Nie pierwszy raz w tym śmiesznym kostiumie, który miał niby wzbudzać strach i nie ostatni. No a przynajmniej Sauriel nie spodziewał się tu umierać. Nie chciał? Było mu to obojętne. Były rzeczy gorsze od śmierci. Niestety zdawał sobie sprawę z tego, że umrzeć było dość ciężko takim jak on. Tym bardziej, że nie zamierzał tanio skóry sprzedawać. A na pewno nie planował dać się pojmać.
- Stańcie z nami do walki plepleple - Przedrzeźnił Longbottoma. Rookwood wywrócił oczami i może to i lepiej, że nie było teraz widać jego miny i tego, jak wywrócił oczami, kiedy odważni, dzielni i rycerscy jegomoście wyskoczyli im przed ryje. Zgoda, przerysowanie, ale Sauriel był w końcu cynikiem. Przez ułamek sekundy czarne oczy wampira czujnie śledziły zarys, jaki pojawił się wokół ich pola dopóki nie pojął, z kim ma do czynienia i co się dzieje. Z kim - znaczy z nazwiska. Bo facjata była mu zupełnie obca. Poczuł w końcu przyjemne uderzenie podniecenia. W końcu się rozbudził z tego odrętwienia. Ciepło ognia, swąd dymu, krzyki, panika. Chaos. Elementy niby pozlepiane, ale zblazowane, teraz wtargnęły do jego umysłu z całą gamą bodźców, doznań i kolorów.
Sauriel może i nie miał perspektyw, ale perspektywicznie chciał sobie pomóc.
- Crucio. - Czarnowłosy przeciągnął różdżką w kierunku wyzywającego. Jeżeli były jakieś nowe sposoby na powiedzenie "kocham cię" to było jedno z nich. To było w pełni personalne. Błysnęło zielone światło, a Sauriel w tym samym momencie ruszył w kierunku przeciwnika, zamiast jak każdy normalny pojedynkowicz utrzymywać bezpieczną odległość. Od razu po Crucio posłał w swojego przeciwnika Confringo. Chciał do jegomościa dopaść i wybić mu zęby skutecznymi metodami, a nie jakimiś piu piu z różdżki, co czasami ma humorki i świruje, zamiast czarować.
Cruciatus
Sukces!
Confringo
Akcja nieudana
![[Obrazek: klt4M5W.gif]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=klt4M5W.gif)
Pijak przy trzepaku czknął, równo z wybiciem północy. Zogniskował z trudem wzrok na przyglądającym mu się uważnie piwnicznym kocurze.
- Kisssi... kisssi - zabełkotał. - Ciiicha noooc... Powiesz coś, koteczku, luzkim goosem?
- Spierdalaj. - odparł beznamiętnie Kocur i oddalił się z godnością.