- Cytryna? Nieee. - Zgadza się, tym razem nie było w tym przytyku, przyszło gładko, łatwo i naturalnie. To najważniejsze - że naturalnie. Że powiedział to tak naprawdę bez zastanowienia, chociaż wcale jeszcze nie dotarło do niego w pełni, że to JUŻ. Że do jednych z jego pierścionków dołączył ten, którego nawet sam nie nosił. Nosiła go Victoria. Jak oznaczona klacz. Tak, tak, miał te filozofię życia. Na szczęście ich ona nie dotyczyła. Albo i nieszczęście? Chyba wszystko zależało od tego, jak to się dalej potoczy. - Aż taka kwaśna jesteś dla innych? - Uśmiechnął się krzywo, troszkę sobie z niej żartując. No dobra, nie troszkę. Ale przynajmniej zachował swoją chamskość dla siebie. Zachowywał ją dla siebie przy niej od jakiegoś już czasu. - No nie wiem, nie mam pojęcia skąd. - Prychnął z lekkim śmiechem. Co prawda Victoria nie była taka sztywna jak jej matka chociażby, ale mimo paru zagrań nadal wpasowywała się w model grzecznej córeczki. Która tylko czasem dawała się pokusić do złego. - No. Nie jest. Bo jest w niej dużo miękkich rzeczy. - Obnażył kły w uśmiechu.
Heh... może zawsze uważała, może nie. Nie osądzał ją o bycie osobą lekkomyślną, ale... właśnie, to magiczne "ale". Ale wiedział o tym, o czym ona nie miała pojęcia. Zamiast potwierdzać, że wie, czy odpowiadać, zmierzwił jej fryzurę, jej włosy. Zgadzał się z tym, że to było miłe. Przesadna opiekuńczość potrafiła być denerwująca, wielu ludzi płakało na nią, narzekało, marudziło. Przynajmniej była. Przynajmniej ktoś się o ciebie troszczył, chciał zadbać o twoje bezpieczeństwo. Tak to bywa, że człowiek zazwyczaj docenia najbardziej to, co stracił. Dopiero wtedy dociera do niego, że to nie był pewnik tego świata.
Potrząsnął ręką i wysunął zegarek z rękawa, kierując tarczę ku Victorii, żeby mogła ją odczytać, kiedy sam na nią spojrzał.
- Lecę, Maleńka. Miłej pracy. - Zsunął się ze stołu. Zacisnął na moment palce na jej palcach, którymi trzymała go. Na kilka sekund. Nim wyślizgnął dłoń z jej ujęcia i poszedł w swoją stronę. Tam, gdzie powinien być tej nocy.
![[Obrazek: klt4M5W.gif]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=klt4M5W.gif)
Pijak przy trzepaku czknął, równo z wybiciem północy. Zogniskował z trudem wzrok na przyglądającym mu się uważnie piwnicznym kocurze.
- Kisssi... kisssi - zabełkotał. - Ciiicha noooc... Powiesz coś, koteczku, luzkim goosem?
- Spierdalaj. - odparł beznamiętnie Kocur i oddalił się z godnością.