Mimo swojego grumpy nastroju całkiem nieźle zaczął się bawić w towarzystwie staruszka i jego córek. Nawet jeśli jedna z nich za bardzo się do niego przylepiała. Ale i ona podejmował z nią, do pewnego stopnia, słodkie rozmowy. Sprawiało mu to po prostu przyjemność. Tkwiła w tym pewnego rodzaju nostalgia. I była to inna twarz Sauriela niż ta, którą Victoria miała okazję zobaczyć - bo Sauriel potrafił mieć bardzo gładkie teksty i być niezwykle czarujący, jeśli tylko tego chciał. A chciał tego, kiedy druga strona wprawiała go w odpowiednio rozluźniony nastrój. Jak ta właśnie blondyneczka. Jej jednoznaczna propozycja została jednak skwitowana cichym keknięciem i powiedzeniem "jak podrośniesz". Nie miał pojęcia, ile miała lat, ale nie wydawała się dojrzałą kobietą. Może już nie nastolatką, ale nadal - nie dojrzałą kobietą. Czy to miało jakiekolwiek znaczenie? Hm. Gdybać sobie można, bo przecież Sauriel już nie był człowiekiem. A gdyby nim był, to być może wiele rzeczy potoczyłoby się nadal zupełnie inaczej.
Sauriel pozajmował swój czas książkami w pokoju, ale nie było niczego przykuwającego jego uwagę, więc stwierdził, że do poranka przedrzemie. Nie było mowy o tym, żeby wyjść na zewnątrz, nadal ulewa zalewała świat, więc z braku laku zapadł w swój pseudo-sen. Letarg.
Instynktownie budził się wyczuwając promienie, gdy słońce się budziło, albo gdy zachodziło. Jedno z dwóch. Czego jednak się nie spodziewał to tego, że nad jego głową nie będzie bezpiecznego dachu. Ruiny, stary popiół i węgiel. Czarne oczy zrobiły się jak spodki. Czarnowłosy czmychnął za ruiny jednej ze ścian, kuląc się w jej cieniu. Jego instynkt stawał dęba, ale on sam nie był przerażony. Nie. W pierwszym momencie jak najbardziej, bo to działał właśnie instynkt. W drugim? Co za różnica... W kurczącym się cieniu ściany, zamiast krzyczeć do Victorii, wampir odpalił leniwie papierosa i odetchnął ciężko. Ruiny. Wspomnienie nocy. Ludzie, którzy ich ugościli... jego umysł działał ciężko. I zupełnie nie przyswajał informacji sprzed obudzenia w połączeniu z tymi po przebudzeniu.
- Tu jestem. - Chciał podnieść rękę, żeby pomachać, ale się powstrzymał. - Ale beka, co? - Uśmiechnął się kącikiem ust, przymykając zmęczone oczy. Jakby rzeczywiście było się z czego śmiać. - Jednej nocy zasypiasz w łóżku, drugiej budzisz się na jakichś szmatach. Co za przygoda...
![[Obrazek: klt4M5W.gif]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=klt4M5W.gif)
Pijak przy trzepaku czknął, równo z wybiciem północy. Zogniskował z trudem wzrok na przyglądającym mu się uważnie piwnicznym kocurze.
- Kisssi... kisssi - zabełkotał. - Ciiicha noooc... Powiesz coś, koteczku, luzkim goosem?
- Spierdalaj. - odparł beznamiętnie Kocur i oddalił się z godnością.