Pojawił się na obrzeżu polany zgodnie z planem - kiedy już panika została zasiana, kiedy inni Śmierciożercy się pojawili i zaczęli działać swoje. Niby instrukcje były jasne, alee jednak nie do końca. Sauriel nie bardzo nadawał się do czegokolwiek poza zabijaniem i walką. A teraz przyszło mu stać tu i... co? Odganiać tych ludzi jakimś "sho, sho!"? Tak to widział w swojej głowie, kiedy zblazowany, nieco zmęczony tą całą farsą i z teatralnym westchnięciem wyszedł na miękką trawę, wznosząc swoją różdżkę.
- Hokus pokus, czary mary, twoja stara to twój stary. - Mruknął pod nosem, ale tak, że Loretta bez problemu mogła słyszeć jego zniekształcony głos spod maski. Wzniósł ręce, próbując pobudzić swoją krew do użycia Nocnej Mary z tymi słowami. Ale nie był pozytywnej myśli. Otulony czarnym prześcieradłem, które niektórzy Śmierciożercy uważali za godne i mroczne (a przynajmniej tak Sauriel podejrzewał), machnął różdżką. Dym go zainspirował. Więc sam postanowił go trochę narobić, skoro już był razem z Lorettą odpowiedzialny za zamieszanie. Stworzył kilka ognistych wiązek, które miały rozejść się w kilku kierunkach i poprzecinać ludziom drogi ucieczki, podpalając co popadnie. Był gotów w każdej chwili do uskakiwania przed czarami ofensywnymi lecącymi w niego.
Rzut na Nocną Marę
Akcja nieudana
Rzut na i'm on fire with my lasor
Sukces!
Nie wiem czy na uniki trzeba rzucać, ale w razie czego rzucam.
Slaby sukces...
![[Obrazek: klt4M5W.gif]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=klt4M5W.gif)
Pijak przy trzepaku czknął, równo z wybiciem północy. Zogniskował z trudem wzrok na przyglądającym mu się uważnie piwnicznym kocurze.
- Kisssi... kisssi - zabełkotał. - Ciiicha noooc... Powiesz coś, koteczku, luzkim goosem?
- Spierdalaj. - odparł beznamiętnie Kocur i oddalił się z godnością.