąś spinką, okalają owalną twarz o oliwkowej karnacji, skąd spoglądają spokojne, ciemnobrązowe oczy. Nie jest przesadnie wysoka, mierzy 167 cm wzrostu i jest stosunkowo szczupła. Swoje bardzo kobiece kształty lubi podkreślać ubiorem. Nosi się najczęściej w czerni. Ciągnie się za nią mgiełka delikatnych perfum – o ciepłej nucie drzewa sandałowego, wanilii, jaśminu, konwalii i pomarańczy. Bije od niej lodowate zimno, w dotyku jest jak bryła lodu.

Victoria Lestrange
#13
08.06.2026, 00:11  ✶  

– A jednak hipnoza działa, tak? To dobrze, że cokolwiek jest skuteczne, nawet jeśli się wydaje, że to jak… jak przesadzanie kwiatki w doniczce używając do tego wielkiego szpadla – znalazła w końcu odpowiednie porównanie, tak bardzo pasujące do jej własnych zainteresowań i uśmiechnęła się pocieszająco do Primrose. – Wiele spraw teraz zawodzi z tych sprawdzonych metod… jakiś czas temu poszłam do Munga, żeby ktoś mnie dla świętego spokoju obejrzał – i nie chodziło jej o lodowate zimno, a kaszel, który męczył ją od czasu Spalonej Nocy. – Nie mają na to żadnego lekarstwa. Uzdrowicielka przepisała mi miskturę wykrztuśną na to gówno, zaleciła te wszystkie napary i herbatki i obiecała się odezwać, jeśli jakiś alchemik opracuje coś skutecznego – Victoria westchnęła cicho. – No i za jakiś czas mam przyjść na obserwację. Sama bym coś spróbowała na to wynaleźć, gdybym miała na to czas – dodała pod nosem z pewnym niezadowoleniem, bo to zagadnienie ją interesowało. Lubiła eksperymentować nad kociołkiem. I gdyby nie liczne inne zobowiązania pracowe, to może i zaczęłaby coś nad tym myśleć. Na szczęście Laurence miał czas i możliwość również w tym kierunku podziałać.

– Tak, dobrze zakładasz – odpowiedziała siostrze bez skrępowania. – Wiesz jak się mówi, że niektórzy faceci myślą przyrodzeniem, a nie mózgiem… Nie w tym wypadku, rzecz jasna, ale to po prostu strasznie głupia teoria. Ta z gwoździem – stwierdziła, po czym się zatrzymała. – To chyba nie jest poltergeist. Ale nie jestem pewna co to jest. Wczoraj była tutaj Brenna i trochę pracowałyśmy… i usłyszałyśmy to dziwne stukanie. Obeszłyśmy sąsiadów i nic, potem szukałyśmy poltergeista w kiblu na górze i pukałyśmy w ściany na korytarzu, oczywiście bez skutku… aż trafiłyśmy na tę klapę, której nigdy nie widziałam i nie ma jej na żadnych planach. W środku… cóż. Wyglądało to tak, jakby ktoś odprawiał tam niezbyt przyjemny rytuał. Chciałyśmy tu ściągnąć kogoś z Ministerstwa, żeby to obejrzeli dokładniej, ale klapa zniknęła i nie pomogło nawet zaklęcie transmutacji podłogi – aż do teraz. Victoria westchnęła cicho. – Napisałam ci wiadomość żebyś uważała. Nasza skrzata o wszystkim wie, a ja szukam dla nas innego domu, bo to jest… wolę nie ryzykować, Prim. Nie wiem co tu się dzieje – i jeszcze ten sen. – Nie wiem czy to jest groźne, nie wygląda tak, ale to jest już któraś z dziwnych rzeczy tutaj. Duch, wspomnienie? Coś po Spalonej…? W niektórych domach po tamtej nocy dzieją się dziwne rzeczy – ale chyba nie musiała tego mówić, obie widziały przecież krzesło, które nie spłonęło, a powinno…

la mauvaise foi
worlds change where
eyes meet
wiek
25
sława
III
krew
czysta
genetyka
metamorfomag
zawód
uzdrowicielka
Piękna młoda kobieta o sięgających ramion, czarnych, falowanych włosach i złotych oczach, które w gniewie rozpalają się czerwienią. Jej twarz jest delikatna, przyjazna, ale poza urodą nieszczególnie zapada w pamięć. W towarzystwie uchodzi za kobiecą, chociaż zadziorną. Dzięki metamorfomagii potrafi zmieniać swój wygląd jednym kaprysem, przybierając postaci od mugolskich profesorów po indyjskiego arystokratę Amritesha. Mierzy 173 centymetry wzrostu.

Primrose Lestrange
#14
09.06.2026, 07:45  ✶  
Pokiwała głową. Tak, działała. Tylko to nie było łatwe wytłumaczyć człowiekowi ociekającemu traumą, że aby go wyleczyć z tego strachu, musiała mu odebrać jakąś część niego. Wszyscy zawsze tak głośno mówili o potrzebie zapomnienia takich chwil, odsunięcia ich na dalszy plan, ale kłamali nazywając to czymś prostym. W zetknięciu z uzdrowicielką o nazwisku Lestrange chcącej odebrać im jakiś fragment nich wpadali w panikę.

Primrose, która nigdy nie miała szczególnie mocno wyrobionych poglądów politycznych, nagle musiała mierzyć się z byciem ocenianą za pochodzenie. Wychowała się wśród bogatej rodziny, ale nie miała wcale wielkich pieniędzy i wpływów większych niż to, że ją ciocia przygotowywała dodatkowo do egzaminów w Mungu – wpierw to wszystko napełniało ją goryczą, później odrobinę zwiędła i do niej dotarło jak wiele przywilejów w rzeczywistości miała. Na końcu odpadł jej jeden płatek, bo spostrzegła najgorsze: oni jej nie nienawidzili, oni się jej bali. No bo kim byli ci wszyscy Śmierciożercy? Przynajmniej kilku kojarzyła zapewne z dormitorium w Hogwarcie. Tego otwierającego drzwi jedynie dla uznanych przez Salazara Slytherina za godnych edukacji.

– No cóż, leczą to objawowo, bo w gruncie rzeczy nikt nie wie skąd to się wzięło. Kiedy jest się świadkiem czegoś, czego nie opisano w podręcznikach do Historii Magii, to się człowiek zaczyna zastanawiać, czy sam autor tegoż fantastycznego zaklęcia wiedział co robi…

Primrose ziewnęła. Nie pasowało to do trafnej jak na nią wypowiedzi dotyczącej stanu świata, ale była już naprawdę zmęczona. Chętnie zanurzyłaby się pod kołdrę, gdyby nie ten przeklęty hałas. Jutro na zmianie będzie musiała uciąć sobie dłuuugą drzemkę w pokoiku, w którym… Ha, tym samym, w którym naszedł ją niecały miesiąc temu Śmierciożerca. Słuchała więc jednym uchem, trochę wypadało drugim, aż nagle rozbudziła się jak po dużym łyku mocnej kawy.

– Haha, co?

Nie spodziewała się, że dźwięk bębnów mógł z czegoś irytującego przeistoczyć się w coś, co momentalnie zmroziło jej plecy.

– A nie możemy iść spać gdzie indziej – zasugerowała od razu, właściwie już w tej sekundzie wyobrażając sobie jak pakuje najpotrzebniejsze rzeczy – a rano zajmie się tym Biuro Au- ah. Hm. Haha. No tak.


The truth may be out there, but the lies are inside your head.
— motyw muzyczny —
fireheart
some women are lost in the fire
some women are built from it
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
aurorka, twórczyni eliksirów
Ma długie do pasa, bardzo ciemnobrązowe, wpadające w czerń włosy. Te, zwykle rozpuszczone lub spięte jakąś spinką, okalają owalną twarz o oliwkowej karnacji, skąd spoglądają spokojne, ciemnobrązowe oczy. Nie jest przesadnie wysoka, mierzy 167 cm wzrostu i jest stosunkowo szczupła. Swoje bardzo kobiece kształty lubi podkreślać ubiorem. Nosi się najczęściej w czerni. Ciągnie się za nią mgiełka delikatnych perfum – o ciepłej nucie drzewa sandałowego, wanilii, jaśminu, konwalii i pomarańczy. Bije od niej lodowate zimno, w dotyku jest jak bryła lodu.

Victoria Lestrange
#15
10.06.2026, 19:21  ✶  

Rozumiała strach wynikający z tego, że ludzie bali się nieznanego: a tym właśnie była hipnoza, usuwanie wspomnień, modyfikowanie pamięci. Hipnotyzer mógł przecież wziąć znacznie więcej, mógł wymazać nie tylko to problematyczne wspomnienie, ale też inne… może co innego przestanie mieć sens i znaczenie, gdy usunie się jeden klocek i tak dalej. Strach był rzeczą absolutnie ludzką, a mózg, umysł tak delikatny… widziała to przecież na własne oczy lata temu, gdy jeszcze pracowała w Czarodziejskim Pogotowiu Ratunkowym, widziała jak zachowywali się mugole po wymazaniu im wspomnień. Victoria nie nauczyła się oklumencji ze względu na jakąś fanaberię, a dlatego, że nie chciała, żeby z jej umysłem stało się to samo, żeby ktokolwiek przy nim majstrował.

Ale to nie tak, że nie było rzeczy, o których nie chciałaby zapomnieć. Była przynajmniej jedna taka i wcale nie związana z Beltane, jak można było sądzić.

– Wiesz, lepsze leczenie objawów, zwłaszcza, że jest skuteczne, niż nie móc z tym zrobić nic. A może komuś z was uda się znaleźć źródło problemu? Tak chyba jest z każdą chorobą? – minęło… ile, niecałe 3 tygodnie. Czy w 3 tygodnie dało się w ogóle opracować lek na nieznaną chorobę? Znaleźć dokładnie jej źródło? Zadziałać u sedna, a nie tylko leczyć objawy? Victoria nie wiedziała, bo uzdrowicielem nie była, natomiast mogła mówić z perspektywy kogoś, kto jednak lubił eksperymentować nad eliksirami czy maściami i wiedziała ile czasu zajmuje w ogóle wpadnięcie na właściwy pomysł, a potem jego realizacja tak, by było to skuteczne.

Spojrzała na Primrose, gdy do siostry chyba w końcu dotarła powaga sytuacji. Uśmiechnęła się do niej łagodnie, bo tak – Biuro Aurorów już tutaj było… Stało właśnie obok niej.

– W sierpniu szukałam domu, ta kamienica tutaj to miało być tylko tak wiesz… przelotnie. Ale to odłożyłam trochę, bo miałam ważniejsze rzeczy na głowie. Napisałam już do czarodzieja, który wtedy pokazywał mi różne oferty, może coś z tych domów, które mi się wtedy podobały, jeszcze zostało… W każdym razie już działam. A jeśli chcesz dzisiaj spać gdzieś indziej, to może w Maida Vale? Ewentualnie mogę cię popilnować, bo ja i tak dzisiaj już nie zasnę – nie po tym koszmarze, który miała, to na pewno… – Zobaczę czy to ta sama klapa i co tam jest, nie bój się – mówiła spokojnie, próbując Primrose jakoś uspokoić, bo panika nie była tutaj potrzebna. Zresztą… Ostatnim razem nic się nie wydarzyło, to może, ale tylko może, nie było to groźne, natomiast Victoria tak ogólnie wolała nie kusić losu. Ta kamienica, jeśli nie była przeklęta, to co najmniej pechowa i skrajną głupotą było zostawać tu na dłużej.

la mauvaise foi
worlds change where
eyes meet
wiek
25
sława
III
krew
czysta
genetyka
metamorfomag
zawód
uzdrowicielka
Piękna młoda kobieta o sięgających ramion, czarnych, falowanych włosach i złotych oczach, które w gniewie rozpalają się czerwienią. Jej twarz jest delikatna, przyjazna, ale poza urodą nieszczególnie zapada w pamięć. W towarzystwie uchodzi za kobiecą, chociaż zadziorną. Dzięki metamorfomagii potrafi zmieniać swój wygląd jednym kaprysem, przybierając postaci od mugolskich profesorów po indyjskiego arystokratę Amritesha. Mierzy 173 centymetry wzrostu.

Primrose Lestrange
#16
25.06.2026, 22:20  ✶  
To co powiedziała Victoria było oczywiste. Na tyle oczywiste, że Primrose nerwowo podrapała się po szyi, kiedy dotarło do niej, że ktoś (w dodatku ktoś na kim jej zależało!) mógł pomyśleć, że nie zna podstaw swojej pracy. Powstrzymała więc nerwowy śmiech, ale nie zdecydowała się na komentarz większy niż pokiwania głową w celu przyznania siostrze racji. Przecież lepiej było milczeć, niż gdzieś po drodze zgubić się w tym co mówiła i wyjść na kogoś niekompetentnego… Oh tak, wystarczyło odpowiednie nastawienie i stres potrafił zamienić się w zabójcę wszystkich rozmów.

Powaga powagą – w jej minie wciąż jawiła się głęboka niepewność.

Nie bój się.

Łatwą by miała pracę, gdyby dało się przełknąć strach razem z takimi słowami. Nie przejmuj się, nie denerwuj się, podejdź do tego na spokojnie, to nie jest koniec świata… mogłaby wymieniać godzinami rzeczy, które przekazywali jej pacjenci, mówione przez ich bliskich w dobrej wierze, ale niekoniecznie w zrozumieniu sytuacji. Primrose wydawało się, że to rozumiała – i może dlatego mignęło jej teraz w głowie, jakoby wcale nie miała trafić do złego dla siebie miejsca. Może niektóre scenariusze napisano dla młodszych sióstr niepotrafiących tak po prostu wziąć się w garść i wyglądających zza pleców tych starszych pełne niepokoju.

– Jest mi… tak głupio, że nawet nie pomyślałam i… przecież ja sobie tak po prostu siedziałam w fotelu myśląc, że wujek dziecku sąsiada na złość bratu bębenek kupił, trzymajcie mnie bogowie i Saoirse bo upadnę od ciężaru żenady. – Potem chciała dodać coś jeszcze, jedynie poruszyła ustami, bo powoli docierała do niej reszta sensu wypowiedzi Victorii. Oczywiście – chciałaby spać w bezpiecznym i czystym Maida Vale, bez obaw o jakieś durne klapy, złe duchy i mroczne rytuały odprawiane w nieistniejących piwnicach, ale przecież to brzmiało, jakby wyborem było: zostań tu ze mną albo zostaw mnie samą. – Mogłabyś cierpieć na bezsenność w pokoju gościnnym, wiesz? – Zapytała, instynktownie pakując palce do ust. Kiedy zdała sobie sprawę z tego co robi, momentalnie opuściła ręce w dół i splotła palce za swoimi plecami. – Nie to, że w ciebie nie wierzę… ha haaa – zaśmiała się nerwowo. Tak naprawdę to nie wierzyła w siebie.

@Victoria Lestrange


The truth may be out there, but the lies are inside your head.
— motyw muzyczny —
fireheart
some women are lost in the fire
some women are built from it
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
aurorka, twórczyni eliksirów
Ma długie do pasa, bardzo ciemnobrązowe, wpadające w czerń włosy. Te, zwykle rozpuszczone lub spięte jakąś spinką, okalają owalną twarz o oliwkowej karnacji, skąd spoglądają spokojne, ciemnobrązowe oczy. Nie jest przesadnie wysoka, mierzy 167 cm wzrostu i jest stosunkowo szczupła. Swoje bardzo kobiece kształty lubi podkreślać ubiorem. Nosi się najczęściej w czerni. Ciągnie się za nią mgiełka delikatnych perfum – o ciepłej nucie drzewa sandałowego, wanilii, jaśminu, konwalii i pomarańczy. Bije od niej lodowate zimno, w dotyku jest jak bryła lodu.

Victoria Lestrange
#17
29.06.2026, 10:27  ✶  

Co zabawne, Victoria kompletnie nie myślała sobie kategoriami, że Prim nie wie, jak wykonywać swoja pracę, czy coś w tym rodzaju. Absolutnie! Myślała sobie raczej, że w jej głowę wkradło się najgorsze z uczuć, czyli bezsilność i zwyczajnie chciała jej dodać otuchy, przypomnieć drugą perspektywę, ale z pewnością nie chciała jej pouczać czy deprymować. A już na pewno nie myślała sobie o swojej siostrze niczego złego.

O tak, wiele problemów zniknęłoby jak ręką odjął, gdyby słowa „nie bój się” miały magiczną moc. Victoria chciała jedynie uspokoić jakąś wzbierającą w siostrze panikę, przecież znały się nie od dzisiaj i wiedziała, że nie potrzeba wiele, by ta chciała się gdzieś schować. A jak wiadomo, strach ma wielkie oczy. Jeśli więc chciała się skryć za plecami Victorii, to oto była: tarcza przed całym złem tego świata (a przynajmniej chciała nią być dla swojej rodziny).

– Bo to wcale nie jest oczywiste, Prim – Victoria nie patrzyła ostro na siostrę. W ogóle na nią nie patrzyła. Tylko na klapę, którą już teraz zobaczyła, niewinnie pyszniącą się na środku korytarza jak gdyby nigdy nic, niewinną, jakby była tutaj zawsze i na zawsze. – Z Brenną też myślałyśmy, że to z jakiegoś mieszkania za ścianą, obeszłyśmy najpierw sąsiadów i nikt nic nie słyszał, a dopiero potem zaczęłyśmy szukać tutaj… – obeszła teraz klapę dookoła jak kot, który właśnie szukał odpowiedniego miejsca, żeby zasadzić się na swoją ofiarę. – Wiem – odparła jej na to i dopiero teraz dotarł do niej pełny sens słów siostry i podniosła na nią spojrzenie. Miała rację, Primrose miała rację. Już wczoraj powinny się wynieść do Maida Vale, nie powinna ich narażać na… cokolwiek, co moglo mieć coś wspólnego z tą dziwaczną klapą w podłodze i piwniczką. Powinny się wynieść, ale osąd Victorii przysłonięty był wtedy bólem drugi raz złamanego serca (choć się tego spodziewała, ale cóż z tego, skoro to i tak bolało), a poza tym nadal nie chciała przebywać z matką, jeśli nie musiała. Powinna jednak schować swoja dumę do kieszeni, powinny przenieść się tymczasowo do Maida Vale na chwilę, póki Victoria nie kupi domu. Domu wolnego od tych wszystkich świństw. – Masz rację – powiedziała w końcu. – Masz rację – powtórzyła. – Sprawdzę klapę i wynosimy się do Maida Vale, choćby tylko na kilka dni – jakoś wytrzyma obecność matki. To nie tak, że miała nadal na nią wpływ…

I z tymi słowami wycelowała w klapę różdżką, by wyczarować silę, mającą ją otworzyć. Nie dlatego, że nie umiała tego zrobić ręcznie, a dlatego, że wolała jej nie dotykać tak na wszelki wypadek.

la mauvaise foi
worlds change where
eyes meet
wiek
25
sława
III
krew
czysta
genetyka
metamorfomag
zawód
uzdrowicielka
Piękna młoda kobieta o sięgających ramion, czarnych, falowanych włosach i złotych oczach, które w gniewie rozpalają się czerwienią. Jej twarz jest delikatna, przyjazna, ale poza urodą nieszczególnie zapada w pamięć. W towarzystwie uchodzi za kobiecą, chociaż zadziorną. Dzięki metamorfomagii potrafi zmieniać swój wygląd jednym kaprysem, przybierając postaci od mugolskich profesorów po indyjskiego arystokratę Amritesha. Mierzy 173 centymetry wzrostu.

Primrose Lestrange
#18
13.08.2026, 23:27  ✶  
Bała się. Nie była przerażona, ale bała się. Czy gdyby nie było tutaj Victorii, to by piszczała? Miała ochotę zgryzać paznokcie jak zdenerwowany pies, ale głupio jej już było kaleczyć sobie dłonie. Resztkami wolnej woli powstrzymywała paskudne, męczące odruchy sprawiające, że mimo chwilowej ulgi czuła się po prostu gorzej.

W pokoju, który postanowiła porzucić na rzecz posiadłości w Maida Vale, wisiało wiele wyperfumowanych kartek mających przypominać jej, że świat się nie walił i wciąż mogła budować sobie piękne życie. Szkoda tylko, że to życie miała budować sobie na ruinach stolicy i to… w tak dodatkowo dramatycznych okolicznościach. Zakochała się. W spokoju, który nigdy nie przychodził. Spokój stał się czymś, o czym myślała o każdej porze dnia i nocy. Kiedyś jeszcze będzie tu spokojnie? W tym domu, w jej głowie, w tym mieście i w tej relacji? Nie wiedziała. Okazywało się, że chociaż skończyła te studia, kursy i wszystkie te chujemuje, to wciąż naprawdę mało wiedziała. Miała tak dużo pytań. Na przykład – czy naprawdę miała rację, czy Victoria powiedziała to chcąc uniknąć panikarstwa młodszej siostry? Znaki zapytania mnożyły się i mnożyły. Primrose natomiast coraz mniej chciała poznawać kryjące się za nimi odpowiedzi. Ostatecznie nabrała jednak powietrza, napięła się przy tym i zapytała wprost:

– Skoro już tam byłyście, to co jest na dole? Co dokładnie jest na dole? – I czy sprawdzanie tego czy nadal tam było miało jakiś większy sens? Jeśli nie trzeba było ryzykować, bardzo chętnie zapomniałaby o tym wszystkim i wróciła do zwykłych zajęć. W porywie nudy uczyniłaby z sytuacji zabawną anegdotkę do opowiedzenia przy lampce wina. Zabawne, że kiedyś myślała o byciu Aurorką, bo to przecież było zaprzeczeniem wszystkiego, czego od takiego Aurora oczekiwano. Ryzykowała co najwyżej plotkując. No… czasem mama kazała jej coś zrobić, to wtedy faktycznie… – Teraz to by się przydał jakiś naiwny frajer. Bym mu rzuciła jakimś tekstem, że spęka i tam nie wejdzie, zrobiłby to za nas, a my byśmy sobie podziergały sweter czy coś… – Nie, nie miała zamiaru tam schodzić. Jednocześnie bała się stąd iść.


The truth may be out there, but the lies are inside your head.
— motyw muzyczny —
fireheart
some women are lost in the fire
some women are built from it
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
aurorka, twórczyni eliksirów
Ma długie do pasa, bardzo ciemnobrązowe, wpadające w czerń włosy. Te, zwykle rozpuszczone lub spięte jakąś spinką, okalają owalną twarz o oliwkowej karnacji, skąd spoglądają spokojne, ciemnobrązowe oczy. Nie jest przesadnie wysoka, mierzy 167 cm wzrostu i jest stosunkowo szczupła. Swoje bardzo kobiece kształty lubi podkreślać ubiorem. Nosi się najczęściej w czerni. Ciągnie się za nią mgiełka delikatnych perfum – o ciepłej nucie drzewa sandałowego, wanilii, jaśminu, konwalii i pomarańczy. Bije od niej lodowate zimno, w dotyku jest jak bryła lodu.

Victoria Lestrange
#19
15.08.2026, 14:58  ✶  

I dla Victorii ten spokój był ważny: mieć miejsce, do którego wraca się, by odpocząć. Bezpieczną przystań, gdzie można schować się przed złem tego świata, a Merlin im świadkiem, że bardzo tego potrzebowały. Ta kamienica miała tym być, a okazywało się, że była przedłużeniem złego losu, a nie żadnym świeżym startem. Wyrwanie się spod wpływu despotycznej matki miało być przecież tym lepszym życiem, ale najwyraźniej nie tu, nie na Pokątnej i tego spokoju i szczęścia trzeba było poszukać gdzieś indziej. Bo Victoria nie zamierzała się poddać i może nawet była odrobinę zdesperowana, gdy wczoraj napisała wiadomość do agenta nieruchomościami nadającymi się dla czarodziejów (przecież nie będzie się kontaktowała z mugolami, zupełnie się na tym nie znała).

– Wczoraj to było niewielkie pomieszczenie – odparła, nie zamierzając ściemniać przed siostrą, która tak nalegała by jej powiedzieć co jest w środku. – Stara piwniczka, w której był jakiś równie stary ołtarz z wypalonymi świecami. I bęben. Zakrwawiony – Lestrange skrzywiła się lekko. – Chciałyśmy to zgłosić i ściągnąć tu jakiegoś klątwołamacza, ale jak stamtąd wyszłyśmy to ta cholerna klapa zniknęła i nawet nie zdążyliśmy zrobić żadnych zdjęć. Ale teraz to już mam to gdzieś. Wynosimy się stąd, załatwię nam normalny dom i opłacę specjalistów, niech te kamienice przekopią do ostatniej cegły – za dużo dziwnych rzeczy się tutaj działo, by Victoria miała to zostawić ot tak i udawać, że nic się nie stało, a wyprowadzka była tylko kaprysem. –  Nie chcę tam schodzić. Tylko zerknąć czy ten cudowny wystrój się nie zmienił – wolała mieć pewność w tym, co powie ludziom, którym zamierzała tutaj wcisnąć robotę. I gdy teraz zerknęła w dół i upewniła się w tym, że nic zupełnie się nie zmieniło, odwróciła się do Primrose. – Dobra. Pakujemy teraz najpotrzebniejsze rzeczy i kominkiem do Maida Vale. Zaczniemy się porządnie pakować w dzień, albo powiemy skrzatom, żeby zaczęły pakować resztę naszych rzeczy, bo przebywanie teraz tutaj nie ma sensu – zawyrokowała. Nie wiedziała co jest nie tak z tym domem, czy straszyło, czy to poltergeist wrócił i robił sobie z nich jaja, ale nie miała na to teraz głowy – nie po tym paskudnym śnie i równie obrzydliwej mordzie która widziała wciąż pod powiekami, gdy tylko zamykała oczy.

Kiedy obie się odwróciły, klapa zniknęła, jakby nigdy jej tam nie było, ale nie miało to teraz większego znaczenia, skoro za chwilę miały się wynieść do Maida Vale.


Koniec sesji
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Primrose Lestrange (3201), Victoria Lestrange (4190)


Strony (2): « Wstecz 1 2


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Spis Treści
Zakładki
Tryb normalny
Tryb drzewa