Drogi Lazarusie,
Mam nadzieję, że mój list zastaje Cię w dobrym zdrowiu i spokoju ducha. Zakładam, że jako zapracowany pracownik ministerstwa oraz asystent naszego wspólnego znajomego nie masz czasu na przejmowanie się przygotowaniami do sabatu.
Zasłyszałam, że żelazne gwoździe, szaty stagnacji oraz lampion byłyby realny wsparciem w nadchodzących dniach. Nie tylko z powodu tradycji a z powodów czysto praktycznych. Niestety pogłoski wskazują, że ze sporą częścią dostępnych gwoździ mogą być problemy. Z tej racji pozwoliłam sobie dokonać kilku przygotowań w twoim imieniu.
W paczce znajdują się gwoździe wykonane z dedykacją twojej osobie. Wyszły spod młota rzemieślnika o nieposzlakowanej reputacji i dobrej tradycji. Wszystko wskazuje, że są odpowiedniej jakości. Noś je w kieszeni i pod koniec Samhain przybij do drzwi domu jeżeli nadal będzie mu doskwierać klątwa związana z limbo.
Odwdzięczyć się możesz w wolnej chwili. Sumę z rachunku zamieszczam na odwrocie listu.
P.S. Mam przeczucie, że warto odwiedzić krawca i kupić dynię. Electra Prewett zdaje się mieć jeszcze terminy na szycie.