25.03.2023, 12:01 ✶
Taniec sprzed chwili stał się jedynie słodkim wspomnieniem, a chaos, jaki zapanował wokół, gorzko przypominał o tym, że nie żyli już w czasach lekkich. Mundur Aurora momentalnie stał się czymś ciężkim. Czymś, co wręcz dusiło. Dostrzegał w ludzkich oczach przerażenie, nie mógł jednak zareagować w dostatecznie solidny sposób - jasnym stało się, że nie może zostać tutaj sam, musi odnaleźć Mavelle, która zniknęła w tłumie, lub kogokolwiek innego, z kim będzie mógł się porozumieć, w imię niedziałania na własną rękę. Przeszukując tłum uważnym spojrzeniem, nie mógł nie dostrzec swojej uzdrowicielki. Chociaż sytuacja była gorąca, Longbottom wydawała się być w tym kotle naprawdę pechowa. Zbliżył się do niej, objął ją ramionami i ochronił przed biegnącymi ludźmi, zamykając w szczelnym uścisku. Jedną rękę wciąż trzymał na jej plecach, drugą zaciskał na rękojeści hikorowej różdżki.
- Jesteś cała? - Zapytał, ale nie nawiązał z nią kontaktu wzrokowego. Rozglądał się na boki, próbując przeanalizować sytuację. Posiadając informacje od Zakonu, Alastor wiedział, że stoją za tym wszystkim Śmierciożercy. Nie znał jednak rytuału, jaki tutaj zastosowano, ani nie wiedział, co dokładnie było tego źródłem. Powinien to pewnie zbadać, w czym niewątpliwie pomoże mu Danielle, na razie starał się po prostu nie stawać na jaśniejących, magicznych żyłach i skierować się w stronę sojuszniczki - Brenny, którą dostrzegł w oddali. Nie dostrzegł żadnej flary wypuszczonej z różdżki Brygadzisty, być może nierozważnie założył więc, że w innych częściach ogniska nie wyglądało to aż tak dramatycznie. Poruszając się, unikał wchodzenia w drogę uciekającym.
| Mam różdżkę.
- Jesteś cała? - Zapytał, ale nie nawiązał z nią kontaktu wzrokowego. Rozglądał się na boki, próbując przeanalizować sytuację. Posiadając informacje od Zakonu, Alastor wiedział, że stoją za tym wszystkim Śmierciożercy. Nie znał jednak rytuału, jaki tutaj zastosowano, ani nie wiedział, co dokładnie było tego źródłem. Powinien to pewnie zbadać, w czym niewątpliwie pomoże mu Danielle, na razie starał się po prostu nie stawać na jaśniejących, magicznych żyłach i skierować się w stronę sojuszniczki - Brenny, którą dostrzegł w oddali. Nie dostrzegł żadnej flary wypuszczonej z różdżki Brygadzisty, być może nierozważnie założył więc, że w innych częściach ogniska nie wyglądało to aż tak dramatycznie. Poruszając się, unikał wchodzenia w drogę uciekającym.
| Mam różdżkę.
fear is the mind-killer.